OFE chcą rocznych limitów kosztów inwestycji zagranicznych do 0,05 proc. aktywów

Otwarte fundusze emerytalne wnioskują wprowadzenie rocznego limitów kosztów inwestycji zagranicznych w wysokości do 0,05 proc. aktywów - podaje „Dziennik WSJ Polska” (Nr z 31.05.2008 r.). Według gazety, z takim wnioskiem wystąpi Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych na najbliższym spotkaniu zespołu ds. OFE,  działającego w Radzie Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministerstwie Finansów. Limit ten miałby dotyczyć opłat za realizację transakcji, np. przy zakupie akcji lub obligacji - pisze gazeta. Propozycja funduszy zakłada, że obowiązywałby on za kilka lat, w momencie uzyskania przez OFE zgody na inwestowanie jednaj trzeciej środków poza Polską – pisze dziennik.. I wyjaśnia, że jeśli obecnie wydatki na opłacenie transakcji w Polsce wynoszą 0,03 proc., to za granicą nie mogą być wyższe. A zdaniem Grzegorza Chłopka, członka zarządu ING PTE, rodzime średnie stawki rozliczeniowe nie przystają do opłat ponoszonych poza Polską. Według gazety, przyczyną dla której fundusze postulują wprowadzenie limitów jest dużo wyższy koszt przeprowadzania operacji zagranicznych niż ma to miejsce w przypadku operacji krajowych (np. wyższe opłaty pobierane przez zagraniczne izby rozliczeniowe). Natomiast polskie regulacje prawne zabraniają ponoszenia wyższych kosztów z tytułu finansowania operacji zagranicznych ze środków zgromadzonych w OFE, niż ma to miejsce w przypadku operacji krajowych. „

ZUS wymusza na całkowicie niezdolnych do pracy wytaczanie procesów sądowych

Co najmniej kilkaset osób z długim stażem ubezpieczeniowym, które utraciły zdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu, corocznie aby uzyskać należną im rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, musi się odwoływać do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych oraz czekać miesiącami na prawomocne rozstrzygnięcie – donosi „Rzeczpospolita” (Nr z 02.06.2008 r.). Tego rodzaju praktyka ignorująca stanowisko judykatury jest wyjątkowo naganna, gdyż narusza nałożony na ten organ ustawowy obowiązek działania z urzędu na korzyść osób uprawnionych do świadczeń – pisze dziennik. Według gazety ZUS, kierując się stanowiskiem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, bezprawnie i oczywiście błędnie odmawia im świadczeń, ignorując przy tym aktualnie jednolitą wykładnię sądową art. 57 i 58 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Tymczasem zdaniem Jacka Sobczaka, sędziego  Sądu Okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi , ZUS, który nie uwzględnia aktualnej wykładni przepisów dokonywanych przez władzę sądowniczą, powinien ponosić konsekwencje finansowe swoich błędów w ocenie prawnej. Z ustawy wynika bowiem , stosownie do art. 57 ust. 1, że  renta z tytułu niezdolności do pracy przysługuje ubezpieczonemu, który spełnił łącznie następujące warunki: jest niezdolny do pracy; ma wymagany okres składkowy i nieskładkowy, a jego  niezdolność do pracy powstała w okresach wymienionych w tym przepisie,  albo nie później niż w ciągu 18 miesięcy od ustania tych okresów. Jednak przepisu ust. 1 pkt 3 nie stosuje się do ubezpieczonego, który udowodnił okres składkowy i nieskładkowy, wynoszący co najmniej 20 lat dla kobiety lub 25 lat dla mężczyzny oraz jest całkowicie niezdolny do pracy. W uchwale podjętej w składzie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 23 marca 2006 r. (I UZP 5/05, OSNAP 2006, nr 19 – 20, poz. 305) rozstrzygnięto, iż renta z tytułu niezdolności do pracy przysługuje ubezpieczonemu, który udowodnił okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej 20 lat dla kobiety lub 25 lat dla mężczyzny oraz jest całkowicie niezdolny do pracy – bez potrzeby wykazywania przewidzianego w art. 58 ust. 2 tej ustawy pięcioletniego okresu składkowego i nieskładkowego przypadającego w ciągu ostatniego dziesięciolecia przed zgłoszeniem wniosku o rentę lub przed dniem powstania niezdolności do pracy. Gazeta podkreśla, ze ZUS obowiązany jest do zapłaty odsetek ustawowych na rzecz uprawnionego rencisty, gdyż opóźnienie w przyznaniu świadczenia jest następstwem błędu organu rentowego. 1

Pomysł zwiększenia składki do OFE niepotrzebny?

Według Jose Piňera, byłego ministra pracy Chile, w tym kraju 10 proc. pensji pracownika idzie do prywatnych funduszy emerytalnych. Tymczasem w Polsce do OFE  przekazywanych jest dziś 7,3 proc. pensji pracowników, zaś 12,22 proc. składki emerytalnej trafia do ZUS – podaje „Rzeczpospolita” (Nr z  31.05.2008 r.). Twórca chilijskiej reformy emerytalnej, na której polska reforma jest wzorowana radzi teraz Polakom, żeby stopniowo zwiększać obecny udział składki przekazywanej do OFE do najlepiej 10 proc. Z kolei według  Jarosława Jamki, członka zarządu ING, warto rozważyć nawet likwidację I filara i przesunięcie składki do II filara.. Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy uważa zaś, że  „pomysłów zwiększania składki do II filara nie ma i nawet być nie może”, ponieważ zrodzi to destabilizację finansową systemu NDC, działającego w ZUS , który nie bazuje  na rynkach kapitałowych, a stopa zwrotu generowana jest dzięki wzrostowi PKB. Według dziennika, pomysł zwiększenia składki do OFE za niepotrzebny uznaje także współautor reformy emerytalnej prof. Marek Góra z SGH

W maju najlepszym CU OFE

Większość otwartych funduszy emerytalnych zakończyło maj na niewielkim plusie. Jednak w ciągu roku straciły już blisko 8 proc. – podaje „Gazeta Wyborcza”(Nr z 02.05.2008 r.). Według dziennika, najlepiej w ubiegłym miesiącu radził sobie Commercial Union OFE, chociaż zarobił niewiele- zaledwie 0,6 proc. Najgorzej wypadły Warta i PZU, którym nie udało się uchronić przed spadkami ( odpowiednio o 0,15 proc. i 0,04 proc.)
W ujęciu rocznym najbardziej ucierpiał zaś Polsat OFE. Fundusz ten stracił przeszło 13 proc. i do końca roku trudno mu będzie odrobić taką stratę. Niewiele lepiej radziło sobie Pekao, tracąc ponad 11 proc. Najlepiej poszło natomiast funduszowi AIG, ale i on jest do tyłu o prawie 7 proc. Kiepskie wyniki OFE to efekt spadków na warszawskiej giełdzie – tłumaczy „Wyborcza”. Szefowie funduszy emerytalnych przekonują wprawdzie, że dzisiejsze spadki nic nie znaczą, bo na zyski osiągane przez OFE trzeba patrzeć w dłuższej perspektywie. Fundusze nastawione są na długoterminowe oszczędzanie, a do wypłaty emerytury sytuacja na giełdzie może się jeszcze wiele razy zmienić - mówią jednym głosem.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT