Obecne tornado w branży TFI to dopiero początek...

Borno Janekowic, prezes Templeton Asset Management TFI uważa, iż w ciągu dwóch, trzech lat zniknie połowa działających w Polsce towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI). 

Szef Templeton Asset Management TFI powiedział w  programie "PROSTOzPARKIETU" , iż  branża zarządzania aktywami stanie się dzięki temu zdrowsza. "Spadną opłaty za zarządzanie. A gdy to się stanie, klienci będą lepiej zarabiali. Wtedy przybędzie klientów. Rynek TFI na tym zyska, choć nie każdy podmiot przetrwa" - podaje  "Parkiet" (z 23.01.2019 r.).

W opinii Janekowica, w sektorze finansowym mamy obecnie do czynienia z tzw. perfekcyjną burzą. Pojawiają się alternatywne produkty, które są tańsze, tzn. EFT-y. Do tego nadzór finansowy na wiele spraw patrzy ostrożniej. „Na to nakładają się zmiany technologiczne, które przekształcają naszą branżę. Przetrwają ci, którzy będą potrafili najszybciej i najlepiej dostosować się do nowych warunków”. Prezes Templeton Asset Management TFI podkreśla, iż  rynek w ostatnich miesiącach był trudny dla zarządzających funduszami - w polskie TFI uderzyła fala umorzeń jednostek uczestnictwa. Odnotowano  odpływ kapitału zarówno z funduszy polskich aktywów, jak i z dostępnych w Polsce funduszy aktywów zagranicznych.  Albowiem  "z reguły jednak jest tak, że inwestorzy zbyt szybko zamykają dobre pozycje, a za długo zostawiają otwarte te słabe. Ciężko im przyznać, że podjęli złą decyzję inwestycyjną" - mówi B. Janekowic. I zaznacza, że w przypadku TFI,  klienci, którzy potrzebują gotówki, często wyciągają ją z funduszy, które radziły sobie dobrze.  

"Branża zabiła gęś, która znosiła złote jajka. Jeśli fundusze nie zapewniają klientom tego, co im obiecały, to klienci są rozczarowani i zaczynają przenosić pieniądze gdzie indziej. Spodziewam się zatem, że w kolejnych miesiącach będziemy świadkami oczyszczania się rynku"  - twierdzi B. Janekowic.

Obecnie  spośród 38 mln Polaków ma rachunek w TFI. Program PPK  zaś  istotnie poszerzy grono osób, które korzysta z funduszy inwestycyjnych.

 

 

Bankowcy w Polsce  w br.  obawiają  się obietnic wyborczych, ustawy frankowej i nadmiernej regulacji rynku

 

Polski sektor bankowy ma rekordowo wysokie współczynniki wypłacalności, jest rentowny, ma zdrowy portfel kredytowy i stosunkowo wysokie pokrycie rezerwami. Mimo to, bankowcy w Polsce obawiają się przede wszystkim głębszego spowolnienia gospodarczego, tegorocznych obietnic  wyborczych  i ustawy frankowej. Ponadto, potencjalne  ryzyka stojące przed branża w br. to ewentualne  "nadmierne regulacje i wymogi oraz problemy niektórych banków" – informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 18.01.2019 r.).  Zdaniem Przemysława Gdańskiego, prezesa BGŻ BNP Paribas, nawet w sytuacji pogorszenia koniunktury kondycja finansowa banków, ani ich możliwości kredytowania nie są zagrożone, ponieważ zarówno baza kapitałowa jak i  płynność branży  pozostają na wysokim poziomie - pisze gazeta. Jednak  ryzykiem dla sektora bankowego w Polsce - zauważa prezes Gdański - "jest scenariusz, w którym do nadmiernych obciążeń finansowych nakładanych w ostatnich latach na banki dołączyłoby istotne osłabienie polskiej gospodarki lub nagłe załamanie na globalnych rynkach, np. w wyniku wojny celnej". W jego opinii, sytuacja taka jest obecnie mało prawdopodobna, ale gdyby się zdarzyła,  miałaby  negatywny wpływ  na poziom nowej akcji kredytowej oraz  na jakość już istniejącego portfela kredytowego, w przypadku którego część spłat mogłaby być zagrożona. Mogłoby to spowodować również wzrost kosztów funkcjonowania banków i negatywny wpływ na wyniki finansowe oraz  zwrot z kapitału - podaje dziennik. Z kolei Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku, za  obecnie największe  ryzyko  dla branży bankowej uważa nadmierne uregulowanie sektora, przede wszystkim mnogość opłat, wnoszonych przez banki do systemu bankowego i budżetu państwa oraz  liczne bufory kapitałowe i ograniczenia w wypłacie dywidendy. "To znacząco obniża rentowność polskich banków, co jest negatywnie oceniane przez inwestorów" – twierdzi. Potencjalnym ryzykiem dla sektora mogą być nadchodzące wybory i związane z nimi ewentualne obietnice, m.in. ewentualne  uchwalenie  kosztownej dla banków ustawy frankowej. "Obecna propozycja skutkowałaby kosztem dla sektora w pierwszym roku rzędu 2,5 mld zł"- podkreśla Pytlarczyk. Natomiast Fernando Bicho, wiceprezes Banku Millennium nie wyklucza dalszej konsolidacji rynku. Albowiem "inwestorzy podejmujący decyzje dotyczące pozostania lub wycofania się z Polski biorą pod uwagę utrzymujące się niskie stopy procentowe, (...) rosnące koszty" - podkreśla Bicho.

Według "Rz", żaden z ankietowanych przez dziennik  bankowców nie chciał oficjalnie wypowiadać się na temat Getin Noble i Idea Banku.

 

 

Coraz mniej kredytów frankowych

 

Liczba zobowiązań hipotecznych obsługiwanych we frankach szwajcarskich zmniejsza się systematycznie. Obecnie  prawie co piąty (19,6 proc.)  czynny kredyt mieszkaniowy jest nominowany w tej walucie - donosi "Interia.pl" (z 21.01.2019 r.). Podczas gdy jeszcze w 2016 r. banki obsługiwały blisko 521 tys. kredytów, to w 2019 r.  pozostaje w spłacie już tylko 470 tys. takich kredytów (w stosunku do ub. r. jest ich  około 26 tys. mniej). Przy tym, portfel frankowy jest sumiennie spłacany - pisze portal. Na przykład na koniec 2018 r. tylko 1,27 proc. czynnych mieszkaniowych kredytów frankowych miało opóźnienia w spłacie powyżej 90 dni - informuje "Interia.pl". Natomiast w przypadku kredytów mieszkaniowych złotowych,  odsetek ten jest nieco wyższy i wynosi 1,30 proc.  Według prof. Waldemara Rogowskiego, głównego analityka Biura informacji Kredytowej (BIK), z  analizy  kredytów  złotowych i  frankowych udzielonych  do 2011 r.,  na koniec grudnia 2018 r.   blisko  2,41 proc. kredytów udzielonych we frankach okazało się być straconymi, a więc  przekazanymi  do windykacji, sprzedanymi  bądź pozostającymi w portfelach jako opóźnione powyżej 90 dni.  Z kolei w przypadku kredytów mieszkaniowych,  udzielonych w złotych do 2011 r.,  ten  odsetek jest wyższy i wynosi 2,95 proc. -  podaje portal. 

Według danych BIK,  wartość portfela kredytów frankowych na koniec grudnia 2018 r.  wynosiła 107 mld zł i w ciągu ub. r.  obniżyła się o 2,48 mld zł. Kredyty te spłaca ponad  817 tys. osób.   

 

 

Fuzja Getin Noble Bank i Idea Bank dogadana

 

Getin Noble Bank i Idea Bank, banki kontrolowane przez Leszka Czarneckiego, uzgodniły plan połączenia. Formalnie przejmującym będzie Idea Bank, ale nazwa ta zniknie z rynku - podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 18.01.2019r.). Gazeta informuje, iż  Rady Nadzorcze obu instytucji już zaakceptowały plan i  złożenie  odpowiedniego wniosku do  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Fuzja prawna planowana jest na III kwartał 2019 r., a jej warunkiem koniecznym jest m.in. zezwolenie organu nadzoru finansowego. I chociaż   formalnie  podmiotem przejmującym będzie Idea Bank, to połączony bank będzie funkcjonował pod nazwą Getin Noble Bank. Nowa instytucja finansowa będzie siódmym pod względem wielkości bankiem  w Polsce, dysponującym sumą bilansową blisko 80 mld zł  i świadczącym usługi dla ponad 2 mln klientów. Według dziennika, będzie to w pełni uniwersalny bank, skoncentrowany na obsłudze klientów detalicznych oraz małych i średnich firm.  "Połączenie banków wydaje się naturalnym i przede wszystkim uzasadnionym ekonomicznie krokiem w rozwoju obu instytucji. Planowane synergie kosztowe na powtarzalnym poziomie 180 mln zł w skali roku pozwolą połączonemu bankowi nie tylko szybciej odzyskać pełną rentowność, lecz przede wszystkim rozpocząć proces odbudowy wartości dla akcjonariuszy" – twierdzi  Artur Klimczak, prezes Getin Noble Bank. 

Koszty integracji szacuje się  na poziomie 220 mln zł w skali trzech lat, zaś spodziewane w wyniku połączenia synergie "mają wpłynąć pozytywnie na wzmocnienie pozycji kapitałowej, obniżenie kosztu finansowania oraz obniżenie kosztów operacyjnych powstałego banku”. Ponadto, wśród możliwych źródeł oszczędności zarząd wymienia m.in.: konsolidację central obu banków oraz optymalizację sieci oddziałów (pokrywające się lokalizacje), integrację infrastruktury i systemów informatycznych. Zdaniem prezesa  Klimczaka, "dzięki podobieństwu systemów IT oraz usprawnieniom procesowym wdrożonym w minionych kwartałach, integracja obu banków przebiegnie płynnie i pozytywnie wpłynie na jakość świadczonych usług" - pisze "Rz". 

 

 

UOKiK ukarał Deutsche Bank Polska grzywną finansową w wysokości blisko  7 mln zł

 

Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył na Deutsche Bank Polska karę finansową w wysokości prawie 7 mln zł  (6 mln 982 tys. 145 zł) za stosowanie klauzul abuzywnych w umowach kredytowych denominowanych do franka szwajcarskiego lub euro - pisze "Puls Biznesu" (Nr z 22.01.2019 r.), powołując się na komunikat urzędu. Według dziennika, UOKiK uznał  za niedozwolone trzy klauzule stosowane przez bank. Zakwestionowane klauzule, znajdujące się we wzorcach umów, aneksach, regulaminach kredytów denominowanych do CHF lub EUR dotyczą  wyliczania wysokości kursów walut i zasad wykonywania umów kredytu przez konsumentów ( m.in. nieprecyzyjnych i niejednoznacznych zasad ustalania kursów walut obcych) - informuje gazeta. Zdaniem szefa UOKiK, takie klauzule "są ważne dla osób, które mają kredyty hipoteczne w walutach obcych. Jeżeli byłyby jasne, precyzyjne, konkretne, to klient banku wiedziałby w odpowiednim momencie, w jakiej wysokości zapłaci ratę. W tym przypadku nie mógł sam zweryfikować, jak Deutsche Bank Polska oszacował wysokość kursu waluty obcej” – podaje "PB".  Urząd uznał za niedozwolone również dwie klauzule dotyczące zmiany kursów walut obcych. Ponadto, prezes UOKiK nakazał bankowi wysłanie klientom listów, w których ma ich  poinformować o tej decyzji Rozstrzygnięcie urzędu nie jest prawomocne, Deutsche Bank Polska może odwołać się do sądu.

Prawomocne decyzje UOKiK mają charakter prejudykatu w postępowaniu sądowym. Oznacza to, że ustalenia urzędu co do tego, że postanowienie jest abuzywne, są dla sądu wiążące. Konsumenci, którzy zawarli umowy z Deutsche Bank Polska, będą mogli się powołać na prawomocną decyzję UOKiK, gdy będą chcieli dochodzić swoich praw w sądzie.

UOKiK wszczął postępowanie przeciwko bankowi  w maju 2017 r. Prezes UOKiK po skargach klientów sprawdza sposób ustalania kursów walut jeszcze w ośmiu bankach, m.in. w Getin Noble Banku, Raiffeisen Bank International, BGŻ BNP Paribas, Santander Bank Polska (wcześniej: BZ WBK), Bank Millennium, PKO BP, BPH i Pekao.

 

 

 Czy   waluty cyfrowe   mają   przyszłość ?

 

Kryptowaluty mają za sobą ciężki rok, o ponad 480 mld USD zmniejszyła się wartość całego rynku - informuje "Parkiet" (Nr z 25.01.2019 r.), powołując  się   na dane Coinmarketcap. W 2018 r. notowania   najpopularniejszej cyfrowej waluty - bitcoina - spadły  o około 75 proc., tak, iż obecnie cena jednego BTC wynosi około 3564 USD - donosi  dziennik. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos specjaliści z branży kryptowalut i technologii blockchain wyrazili swoje zaniepokojenie przyszłością cyfrowych walut. Ich prognozy dla  kryptowalut wskazują, iż notowania tychże  mogą spaść jeszcze bardziej - pisze gazeta.  I tak, Jeff Schumacher, założyciel BCG Digital Ventures podczas panelu w Szwajcarii stwierdził, że "bitcoin osiągnie zero. Myślę, że to świetna technologia, ale nie wierzę, że jest to waluta. Nie opiera się na niczym". 

Z  kolei Glenn Hutchins, prezes North Island  powiedział podczas debaty w Davos - podaje dziennik -  że "rolą bitcoina w przyszłości może być przechowywanie wartości".  Uczestnicy panelu przyznali jednak, że chociaż perspektywy dla bitcoina nie są optymistyczne, to należy rozwijać technologię blockchain.  

Jak wyjaśnia "P", w  przypadku bitcoina, "blockchain działa jak zdecentralizowana księga, która nie jest własnością żadnej osoby. Zamiast tego jest obsługiwana przez sieć wyspecjalizowanych komputerów do rozwiązywania złożonych problemów kryptograficznych. Bitcoin posiada z tego powodu wiele problemów, między innymi wolny czas przetwarzania transakcji przy wysokich kosztach". W opinii ekspertów, nowa generacja technologii blockchain może być zaadoptowana również w obszarze płatności, zwłaszcza  w  Azji. Albowiem w "wielu krajach rozwijających się w Azji, które nie posiadają obecnie żadnej konkretnej infrastruktury płatności, łatwiej będzie wdrożyć nowy system". Co istotne, branża kryptowalut próbuje obecnie stworzyć tzw.  „otwarte zdecentralizowane systemy". Dziennik  podaje, że "będą to w istocie protokoły nowej generacji lub infrastruktura, na której przedsiębiorstwa będą mogły działać, podobnie jak dziś w chmurze".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT