Polacy przeciwni przesunięciu składki z OFE do ZUS

Dwie trzecie Polaków jest przeciwnych  przesunięciu części składki emerytalnej  z OFE  do ZUS - wynika z sondażu przeprowadzonego przez grupę IQS na próbie 500 Polaków,  na który powołuje sie "Puls Biznesu"(Nr z 06.11.2009 r.). Według gazety, na pomysł  odebrania  przeszło połowy składki przyszłych emerytów, przekazywanej dotychczas otwartym funduszom emerytalnym  i oddania jej  Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych nie zgadza się większość uczestników sondażu, niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania, podczas gdy pomysł ten zaakceptowałoby zaledwie  14 procent ankietowanych. Dziennik publikuje wypowiedź Agnieszki Durlik-Khouri, eksperta Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), że  proponowane zmiany to powrót do poprzedniego systemu emerytalnego i rozmontowanie reformy. Skutkiem tego będą niższe emerytury, a problemy budżetu zostaną tylko odłożone w czasie. Z kolei zdaniem Aliny Lempa z grupy IQS ,  postawa Polaków wobec systemu emerytalnego wynika z doświadczeń emerytów z najbliższego otoczenia, najczęściej negatywnych. W tej sytuacji "trudno o zaufanie i pozytywne emocje" - podkreśla "Puls Biznesu".

Eksperci przeciwko zmianom w II filarze

Eksperci krytykują  pomysł rządu, który  chce zmniejszyć składkę przekazywaną do OFE z 7,3 proc.  do 3 proc. i  pozostałe z tego tytułu środki lokować na specjalnym koncie w ZUS (miałyby one być waloryzowane np. o przeciętne oprocentowanie obligacji - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 04.11.2009 r.). I tak,  Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku, uważa iż stwierdzenie ministra finansów Jacka Rostowskiego, ze  trzeba zmienić absurd, jakim jest lokowanie przez OFE większości aktywów w obligacjach, które państwo sprzedaje, aby zdobyć pieniądze na transfery do funduszy, kwestionuje  reformę emerytalną. Z kolei  Jerzy Hausner, były wicepremier w rządach lewicy, pyta o zgodność zmian z konstytucją, a Krzysztof Rybiński, partner w Ernst&Young twierdzi,  że oszczędności trzeba szukać, gdzie indziej - pisze gazeta. Dziennik przypomina, iż według szacunków rządu, proponowane przez resort pracy i ministerstwo finansów rozwiązanie ma przynieść  budżetowi państwa około 13 mld zł oszczędności a środki na kontach w ZUS będą dla emerytów większe o 0,5 mld zł każdego roku w związku z brakiem opłat od składki i na zarządzanie. Minister Rostowski zapowiada również zmiany dotyczące inwestycji OFE - od 2013 r. ma obowiązywać wyższy limit na inwestycje zagraniczne funduszy. Tymczasem w opinii  Ewy Lewickiej, prezes IGTE, przesunięcie większych zobowiązań do ZUS spowoduje kłopoty w przyszłości.

Do OFE należy już ponad 14,3 mln osób

Na koniec października 2009 r.  liczba uczestników otwartych funduszy emerytalnych (OFE) powiększyła się o 0,3 proc., tj. blisko 36,8 tys. w skali miesiąca osób i przekroczyła próg 14,3 mln osób – podaje "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 06.11.2009 r.)  za Analizy Online. Według "GU", łącznie w ciągu ostatnich 10 miesięcy do funduszy emerytalnych zapisało się ponad 495 tys. nowych członków i jest to wzrost o 3,6 proc.  w skali roku. Tymczasem  ubiegłoroczne wzrosty w analogicznym okresie były o wiele wyższe: 643 tys. osób (+4,9 proc.) w  2008 r. oraz 725 tys. osób (+5,9 proc.) w  2007r. "Może to oznaczać, że w tym obszarze widać już pogarszającą się sytuację na rynku pracy, przejawiającą się między innymi mniejszą liczbą nowych miejsc pracy” - uważają analitycy Analizy Online. I tak, w  październiku br. żaden z 14 działających funduszy emerytalnych nie odnotował odpływu uczestników, a najbardziej dynamiczny przyrost nowo podpisanych umów (0,9 proc.) odnotował Allianz Polska OFE, za nim uplasował się OFE Warta z dynamiką na poziomie 0,7 proc. Trzecią i czwartą pozycję zajęły  Nordea OFE  (0,5 proc.) oraz OFE PZU „Złota Jesień” (0,4 proc.).

BCC: "godziwa" emerytura to trzy filary emerytalne

Transfer składek do OFE - a co za tym idzie - ich refundacja do ZUS będzie obniżony o ok. 13-13,5 mld złotych rocznie - wynika z wstępnej  analizy koncepcji wspólnej Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Wojciech Nagel, przewodniczący Komisji Ubezpieczeń BCC, zastępca przewodniczącego RN ZUS dowodzi - opierając się o te szacunki -  że koncepcja rządu  zakłada uproszczenie przepływu finansowego o część lokowaną w instrumentach dłużnych, czyli nie mniej niż 60 proc., co oznacza istotną, systemową zmianę i pozostawienie do aktywnego zarządzania 2,92 proc. z dotychczasowych 7,3 proc. wynagrodzenia brutto. Tymczasem - przypomina "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 05.11.2009 r.) za BCC -   główna zasada reformy emerytalnej dotyczy przekierowania do aktywnego zarządzania finansowego części składki na ubezpieczenie emerytalne. Instrumenty lokacyjne posiadały charakter konserwatywny i w ciągu 10 lat tj. od 1999 r. nie nastąpiła w ich obrębie żadna zmiana. A wypracowane propozycje zmian i poszerzenia ich katalogu czekają na przyjęcie przez parlament od blisko roku. Zdaniem BCC,  zmiany systemowe powinny posiadać wewnętrzną logikę oraz istotny powód ich wprowadzenia. Ponadto, dotychczasowa analiza funkcjonowania systemu emerytalnego nie wskazuje - pisze "GU" -  aby te zasady miały szansę realizacji, przy kontynuowaniu dotychczasowej metody zarządzania składkami oraz braku funkcjonowania ubezpieczeń pracowniczych i indywidualnych. W opinii BCC, "szansą na godziwą emeryturę jest udział ubezpieczonych w trzech filarach emerytalnych, z państwem  jako aktywnym i przewidującym regulatorem oraz reprezentacją ubezpieczonych, jako czynnika społecznej kontroli".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT