Liczba kont IKE na koniec 2013 r niewiele większa niż przed rokiem, a ilość rachunków IKZE spadła

Straszenie niskimi świadczeniami z ZUS i OFE  Polaków  nie przeraża, a zachęty podatkowe nie dopingują - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 27.02.2014 r.). Zdaniem gazety, niechętnie zakładamy nowe IKE i IKZE, a . wielu spośród rodaków, którzy już mają takie rachunki, nie wpłaca na nie pieniędzy.  Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że liczba IKE  na koniec 2013 r. roku wyniosła 817,7 tys. wobec 813,3 tys. na koniec 2012 r. Natomiast aktywa zgromadzone na IKE wzrosły z 3,5 mld zł do 4,3 mld zł. W opinii dziennika, "w zasadzie jest to wyłącznie efekt dokonywania wpłat przez osoby już posiadające konta oraz wzrostu wartości zainwestowanych środków. Nowych rachunków niemal nie przybywa" - informuje "Rz". Przy tym, konta, na które dokonano jakiejkolwiek wpłaty, stanowią zaledwie 31,8 proc. wszystkich istniejących, gdy . przed rokiem odsetek ten wyniósł 31,7 proc. I tak,  w 2013 r. założono 57,9 tys. IKE, najwięcej (28,2 tys.) w towarzystwach ubezpieczeniowych. W TFI przybyło 20 tys. takich rachunków, w bankach 6,3 tys., w biurach maklerskich 2,4 tys., zaś w dobrowolnych funduszach emerytalnych zarządzanych przez PTE nieco ponad tysiąc.
Wzrosła wartość średniej wpłaty na rachunek IKE - w  2013 r. było to 3,1 tys. zł wobec 2,6 tys. zł w 2012 r. 
"W opinii Waldemara Wołosa, szefa Departamentu Nowych Produktów Union Investment TFI, hamulcem w rozpowszechnieniu się IKE i IKZE jest niska świadomość finansowa społeczeństwa" - zauważa gazeta. I podkreśla, że potrzebna jest kampania społeczna, która wskazywałaby rozwiązania przeznaczone do długoterminowego oszczędzania.

Powrót do systemu repartycyjnego?

Wprowadzane w życie zmiany w systemie emerytalnym  oznaczają powrót do systemu repartycyjnego w Polsce - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 28.02.2014 r.). Dziennik pisze, iż emeryturę na podstawie księgowych zapisów na dwóch kontach wypłacać będzie Zakład Ubezpieczeń Społecznych. "W ten sposób, choć nie zlikwidowano otwartych funduszu emerytalnych, to cofnięto zasadniczą część reformy ubezpieczeń społecznych z końca lat dziewięćdziesiątych" - zauważa gazeta. "Rz" przypomina, iż przed 1 stycznia 1999 r. nie istniały indywidualne konta, zaś składkę  ( płacono  jedną., a nie cztery )  księgowano w ZUS nie przypisując ich do ubezpieczonych.
W wyniku reforma z 1999 r. powstał Fundusz Ubezpieczeń Społecznych z czterema funduszami, rodzajami funduszy i składkami, zaś   za płacenie składek odpowiedzialnymi uczyniono pracodawcę i pracownika.  W tym celu wynagrodzenie pracownika zostało ubruttowione, czyli podniesione o 23,0146 proc. Jedną składkę podzielono na cztery:  emerytalną (19,52 proc.) , rentową (13 proc.), chorobową  (2,45 proc.) oraz   wypadkową  (od kilku lat może wynosić od 0,67 proc do 3,33 proc. podstawy wymiaru). Podstawą  wyliczania  tak zdefiniowanej składki stanowiła wysokość wynagrodzenia.  Jednak nadal - pisze gazeta -  wszystkie formalności związane z opłacaniem składek spoczywają na pracodawcy. Każde z rodzajów ubezpieczenia oznaczał powstanie osobnego funduszu w FUS.
W 1999 roku wprowadzono  też podział ubezpieczeń na obowiązkowe i dobrowolne. "Dobrowolnie, na wypadek choroby, ubezpieczyć się mogą na przykład zatrudnieni na podstawie umowy o pracę nakładczą, umowy - zlecenia lub agencyjnej, czy samozatrudnieni oraz duchowni. (...) istnieje możliwość płacenia także dobrowolnych składek emerytalnej i rentowej dla osób, które nie podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom. Mogą się więc ubezpieczyć osoby utrzymujące z umów o dzieło, wynajmowania nieruchomości, czy nawet takie, które nie zarabiają, a dostają pieniądze na utrzymanie. Składkę na dobrowolne ubezpieczenie emerytalno – rentowe płaci się od podstaw, którą jest minimalne wynagrodzenie" - informuje dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT