Ponad 50 proc. rentowności OFE

W 2012 r. klienci OFE zapłacili funduszem ponad 1,3 mld zł opłat - informuje  "Gazeta Wyborcza" (Nr z 27.03.3013 r.) za najnowszym raportem Komisji Nadzoru Finansowego. Dziennik podaje, iż od początku funkcjonowania reformy emerytalnej (14 lat ), przyszli emeryci zostawili w OFE przeszło 16 mld zł, podczas gdy "w  tym czasie cała branża zarobiła na czysto ponad 6 mld zł."  Zdaniem "GW",
wynik ten oznacza, iż  rentowność biznesu emerytalnego II filara  przekracza 50 proc. "Żadna inna branża nie może się takim pochwalić" - pisze "Wyborcza", podkreślając iż w 2012 r. OFE wypracowały   łącznie 715 mln zł czystego zysku (wzrost o 16 proc. w stosunku do  2011 r.). Dla porównania,  w przypadku banków rentowność wynosi średnio kilkanaście proc. - podaje gazeta , powołując się na  Sebastiana Buczka z Quercus TFI. "Wyborcza" twierdzi, iż  taki  świetny wynik  firmy emerytalne zawdzięczają wysokim opłatom pobieranym od klientów i "ani myślą obniżyć prowizji pobieranych od przyszłych emerytów". A  od każdej wpłacanej przez klientów składki pobierają 3,5 proc. Gazeta przypomina, iż parlament dwukrotnie obniżał maksymalną wysokość opłat pobieranych od klientów  przez OFE, które początkowo sięgały nawet 10 proc. od wpłacanych składek. I tak, najpierw zostały zmniejszone w 2004 r. do 7 proc., a ostatnio w 2010 r. do 3,5 proc." Zdaniem dr Bogusława Grabowskiego  z doradzającej premierowi Rady Gospodarczej, " po likwidacji akwizycji opłata od składki powinna być zlikwidowana. Ona nie ma żadnego uzasadnienia". Same towarzystwa jednak  prowizji nie obniżą. - zauważa "GW". Dziennik wyjaśnia, iż za każdym razem przy obniżce prowizji od składki powszechne  towarzystwa emerytalne  straszyły przyszłych emerytów groźbą bankructwa. Nic takiego się jednak nie stało. Poza tym, OFE pobierają także opłatę za zarządzanie aktywami, która  nie może  przekroczyć 0,54 proc. rocznie od wszystkich zgromadzonych w OFE oszczędności.

Na umorzenie niezapłaconych składek na ZUS przedsiębiorcy muszą poczekać

Przedsiębiorcy są oburzeni. Liczyli na szybkie darowanie niezapłaconych składek do ZUS, tymczasem abolicja długów z tytułu nieopłaconych składek na ubezpieczenia społeczne może potrwać nawet i  rok. Dlaczego ? ZUS musi poczekać na decyzję Komisji Europejskiej - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 29.02.2013 r.). To KE  zdecyduje, czy umorzenie składek na ubezpieczenie społeczne jest formą pomocy publicznej. Jak wyjaśnia 'DGP",  z abolicji będą mogli  skorzystać nie tylko prowadzący firmy, ale także spadkobiercy. "Prawo do złożenia wniosku mają także osoby, którym ZUS wydał decyzje o przeniesieniu na nie odpowiedzialności za długi płatnika" -  podaje gazeta. Dziennik informuje, iż właściciele firm w oczekiwaniu na decyzję  Brukseli  "nie mogą w tym czasie np. uczestniczyć w różnego rodzaju przetargach. Udział w nich zależy bowiem od przedstawienia zaświadczenia o niezaleganiu z opłacaniem składek".

OFE  obowiązkowe czy dobrowolne? 

Uczestnictwo w OFE  ma być obowiązkowe czy dobrowolne?  Eksperci nie mają jednego  zdania w tej kwestii - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z  28.02.2013 r.).
Według gazety, rząd już rozważał ten problem  pod koniec 2010 r., gdy zapadała decyzja o obniżeniu wysokości składki przekazywanej do funduszu emerytalnych. "Także teraz przyjrzy się możliwości wprowadzenia dobrowolności uczestnictwa w funduszach w związku z planowanym przeglądem prawa dotyczącego tych instytucji finansowych" - pisze "Rz" powołując się na "informacje własne."
Na przykład zwolenniczką dobrowolności uczestnictwa w OFE była Jolanta Fedak z PSL, była minister pracy.  Także w opinii  Andrzeja Bratkowskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej i Roberta Gwiazdowskiego  z Centrum im. Adama Smitha OFE powinny być dobrowolne.  Dziennik podkreśla, iż  zwolenniczką "co najmniej dobrowolności, jeśli nie likwidacji w ogóle tych instytucji"  jest prof. Leokadia Oręziak z SGH, ponieważ uważa, iż OFE są  przyczyną długu publicznego. Natomiast  Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Ubezpieczonych, była prezes ZUS i wiceminister pracy, twierdzi, że "dobrowolność uczestnictwa w OFE zależy od przyjętej formuły wypłat świadczeń".  Zdaniem  RzU, jeśli rząd zdecyduje,  że "całość pieniędzy zgromadzonych w OFE trafia do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, to ich istnienie nie ma sensu". Aleksandra  Wiktorow uważa - podaje "Rzeczpospolita" - że  w przypadku decyzji rządu o  wypłacie z funduszy emerytalnych  bez pośrednictwa ZUS, kiedy "nie ma sumowania świadczeń z I i II filara, a osoby mają swobodę dysponowania tymi pieniędzmi, to wtedy OFE należałoby pozostawić".
Z kolei  prof. Marek Góra z SGH, współautor koncepcji reformy emerytalnej twierdzi, iż rozmowa o dobrowolności jest "kompletnym nieporozumieniem".  Polski  system emerytalny jest publiczny,  w części tylko  zarządzany przez instytucje prywatne. "Dobrowolność w systemie powszechnym, który powinien wszystkich traktować tak samo, po prostu nie ma sensu. Nie wolno do tego dopuścić" . Podobnie jak prof.  Góra. sądzi  Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH.  Chłoń-Domińczak uważa, iż  "w systemie obowiązkowym wprowadzenie dobrowolności byłoby błędem (...) w OFE pozostałyby osoby bardziej świadome o wyższych dochodach. Doprowadziłoby do selekcji na bogatych w OFE i biedniejszych w ZUS" - pisze gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT