Pieniądz elektroniczny zainstalowany...

Nadchodzi era e-pieniądza – zapowiadają przedstawiciele technologicznej spółki Billon, która jako pierwsza w Polsce otrzymała od Komisji Nadzoru Finansowego  (23.04.2019 r. )  licencję e-money, czyli zezwolenie na wydawanie pieniądza elektronicznego  - informuje "Puls Biznesu" (Nr z 24.04.2019 r.).  Pieniądz elektroniczny nie jest kryptowalutą, lecz cyfrową alternatywą dla tradycyjnej bankowości elektronicznej. Umożliwia użytkownikom przechowywanie środków pieniężnych na urządzeniu osobistym i dokonywanie nimi transakcji płatniczych.

Jak wyjaśnia  gazeta, firma  Billon, czyli  polsko-brytyjski fintech, dostała od polskiego  nadzoru finansowego "zielone światło na prowadzenie rachunku, wydawanie kart płatniczych, dokonywanie transakcji, czy wymianę walut". Zdaniem Wojciecha Kostrzewy, prezesa Billon Group, licencja instytucji pieniądza elektronicznego jest milowym krokiem w rozwoju Billona.   "Dzięki zezwoleniu będziemy mogli oferować firmom cały szereg rozwiązań, wykorzystujących potencjał pieniądza elektronicznego. Mogą to być przelewy P2P (...), mikropłatności za treści multimedialne, czy e-commerce, albo wypłaty korporacyjne dokonywane po znacznie niższych kosztach niż w przypadku standardowych systemów bankowych" - podaje dziennik.

Ponadto, zezwolenie KNF umożliwia Billonowi prowadzenie działalności w obrębie Unii Europejskiej (UE). W związku tym,   Billon nie będzie musiał przechodzić przez proces licencyjny w każdym z państw UE  osobno.

Grupa Billon powstała w 2015 r. Oferuje m.in. rozwiązania dla korporacji, pozwalające na obniżenie kosztów obrotu pieniężnego. Od momentu zarejestrowania rachunku w systemie blockchain, przedsiębiorstwo sprawuje całkowitą kontrolę nad obiegiem pieniądza. Nie potrzebuje do tego systemu bankowego, pośredników, ani sesji clearingowej oraz nie jest ograniczane godzinami nocnymi i weekendami.

 

 

Usługi bankowe nie są bezpłatne

 

W banku nie ma nic za darmo. Na ROR-y "bezwzględnie darmowe" można ewentualnie liczyć tylko w niektórych mniejszych  bankach - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 25.04.2019 r.).  Zdaniem dziennika, podstawową zasadą, według której konstruowane są cenniki kont osobistych jest aktywność klienta. I tak, "aktywny klient ma rachunek za darmo, niewystarczająco aktywny za korzystanie z niego musi płacić " - podkreśla  gazeta.  Ponadto, w opinii "Wyborczej", niewiele jest też takich kont, gdzie opłaty da się uniknąć, ponieważ  standardem stały się tzw. opłaty warunkowe.  Żaden z  rachunków  osobistych w dziesięciu bankach o największym udziale w rynku, z którymi bliżej  zapoznała  się  "GW", "nie jest darmowy dla absolutnie każdego klienta, ale każdy może stać się darmowy po spełnieniu prostych warunków" - komentuje dziennik. Wystarczy bowiem ,  aby na koncie osobistym były odnotowywane odpowiednio wysokie wpływy, czy regularnie pieniędzmi z rachunku dokonywano  płatności bezgotówkowych, aby   miesięczne opłaty za posiadanie konta i za korzystanie z karty zostały obniżone do zera - podkreśla gazeta.  Jednak rzadziej według tego samego klucza banki naliczają  (lub nie) prowizje za podejmowanie gotówki z obcych bankomatów - zauważa dziennik. A jest to newralgiczna sprawa dla właściciela rachunku bankowego. Jeśli bowiem  prowizji naliczanych  za każdą transakcję z konta  będzie  wiele,  i jeśli okaże się, że nie były one darmowe, strata dla  klienta może być spora -  zaznacza „Wyborcza”.  Tylko  prowizje mogą go  kosztować nawet kilkadziesiąt złotych.

 

 

Ile kosztuje nas gotówka, a ile płatności mobilne?

 

Koszty społeczne płatności detalicznych w Polsce  szacuje się - na podstawie danych  za 2015 r. -  na 1,34 proc. PKB, czyli 24,1 mld zł  - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 23.04.2019 r.). W tym, dla gotówki relacja całkowitych kosztów społecznych wyniosła  17,6 mld zł , a więc 0,98 proc.  PKB- pisze dziennik. Gotówka stanowi niemal 70 proc. liczby wszystkich transakcji w Polsce.  Natomiast relacja kosztów społecznych dla debetowych kart płatniczych do PKB stanowiła zaledwie  0,21 proc. PKB (3,7 mld zł) - podaje  "Rz". Z kolei koszty społeczne przelewu bankowego osiągnęły  poziom 0,1 proc. PKB (1,8 mld zł), zaś koszty pozostałych instrumentów - kart kredytowych, polecenia zapłaty, płatności mobilnych oraz innych - wynosiły niewielki odsetek polskiego PKB (łącznie 0,05 proc. PKB, czyli 1,0 mld zł).

 Średni jednostkowy społeczny koszt dokonania transakcji z użyciem instrumentu płatniczego wyniósł w Polsce 1,41 zł. I tak, najmniej kosztownym instrumentem płatniczym  było polecenie przelewu (0,74 zł), a drugą najtańszą, w ujęciu jednostkowym, metodą płatności w Polsce była gotówka, której jednostkowy koszt społeczny wyniósł 1,49 zł . Z kolei koszt społeczny kart debetowych oszacowano na 1,67 zł na transakcję, zaś  karty kredytowe -2,24 zł na transakcję - informuje gazeta. Natomiast  "najbardziej kosztowne były metody płatności w niewielkim stopniu wykorzystywane w naszym kraju, tj. polecenie zapłaty oraz płatności mobilne, które w 2015 r, dopiero zdobywały popularność" - podaje dziennik. "Rz" wyjaśnia, iż jest to efektem dużych inwestycji poniesionych w poprzednich latach na rozwój bankowości mobilnej, której liczba użytkowników była przed czterema laty niewielka, a ostatnio rośnie już  po 30-40 proc. rocznie (jest ich już 8,7 mln).

Najwyższy udział w kosztach społecznych płatności w Polsce ponosiły banki (49 proc.), a w drugiej kolejności przedsiębiorstwa handlowo-usługowe (34 proc.). Zauważalny był także udział podmiotów infrastruktury płatniczej (7 proc.). Mniej istotny udział oszacowano dla konsumentów (5,34 proc.), banku centralnego (2,35 proc.) oraz firm  Cash-In-Transit (2,29 proc.) - informuje gazeta.

Narodowy Bank Polski (NBP)  przeprowadził badanie kosztów instrumentów płatniczych w Polsce (zarówno społecznych, ponoszonych przez wszystkich uczestników łańcucha płatności, jak i prywatnych, ponoszonych przez danego uczestnika rynku z uwzględnieniem opłat i prowizji na rzecz innych podmiotów (np. banków). Projekt objął bank centralny, banki, podmioty infrastruktury płatniczej, przedsiębiorstwa handlowo-usługowe, firmy transportujące i obsługujące gotówkę (tzw. firmy CIT) oraz konsumentów. Badano zarówno tradycyjne, jak i innowacyjne instrumenty płatnicze: gotówkę, karty przedpłacone, debetowe, kredytowe/obciążeniowe (charge), płatności mobilne, polecenia przelewu i zapłaty.  

Badanie NBP  objęło 2015 r. - komentuje "Rz" - a od tego czasu uległa zmianie całkowita liczba transakcji oraz struktura tych dokonywanych przy użyciu poszczególnych instrumentów płatniczych.

 

 

KNF ma  więcej uprawnień w zakresie nadzoru nad rynkiem sekurytyzacyjnym

 

Andrzej Duda, prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 25.04.2019 r.) za komunikatem   Kancelarii Prezydenta RP. "Nowelizacja ma na celu zapewnienie skutecznego wykonywania rozporządzenia unijnego z 12 grudnia 2017 roku w sprawie ustanowienia ogólnych ram dla sekurytyzacji oraz utworzenia szczególnych ram dla prostych, przejrzystych i standardowych sekurytyzacji" - pisze dziennik.

 Nowela zakłada m.in. poszerzenie uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) o nadzór nad rynkiem sekurytyzacyjnym. Najważniejszym przepisem noweli jest bowiem  wskazanie KNF  jako właściwego organu w zakresie nadzoru, przestrzegania i egzekwowania przepisów unijnego rozporządzenia. W myśl nowych przepisów,  KNF  będzie miała uprawnienia do nakładania sankcji administracyjnych, w tym kar finansowych i innych środków naprawczych - informuje gazeta.

"Ustawa przewiduje, iż decyzje dotyczące nakładanych przez Komisję Nadzoru Finansowego sankcji administracyjnych są natychmiast wykonalne. Ponadto, w przypadku sankcji nakładanych w związku z częścią wskazanych w ustawie naruszeń, Komisja Nadzoru Finansowego przekazuje do publicznej wiadomości informacje o treści rozstrzygnięcia ostatecznej decyzji oraz rodzaju i charakterze naruszenia, jak również danych osoby lub podmiotu, na które została nałożona sankcja" - donosi "DGP".

 Informacje dotyczące imienia i  nazwiska osób, na które została nałożona sankcja organ nadzoru ma udostępniać na swojej stronie internetowej przez okres roku.

Ponadto, KNF  uzyska  dostęp do informacji poufnych, w tym informacji ustawowo chronionych. Nadzór  będzie  miał także prawo żądania  wyjaśnień od podmiotów kontrolowanych - pisze gazeta.

 

 

Polacy coraz bardziej zapożyczają się na zakup nieruchomości

 

Polacy pożyczają coraz więcej - twierdzi "PRNews.pl" (z 26.04.2919 r.). W marcu 2019 r. banki i SKOK-i udzieliły łącznie 592,7 tys. kredytów konsumpcyjnych na łączną kwotę 7,92 mld zł. Jest to spadek o  6,4 proc. w  ujęciu liczbowym oraz wzrost o 5,7 proc. w ujęciu wartościowym w stosunku  do marca 2018 r. W omawianym czasie udzielono  kredytów na wyższą kwotę w trzech grupach produktowych. I tak - podaje portal - w ujęciu wartościowym  najwyższy wzrost - o 31,1 proc. odnotowano w przypadku limitów przyznawanych na kartach kredytowych, zaś o 5,7 proc. udzielono więcej   kredytów konsumpcyjnych. Z kolei kredyty mieszkaniowe  wzrosły o 5,6 proc. Natomiast  w  ujęciu liczbowym, w omawianym czasie  odnotowano wzrost sprzedaży tylko jednego produktu kredytowego – kart kredytowych (wzrost o 25,7 proc.). Przy tym, spadek zaznaczył  się  w limitach kredytowych (- 6,5 proc.), kredytach konsumpcyjnych (-6,4 proc.) i kredytach mieszkaniowych (-5,1 proc.).

W marcu 2019 r. banki udzieliły łącznie 20,5 tys. kredytów mieszkaniowych na łączną sumę  5,40 mld zł. Stanowi to wzrost o 5,6 proc w ujęciu wartościowym  w porównaniu do marca 2018 r.

Jak przyznaje w "PRNews.pl" prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej (BIK), w marcu 2019 r. dodatnie dynamiki liczby udzielonych kredytów konsumpcyjnych dotyczyły jedynie kredytów średnio i wysokokwotowych. Obecnie ponad 30 proc.  udzielanych przez banki kredytów konsumpcyjnych stanowią kredyty średniokwotowe (7 – 20 tys. zł) oraz wysokokwotowe (powyżej 20 tys. zł). Ekspert tłumaczy, iż to zapotrzebowanie na wysokokwotowe kredyty, szczególnie ratalne, wynika z finansowania zakupu samochodów, w tym głównie aut używanych. I co istotne - podkreśla prof. Rogowski  -  "w dalszym ciągu nie obserwujemy jednak wzrostu poziomu ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych. Jakość portfela dla kredytów konsumpcyjnych  już  od  kilku  lat  utrzymuje  się  na  niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości".

W jego opinii,  "podstawowe ryzyko związane z kredytami konsumpcyjnymi determinowane jest przez wysokokwotowe kredyty, które są obarczone wyższym ryzykiem kredytowym od kredytów niskokwotowych” - informuje portal.

Według "PRNews.pl", "hossa w najlepsze trwa na rynku kredytów wysokokwotowych, które są domeną aglomeracji, gdzie są wyższe ceny nieruchomości oraz dominują zakupy mieszkań, na które całość finansowania musi być zgromadzona w momencie zawierania transakcji. Natomiast spadki obejmują kredyty z czterech przedziałów wartości poniżej 250 tys. zł". I  tak, banki udzieliły o 28,7 proc.  mniej  kredytów do 100 tys. zł , a o 21,3 proc. mniej niż w marcu 2018 r. kredytów  w przedziale 100 – 150 tys. zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT