NBP: co piąty Polak nie ma konta osobistego w banku

Z danych Narodowego Banku Polskiego (NBP) wynika,  że 22 proc. Polaków nie posiada ani jednego konta osobistego w banku. Przy tym, w  przypadku osób młodych w wieku od 15 do 24 lat odsetek ten sięga aż 47 proc. Oznacza to - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.04.2016 r.),  że co drugi uczeń lub student  nie potrzebuje  (lub nie chce ?)  mieć żadnego kontaktu z bankiem. Gazeta zastanawia się, skąd ta nieufność,  zwłaszcza młodych Polaków do instytucji bankowych. Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl. tłumaczy w dzienniku, iż "ulokowanie  pieniędzy na koncie osobistym jest bezpieczniejsze niż przechowywanie ich w przysłowiowej skarpecie. Dzięki wpłacie gotówki na ROR praktycznie do zera zostaje wyeliminowane ryzyko kradzieży lub utraty środków na skutek ich zgubienia czy zniszczenia". "DGP" podkreśla, iż gotówka ulokowana na ROR jest gwarantowana, gdyż   pieniądze zgromadzone na koncie osobistym podlegają 100-procentowej ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG) do równowartości kwoty 100 tys. euro. Konta bankowe ułatwiają zarządzanie budżetem domowym oraz pomagają  budować historię rachunku. Jest  to  ważne do ewentualnego wyliczenia zdolności kredytowej właściciela ROR.  Zaleta konta osobistego może  okazać się nieoceniona "zwłaszcza dla osób, które w przyszłości zamierzają kupić mieszkanie, działkę lub wybudować dom przy wykorzystaniu kredytu hipotecznego". Stałość wpływów na konto może być też jedną z kart przetargowych, aby ubiegać się o lepsze warunki kredytowe - zauważa dziennik. A że "niektóre rachunki mają wbudowane w sobie różne planery finansowe, które w przystępny sposób archiwizują poczynione przez nas wydatki (...) w łatwy sposób możemy sprawdzić, która dziedzina naszego życia generuje nam największe wydatki".

RzF: banki nie mogą dowolnie ustalać zmiany oprocentowania kredytu "frankowego"

Zdaniem Rzecznika Finansowego, banki nie mogą dowolnie ustalać oprocentowania kredytu, albowiem  klauzula powalająca  im  na to " jest niejasna, niejednoznaczna i nieczytelna, więc nie powinna wiązać konsumentów". – informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 12.04.2016 r.), powołując się na stanowisko RzF w   tej  sprawie, wydane na prośbę posiadaczy „kredytu frankowego". Rzecznik Finansowy przedstawił sądowi istotny pogląd w  odpowiedzi  na pytanie,  "jak precyzyjnie powinna być sformułowana klauzula modyfikacyjna, która określa warunki zmiany oprocentowania kredytu. W opinii gazety, jeśli sąd przychyli się do tej argumentacji, klienci będą mogli liczyć na zwrot nadpłaconych odsetek od kredytu. Jak podaje dziennik,  "sprawa dotyczy dwóch kredytobiorców, którzy wytoczyli przeciwko bankowi powództwo o zwrot nadpłaty odsetek od kredytu". Odsetki wynikały  ze zmiennego oprocentowania kredytu, a  umowa zawierała postanowienie, umożliwiające  bankowi jednostronną zmianę oprocentowania. Warunki tej zmiany  nieprecyzyjne i niejednoznaczne "w istocie zapewniały bankowi dowolność w zakresie zmiany oprocentowania, a w konsekwencji w ustalaniu wysokości należnych odsetek" - wyjaśnia "Rz.". Natomiast zdaniem Bartosza Wyżykowskiego, zastępcy dyrektora wydziału klienta bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego, "warunki umowy powinny w sposób niebudzący wątpliwości, obiektywny i jednoznaczny wskazywać na konkretne okoliczności, od których zmiana ta jest uzależniona i kiedy ma następować. Co najważniejsze, warunki te muszą być weryfikowalne przez sąd i konsumenta" - podaje dziennik.  Biuro RzF zaznacza, że są już rozstrzygnięcia sądów, których przedmiotem były dokładnie takie same zapisy umowne. "Sędziowie uznawali, że postanowienia takie są albo bezwzględnie nieważne albo  jako  abuzywne nie wiążą kredytobiorców" - pisze "Rzeczpospolita." Aleksandra Wiktorow,  Rzecznik Finansowy podkreśla, iż RzF   dostrzega  "niezwykle istotne społecznie problemy w jakich znaleźli się kredytobiorcy, którzy zawarli z bankami umowy kredytów walutowych, czy kredytów indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej. W tego typu umowach znajdujemy liczne klauzule abuzywne. Nie zawsze też są one wykonywane zgodnie z ich treścią (...). Pomagamy  im  nie tylko  interweniując  w ich  imieniu w bankach, ale też przestawiając tzw. istotne poglądy w sprawie".

Czy NBP  pomoże  bankom w   rozwiązaniu problemu "frankowiczów"?

Jedna z wersji modyfikacji prezydenckiego projektu tzw. ustawy frankowej zakłada,  że  w  rozwiązaniu problemu "frankowiczów"  miałby bankom  pomóc Narodowy Bank  Polski  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z 11.04.2016 r.).  Pomoc ta  miałaby  ewentualnie   zminimalizować koszty  banków  lub pozwolić im  na  rozłożenie   tych kosztów  w czasie - pisze dziennik, powołując się na informacje RMf FM.  Miałyby to umożliwić "pożyczki, jakich bankom udzielałby Narodowy Bank Polski lub Bankowy Fundusz Gwarancyjny" - podaje gazeta. Według Marka Magierowskiego, rzecznika prezydenta RP, "Kancelaria Prezydenta pracuje nad modyfikacją projektu ustawy. Rozłożenie w czasie kosztów, które miałyby ponieść banki, jest jedną z opcji. KPRP zawsze podkreślała, że kształt projektu, przekazanego w połowie stycznia do KNF, nie musi być ostateczny ". W ocenie "DGP",   udział BFG w tym przedsięwzięciu jest jednak wątpliwy.  Zdaniem  Zdzisława Sokala, prezesa BFG,  "Bankowy Fundusz Gwarancyjny nie jest instytucją, która ma mandat do takich działań. Ja o niczym takim nie wiem, nie było takich rozmów czy pomysłów (...) Możliwe jednak, że chodzi nie o BFG, ale Bank Gospodarstwa Krajowego". W opinii szef BFG,  ustawa w ostatecznej wersji musi "pomóc tym, którzy są w najgorszej sytuacji, przy zachowaniu stabilności sektora bankowego w Polsce".

Nad  OFE wisi widmo nacjonalizacji ?

Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 06.04.2016 r.), nad  Giełdą papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie   krąży widmo likwidacji akcyjnej części OFE, a więc "de facto nacjonalizacji istotnej części spółek na niej notowanych".  Dziennik pisze, iż  jedynym sposobem, aby wyzwolić warszawski parkiet "od tej klątwy", jest  likwidacja  funduszy  oraz  przeniesienie ich aktywów do trzeciego filaru. "Zmiany w systemie emerytalnym dokonane w latach 2011 i 2013 radykalnie zmieniły działanie jego części kapitałowej.”  Strumień środków, jakie OFE  inwestowały  na GPW   skurczył  się  z  8 mld zł rocznie do nieco ponad 3 mld zł - podaje gazeta. Skutkiem tego  było obniżenie wyceny spółek giełdowych (wcześniej uwzględniała oczekiwany wzrost popytu na akcje ze strony OFE w przyszłości). Natomiast  wprowadzenie suwaka bezpieczeństwa, obowiązkowego transferu środków osób, które dzieli  od wieku  emerytalnego 10 lat zmusiło  fundusze  do  przekazywania   części  aktywów do  ZUS.  W ten sposób  roczne saldo przepływów kapitałowych między OFE a GPW zmniejszyło się, "zmieniając znak ze zdecydowanie dodatniego na wyraźnie ujemny" - zauważa "DGP".I podkreśla, że  dla inwestorów giełdowych sięgnięcie po środki z OFE to  precedens, usankcjonowany przez  wyrok Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2015 r.  Inwestorzy przekonali się,  że  "pieniądze emerytów zarządzane przez prywatne fundusze w ramach systemu publicznego mogą być im w każdej chwili zabrane i trafić pod zarząd ZUS". Z kolei "precedens przejęcia obligacji i jego prawne usankcjonowanie otwierają drogę do przejęcia przez państwo także części akcyjnej, która w sensie formalnoprawnym niewiele się różni" - pisze dziennik.

Polski rynek sekurytyzacyjny wymaga regulacji  prawnych

Prawo nie sprzyja sekurytyzacji - twierdzi Mikołaj Pluciński, prezes zarządu  TMF Polska w rozmowie z  "Rzeczpospolitą"(Nr z  09.04.2016 r.). Jego zdaniem,  polski rynek sekurytyzacyjny  jest jeszcze słabo rozwinięty, ale „próbujemy zainteresować nim banki”. W opinii prezesa Plucińskiego,  w Polsce jest "duże zainteresowanie transakcjami sekurytyzacyjnymi, ale skomplikowane i niejasne prawo wstrzymuje rozwój rynku" - pisze gazeta. Według "Rz", w naszym kraju  do tej pory mieliśmy zaledwie kilka takich transakcji, podczas gdy w Europie Zachodniej,  przeprowadza się  rocznie  ich setki ." Każda z nich może mieć wartość nawet 1 mld euro, więc skala rynku jest ogromna" - mówi szef TMF Polska. Pluciński twierdzi, że dopóki  w  Niemczech nie było przepisów dotyczących sekurytyzacji,  to i ten  rynek był niewielki. Jednak po    wprowadzeniu odpowiednich regulacji prawnych, liczba transakcji sekurytyzacyjnych tam gwałtownie wzrosła, "a nasze biuro na tamtym rynku zaczęło obsługiwać dziesiątki sekurytyzacji" - oświadcza w dzienniku prezes firmy TMF Polska. Sekurytyzacja pozwala na połączenie dwóch segmentów rynku finan¬sowego: sektora bankowego  z rynkiem kapitałowym poprzez emisje sekurytyzacyjnych pa¬pierów wartościowych, opartych o wska-zane należności.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT