Polacy niechętni redukcji przywilejów emerytalnych

Wprawdzie  większość Polaków zgadza się z argumentami za ograniczeniem wcześniejszych emerytur, ale mniej niż połowa popiera redukcję przywilejów emerytalnych - wynika z sondażu TNS OBOP . Według „Gazety Ubezpieczeniowej” ( www.gu.com.pl ) z  24.06.2008 r. zbadano siłę perswazyjną argumentów używanych przez zwolenników wprowadzenia emerytur pomostowych dla pracujących w szczególnych warunkach. I tak, prawie dwie trzecie badanych (62-64 proc.) zgadza się, a niespełna jedna trzecia (27-29 proc.) nie zgadza się z etycznymi i ekonomicznymi argumentami za ograniczeniem wcześniejszych emerytur. Do większości społeczeństwa trafiają argumenty etyczne: „To niesprawiedliwość, że tak wiele osób żyje z cudzej pracy" i „Za utrzymanie przywilejów emerytalnych płacą wszyscy pracujący, tracą bezrobotni i ludzie młodzi" oraz argument ekonomiczny, odwołujący się do interesu intelektualnego: „Polacy, którzy będą krótko pracować, będą żyli znacznie gorzej niż osoby dłużej pozostające na etacie". Równocześnie mniej niż połowa badanych (44-46 proc.) popiera ograniczenie wcześniejszych emerytur, zaś zwolenników tej reformy jest tyle samo co przeciwników (43-47 proc.). Duża część respondentów (ok. 20 proc.) zgadza się z uzasadnieniami ograniczenia przywilejów, ale reform nie chce. Argumenty ekonomiczne i etyczne, nawet jeśli trafiają ludziom do przekonania, nie przekonują ich do poparcia praktycznych zmian.

Miliard zysku PTE w 2010 roku ?

Powszechne Towarzystwa Emerytalne zarobiły w 2007 r. prawie 700 mln zł w porównaniu do wypracowanych w 2006 r nieco ponad 600 mln zł - donosi „Rzeczpospolita” (Nr z 24.06.2008 r.}. Tylko trzy największe PTE: ING, CU i PZU zarobiły w sumie prawie pół mld zł. Zdaniem dziennika, dynamika wzrostu w 2007 r. była jednak niższa niż w 2006 r., kiedy to wyniosła 31 proc. „Rzeczpospolita” prognozuje, że w takim tempie wzrostu rentowności już niedługo towarzystwa emerytalne jako branża mają szansę na wypracowanie 1 mld zł zysku. Zakładając, że będą one rosnąć o 15 proc. rocznie, stanie się to już w 2010 r. – twierdzi gazeta.

ZUS powinien uwzględniać minimalne wynagrodzenie
 
Posłowie chcą, by w razie zagubienia dokumentów płacowych ZUS uwzględniał podczas obliczania świadczeń minimalne wynagrodzenie – informuje Rzeczpospolita” (Nr z 24.06.2008 r.. }Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 1 kwietnia 2008 r. (sygn. SK 96/06) uznał, że trudności z udowodnieniem dawnych zarobków są  niewystarczającą podstawą do podważenia obowiązujących obecnie przepisów emerytalnych.  TK zauważył problemy związane z udowadnianiem wysokości tych zarobków w ZUS, a także przed sądem. Stwierdził jednak, że ich rozwiązaniem powinien się zająć ustawodawca. Rzecznik Praw Obywatelskich – pisze gazeta -  już dawno sygnalizował ten problem i wielokrotnie podkreślał, że w tamtych latach, tak jak obecnie, obowiązywały przepisy o płacy minimalnej. Osoba zatrudniona na pełnym etacie nie mogła więc zarabiać mniej niż ustawowe minimum. W takiej sytuacji, nawet jeśli nie uda się jej udowodnić wysokości zarobków, ZUS powinien przyjąć, że otrzymywała przynajmniej wynagrodzenie minimalne. Tymczasem przygotowany przez posłów z SLD projekt  Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uznało za „wart rozważenia”  - podaje dziennik. Projekt przewiduje, że gdyby osobie starającej się o emeryturę lub rentę nie udało się udowodnić zarobków w minionych latach, za podstawę wyliczenia tego świadczenia ZUS powinien przyjąć wynagrodzenie minimalne. Wystarczyłoby wtedy, by zainteresowany udowodnił, że był zatrudniony w danym okresie na pełnym etacie bądź w innym wymiarze. W tym drugim wypadku ZUS brałby do obliczeń tylko część wskaźnika (płacy minimalnej) – zgodną z wymiarem etatu. Jeśli chodzi o osoby, które pobierają już świadczenia z ZUS, posłowie proponują, by nastąpiło automatyczne przeliczenie z uwzględnieniem minimalnego wynagrodzenia w zerowych latach.

Konto w OFE schudło średnio o 384 zł

Odkładając co miesiąc 100 zł na przyszłą emeryturę, zgromadzilibyśmy na naszym koncie w OFE średnio 15,3 tys. zł. W ciągu ostatniego roku przez spadki na giełdzie wyparowało z niego prawie 400 zł – szacuje „Gazeta Wyborcza”(Nr z   24.06.2008 r.).  Jeżeli od sierpnia 1999 r., czyli początku reformy emerytalnej, wpłacalibyśmy 100 zł miesięcznie, to w maju tego roku na naszym koncie w najlepszym funduszu - ING - byłoby już 15,9 tys. zł (nasze wpłaty plus dochody z ich pomnażania). W najgorszym - Aegonie - 14,7 tys. zł. Różnica między nimi wynosi więc dzisiaj przeszło 8 proc. – liczy  "Wyborcza". Dziennik zauważa, że ostateczny rachunek byłby inny,  gdyby nie spadki na GPW. Fakt, że indeksy giełdowe w krótkim czasie traciły nawet kilkanaście procent musiał odbić się na wynikach inwestycyjnych funduszy emerytalnych, które średnio 33 zł z każdych powierzonych im 100 zł inwestują w akcje. W efekcie od końca maja ubiegłego roku z naszych kont wyparowało średnio 384 zł. Najbardziej stracili klienci Polsatu. Stan ich konta emerytalnego zmniejszył się aż o 1321 zł. Najlepiej przed giełdowymi spadkami wybronił się Skarbiec-Emerytura., Konta jego klientów zmniejszyły się od maja ubiegłego roku średnio o 103 zł – pisze gazeta.
 
ZUS losuje do OFE coraz mniej osób

W najbliższym losowaniu, które odbędzie się w lipcu br., udział wezmą cztery otwarte fundusze emerytalne: AIG, Pekao, Polsat i Generali – podaje „Parkiet”(Nr z 21.06.2008 r.).
Według gazety, w 2008 r. . może spaść liczba nowo zatrudnionych osób, które trafią do otwartych funduszy emerytalnych wskutek losowania organizowanego przez ZUS. Jest to efektem  m.in. rozległej akcji marketingowej oraz akwizycji OFE, które w losowaniu nie są brane pod uwagę. Wciąż jednak zbyt mało osób wybiera OFE samodzielnie. Zdaniem Piotra Szczepiórkowskiego, prezesa Commercial Union PTE, na około 700 tys. osób, które w 2008 r. przystąpią do OFE, do blisko 475 tys. konieczne było wysłanie ponagleń przez ZUS.
Najwięcej w historii, bo 131,6 tys. osób, objęło losowanie w 2007 r. W ciągu całego roku do losowania trafiło o 50 proc.  więcej osób niż w 2006 r.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT