Płatności komórką przez chmurę

Z mobilnych płatności zbliżeniowych HCE  na koniec czerwca  2016 r. korzystało już blisko 155 tys. użytkowników - donosi "Prnews.pl" (www.prnews.pl z 12.07.2016 r.). Według portalu, najwięcej osób zainstalowało karty wydane przez PKO Bank Polski (łącznie 64 tys.).  Płatności HCE to płatności zbliżeniowe za pomocą telefonu komórkowego. "Działają na tej samej zasadzie, jak płatności zwykłymi kartami debetowymi – wystarczy zbliżyć telefon do terminala POS. Oczywiście telefon musi obsługiwać technologię NFC.  Kartę HCE „pobiera” się z "chmury" za pomocą aplikacji mobilnej banku. Nie trzeba przy tym wymieniać karty SIM, jak to było konieczne w płatnościach starszej generacji" - informuje "Prnews.pl".
Portal podkreśla, iż   banki powoli wycofują się z mobilnych płatności zbliżeniowych opierających się o karty SIM (wycofały je już mBank, eurobank, Raiffeisen, a w lipcu br. ma  wycofać je  Getin Bank). W to miejsce banki  wdrażają właśnie płatności nowszej generacji wykorzystujące "chmurę".
Na koniec II kwartału 2016 roku mobilne płatności zbliżeniowe w technologii HCE udostępniało pięć banków komercyjnych (PKO Bank Polski,   Bank Pekao SA, Bank Zachodni WBK, Eurobank i  Getin Bank)  oraz kilka banków spółdzielczych.  Według "Prnews.pl", pod koniec maja br.  Bank BPS informował, że pierwsze banki spółdzielcze udostępniły mobilne płatności zbliżeniowe, a do wdrożenia szykuje się 26 kolejnych. "U spółdzielców płatności HCE wykorzystują przygotowaną przez IT Card aplikację Planet Mobile HCE Wallet".

Błyskawiczna sprzedaż 10 proc. akcji Pekao SA

Jak podaje "Parkiet" (Nr z 13.07.2016 r.), włoski UniCredit  bardzo szybko, bo już po kilku godzinach, sprzedał cały wystawiony na sprzedaż  pakiet akcji Pekao, drugiego co do wielkości banku w Polsce.. I to pomimo niepewności na rynkach finansowych oraz kiepskiego nastawienia inwestorów do sektora bankowego - podkreśla gazeta.  Pod młotek poszło 26,2 mln akcji Pekao (10 proc. całego kapitału banku). Akcje sprzedano po 126 zł za sztukę, co wycenia sprzedany pakiet na równe 3,3 mld zł - szacuje dziennik. Według "P", sprzedany pakiet stanowi 20 proc. posiadanych wcześniej przez UniCredit  walorów polskiego banku. Po transakcji udział włoskiej instytucji finansowej w polskim banku zmalał do 40,1 proc. (105,3 mln akcji) z poprzednio 50,1 proc. (131,5 mln akcji).  Włoska grupa zmniejszyła  zaangażowanie w Pekao, ale zachowała kontrolny pakiet. „UniCredit zgodził się na zawarcie 90-dniowego lock-upu (ograniczenia zbywalności) pozostałych akcji Pekao (to dość krótki okres, zwykle stosuje się 360-dniowe zapisy lub co najmniej 180)".
Akcje  Pekao kupili inwestorzy instytucjonalni, jednak nie ujawniono,  kto był kupcem.
"Biorąc  pod  uwagę  szybkość  przeprowadzenia  transakcji.  sprzedający prawdopodobnie miał dobrze rozpoznany potencjalnych kupujących" - zauważa dziennik..

Prokuratorzy sprawdzą, czy banki wbrew rekomendacji "S" nie informowały klientów o całkowitych kosztach kredytów walutowych

Szczecińska prokuratura regionalna chce sprawdzić, czy banki celowo, wbrew rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), nie informowały klientów o całkowitych kosztach kredytów walutowych - podaje "Dziennik Gazeta  Prawna"(Nr z 12;07;2016 r.). Według gazety, decyzja o wszczęciu śledztwa została podjęta na skutek dwóch zawiadomień. "Ich autorami są prowadzący blog www.pomocfrankowiczom.pl  dr Jacek Czabański oraz Stowarzyszenie „Stop bankowemu bezprawiu” - pisze dziennik. 
"DGP" przypomina, iż zgodnie z Rekomendacją „S” wydaną przez Komisję nadzoru Finansowego (KNF), banki  od 1 lipca 2006 r. banki mają  obowiązek przedstawić kredytobiorcy informację o całkowitych kosztach udzielanego kredytu oraz o rzeczywistej rocznej stopie procentowej. "Sęk w tym, że – zdaniem autorów zawiadomień – banki z tych obowiązków się nie wywiązywały" - twierdzi gazeta.
Problem dotyczyć ma przede wszystkim kredytów udzielanych w latach 2006–2011, choć niewykluczone, że i późniejszych.  Z wyliczeń  dr. Czabańskiego oraz adwokata Macieja Zaborowskiego wynika - informuje "DGP" - iż  różnice między deklarowanym a rzeczywistym całkowitym kosztem kredytu miały w niektórych przypadkach wynosić nawet 100 tys. zł.
Prokuratorzy zamierzają sprawdzić, czy osoby działające w imieniu i na rzecz banków „w celu osiągnięcia korzyści majątkowych wielkich rozmiarów” nie próbowały "przypadkiem, wbrew rekomendacji, wywołać u klientów mylnego przekonania co do całkowitego kosztu kredytu",  m.in.  poprzez  wprowadzane do obiegu odpowiednie wzory umów i procedur., poprzez  nieuczciwe  przekazy reklamowe  oraz podawane  niepełne  informacje podczas bezpośrednich spotkań z kredytobiorcami. Śledczy zbadają również, czy banki nie zatajały przed klientami ryzyka związanego ze wzrostem kursu walut -  podaje dziennik.
Na razie śledztwo jest wszczęte „w sprawie”, a to znaczy, że nie toczy się przeciwko żadnemu konkretnemu bankowi.

"Uśpione konta" w bankach  otwarte 

Od początku lipca 2016 r. można dowiadywać się w bankach i SKOK-ach, czy  zmarli bliscy mieli w nich rachunki  oraz  upominać się o pieniądze z  tych "uśpionych kont"  - informuje "Dziennik  Gazeta Prawna" (Nr z 08.07.2016 r.). Według gazety, na "uśpionych kontach "  może znajdować się  od 5  do 11 mld zł.
Od  1 lipca  br. obowiązuje  bowiem " nowela Prawa bankowego, ustawy o SKOK i ustawy o ewidencji ludności, która ma ułatwić spadkobiercom dostęp do rachunków bankowych osób zmarłych. Nowe regulacje dotyczą również lokat, na których przez 10 lat nie wykonywano żadnych ruchów.  W  takiej sytuacji po 5 latach banki mają  już  obowiązek sprawdzić, czy właściciel konta żyje i jeśli i na lokacie nie ma ruchu na pół roku przed upływem 10 lat, taka lokata może zostać uznana za konto "uśpione".
Nowelizacja została uchwalona z  inicjatywy Senatu  pod koniec poprzedniej kadencji parlamentu" - podaje DGP". Zgodnie z regulacją, banki  i  SKOK-i  miały  ponad pół roku na to, żeby przygotować się do stworzenia wykazu "uśpionych" kont - pisze dziennik.
I tak,  zgodnie z obowiązującym prawem,  banki oraz SKOK-i  mają zachęcać swoich klientów do tego, by upoważniali do swoich lokat kogoś z bliskich, tak by po śmierci taka upoważniona osoba mogła podjąć pieniądze.  "Tego rodzaju dyspozycja ma moc darowizny; w ten sposób, upoważniając kogoś do przejęcia takich środków, wyklucza się innych spadkobierców" - wyjaśnia  gazeta.

SKOK- i   na pochyłej

Według "Rzeczypospolitej" (Nr z 11.07.2016 r.),  zarządy komisaryczne mogą pojawić się w kolejnych kasach, a w  ponad połowie prezesów tych instytucji  Komisja Nadzoru Finansowego  (KNF) odmówiła zgody na sprawowanie funkcji. Ponadto, ostatnio nadzór ogłosił  - podaje gazeta -   że szuka banku, który zgodzi się przejąć SKOK Skarbiec i uchronić go przed upadłością.
Do tej pory upadło już 7  sześć spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (ostatnio Sąd Rejonowy Katowice-Wschód wydał  postanowienie o ogłoszeniu upadłości Spółdzielczej  Kasy Oszczędnościowo–Kredytowej Arka  w  Dąbrowie Górniczej), a końca problemów w sektorze nie widać. Ponadto, zarząd komisaryczny został ostatnio  wprowadzony przez KNF do  SKOK Nike (instytucja 11. pod względem wielkości w tym sektorze  z 130 mln zł depozytów ulokowanych przez blisko 18 tys. członków). Zarządy komisaryczne działają  także  (oprócz Nike i SKOK Skarbiec),  w  Wielkopolskiej SKOK i Twojej SKOK - informuje dziennik. Natomiast  w  15 kolejnych  kasach  prowadzone są postępowania w sprawie ewentualnego wprowadzenia komisarza.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT