Podwyżki stóp procentowych rychło nie będzie - spadek akcji banków na GPW

Wyższy poziom stóp procentowych jest korzystny dla osiągnięcia przez banki większej marży odsetkowej. Stąd z  nadzieją wyczekiwano na pierwszą podwyżkę stóp przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP),  licząc na to, że będzie ona miała miejsce pod  koniec 2018 r. Tymczasem szef RPP,  prof. Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) przyznał ostatnio, że również w 2019 r. stopy procentowe mogą pozostać bez zmian. Gdyby więc zrealizował się ten scenariusz, to "być może nawet w 2020 roku stopy nie będą musiały wzrosnąć" - podaje "Parkiet"(09.03.2018 r.).  W rezultacie oświadczenia szefa NBP,  notowania akcji banków na GPW znalazły się na równi pochyłej. Indeks WIG-Banki w dniu  8 marca br. tąpnął o prawie 4 proc. i wyznaczył  nowe minima korekty rozpoczętej jeszcze w styczniu br. Zmianom towarzyszyły wyższe obroty, które w spektrum samych banków przekroczyły 400 mln zł - informuje gazeta. I tak, "połowę z nich zgromadził największy przedstawiciel sektora, czyli PKO BP", którego walory straciły ponad 5 proc.,  zaś  akcje Aliora zniżkowały o 7 proc. "i to pomimo publikacji wyników, które nie odbiegały od oczekiwań" - zauważa dziennik. Według "P", te bankowe zmiany "wyraźnie ciążyły całemu rynkowi". Indeks blue chipów poszedł w dół  w ślad za  dużymi bankami i spółkami surowcowymi, tracąc na wartości ponad 1,5 proc. "Wszystko to działo się przy relatywnie niezłej postawie otoczenia"- stwierdza dziennik. Jedynym pocieszeniem była lepsza postawa małych i średnich spółek. "Te segmenty dość konsekwentnie prezentują w tym roku lepszą postawę od blue chipów, co oznacza, że sprzedającymi są głównie inwestorzy zagraniczni, którzy w minionym roku na GPW zarobili najwięcej" - podkreśla gazeta.

Pozew zbiorowy  przeciwko Alior Bank  o  kwotę  ponad  34 mln zł

Nabywcy funduszy W Investments chcą, aby Alior Bank SA,  największy dystrybutor czterech funduszy zamkniętych, stworzonych przez W Investments (WI), z których prawie 2 tys. osób nie może wypłacić blisko 0,5 mld zł, a  który  sprzedał około 2/3 wszystkich certyfikatów,  odpowiedział za ich straty - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 06.03.2018r.). Do sądu  trafił pozew zbiorowy przeciw instytucji. W pozwie   84 osoby walczą w kwotę ponad  34 mln zł. Pozew oparty jest na zarzucie naruszenia „istotnych obowiązków  informacyjnych, czego skutkiem było nabycie instrumentów finansowych bardzo wysokiego ryzyka, niedostosowanych do wiedzy i doświadczenia inwestycyjnego członków grupy” - pisze dziennik. Jak oświadczył Jarosław Kołkowski z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy (DTW), "w imieniu 84 osób wnosimy o ustalenie, że Alior Bank ponosi odpowiedzialność za nienależyte wykonanie umów, które klienci zawierali z jego biurem maklerskim w związku z nabyciem certyfikatów funduszy WI. Wyrok ustalający tę odpowiedzialność ma posłużyć dochodzeniu odszkodowań za poniesioną szkodę wysokości 34 mln zł".  W pozwie znalazł się także  wniosek do sądu o zobowiązanie Aliora do dostarczenia wszystkich umów i dokumentów wewnętrznych dotyczących prowizji od sprzedaży funduszy WI - podaje gazeta.
Według "PB", niezadowoleni klienci Aliora zarzucają jego pracownikom udzielanie informacji „wprowadzających w błąd, nierzetelnych i nieprawdziwych”, przedstawiających inwestycję w fundusze WI jako produkt nieobarczony ryzykiem; jako pewną i bezpieczną alternatywę dla lokaty bankowej. Powodowie zapewniają przy tym, iż  oświadczenia o ryzyku poniesienia straty przedstawiano im jedynie jako „formalności” i „kwestie proceduralne” - podkreśla dziennik. Gazeta zaznacza, iż  relacje poszkodowanych klientów Aliora  "zdaje się potwierdzać" to, że fundusze, które Alior nazywa aktywami „bardzo wysokiego ryzyka”, były sprzedawane także klientom z najbardziej konserwatywnymi profilami inwestycyjnymi, takimi jak „inwestor ostrożny” i „inwestor przezorny”. Ponadto,  pozew podkreśla, że "żaden z 84 klientów nie został poinformowany przez Aliora o zakończeniu dystrybucji funduszy WI w kwietniu 2016 r., a pierwsze oficjalne pismo o problemach z ich płynnością bank wysłał dopiero w lipcu 2017 r".

Sztuczna inteligencja w służbie bankierów

W ciągu ostatnich pięciu lat  coraz większym powodzeniem  w sektorze finansowym cieszą się rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 05.03.2018 r.). Gazeta podkreśla, ze i banki  centralne również coraz przychylniej spoglądają w kierunku nowoczesnych technologii, tworząc  na całym świecie  departamenty zajmujące się rozwiązaniami Big Data. Według szacunków IBM, w ciągu ostatnich dwóch lat powstało aż 90 proc. wszystkich obecnie dostępnych danych, które  nie dotyczą  "wyłącznie stopy inflacji, bezrobocia czy poziomu realnej produkcji. Coraz więcej danych, na których opierają się banki centralne, to informacje zawarte w sieci, dotyczące preferencji użytkowników, historii wyszukiwania czy komentarze na profilach społecznościach"- podaje "DGP". Według dziennika,  coraz częściej w tworzeniu prognoz gospodarczych pomagają bankierom ogólnodostępne dane np. z Google Trends. Na przykład banki centralne na całym świecie zaczynają obserwować "trendy związane z zapytaniami" do przewidywania zmiany w zatrudnieniu, wykorzystując do tego np. sztuczną inteligencję.  Ponadto, coraz więcej banków ma w  strukturach departamenty związane z data science, których zadaniem jest wykorzystanie najnowszych technologii takich jak Machine Learning ( do "przyuczenia" robotów, aby  mogły pełnić m.in.  funkcję doradców kredytowych), czy AI (artificial intelligence). Pozwalają one przeanalizować setki tysięcy danych zgromadzonych przez banki centralne, a więc każdą transakcję, pożyczkę czy przepływ aktywów - twierdzi "DGP". Zainteresowaniem cieszą się zwłaszcza projekty umożliwiające stworzenie kompleksowych centralnych rejestrów kredytowych opartych na Big Data. Gazeta pisze za raportem Central Banking, iż prawie 60 proc. ankietowanych instytucji inwestujących w tę technologię, zamierza ją wykorzystać do stworzenia centralnego rejestru kredytowego, który gromadziłby jednocześnie dane z banków komercyjnych,  jak i z narodowych zakładów ubezpieczeń społecznych.
Dziennik ostrzega jednak, że  opieranie się na danych zebranych w sieci ma też swoje słabsze strony- zawsze istnieje  ryzyko, że "statystyki uwzględniające mniej wartościowe albo wręcz fałszywe dane wyprą te lepszej jakości. 

Coraz większy popyt na hipoteki

Luty 2018 r. okazał się być  dobrym miesiącem  pod względem popytu na kredyty mieszkaniowe. Jak podaje "Rzeczpospolita"(Nr z  08.03.2018r.) za  danymi Biura Informacji Kredytowej (BIK), wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wyniosła w ubiegłym miesiącu +13,4 proc.  Oznacza to - pisze dziennik -  że w lutym br. banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 13,4 proc. niż rok wcześniej (w przeliczeniu na dzień roboczy). Lutowy wzrost jest wyższy niż w styczniu (wyniósł 7,4 proc.). Prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK  podkreśla, iż przy tym trzeba pamiętać, że  "miesiące zimowe są najsłabszymi pod względem aktywności kredytowej miesiącami roku" - informuje gazeta.  Według "Rz", w całym 2017 r. indeks popytu na hipoteki urósł o 14,2 proc., zaś sprzedaż nowych kredytów hipotecznych w całym 2017 r. wyniosła 46,5 mld zł (wrosła o 11,1 proc.). Z kolei w ubiegłym miesiącu  o kredyt mieszkaniowy zawnioskowało łącznie 34,36 tys. osób w porównaniu do 32,84 tys. rok wcześniej (o 4,6 proc. więcej). Średni wiek osoby wnioskującej o kredyt w lutym 2018 r. wynosił 33 lata - donosi dziennik. Zdaniem  prof. Rogowskiego, nadal rośnie średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego. W  lutym 2018 r. wyniosła ona   już 243,29 tys. zł, to jest  o 8,4 proc. więcej niż w lutym 2017 r. Ekspert podkreśla, iż "jednym z najistotniejszych negatywnych czynników, który może wpływać na liczbę udzielanych przez banki kredytów mieszkaniowych w 2018 r., jest już praktyczne zakończenie programu MdM" - pisze "Rz".

KRD: zadłużenie przedsiębiorstw w  Polsce na poziomie 3 mld zł

Według Krajowego Rejestru Długów, obecne  zadłużenie przedsiębiorstw wynosi już ponad 3 mld zł  i stale rośnie - informuje "Interia.pl"(www.interia.pl z09.03.2018 r.). Wśród przedsiębiorców są  tacy, którzy mają ponad 10 mln zł długu. Najbardziej zadłużona jest  firma z województwa mazowieckiego (powiat miński), której  zobowiązanie wobec funduszu sekurytyzacyjnego  opiewa na sumę ponad 15,71 mln zł.  Jak podaje portal,   ponad 81 tysięcy zadłużonych firm handlowych ma ponad 345 tysięcy niezapłaconych faktur, a ich   średnie zadłużenie wynosi 37,5 tys. zł  
Pierwszą trójkę najbardziej zadłużonych województw stanowią: mazowieckie, śląskie i wielkopolskie. Górują nad pozostałymi nie tylko łącznym zadłużeniem, ale też liczbą zobowiązań i dłużników.
Zdaniem Adama Łąckiego, prezesa zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG, największym problemem przedsiębiorstw handlowych jest spłata kredytów. Prezes Łącki podkreśla, iż wartość starych długów wykupionych przez wtórnych wierzycieli od banków - ponad 760 mln zł, "świadczy o tym, że mamy do czynienia z dużą grupą niewypłacalnych podmiotów". Ponadto, przedsiębiorstwa handlowe mają  trudności z regulowaniem zobowiązań wobec innych firm handlowych i przemysłowych i są jednym z największych dłużników branży spożywczej. Ich zaległości wobec producentów za dostawy żywności do sklepów szacuje  się na ponad  31 mln zł, a więc  jedną trzecią wszystkich wierzytelności branży spożywczej. "Kolejnym niepokojącym zjawiskiem są długi wobec firm transportowych i spedycyjnych, zwłaszcza w kontekście ich bardzo kiepskiej sytuacji finansowej" - informuje "Interia.pl".
W 2017 r.  w Polsce odnotowano ponad 200 podstępowań upadłościowych zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym (wzrost o 14 proc. w porównaniu do 2016 r.).
W ciągu ostatniej dekady zniknęło z rynku 100 tysięcy małych sklepów. Najszybciej znikają sklepy ogólnospożywcze, dalej odzieżowe, warzywniaki, księgarnie i drogerie.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT