Około 434 tys. osób ma zdecydować do 10 stycznia 2011 r. o wyborze OFE

Do 10 stycznia 2011 r. blisko  434 tys. osób powinno zdecydować, do którego funduszu mają być przekazywane ich składki emerytalne. W ostatnich tygodniach otrzymały one  listy przypominające o konieczności wyboru otwartego funduszu emerytalnego - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.11.2010 r.), powołując się na informacje ZUS. Umowę z funduszem muszą podpisać wszyscy, urodzeni  po 31 grudnia 1968 r.,  którzy zaczynają pierwszą pracę bądź rozpoczęli prowadzenie własnej działalności gospodarczej. Gazeta pisze, iż  ZUS wysyła takie pisma dwa razy do roku,  jednak  wcześniej jednorazowo było ich nie więcej niż 300 tys. (średnio ok. 200 tys.). W opinii  ekspertów, obecna sytuacja jest wynikiem dyskusji na temat systemu emerytalnego.
Osoby, które właśnie otrzymały korespondencję z ZUS, mają czas na zawarcie umowy do 10 stycznia 2011 r. Jeśli tego nie zrobią, zostaną zakwalifikowane do losowania przez komputer, zaplanowanego na 31 stycznia br. ( można trafić tylko do tych funduszy, których stopy zwrotu są wyższe od średniej w dwóch kolejnych okresach rozliczeniowych i których udział w aktywach netto wszystkich OFE wynosi mniej niż 10 proc. ). Według dziennika, chodzi o fundusze: Aegon, Allianz Polska, Amplico, AXA, Generali i Pocztylion.

OFE najwięcej zarobiły na obligacjach skarbowych

Inwestycje w obligacje skarbowe przyniosły OFE najwyższe nominalne zyski od końca września 2007 r. do końca września 2010 r. – informuje "Parkiet"(Nr z 22.12.2010 r.) za danymi  raportu Komisji Nadzoru Finansowego ( obejmuje okres bessy rozpoczętej latem 2007 r. i późniejszego odbicia).  I tak, fundusze najwięcej zarobiły na papierach  KGHM (ponad miliard zł). Z kolei najwyższe straty OFE poniosły na walorach  spółek GTC (1,03 mld zł) i Cersanit (1,2 mld zł). OFE straciły także kilkaset mln zł na  papierach innych spółek budowlanych, jak Echo Investment i Polimex-Mostostal, a także na walorach Orlenu, Vistuli, Ciechu, Millennium, Grajewa i Immoeastu - wylicza gazeta.
Powrót optymizmu i wzrost cen akcji od 2009 r. sprawiają, że OFE odrabiają straty. I tak, w tym okresie strata z części akcyjnej portfela inwestycyjnego wyniosła prawie 26 proc., zaś zysk z części dłużnej wyniósł  ponad 18 proc.
Według KNF - pisze dziennik -  na koniec września 2010 r. ponad 22 proc. wyemitowanych papierów skarbowych należało do OFE. Udział funduszy emerytalnych w kapitalizacji spółek notowanych na GPW to 8,9 proc., a udział w akcjach pozostających w wolnym obrocie – 17,5 proc. W tym, ponad połowa portfela akcji ulokowana była w 14 największych spółkach giełdowych.

Pracodawcy najbardziej lubią tzw. IV filar

Coraz więcej pracodawców będzie odkładać składki na dodatkową emeryturę dla pracowników – spodziewają się instytucje finansowe. Ożywienie na rynku już się zaczęło i choć powoli, to przybywa emerytalnych programów - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 23.12.2010 r.).W opinii gazety, sprzyjać temu będzie spadek bezrobocia (z blisko 12 do nawet 5 proc.)  z powodu starzenia się społeczeństwa. " W ciągu 10 lat z rynku pracy ubędzie 2 mln osób. Rozpocznie się walka o wykwalifikowanych pracowników " twierdzi w dzienniku  Robert Zapotoczny, ekspert od programów pracowniczych z ING Życie.  Pracodawcy będą walczyć o pracownika poprzez "pracownicze programy emerytalne w III filarze i robione na specjalne zamówienie w tzw. IV, w których pracodawca płaci składkę" - pisze "DGP". Obecnie w 1113-u  PPE  oszczędza około 350 tys. osób (ich oszczędności mogą wynosić ok. 7 mld zł , gdy na koniec 2009 r. było to 5 mld zł).  Jak podała  KNF,  PPE są bardziej zyskowne niż OFE.  OFE po odliczeniu inflacji w ciągu ostatnich trzech lat, do końca września 2010 r., wypracowały  ujemną stopę zwrotu - wyniosła ona minus 7,2 proc. , gdy pracownicze fundusze emerytalne osiągnęły wynik na plus: od 6,6 do 11,4 proc.
PPE działają pod nadzorem KNF, a zasady ich tworzenia określa ustawa. Natomiast  programy z tzw. IV filaru można kształtować dowolnie, co opłaca się zarówno pracodawcom, jak i instytucjom finansowym.  "Programy te mają często formę programów lojalnościowych: pracodawca może ustalić, że jeśli pracownik odejdzie z pracy np. przed upływem 5, 10, a nawet 20 lat, to składki mu przepadną – w części bądź całości" - pisze gazeta. "DGP" podkreśla, iż  "Trudno jest oszacować wielkość IV filaru: instytucje finansowe nie wydzielają tych informacji w raportach do KNF, a informacji udzielają niechętnie, tłumacząc się np. tajemnicą handlową".
Z  badań Mercer Polska za 2010 rok wynika zaś , że z 245 dużych polskich firm na emeryturę pracownikom odkłada 57, z  tego ok. 60 proc. w ramach PPE, a reszta w innych programach.

GUS bardzo krytycznie o przeprowadzonej reformie emerytalnej

"Rozpoczęta przed 11 laty reforma powinna być wstrzymana" - twierdzą autorzy najnowszego raportu GUS. GUS kwestionuje także  fundamentalną zasadę, która mówi, że każdy, kto przechodzi na emeryturę, otrzyma tyle, ile środków  zgromadził w trakcie pracy. Czyli każdy otrzyma tyle, ile do systemu sam włożył (oprócz pracowników służb mundurowych, górników i rolników) - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 23.12.2010 r.)."Wyborcza" twierdzi, iż  według ekspertów raport GUS wpisuje się w błędne przekonanie, że to OFE ponoszą winę za narastający dług publiczny. W opinii Wiktora Wojciechowskiego  z fundacji FOR,  "to bałamutna teza, że OFE są przyczyną złego stanu finansów". GUS twierdzi bowiem, że "reforma pogłębia nierównowagę finansów państwa oraz powoduje negatywne skutki społeczne" - podaje "GW".  GUS mówi, że " będą takie osoby, które nie zgromadzą dostatecznego kapitału, żeby zapewnić sobie godną emeryturę".  GUS kwestionuje również pomysł ministra Michała Boniego, o stworzeniu specjalnych subfunduszy (dynamicznego i przedemerytalnego), które inwestowałyby nasze oszczędności - pisze "Wyborcza"- albowiem według raportu GUS "nie można angażować cudzych pieniędzy w ryzykowne transakcje finansowe".

Chłoń-Domińczak: "uzależnianie wypłaty emerytury od zwolnienia się z pracy jest sprzeczne z propagowanym elastycznym wiekiem emerytalnym"

Osoby, które w 2011 r. chcą jednocześnie pracować i otrzymywać emeryturę, mają czas do 31 grudnia 2010 r. na złożenie wniosku w tej sprawie do ZUS. Ci, którzy zrobią to (będą wtedy jeszcze obowiązywać korzystniejsze dla emerytów przepisy), do końca września 2011 r.  będą mogli równocześnie pracować i otrzymywać emeryturę bez konieczności zwolnienia z pracy - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 23.12.2010 r.).Pracownicy ZUS wyjaśniają, że pierwsza emerytura zostanie wypłacona za grudzień 2010 r.,  a ostatnia na starych zasadach – we wrześniu 2011 r. Dziennik przypomina, iż powodem zamieszania jest uchwalona przez Sejm ustawa z 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw, wprowadzająca  zmiany w ustawie z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (tj. Dz.U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227 z późn. zm.). Zgodnie z nimi, " ZUS zawiesi prawo do emerytury bez względu na wiek i wysokość przychodów, jeśli osoba uprawniona do emerytury nie zwolni się z pracy. Osoby, które złożą wnioski przed 1 stycznia 2011 r. (czyli przed dniem wejścia w życie nowych przepisów), chcąc zachować prawo do emerytury, będą musiały do końca września rozwiązać umowę z firmą" - pisze gazeta. Tymczasem zdaniem  Agnieszki Chłoń-Domińczak  ze Szkoły Głównej Handlowej, uzależnianie wypłaty emerytury od zwolnienia się z pracy jest sprzeczne z propagowanym elastycznym wiekiem emerytalnym. Ostrzega ona, że "wszystkie osoby następnego dnia wrócą na swoje stanowiska. Na przykład urzędnikiem można zostać tylko w wyniku konkursu trwającego kilka miesięcy" – ostrzega Agnieszka Chłoń-Domińczak. Zdaniem Jacka Santorskiego, psychologa biznesu, część firm chętnie wykorzysta zmianę w przepisach emerytalnych, pozbywając się drogich pracowników i przyjmując  osoby gotowe pracować za mniejsze pensje."Pracownik raz zwolniony, do tego mający emeryturę, może nie wrócić na dawne stanowisko" – twierdzi w "DGP" Jacek Santorski.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT