OFE straciły na przecenach akcji spółek budowlanych

OFE  tracą cierpliwość do zarządów spółek z  branży budowlanej, ponieważ mocno odczuły ich ogromne przeceny - twierdzi "Gazeta Wyborcza". Walne zgromadzenie akcjonariuszy Polimex - Mostostal (m.in. fundusze emerytalne ING i Aviva) nie udzieliło absolutorium czteroosobowemu zarządowi spółki, co "otwiera drogę do pociągnięcia do odpowiedzialności prezesów za nietrafione decyzje". Z kolei PBG i Hydrobudowa wzbudzają najwięcej niepokojów zarządzających ING - największego funduszu emerytalnego w Polsce. Obie spółki są w stanie w stanie upadłości z możliwością układu. "Oznacza to, że wierzyciele, którzy np. pożyczyli spółce pieniądze, będą zmuszeni zgodzić się na część strat, byle tylko odzyskać swoje pieniądze" - pisze dziennik. Na przykład ING  ma 12,9 proc. akcji PBG, czyli o 3,34 pkt proc. więcej niż rok temu, zaś w  Hydrobudowie posiada 11 proc. udziałów. Z  kolei  PZU Złota Jesień ma 17,13 proc. akcji Mostostalu Warszawa, a Aviva - 5,09 proc. - zauważa "GW". "Wyborcza" szacuje, że wartość budowlanych akcji posiadanych przez największe OFE spadła w ciągu roku o 1 mld zł do 600 mln zł. I tak, obecnie zaangażowanie ING w budowlankę wynosi 180 mln zł (na podstawie wczorajszych notowań), PZU Złota Jesień 173 mln zł, a Avivy 136 mln zł. W opinii Piotra Kuczyńskiego, analityka firmy Xelion, "zaangażowanie w akcje spółek budowlanych w granicach 10-11 proc. to bardzo dużo. Ale to, jak duże są straty, zależy od tego, jaki procent całego portfela danego OFE stanowią inwestycje w budowlankę" - pisze gazeta. Piotr Bień z ING przyznaje iż zarządzający OFE nie przewidzieli  bankructwa żadnej z dużych spółek budowlanych .Dlaczego?
OFE  do niedawna  bagatelizowały ryzyko inwestycyjne związane z branżą budowlaną i wskazywały ten sektor jako żyłę złota.
Pomimo dużych spadków wartości portfeli OFE sektor budowlany stanowił na koniec roku tylko niespełna 0,50 proc. wszystkich aktywów zarządzanych przez fundusze (sektor bankowy stanowił aż 11 proc.).

W 2013 r. waloryzacja rent o 4,18 proc.

Od marca 2013 roku nastąpi powrót do waloryzacji procentowej. Rząd, pracodawcy i związki zawodowe nie przyjęli wspólnego wskaźnika realnego wzrostu płac, który wpływa na kwotę waloryzacji procentowej rent i emerytur. Oznacza to - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 02.07.2012 r.) -  iż  w 2013 r.  roku wskaźnik, tak jak chciała strona rządowa, wyniesie 20 proc., a waloryzacja – 4,18 proc. Według gazety, organizacje pracodawców poparły rząd. Natomiast  NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych zażądały 50-proc. wskaźnika (waloryzacja  wynosząca 4,45 proc.). Jak szacuje "DGP", koszt rządowej waloryzacji wyniósłby  7,13 mld zł, a związkowej kształtowałby się na poziomie 7,55 mld zł (o 420 mln zł wyższy).  Ponadto,  OPZZ nie udało się też przeforsować wyrównania od 1 marca 2012 r.  do poziomu 5,04 proc. podwyżki świadczeń tym osobom, które na skutek waloryzacji kwotowej otrzymały świadczenia w mniejszej wysokości.
Zdaniem Jeremiego  Mordasewicza  z PKPP Lewiatan, "nie chcieliśmy godzić się na precedens, aby zwiększyć wskaźnik realnej płacy o 50 proc. (...)Polski nie stać na zwiększanie uposażeń dla emerytów i rencistów, bo brakuje pieniędzy na wsparcie dla rodzin wielodzietnych, które są w gorszej sytuacji ekonomicznej niż seniorzy"–  pisze gazeta. Jak twierdzi w dzienniku Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku, o przyszłorocznej waloryzacji praktycznie zdecyduje więc wyłącznie inflacja, bo wzrost realnej płacy będzie minimalny.

TK: emerytura nie może zależeć tylko od zatrudnienia w kraju

Wysokość podstawy wymiaru emerytury lub renty pracownika, zatrudnionego za granicą nie może być uzależniona od tego, czy przed wyjazdem pracował on w kraju - orzekł Trybunał Konstytucyjny,  odpowiadając na pytanie Sądu Okręgowego  w Gorzowie Wielkopolskim, rozpatrującego  sprawę emerytki, której ZUS ustalił wysokość świadczenia na podstawie zarobków z 20 najkorzystniejszych lat wybranych z całego okresu ubezpieczenia - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 02.07.2012 r.). SO rozpatrywał sprawę emerytki, która  odwołała się od decyzji ZUS do sądu, żądając uwzględnienia dochodów uzyskanych za pracę za granicą. ZUS bowiem przy wyliczeniu emerytury  pominął jej faktyczne zarobki, a zamiast tego przyjął wynagrodzenie "zastępcze", niższe od uzyskiwanego -  pisze gazeta."  Kobieta  od czerwca 1972 r. aż do maja 1991 r. pracowała w zakładzie mającym siedzibę we Frankfurcie nad Odrą. Od wynagrodzeń, które tam otrzymywała, odprowadzano wprawdzie składki, ale ZUS nie miał danych na temat ich wysokości.
Według dziennika, sąd I instancji oddalił jej odwołanie. Natomiast  sąd II instancji dopatrzył się potencjalnej niezgodności z konstytucją par. 10 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów. Zdecydował się więc skierować w tej kwestii pytanie prawne do TK.
"Trybunał Konstytucyjny uznał 2 lipca 2012 r., że przepis par. 10 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów w zakresie, w jakim uzależnia ustalenie podstawy wymiaru emerytury lub renty od tego, czy pracownik przed wyjazdem za granicę był zatrudniony w kraju w kraju, jest niezgodny z konstytucyjną zasadą równości" - podkreśla "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT