Od kondycji polskiego rynku pracy i demografii zależą zarówno wypłaty z pierwszego filara, jak i stopy zwrotu osiągane przez fundusze emerytalne z krajowych akcji i obligacji

Repartycyjny system emerytalny, taki jak polski ZUS, pozostanie wypłacalny niezależnie od tego, co się stanie - twierdzi w "Pulsie Biznesu"(Nr z 18.08.2013 r.) Rainer Munz. Jego zdaniem - pisze dziennik - system ten generuje regularne przychody ze składek ubezpieczonych, więc nie ma możliwości, by emerytury przestały być wypłacane. Czynnikiem ryzyka jest tutaj kondycja rynku pracy i demografia. W Polsce stopa zatrudnienia jest niska, a duży udział osób utrzymujących się z produkcji rolnej na własne potrzeby zmniejsza ilość środków w systemie - podkreśla w gazecie. Wprowadzenie  drugiego filara – systemu kapitałowego - miało uchronić  przyszłych emerytów przed konsekwencjami starzenia się społeczeństwa. " Oszczędzający w nim narażają się jednak na inny rodzaj ryzyka – ryzyko rynkowe. Stracą, jeśli zbankrutuje spółka lub państwo, w której akcje lub obligacje zainwestowały towarzystwa emerytalne. Dobrą stroną jest to, że wypłaty emerytur w tym systemie zabezpieczają rzeczywiste aktywa" -mówi w "PB" szef analityków Erste Group. W jego opinii, polski  system kapitałowy także ma  mankamenty. " Źródłem największego ryzyka dla ubezpieczonych jest fakt, że OFE niemal wyłącznie inwestują w Polsce. Z początku miało to sens, bo chciano wesprzeć budowę rynku kapitałowego. Jednak zagrożenia, na które narażony jest pierwszy i drugi filar, w dużej mierze nakładają się na siebie. Od kondycji polskiego rynku pracy i demografii zależą zarówno wypłaty z pierwszego filara, jak i stopy zwrotu osiągane przez fundusze emerytalne z krajowych akcji i obligacji" - zauważa w dzienniku. ". Wypłaty w systemie ZUS i regulację zobowiązań wobec obligatariuszy finansują te same wpływy z podatków. W pewnych warunkach może to wręcz zadziałać na niekorzyść tych ostatnich. W kryzysowej sytuacji stojąc przed wyborem, czy narzucić większe straty obligatariuszom (w dużej części będącym przecież inwestorami zagranicznymi), czy emerytom w pierwszym filarze, rządzący mogą zdecydować się na pierwsze rozwiązanie. Emeryci to przecież ich elektorat"- mówi w dzienniku R. Munz. W jego opinii , wprowadzenie dobrowolności do systemu - " dobrowolność obowiązywałaby tylko w jednym kierunku, można byłoby się przenieść jedynie z OFE do ZUS",  to nie jest prawdziwa dobrowolność. "To nie przypadek. Przenosiny do OFE  nie wchodziłyby w grę, bo państwo nie siedzi na kapitale, który mógłby trafić do OFE. To wirtualny zapis, bo te pieniądze są dawno wydane. Skutkiem przenosin przyszłych emerytów do ZUS będzie odroczenie zobowiązań Państwa wobec nich. Koszt tego poniosą przyszłe pokolenia, co jest zgodne z logiką systemu repartycyjnego".

Nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych podpisana przez prezydenta RP

Bronisław Komorowski, prezydent RP  w dniu 14 sierpnia br. podpisał nowelizację ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 16.08.2013 r.). Według gazety, nowela  rozszerza  krąg osób, za które budżet państwa będzie opłacał składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe w związku z opieką nad dzieckiem. Ponadto, "budżet państwa będzie opłacał składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne m.in. za osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz pracujące na umowę zlecenie, mające bezpośrednio przed rozpoczęciem opieki co najmniej 6-miesięczny staż ubezpieczeniowy. Osobom mającym krótszy staż oraz osobom nieubezpieczonym budżet państwa będzie finansował tylko składki na ubezpieczenie emerytalne" - informuje dziennik. W opinii prezydenta Bronisława Komorowskiego, ustawa jest ważnym elementem polityki rodzinnej państwa. To właśnie niestabilność rynku pracy i wynikający z tego brak bezpieczeństwa socjalnego jest jedną z przyczyn odkładania decyzji o posiadaniu dzieci. "Ustawa ma szczególne znaczenie dla kobiet, które ze względu na przerwę w karierze zawodowej związaną z macierzyństwem mają na ogół niższe emerytury niż mężczyźni. Nowe rozwiązania są krokiem w kierunku docenienia rodzicielstwa i wyrównania statusu kobiet i mężczyzn w systemie emerytalnym" - pisze gazeta i przypomina , ze dotychczas składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, w okresie przerwy w aktywności zawodowej wynikającej z opieki nad dzieckiem, budżet państwa opłacał wyłącznie za osoby przebywające na urlopie wychowawczym - "Rz", zaś  składki te nie były opłacane m.in. za zleceniobiorców oraz przedsiębiorców, którzy z powodu opieki nad dzieckiem zaprzestali działalności.

Coraz mniej rencistów w ZUS

Mamy 1 mln 75 tys. rencistów. Najmniej od początku transformacji ustrojowej. "Wszystko dlatego, że zdobycie renty zaczyna graniczyć z cudem" - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 16.08.2013 r.). Według gazety,  Zakład Ubezpieczeń Społecznych zanim przyzna komuś rentę, "sprawdza wszystkie dokumenty trzy razy". Na bieżąco weryfikuje też wcześniej przyznane świadczenia. "GW" szacuje, iż w  rekordowym 1998 r. w  Polsce było aż 2,7 mln rencistów, w  2011 r. już tylko 1,174 mln, zaś  pod koniec ub. roku 1 mln 90 tys. Natomiast w czerwcu br.  ZUS odnotował zaledwie 1 mln 75 tys. osób uprawnionych do otrzymywania świadczeń.  W kolejnych miesiącach eksperci przewidują następne spadki - twierdzi dziennik.
Zdaniem  Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Invest Banku, "na początku lat 90. państwo wysyłało na rentę, kogo mogło. To była forma walki z bezrobociem. Rentę można było dostać za niewielki uszczerbek na zdrowiu. Bywało, że wystarczył ból kręgosłupa. W efekcie renty dostawało blisko 300 tys. osób rocznie. Dziś dostaje je mniej niż 50 tys.". Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń z krakowskiej AGH podkreśla zaś, iż  trzeba było uszczelnić system rentowy. "To uszczelnianie trwa do dziś" -  mówi w gazecie. 
Zdaniem Wacławika, innym powodem  zmniejszenia liczby rencistów  jest  wprowadzenie zasady, że rencista, który osiąga wiek emerytalny, staje się automatycznie emerytem. I znika z listy rencistów. Wcześniej ktoś, kto dostał rentę, pobierał ją do końca życia.
Spraw sądowych o renty jest około 7 tys. kwartalnie. W I kwartale 2013 r. było 6368 orzeczeń sądu, z tego 1560 zakończyło się pozytywnie dla osób, które się odwołały, a w 4319 przypadkach "wygrał" ZUS (pozostałe przypadki to umorzenia i wysłanie do ponownego rozpatrzenia)  - podaje "Wyborcza".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT