Maklerzy giełdowi chcą powstania specjalistycznego, państwowego sądu dla rynku kapitałowego

Przedstawiciele Izby Domów Maklerskich (IDM) chcą, aby powstał specjalny sąd rozstrzygający sprawy związane z rynkiem kapitałowym - twierdzi "Bankier.pl" (z 17.06.2019 r.). Nowy sąd miałby zagwarantować kompetencje w rozstrzyganiu rynkowych sporów. Projekt ten znalazł   poparcie Ministerstwa Sprawiedliwości, a jego wprowadzenie w życie przyspieszyć mogą także ostatnie afery związane z rynkiem,  takie jak np. afera GetBack-u.

Jak przyznaje w  portalu prof. Andrzej Szumański, wiceprezes sądu Izby Domów Maklerskich, Izba przymierza się do projektu stworzenia sądu rynku kapitałowego, jako sądu  "powszechnego, państwowego, specjalistycznego”, który rozstrzygałby spory z zakresu rynku kapitałowego. Takie sądy funkcjonują już bowiem m.in. w Anglii, w Niemczech, a także w Izraelu. "Są one potrzebne, ponieważ ustawy z zakresu rynku kapitałowego są tak hermetyczne, tak skomplikowane, że przeciętny sędzia, który jest nawet dobrym cywilistą, nie jest w stanie dobrze rozstrzygać w tych specyficznych sprawach. Potrzebne jest "czucie" rynku kapitałowego, a tego na uczelniach prawniczych nie uczą" – podkreśla  prof. Szumański. Tłumaczy, że chociaż przy warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW), podobnie jak przy Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) funkcjonuje  sąd polubowny, to rynek kapitałowy w Polsce  wymaga wyspecjalizowanego sądu państwowego. Sąd  ten  m.in. rozpatrywałby  odwołania  od uchwał Komisji Nadzoru Finansowego. Nie  byłoby tutaj tylko badania zgodności tej uchwały z prawem, ale sąd rynku mógłby się skupiać na meritum rozstrzygnięcia. A więc zamiast odsyłania do ponownego rozpatrzenia, sąd mógłby zmienić merytorycznie treść rozstrzygnięcia KNF-u - mówi prof. Szumański w rozmowie z "Bankier.pl".

Merytorycznie byłoby także  uzasadnione, aby właśnie ten specjalistyczny sąd rozstrzygał przestępstwa „białokołnierzykowe” przewidziane przez ustawę o obrocie instrumentami finansowymi i ustawę o ofercie publicznej. Inna  kwestia,  to spory cywilno-prawne pomiędzy uczestnikami rynku kapitałowego, np. sprawy o zaskarżenie uchwał spółek publicznych. Do rozważenia jest także pytanie, co ze spółkami prywatnymi, gdzie problemy dotyczą bardziej prawa spółek, niż prawa rynku kapitałowego – mówi prof. Szumański. Chodzi także o zjawisko jednolitości orzecznictwa. Z kolei Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich tłumaczy, ze maklerzy nie chcą  powtórki afery z WGI, gdzie w sprawie od 13 lat nic się nie dzieje. "Nieuchronność kar jest ważniejsza od ich wysokości. Rynek zaś jest bardzo wrażliwy na oszustwa i tę powolność" - podkreśla szef IDM. W opinii W. Markiewicza, aby rynek kapitałowy skutecznie funkcjonował,  konieczne jest zaufanie inwestujących, którzy przekazują pieniądze do najbardziej dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw. Żeby budować to zaufanie musi być spełniony szereg czynników, m.in. dobre regulacje, dobry nadzorca oraz skuteczna egzekucja prawa.

"Zatem jeżeli naszą misją jest zwiększenie zaufania do rynku, aby mógł pełnić swoją rolę w finansowaniu innowacyjnych przedsiębiorstw, to musimy poprawić egzekucję prawa. Dlatego od dłuższego czasu dyskutujemy o konieczności powołania specjalistycznego sądu. Dobry sędzia od rozwodów, czy alimentów, niekoniecznie musi się dobrze orientować w sprawach giełdy" - mówi prezes IDM  w "Bankier.pl". Zdaniem W. Markiewicza,  dzięki sądowi rynku kapitałowego  mogłoby powstać centrum kompetencji, gdzie sędziowie z różnym stażem i różnym doświadczeniem mieliby możliwość wymieniać się wiedzą.  A jest  to "szczególnie istotne przy sprawach dot. rynku kapitałowego, które są bardzo złożone i wymagają dużej wiedzy i praktyki".

 

 

Drobnym  przedsiębiorcom banki coraz częściej odmawiają kredytu  

 

Dostępność kredytów firmowych w Polsce spada. Z badania  „Percepcja faktoringu w MŚP”  instytutu Keralla Research, przeprowadzonego w II kwartale 2019 r. na zlecenie Narodowego Funduszu Gwarancyjnego (NFG)  wynika, iż co piąty przedsiębiorca w Polsce dostał od banku odmowę uzyskania kredytu. Dla małych i średnich firm oznacza to - pisze "Puls Biznesu" (Nr z 14.06.2019 r.) - że trudniej im będzie finansować bieżącą działalność i inwestycje. Ponadto, badanie wykazało, że w analizowanym czasie br.  blisko  20,6 proc. przedsiębiorstw spotkało się z odmową kredytu ze strony banku, podczas gdy w analogicznym okresie  2016 r. taką  odmowę otrzymało 14,1 proc. przedsiębiorców.

Dziennik podaje, iż najczęściej z odmową kredytu spotykają się przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (20,6 proc. wskazań) i małe spółki (24,1 proc.), a także firmy usługowe (22,6 proc.) i produkcyjne (22,1 proc.). Natomiast rzadziej dostają odmowę przedsiębiorstwa średnie (13 proc.) oraz z branży handlowej (15,4 proc.) - informuje gazeta za komunikatem Narodowego Funduszu Gwarancyjnego, firmy specjalizującej się w świadczeniu usług dla mikro- i małych przedsiębiorstw, partnera Krajowego Rejestru Długów (KRD). Ponadto, według Dariusza Szkaradka, prezesa NFG, jak dotąd,  kredyty przez wiele lat były jednym z najpopularniejszych narzędzi finansowych. "Dotychczasowe nasze badania wskazują, że wybiera je 42,1 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP. A wynika to głównie stąd, że przedsiębiorcy nie znają innych narzędzi wsparcia finansowego. Teraz, kiedy banki przykręcają kurek z kredytami, gros tych firm nie wie, skąd pozyskać środki na bieżącą działalność i inwestycje" - twierdzi szef NFG.

 

 

KNF: hipoteki coraz bardziej bezpieczne

 

Struktura kredytów mieszkaniowych w polskich bankach poprawia się dzięki dobrej sytuacji gospodarczej i zmianom regulacji – wynika z badania Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), którym objęto 27 podmiotów,  skupiających w końcu  2018 r. około  97,3 proc. ogólnej wartości tych kredytów w sektorze.

Jak informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 14.06.2019 r.), Polacy coraz mniejszą część zarobków wydają na spłacanie rat kredytów mieszkaniowych. Ubywa także  sytuacji,  gdy dług wobec banku przewyższa wartość kredytowanej nieruchomości - pisze gazeta. Ponadto, badanie KNF wykazało poprawę struktury portfela banków  w stosunku do końca 2017 r., biorąc pod uwagę takie wskaźniki, jak LTV (relacja wartości kredytu do wyceny nieruchomości) oraz DSTI (miesięczne raty wszystkich spłacanych kredytów do dochodów netto). I tak, na koniec 2018 r. kredyty o LTV ponad 100 proc. były warte prawie 50 mld zł i  stanowiły 12,3 proc. wartości całego portfela hipotek wynoszącego 406 mld zł - podaje dziennik. W opinii "Rz", jest to  spora poprawa, ponieważ  jeszcze w 2016 r. hipoteki o wskaźniku LTV ponad 100 proc. były warte aż 82 mld zł i ich udział wynosił wtedy 21 proc.

Kredyty o wysokim wskaźniku, w przedziale 100–150 proc., są zaś  szacowane na  39 mld zł. Powyżej 150 proc. -  na  10,5 mld zł, czyli stanowią tylko  ok. 2,6 proc. wartości całego portfela w granicach  406 mld zł. Według "Rz", "najgorsze parametry pod tym względem mają hipoteki walutowe, zwłaszcza frankowe, i to one głównie odpowiadają za istnienie sporego nominalnie portfela hipotek o najwyższym LTV – stanowią one  trzy czwarte wartości wszystkich kredytów mieszkaniowych mających  ten  wskaźnik wyższy niż 100 proc. Zdaniem  KNF,  pomimo obserwowanej poprawy,  "wysokie LTV części portfela kredytowego wzbudza obawy o sytuację finansową gospodarstw domowych, które nie podołałyby spłacie tych kredytów" - komentuje  gazeta.

 

 

RzF : Banki w przypadku  nieautoryzowanych transakcji  płatniczych nie tylko opóźniają zwrot środków, ale i  bezpodstawnie go odmawiają

 

Z przedstawionej ostatnio przez Rzecznika Finansowego (RzF)  informacji w sprawie nieautoryzowanych transakcji płatniczych  wynika, że wzrasta  liczba wniosków do tej instytucji o interwencje -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 19.06.2019 r.).  Skarżącym przede wszystkim chodzi  o przypadki kradzieży środków z rachunków bankowych,  dostępnych  przez internet czy o  obciążenia konta karty kredytowej lub debetowej bez wiedzy klienta - pisze gazeta.

Według  Aleksandry Wiktorow, Rzecznika Finansowego,  w związku z tym, że wkrótce minie rok "od wejścia w życie przepisów wprowadzających między innymi nowe zasady odpowiedzialności dostawców usług płatniczych za nieautoryzowane transakcje płatnicze na rachunkach bankowych czy z użyciem kart", RzF postanowił  sprawdzić, jak podmioty rynku finansowego zasady te realizują w praktyce  i  przeanalizować  otrzymane  od  klientów wnioski z prośbą o interwencję - podaje dziennik. A z analizy RzF wynika, że banki, na których postępowanie skarżą się klienci, ignorują wytyczne wynikające z unijnych dyrektyw i polskiego prawa.  I co istotne, " banki nie tylko opóźniają zwrot środków, ale też bezpodstawnie go odmawiają" - donosi "DGP".

Zdaniem  Izabeli Dąbrowskiej-Antoniak , dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego,  przede wszystkim chodzi  o  "brak niezwłocznego zwrotu utraconych przez klienta środków w terminie określonym tzw. zasadą D+1. Oznacza to, że pieniądze powinny wrócić na konto klienta nie później, niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji, lub po dniu otrzymania zgłoszenia od klienta" - pisze gazeta. Natomiast jedynym wyjątkiem od  zasady zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji w tym terminie jest - twierdzi dyr. Dąbrowska-Antoniak - "uzasadnione i należycie udokumentowane podejrzenie próby oszustwa ze strony klienta". Jednak w takiej sytuacji  bank powinien na piśmie poinformować o takim podejrzeniu organy ścigania. Wstrzymanie się przez bank ze zwrotem środków powinno być działaniem wyjątkowym, a nie standardowym, jak ma to miejsce w dzisiejszej praktyce”.  Zdaniem RzF, systemy bankowości internetowej i mobilnej powinny być wyposażone w bardziej skuteczne mechanizmy zabezpieczające przed takimi sytuacjami. Należałoby więc rozważyć wprowadzenie takich rozwiązań - postuluje Rzecznik Finansowy - nawet kosztem szybkości przeprowadzania transakcji, gdyż  byłoby to zgodne z zasadą security first (najpierw bezpieczeństwo).

Rzecznik Finansowy tylko w I kw.  2019 r. otrzymał  83 wnioski w sprawie nieautoryzowanych transakcji płatniczych, a więc  "dokładnie tyle samo,  co w całym 2016 r." Jednak w 2018 r.  takich wniosków było już 246, a więc o 70 proc. więcej niż w 2017 r.  Przy tym - podkreśla "DGP" - "niemal równie częste były pytania (telefoniczne lub e-mailowe) o sposób radzenia sobie z tym problemem".

 

 

Zyski   banków   zagrożone z powodu ryzyka kredytowego firm ?

 

Ryzyko kredytowe firm może uderzyć w zyski banków - ostrzega "Parkiet" (z 21.06.2019 r.).  W opinii "P", "ostatnie głośne problemy takich przedsiębiorstw, jak  Kania, Ruch, Pesa czy Elektrobudowa, mogą wcale nie być „pojedynczymi przypadkami". Możliwy jest bowiem wzrost kosztów ryzyka kredytowego firm, utrzymywanego jak dotąd pod kontrolą.  Pojawiają się bowiem  sygnały ostrzeżenia w segmencie kredytów dla firm. Ostatnio nie ma kwartału, w którym nie doszłoby do głośnych problemów dużej firmy. Do tej pory banki bagatelizowały to zjawisko,  mówiąc, że to „pojedyncze przypadki". Jednak,  jak przyznaje Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM, są to  "wciąż pojedyncze przypadki z tym, że jest ich coraz więcej. Może się okazać, że to tylko wierzchołek góry lodowej i gdybyśmy mieli dane dotyczące mniejszych firm, to pokazałoby, że w firmach wcale nie jest tak dobrze".  Według Michała Konarskiego, analityka DM mBanku, w segmencie kredytów dla firm średni koszt ryzyka z ostatnich dwóch lat to 65 pkt baz. Ekspert przyznaje, iż jest to niemało, "biorąc pod uwagę silną gospodarkę i to, co dzieje się w krajach naszego regionu: banki w Czechach i na Węgrzech od kilku kwartałów systematycznie więcej rezerw rozwiązują niż zawiązują, co jest jednym z kluczowych czynników poprawy ich zysków".  W  większym stopniu wskaźnik złych kredytów zmniejszył się w segmencie przedsiębiorstw i wynosi on obecnie 8,4 proc. (w 2018 r. i 2017 r. zmalał o blisko 1 pkt proc.). Według agencji Bloomberg, siedem największych banków w ostatnich trzech latach miało średni koszt ryzyka (całego portfela) na rekordowo niskim poziomie 50 pkt baz.  Analitycy Bloomberga podkreślają  jednak, że k  te poziomy kosztów ryzyka są nie do utrzymania. "Powrót w bardziej typowe historycznie okolice 70–80 pkt baz. negatywnie wpłynąłby na zyskowność banków, która już jest pod presją ze względu na regulacje, niskie stopy procentowe, słaby wynik z opłat i prowizji oraz inwestycje w technologie" – mówi w "Parkiecie" Tomasz Noetzel, analityk Bloomberga.

Bloomberg wskazuje, że najbardziej narażone na wzrost kosztów ryzyka kredytów dla firm mogą być Alior, Pekao i ING Bank Śląski, ponieważ te banki najszybciej rosły i brały na siebie większe ryzyko. Natomiast zdaniem M. Konarskiego,  analityka Millennium DM, pogorszenie generalnie odczują wszyscy, nawet ci, którzy utrzymują, że w ich portfelach są tylko „polskie i międzynarodowe coca-cole" –  podaje „P”.

Obecnie w polskim sektorze bankowym kredyty z rozpoznaną przesłanką utraty wartości (NPL) są warte 75,3 mld zł, co stanowi 6,8 proc. portfela kredytów brutto udzielonych przez banki podmiotom reprezentującym sektor niefinansowy, w porównaniu z  wskaźnikiem  NPL na poziomie 7,7 proc. odnotowanym na początku 2018 r.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT