Polskie banki to mikrusy

Aktywa całego polskiego sektora bankowego,  chociaż kształtują się  obecnie na poziomie ponad 1,78 bln zł, stanowią zaledwie  tylko jedną piątą  aktywów największego europejskiego banku – brytyjskiego HSBC. Natomiast „cały polski sektor bankowy ma aktywa wielkości dopiero 25. i 26. największych na Starym Kontynencie banków, czyli rosyjskiego Sbierbanku i holenderskiego ABN Amro" - informuje "Parkiet"(Nr z 01.06.2018 r.). Według dziennika, największy w naszym kraju  bank PKO BP  "ma już prawie bilans wart 300 mld zł, zaś drugi i trzeci pod tym względem Pekao i BZ WBK odpowiednio 190 mld zł i 170 mld zł (wliczając zaplanowane przejęcie podstawowej części Deutsche Banku Polska)" - pisze gazeta. W opinii dziennika, jest to przede wszystkim efekt skali polskiej gospodarki, która jest znacznie mniejsza niż  wielu innych europejskich krajów, na przykład   Niemiec, Hiszpanii, Włoch czy   Wielkiej  Brytanii (wskaźnik PKB per capita jest w Polsce na poziomie 40 proc. średniej unijnej). Zdaniem Grzegorza Cimochowskiego z firmy Deloitte, "poziom kredytów do PKB też jest w Polsce trzykrotnie mniejszy niż w Europie, co wynika przede wszystkim z niewielkiego nasycenia rynku kredytami hipotecznymi" – podaje  "P". Według gazety,  PKO BP w 2017 r. wypracował  3,1 mld zł skonsolidowanego zysku netto, BZ WBK -  2,2 mld zł, a Pekao odnotował  prawie 2 mld zł zysku netto. Cały polski sektor bankowy  zarobił 13,6 mld zł netto, podczas  gdy   "dla porównania HSBC miał w 2017 r. aż 36,6 mld zł zysku netto, a BNP  Paribas ponad 32 mld zł". Jednak polskie instytucje są bardziej rentowne – średnio  ROE (zwrot z kapitałów własnych) sektora bankowego w Polsce wyniósł w 2017 r.  nieco ponad 8 proc., podczas gdy zagraniczni giganci mają ROE rzędu 6–8 proc. Według gazety, wyższa rentowność to przede wszystkim efekt wyższych w Polsce stóp procentowych niż w strefie euro. Ponadto, niektóre nasze banki z powodu lokalnych wysokich wymogów są wręcz  przekapitalizowane. Jak donosi dziennik, największe na świecie wciąż są cztery banki chińskie, kontrolowane przez chiński rząd i notowane na giełdzie w Hongkongu. I tak,  światowym liderem jest  Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) z  aktywami rzędu  4 bln USD (ok. 14,7 bln zł), następny  China Construction Bank (CCB) z aktywami 3,4 bln USD,   za nim Agricultural Bank of China (ABC) o bilansie wartym 3,3 bln USD,  zaś czwarty jest Bank of China (BOC) mający 2,9 bln USD aktywów. Piątym bankiem  na świecie jest japoński Mitsubishi UFJ Financial Group (2,8 bln USD), a szóstym największy amerykański bank – JP Morgan Chase (ponad 2,5 bln USD).  Z kolei siódmym bankiem jest  brytyjski HSBC (2,5 bln USD), specjalizujący się w finansowaniu instytucjonalnym. Pierwszą dziesiątkę największych bankowych grup na świecie zamyka Credit Agricole (2,1 bln USD).

Ma powstać rządowy rejestr zadłużonych,  jawny i dostępny w internecie

Rząd przyjął projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych (KRZ),  przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Według resortu sprawiedliwości, w rejestrze tym znajdą się dane, związane z brakiem wypłacalności lub zagrożeniem niewypłacalnością, istotne dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 30.05.2018 r.) za  komunikatem  Centrum Informacyjnego Rządu (CIR). KRZ ma obejmować osoby fizyczne i prawne oraz inne jednostki organizacyjne, wobec których były prowadzone m.in. postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe. Trafią tu też osoby fizyczne objęte upadłością konsumencką. W rejestrze będą zamieszczone  "szczegółowe dane dłużników, a także osób i firm zagrożonych niewypłacalnością. Nie tylko nazwy czy nazwiska, ale też np. numery PESEL, nazwy sądów, które wydały tytuł wykonawczy, sygnatury akt, opisy rodzajów wierzytelności, daty ich spłaty, jeśli oczywiście to nastąpiło" - wyjaśnia  dziennik. Trafią tam więc m.in. "firmy znajdujące się w postępowaniu upadłościowym i restrukturyzacyjnym, osoby objęte upadłością konsumencką, dłużnicy z umorzonym postępowaniem egzekucyjnym oraz  dłużnicy alimentacyjni" - informuje dziennik. Będą tam także odnotowane   orzeczenia o zakazie prowadzenia działalności gospodarczej - podaje "Wyborcza". Krajowy Rejestr Zadłużonych ma być jawny i dostępny w sieci internetowej. Według CIR, nowe przepisy mają usprawnić postępowania upadłościowe oraz restrukturyzacyjne. Wnioski i dokumenty związane z tymi postępowaniami będą składane drogą elektroniczną. Także akta postępowań mają być  prowadzone w formie elektronicznej,  co  ma znacząco usprawnić te postępowania oraz " kontakty ich uczestników z sądami" - podkreśla "GW".  Ponadto,  ważnym ułatwieniem ma być rezygnacja z publikowania ogłoszeń związanych z upadłością i restrukturyzacją w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.

Sąd z urzędu zbada, czy doszło do przedawnienia długu

Długi przedawnią się szybciej.  Andrzej Duda, prezydent RP podpisał nowelizację kodeksu cywilnego, skracającą podstawowy termin przedawnienia długów z 10 do 6 lat - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 30.05.2018 r.). Według nowych  przepisów, koniec terminu przedawnienia będzie przypadał na ostatni dzień roku kalendarzowego (chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata). Nowa regulacja stanowi także - pisze gazeta - że w sprawach przeciwko konsumentom sąd będzie z urzędu badał, czy doszło do przedawnienia, czy nie. Obecnie, jeśli  pozwany nie podniesie takiego zarzutu lub postępowanie toczy się bez jego udziału,  sąd musi uwzględnić roszczenie wierzyciela, nawet gdy termin przedawnienia długu  minął. Tymczasem -  podaje  "DGP" -  podpisana nowelizacja k.c.  wprowadza także  pewnego rodzaju zabezpieczenie przed fałszywymi tytułami wykonawczymi.  Zdaniem dr Jarosława Świeczkowskiego  z Uniwersytetu Gdańskiego (UG), który doradzał autorom  ustawy, nowa regulacja również   "w znaczący sposób poszerza ochronę konsumentów. I jest ogólnoeuropejskim trendem" - donosi gazeta.

Zmiany w bankowości  w związku z implementacja europejskiej Dyrektywy o Usługach Płatniczych PSD2 

Dyrektywa PSD2 dla banków może oznaczać zwiększenie konkurencji, na czym mogą skorzystać klienci i firmy technologiczne spoza sektora - prognozuje "Rzeczpospolita"(Nr z 29.05.2018 r.).  Z badania A.T. Kearney Banking and Payments Study przeprowadzonego wśród ponad 150 praktyków branży finansowej w całej Europie wynika, że  PSD2 oznacza diametralną zmianę w filozofii działania banków, która  nie nastąpi    nagle, a dla wielu praktyków  oznacza zagrożenie utraty dochodu banku  nawet o 40 proc.  -  pisze dziennik.  W  związku z  większą  porównywalnością  cen usług bankowych i możliwości bardziej inteligentnego ofertowania klientów konkurencji, wytworzy się presja na marże i ceny.  Banki mogą bowiem stracić „monopol” na kontakt z klientem w sprawach finansowych,  prowadzonych  dotychczas  przez swoją bankowość internetową i mobilną na rzecz firm, które zaoferują ciekawe usługi, np.  zarządzanie rodzinnymi finansami, doradztwo - twierdzi  gazeta. Zdaniem Macieja Gawineckiego  z A.T. Kearney, o przyszłości dyrektywy PSD2 zadecyduje atrakcyjność usług, które będą oferowane przez same banki i firmy zewnętrzne. Praktyka badań rynkowych pokazuje bowiem rozdźwięk miedzy deklaracjami, a rzeczywistym zachowaniem klientów-   zauważa "Rz". Z kolei badanie A.T. Kearney Banking and Payments Study na dojrzałych rynkach, gdzie blisko 50 proc. klientów przekazuje dane swojej karty płatniczej zaufanemu sklepowi internetowemu, bądź operatorowi płatności  potwierdza, że klient przedkłada wygodę nad obiekcjami. Przy tym wielu bankowców dostrzega w PSD2  także  szanse na zwiększenie atrakcyjności swojej oferty i przejęcie klientów od innych banków dzięki lepszej marce lub przyjaznemu interfejsowi, czy procesom obsługi. Wiele banków upatruje zaś "szans wygrania z konkurencją poprzez otwarcie się na graczy zewnętrznych i otworzenie dla nich większego zakresu usług i informacji poprzez łatwe do użycia interfejsy (tzw. API)" - podaje gazeta. Chociaż   termin lokalnej implementacji europejskiej Dyrektywy o Usługach Płatniczych PSD2 minął 13 stycznia br.,  to do  pełnego funkcjonowania dyrektywy trzeba poczekać na polską ustawę oraz wejście w  życie tzw. standardów technicznych. Może to nastąpić w trzecim kwartale 2019 r. - informuje dziennik.

Do  100 zł  wzrośnie  limit   płatności   zbliżeniowych   bez  PIN

Limit płatności zbliżeniowych bez podawania kodu PIN wzrośnie z obecnych 50 zł do 100 zł. Decydujący okazał się wpływ inflacji, wzrostu gospodarczego i głos samych klientów- informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 29.05.2018r.). Według  gazety,  Mastercard otrzymał od Narodowego Banku Polskiego (NBP) zgodę na podwyższenie do 100 zł limitu płatności zbliżeniowych bez podawania kodu PIN. Zmiana ta nastąpi jednak nie wcześniej niż w II kwartale 2019 r.  -  twierdzi dziennik.  Na razie nie wiadomo,  czy taką opcję otrzymają klienci Visy,  innego dużego wydawcy kart. Aktualnie obowiązujący limit płatności zbliżeniowych bez PIN, w wysokości 50 zł, został ustalony w 2007 r.  Od tamtej pory zmieniły się realia gospodarcze, co wpłynęło na zwiększenie wartości codziennych zakupów -  zauważa "Rz". W 2017 r. po raz pierwszy średnia wartość transakcji zbliżeniowej przekroczyła 50 zł, a tym samym była ponad trzykrotnie wyższa niż w 2010 r.  "To potwierdza, że Polacy coraz częściej płacą bezstykowo również  za   zakupy na większe kwoty, przekraczające wartość aktualnego limitu transakcji bez PIN. Jednocześnie zdecydowana większość (66 proc.) transakcji kartowych na kwoty powyżej 50 zł jest realizowana w technologii zbliżeniowej, z kodem PIN wpisywanym na terminalu" - podaje gazeta.  Obecnie  niemal 80 proc. wszystkich transakcji kartami w Polsce to płatności zbliżeniowe.  Co istotne, według  najnowszych  danych  NBP,    tzw. transakcje oszukańcze  w drugim półroczu 2017 r. stanowiły  jedynie  0,002 proc. wszystkich transakcji kartowych. Zdaniem firmy Mastercard, podwyższenie  limitu  płatności  zbliżeniowych bez  PIN do 100 zł odpowiada na potrzeby i oczekiwania polskich konsumentów, którzy bardzo chętnie korzystają z tej technologii. Jesteśmy pod tym względem jednymi z liderów w Europie  -   podkreśla dziennik.

 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT