Polski dłużnik rozrzutny?

Przeciętny dłużnik wcale nie cierpi z powodu biedy, mimo że na ogólne pytania o swój status finansowy odpowiada skrajnie pesymistycznie - informuje "Prnews.pl" (www.prnews.pl z 23.06.2016 r.), powołując się na badanie spółki GetBack. Wynika z niego, iż "w szczegółowych kwestiach sytuacja osób zadłużonych maluje się w dużo jaśniejszych barwach. Wypoczynek, rekreacja, przyjemności – na te cele dłużnicy wydają blisko jedną trzecią miesięcznych wydatków" - pisze portal. I tak, z  badania przeprowadzonego na zlecenie GetBack  wynika, że wśród dłużników więcej jest mężczyzn niż kobiet (stosunek 57 proc. do 43 proc.). W tym, 54 proc.  to osoby żyjące w małżeństwie lub stałym związku, zaś  połowa badanych ma na utrzymaniu dzieci. Większość zadłużonych (78 proc.), mieszka w miastach, a tylko 22 proc. na wsi. Największą grupę dłużników stanowią robotnicy – wykwalifikowani (49 proc.) i niewykwalifikowani (17 proc.). Na trzecim miejscu są pracownicy handlu i usług (15 proc.). "Prnews.pl" podaje, iż   niemal połowa respondentów na pytanie o powód zalegania ze spłatą zobowiązań odpowiada ogólnikowo: „nie stać mnie na spłatę długu”. I tak, według  samooceny dłużników, ich sytuacja materialna jest zła, a u 64 proc. ankietowanych pogorszyła się w ciągu ostatnich dwóch lat. "Badani deklarują, że zaciągają długi po to, aby pokryć koszty podstawowych potrzeb, takich jak zakup jedzenia czy uiszczenie opłat za mieszkanie". Większość ankietowanych twierdzi, że żyje w ubóstwie, z trudnością wiążąc "koniec z końcem”. Tymczasem prawie 60 proc. respondentów posiada w domu internet, 90 proc. ma telefon komórkowy, zaś  31 proc. średnich miesięcznych wydatków dłużnika pochłaniają (łącznie) wypoczynek, rekreacja i przyjemności, tj. kino, koncerty itp. Kolejne 10 proc. idzie na używki, zwłaszcza piwo i papierosy. Z kolei 73 proc. badanych zapożyczyło się w sklepie, kupując na raty sprzęt RTV/AGD. Około  25 proc. dłużników korzysta z pomocy socjalnej, a pobierany zasiłek stanowi nie więcej niż 20 proc. dochodów ich  gospodarstwa domowego.
Zdaniem Pawła Trybuchowskiego, wiceprezesa GetBack S.A., u znaczącej części zadłużonych  "wyraźnie widać nie tyle skrajną biedę, ile brak kultury systematycznego oszczędzania" - podaje "Prnews.pl". Według badania   dłużnicy pożyczają najczęściej z banków (74 proc.) i/lub od osób prywatnych (66 proc). Chwilówki bierze prawie co drugi respondent (43proc.).

Fundusze private equity zainteresowane spółkami  publicznymi

Z raportu KMPG wynika, iż  Polska pozostaje najatrakcyjniejszym rynkiem w Europie Środkowo-Wschodniej - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.06.2016 r.). Przy tym,  większość  funduszy private equity  optymistycznie ocenia perspektywy rozwoju na polskim rynku, spodziewając się wzrostu liczby atrakcyjnych celów przejęć w ciągu najbliższych dwóch lat  - pisze dziennik. Zdaniem  Rafała Wizy, partnera i szefa zespołu private equity w KPMG w Polsce,  2015 r.  był  fenomenalnym,  jeśli chodzi o liczbę i wartość transakcji. R. Wiza powiedział w rozmowie z  "Rz", iż "wiele wskazuje na to, że 2016 r. również zapowiada się bardzo dobrze". Aktualnie w  portfelach funduszy najwięcej jest spółek z sektora technologii informacyjnych, mediów i komunikacji (21 proc.) oraz produkcji przemysłowej (18 proc.). "W przyszłości największym zainteresowaniem będą cieszyły się podmioty z branży dóbr konsumpcyjnych oraz usług dla biznesu. To spora zmiana w stosunku do statystyk sprzed kilku lat" - stwierdził  w gazecie.
Zdaniem eksperta, "jeszcze kilka lat temu jedną z często rozważanych opcji wyjścia z inwestycji przez fundusze PE była giełda, jednak ze względu na marazm panujący na warszawskim parkiecie teraz znaczenia nabierają inne opcje". Obecnie - twierdzi Wiza-  fundusze coraz chętniej  sprzedają aktywa inwestorom branżowym, lub (...) innym funduszom PE. Ponadto - w opinii R. Wizy - z powodu  trudnej  sytuacji na giełdzie, "spółki publiczne stają się dla funduszy PE ciekawym celem przejęcia" - donosi gazeta.

Rewolucja  we  chwilówkach


W ostatnim roku rynek pożyczek przeżył rewolucję w związku  z  wprowadzeniem wielu nowych przepisów  -  pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 22.06.2016 r.). Wejście w życie ustawy z 5 sierpnia 2015 r. o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz niektórych innych ustaw wprowadziło obostrzenia dla firm udzielających kredytów. Rozszerzenie definicji  instytucji pożyczkowej z ustawy o kredycie konsumenckim spowodowało natomiast , iż jej warunki  obecnie  spełnia każdy podmiot udzielający kredytów, inny niż bank, SKOK lub podmiot udzielający kredytu poprzez odroczenie zapłaty. Od 11 października 2015 r.  instytucja pożyczkowa nie może prowadzić działalności w innej formie niż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółka akcyjna, z kapitałem nie mniejszym niż 200 tys. zł, pokrytym w całości w formie pieniężnej. Jak podkreśla gazeta, w wyniku  znowelizowanej ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym  konsumenci są bezpieczniejsi, a pożyczki potaniały. Firmy mają więcej obowiązków, a  ich oferta jest bardziej przejrzysta - zauważa dziennik.
"Przede wszystkim ograniczono koszty związane z udzieleniem pożyczki. Wysokość odsetek (...) nie może przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP, czyli obecnie 10 proc." - podaje "Rz".  W ocenie gazety,  ustawodawca zaproponował ograniczenie wszystkich kosztów związanych z udzieleniem pożyczki "w innowacyjny sposób dotąd niestosowany w UE".  Zdaniem dziennika, "w żadnym innym nie ograniczono limitu kosztów do wszystkich opłat, w tym opcjonalnych i opłat związanych z odroczeniem spłaty naliczonych w okresie 120 dni od dnia wypłaty pożyczki".

Karty do konta walutowego przydatne za granicą

Żeby płacić za granicą, nie trzeba zabierać ze sobą gotówki - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.06.2016 r.). W opinii dziennika, wożenie ze sobą  pieniędzy  wiąże się z ryzykiem ich  utraty, np. kradzieży.  Bezpieczniejszym sposobem jest używanie karty. Za granicą można wprawdzie użyć karty do zwykłego konta złotowego, ale trzeba  zapłacić  za przewalutowanie (a bywa, że podwójne – z waluty danego kraju na walutę używaną przez organizację kartową, a dopiero potem na złote).  Bardziej ekonomiczne jest  wykorzystanie karty do konta walutowego - radzi dziennik. Według "DGP", oferta banków jest tutaj  dość zróżnicowana.  Jednak "należy być przygotowanym, że karty są zwykle wydawane tylko do kont w najbardziej popularnych walutach, co spowoduje, że korzystanie z takiego plastiku w krajach egzotycznych nie będzie specjalnie tańsze" - dodaje gazeta.

Brak zainteresowania  pomocą z  Funduszu Wsparcia Kredytobiorców

Klienci na razie  nie korzystają  masowo  z  Funduszu Wsparcia Kredytobiorców - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 17.06.2016 r.). "Banki zarejestrowały dotychczas 243 umowy o wsparcie wypłacone z powołanego jesienią 2015 r. funduszu, a  łączna kwota przyznanej pomocy to tylko 5,5 mln zł" - pisze dziennik,  powołując się na  dane  Banku Gospodarstwa Krajowego, który zajmuje się jego obsługą. Według "Rz", tylko nieliczni kredytobiorcy zainteresowani są wsparciem  z nowego  funduszu. Ponadto, dziennik przypomina, iż  Narodowy Bank Polski (NBP) oraz  Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  na ponad 60 mld zł  szacują koszty dla banków związane z ewentualnym  ustawowym  przewalutowaniem  mieszkaniowych kredytów frankowych według projektów rozwiązania przygotowywanego przez   Kancelarię Prezydenta RP.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT