Nowelizacja ustawy emerytalnej ma załatać dziurę budżetową?

W opinii Agnieszki  Chłoń-Domińczak, współtwórczyni reformy emerytalnej oraz byłej minister pracy,  "w przygotowywanej przez resort pracy nowelizacji ustawy bardziej chodzi o rozwiązanie bieżących problemów budżetu państwa, a nie o naprawę systemu emerytalnego".  Chłoń-Domińczak powiedziała  w wywiadzie dla dziennika "Polska"(Nr z 14.01.2010 r.),    ż e w  przedstawionych ostatnio przez resort pracy propozycjach nie ma ani słowa o sposobie zarządzania ryzykiem demograficznym. Czyli nie wiadomo, skąd będą pieniądze na wypłatę emerytur, jeśli składki na ubezpieczenie, które co miesiąc wpływają do ZUS, nie wystarczą na sfinansowanie bieżących emerytur. Dziś oba filary emerytalne wzajemnie się uzupełniają - twierdzi Chłoń-Domińczak w gazecie. " Jeśli sytuacja demograficzna jest kiepska, świadczenia ratują emerytury kapitałowe. Podobnie wtedy, gdy załamie się giełda i emerytury stopnieją, zawsze sytuację emerytów ratują świadczenia z ZUS. W dłuższej perspektywie emerytury z OFE w znaczący sposób mogłyby zwiększyć oczekiwane świadczenia. Zdaniem Agnieszki Chłoń-Domińczak, w obecnie funkcjonującym systemie emerytalnym należałoby zmienić przepisy dotyczące efektywności funkcjonowania OFE czy sposobu wynagradzania towarzystw. Ponadto, wskazuje ona na niebezpieczeństwa płynące ze zmarginalizowania kapitałowej części emerytur - podkreśla dziennik.

Fedak: wypłaty środków emerytalnych po ukończeniu 65 roku życia

Nie będzie ustawowego wydłużenia wieku emerytalnego w Polsce - zapowiada  minister pracy Jolanta Fedak. W jej opinii,  w  zaproponowanej przez rząd reformie systemu emerytalnego "są zawarte takie mechanizmy, które spowodują, że Polakom nie będzie się opłacało przechodzić na emeryturę wcześniej (...) Wydłuży się zwłaszcza aktywność zawodowa kobiet "  - pisze "Polska"(Nr z 15.01.2010 r.).  Dziennik podkreśla, ze  szefowa resortu pracy nie zamierza zrezygnować z forsowania nowelizacji ustawy zmieniającej system emerytalny. Minister Fedak twierdzi, że proponowane rozwiązanie jest  dla emerytów gwarancją wyższej emerytury oraz  mniejszym ryzykiem, że podczas kolejnego kryzysu oszczędności z II filaru znów stopnieją i  szansą na ograniczenie deficytu budżetowego. Zaś "zmniejszona składka do OFE nie będzie generować już tak gigantycznych długów państwa wobec funduszy emerytalnych, tak jak się to dzieje obecnie" - uważa Fedak. Według minister pracy,  jedną z największych zalet zaproponowanej przez nią regulacji jest to, że wymusi na Polakach dłuższą aktywność zawodową, zwłaszcza w przypadku kobiet.  "W ustawie będzie przepis, który da prawo do wypłaty dopiero po ukończeniu 65. roku życia. I to zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn" - mówi Fedak. Możliwość samodzielnego dysponowania środkami zgromadzonymi na koncie w OFE , według resortu pracy, rozwiązuje także problem związany z koniecznością stworzenia subfunduszy typu B, które na kilka lat przed emeryturą inwestowałyby bezpiecznie - pisze gazeta. "Na pięć lat przed emeryturą każdy by decydował, co stanie się z jego oszczędnościami emerytalnymi. Ci, którzy by chcieli, żeby ich pieniądze spokojnie leżały na koncie, mogliby je przenieść do ZUS. Natomiast ryzykanci trzymaliby te pieniądze w IKE, które by inwestowały je na giełdzie" - tłumaczy Fedak.

Akcje prywatyzowanych spółek dla OFE

Otwarte fundusze emerytalne mają być gwarantem powodzenia wielkiej prywatyzacji planowanej przez Ministerstwo Skarbu. Minister skarbu Aleksander Grad  będzie więc  sprzeciwiał się pomysłowi zmniejszenia składek przekazywanych do OFE, co lansuje resort pracy- twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 16.01.2010 r.). Według dziennika, szef resortu skarbu  spotkał się z przedstawicielami praktycznie wszystkich otwartych funduszy emerytalnych. I zaproponował im, by wzięły udział - tym razem na masową skalę - w tegorocznej prywatyzacji spółek skarbu państwa. Grad  chce, żeby OFE kupiły przynajmniej jedną trzecią akcji tych spółek, które MSP chce zaoferować inwestorom finansowym. Na przykład,   przy sprzedaży pakietu akcji KGHM  ponad 30 proc. udziałów kupiły OFE. Rządowy plan prywatyzacji przewiduje łączne dochody na poziomie 25 mld zł, co oznaczałoby, że OFE mogłyby zainwestować w polskie spółki ponad 8 mld zł, czyli prawdopodobnie więcej,  niż zagraniczni inwestorzy strategiczni. W opinii ministra Grada, udział otwartych funduszy emerytalnych w prywatyzacji oznaczałby  pośrednio  większe zaangażowanie Polaków, co  jest ważne ze względów społecznych. Jak podaje gazeta,  OFE miałyby wziąć udział we wszystkich najważniejszych prywatyzacjach tego roku. Mogłyby więc kupić akcje np. PZU (prawdopodobnie największy debiut giełdowy w Europie w 2010 r.), Mennicy Państwowej, kopalni węgla Bogdanka oraz koncernu energetycznego Tauron.
Niewykluczony jest też udział OFE w prywatyzacji koncernu energetycznego Enea (zaplanowanej na najbliższe miesiące), jako że OFE, co resort skarbu podkreśla, byłyby dopuszczone do wszystkich prywatyzacji z udziałem inwestorów finansowych.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT