Porażka IKE i IKZE

Z najnowszych danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że  w minionym roku  Polacy  założyli nieco ponad 504 tys. indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego (IKZE).  Jednak  zaledwie 32,8 tys. z nich zostało zasilonych wpłatami przez Polaków.  Spadła także liczba indywidualnych kont emerytalnych (IKE)- informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 01.03.2013 r.). Tymczasem rząd szacował, że w pesymistycznym wariancie na IKZE zdecyduje się w 2012 r. 10 proc. uprawnionych, czyli ok. 1,6 mln Polaków.  Ulga -  wpłaty na te konto można odpisać od podstawy opodatkowania - okazała się niewystarczająca. Zdaniem Adama Sankowskiego, pełnomocnika Komitetu Razem - pisze gazeta - "ulga w podatku PIT z racji oszczędzania na IKZE, jest w rzeczywistości kredytem podatkowym z ryzykiem zapłacenia wyższego podatku na wyjściu. Dlatego tego podatku nie powinno być". W jego opinii,
ważne jest również, by ulga była nie procentowa a kwotowa. "Trzeba to zmienić" - mówi Sankowski w "Rzeczpospolitej". Sankowski informuje, iż prace w Sejmie nad projektem przygotowanym przez Komitet Razem w tej sprawie "powinny ruszyć" pod koniec marca, a najdalej w kwietniu br. W jego opinii, nowe przepisy mogłyby wejść  w życie  już od 1 stycznia 2014 r.
Dziennik przypomina, iż o  zmiany w IKZE walczy też resort pracy, który próbuje przekonać do tego Ministerstwo Finansów. "Jak dotąd, bez skutku".
Średnia wpłata na IKZE wyniosła zaledwie 800 zł. Limit wynosił do 4 proc. pensji brutto, ale nie więcej niż 4 tys. zł.  IKZE zgromadziły aktywa na poziomie blisko 52,9 mln zł.
Jak podaje KNF,  na koniec grudnia 2013 r.  Polacy mieli założonych 813,7 tys. IKE, gdy na koniec czerwca 2012 r. było ich 823 tys., a na koniec 2011 r. – 814,4 tys. Aktywa Polaków zgromadzone na IKE wyniosły 3,5 mld zł i były znacznie wyższe, bo  o 28 proc. niż przed rokiem – 2,76 mld zł.
W 2012 r.  Polacy założyli prawie 70 tys. nowych IKE, w tym 53,2 tys. to konta założone po raz pierwszy.

Resort pracy przeciwny wyliczaniu kapitału początkowego do emerytury na podstawie PIT wystawionego przez pracodawcę

ZUS nie przyjmuje od osób starających się o ustalenie wysokości kapitału początkowego emerytury potwierdzenia zarobków w postaci PIT wystawionych przez pracodawców - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.03.2013 r.). Chodzi o  pracowników  zlikwidowanych zakładów, którzy nie mogą ustalić wysokości zarobków sprzed 1999 r. z powodu zniszczenia ich dokumentacji płacowej - wyjaśnia dziennik. Tymczasem  ubezpieczeni chcą, aby ZUS brał pod uwagę PIT-40 czy PIT-11 pracodawcy. Według "DGP", Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) nie zgadza się na takie rozwiązanie. Jak wyjaśnia Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej, " podana w deklaracji PIT kwota przychodu pracownika służąca do ustalenia wysokości podatku od osób fizycznych obejmuje wszystkie należności ze stosunku pracy. A więc również te, które nie stanowią podstawy wymiaru składek do ZUS". Jego zdaniem  – podaje gazeta - "środkiem dowodowym stwierdzającym wysokość wynagrodzenia może być wiarygodna dokumentacja zastępcza. Pracodawca może więc wydać zaświadczenie o zarobkach na podstawie danych zawartych w aktach osobowych pracownika, np. w umowie o pracę, pismach o powołaniu, mianowaniu oraz w innych określających wynagrodzenie danej osoby". Przy ustalaniu wymiaru świadczeń z dokumentacji zastępczej uwzględnia się tylko te składniki wynagrodzenia, które przysługiwały bezwarunkowo w czasie trwania zatrudnienia. "W przypadku gdy w aktach osobowych wynagrodzenie określone jest stawką godzinową, można je przyjąć jako podstawę wymiaru tylko wówczas, jeżeli zachowały się dane dotyczące liczby godzin, jaką pracownik faktycznie przepracował w danym okresie na określonym stanowisku" - pisze "DGP".
Premie, nagrody czy dodatki, mogą być brane pod uwagę tylko wówczas, gdy zachowana dokumentacja wskazuje na ich  faktyczną wypłatę w określonej wysokości.

Nacjonalizacja OFE "gwoździem  do trumny" dla polskiej giełdy ?

Część polskich finansistów uważa, iż   wobec stanu finansów publicznych, może nastąpić rychła nacjonalizacja OFE - podaje "Parkiet"(Nr z 04.03.2013 r.). Takie stanowisko wyrażała ostatnio część uczestników panelu "Zdolność polskiego rynku kapitałowego do finansowania wzrostu gospodarczego, szanse i wyzwania dla rządu, regulatora i uczestników rynku", w  którym uczestniczyli m.in. maklerzy, przedstawicie resortu finansów, skarbu i spraw zagranicznych oraz przedstawiciele OFE.  Panel był częścią konferencji w Bukowinie Tatrzańskiej, podczas której debatowano  nad słabą kondycją polskiego rynku kapitałowego. I tak - pisze gazeta - " w grę wchodzi najpierw scenariusz kolejnego ścięcia dopływu środków do OFE, a następnie przejęcie przez ZUS środków należących do klientów powyżej 55, a nawet 50 lat".  Gdyby tak się stało- twierdzą "optymiści" -  to jeszcze  tym roku OFE musiałby pozbyć się aktywów o wartości kilku, a nawet kilkunastu mld zł. A to mogłoby załamać indeksy giełdowe - informuje dziennik.
Natomiast Wojciech Nagel, od listopada ub.r. szef Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, zapowiedział "wielką kampanię informacyjną" OFE.
Prof. Marek Góra, współtwórca systemu emerytalnego, uważa, że ze względu na sytuację demograficzną, nie można liczyć na zyski na rynkach kapitałowych przez długi czas.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT