Prawomocny wyrok sądu stwierdzający nieważność umowy kredytu frankowego w całości

Warszawski Sąd Apelacyjny unieważnił umowę kredytu frankowego w całości. Jest to pierwszy prawomocny wyrok w Polsce w sprawie z powództwa klienta Banku Millenium o zapłatę -informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 11.07.2019 r.). Według dziennika, warszawski SA "uznał, że postanowienie jest nieuczciwe, nie tylko dlatego, że banki miały swoje kursy, ale dlatego, że (co podnosi też TSUE) mechanizm indeksacji wystawia kredytobiorcę na jednostronne ryzyko bankowe". Gazeta prognozuje, że  sprawa powędruje teraz do  Sądu Najwyższego ( Bank Millenium zapowiedział  skargę kasacyjną) i jeśli SN "potwierdzi stanowisko kredytobiorcy – a w ślad za nim pójdą inne sądy – to może bardzo szybko okazać się, że masowe wyroki sądów potwierdzające nieważność umów mogą być dla banków dotkliwe".

Jak donosi "DGP", Sąd Okręgowy w Warszawie  w  I instancji orzekł, że umowa łącząca kredytobiorcę z pozwanym bankiem jest nieważna z uwagi na wprowadzenie do niej niedozwolonych zapisów (abuzywnych) w postaci klauzul indeksacyjnych. Analogiczne zapisy zostały już wcześniej wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych, prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i były przedmiotem postępowania prowadzonego przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK).  SOKiK rozpatrywał kwestię "braku precyzyjnego określenia w umowie sposobu ustalania kursów walut, wg których dokonywano indeksacji kwoty zobowiązania umownego i obliczenia rat". Chodziło o  Tabelę Kursów Walut Obcych, która była jednostronnie ustalana przez Bank, co miało „naruszać w sposób rażący interesy konsumentów" - komentuje dziennik.

 

 

Frankowe ryzyko pod lupą  

 

Nadzorcy biorą pod lupę frankowe ryzyko. Ministerstwo Finansów było ostatnio gospodarzem spotkania, podczas którego audytorzy badający banki analizowali, jak najnowsze i przyszłe orzeczenia sądów mogą wpłynąć na sektor bankowy - donosi "Parkiet" (Nr z 12.07.2019 r.). Jak wyjaśnia dziennik,  celem debaty w  MF było "zapoznanie się z podejściem audytorów do wpływu opinii rzecznika generalnego poprzedzającej orzeczenie TSUE na przeglądy i badania sprawozdań finansowych banków,  gdyż sektor spodziewa się korzystnego dla kredytobiorców walutowych orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.” Albowiem spodziewane  orzeczenie TSUE oraz  kwietniowy  wyrok Sądu Najwyższego mogą spowodować, że „polskie sądy częściej będą orzekać na korzyć klientów, mogą decydować nawet o przewalutowaniu hipotek po kursie z dnia zaciągnięcia i pozostawieniu stawki LIBOR CHF"  -  prognozuje gazeta.

Związek Banków Polskich (ZBP)  szacuje wysoki koszt przekształcenia hipotek walutowych w złotowe na  60 mld zł.  Stąd firmy audytorskie analizują obecnie bieżącą sytuację oraz  możliwe scenariusze podejścia do badania sprawozdań – pisze dziennik, powołując się na informacje MF. Podczas spotkania w ministerstwie  dyskutowano więc, kiedy i w jakim stopniu banki miałyby dokonywać odpisów aktualizujących wartość walutowych hipotek, w razie gdyby sądy częściej zaczęły wydawać niekorzystne dla nich wyroki. "Do tej pory zwykle były korzystne, ale też mocno niespójne: w podobnych sprawach zdarzają się zupełnie różne wyroki" - zauważa "P". Gazeta podkreśla, że szacowanie kosztów jest trudne, gdy nie wiadomo, jaka będzie skłonność klientów do sądowych batalii. Ponadto, wyroki TSUE i SN dotyczą umów kredytów indeksowanych i zawartych w nich klauzul abuzywnych, a nie denominowanych. Te pierwsze zaś stanowią ok. 45 proc. wszystkich umów frankowych.  Według  informacji dziennika,   Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) szykuje się do badania portfela hipotek walutowych banków,  a to   może sugerować, że nadzór będzie próbował samodzielnie oszacować koszty w razie upowszechnienia najbardziej niekorzystnego dla banków orzecznictwa.

Jacek Barszczewski, rzecznik UKNF powiedział "P", iż "UKNF na bieżąco prowadzi monitoring zjawisk mogących mieć wpływ na stabilność poszczególnych banków i sektora finansowego (...) Jeśli zestaw informacji, które znajdują się już w gestii UKNF, okaże się niewystarczający do przeanalizowania danego zjawiska, organ nadzoru jest uprawniony do uzyskania od banków dodatkowych wyjaśnień".

 

 

Nowa ustawa  o  ograniczaniu zatorów płatniczych zaostrzy sytuację zadłużonych firm

 

Już wkrótce, z dniem 1 stycznia 2020 r., firmy najbardziej ociągające się z zapłatą swoim kontrahentom będą karane przez prezesa  Urzędu  Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) - informuje „Puls Biznesu" (Nr z 08.07.2019r.). Wynika to z przepisów uchwalonej przez Sejm RP  ustawy o  ograniczaniu zatorów płatniczych, która  wejdzie w życie na  początku  2020 r. I tak, zgodnie z przyjętą nową regulacją, "w transakcjach z mikro-, małymi lub średnimi przedsiębiorcami duże firmy mają regulować należności maksymalnie w ciągu 60 dni" - podaje gazeta. Ponadto, według uchwalonych  przepisów,  jeżeli oba podmioty gospodarcze są  równorzędne (np. dwie średnie firmy) i  ustalą termin zapłaty dłuższy niż 60 dni, to w razie sporu "dłużnik będzie musiał udowodnić, że ustalony termin zapłaty nie był rażąco nieuczciwy wobec drugiej strony" - pisze dziennik. Według uchwalonych rozwiązań,  to wierzyciel będzie miał prawo odstąpić od umowy lub ją wypowiedzieć, gdy ustalony w niej czas regulowania należności zostanie nadmiernie i nieuczciwie wobec odbiorcy wydłużony, a więc przekroczy 120 dni, "licząc od daty doręczenia faktury lub rachunku potwierdzających dostarczenie towaru lub wykonanie usługi" - podaje "PB". Ponadto, odsetki za opóźnienia w transakcjach wzrosną z obecnych 9,5 proc. do 11,5 proc.

 

 

Rynek kapitałowy na zakręcie. Maklerzy piszą do premiera...

 

Rynek kapitałowy  w Polsce przeżywa obecnie jeden z trudniejszych momentów w swojej prawie 30-letniej historii - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 05.07.2019 r.). Według gazety, spółki i inwestorzy omijają warszawską giełdę, a działający na nim pośrednicy notują coraz większe straty. I tak, w I półroczu 2019 r. na głównym parkiecie  Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie  zadebiutowały zaledwie cztery spółki, zaś wartość przeprowadzonych ofert publicznych sięgnęła  niewiele ponad 45 mln zł, w porównaniu do  ubiegłego roku, kiedy to na rynku zadebiutowało  siedem firm, a wartość przeprowadzonych ofert wyniosła 301,5 mln zł. I co istotne, kolejne spółki opuszczają rynek (w br. już 9 takich przypadków, a w ub.r.  z rynku "zdjęto" 25 przedsiębiorstw) - pisze dziennik. Ponadto, główny indeks giełdowy WIG20 od dłuższego czasu "jest w trendzie bocznym i przespał hossę, z jaką w ostatnich latach mieliśmy do czynienia na innych rynkach". Spadają także średnie dzienne obroty na rynku akcji, które  w I półroczu 2019 r. wyniosły niecałe 800 mln zł, podczas gdy w  analogicznym okresie 2018 r. - podaje "Rz" -  średnie dzienne obroty wynosiły 827 mln zł. Przy tym branża domów maklerskich systematycznie powiększa  stratę na działalności podstawowej. W I kwartale 2019 r.  maklerzy łącznie odnotowali straty na poziomie   66 mln zł.  Zdaniem Mirosława Kachniewskiego, prezesa Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG), "statystyki z ostatnich kilku lat wskazują, że mamy do czynienia ze stagnacją czy wręcz recesją na rynku kapitałowym". Prezes SEG uważa, iż  główną przyczyną tej sytuacji jest nadmiar regulacji, które mocno obciążają spółki i  nie generują jednocześnie korzyści dla inwestorów. Podkreśla, że takie   tanie i „łatwe" finansowanie bankowe plus  niskie wyceny akcji zniechęcają emitentów do giełdy. W jego opinii, najpilniejszym zadaniem jest „dokonanie przeglądu regulacji i usunięcie zbędnych wymogów, wykraczających ponad obowiązki wynikające z przepisów unijnych, które i tak pozostaną nadmiarowe, gdyż adresowane są do o wiele większych podmiotów niż spółki polskie". Szef Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych  twierdzi, iż "bez podjęcia tych działań liczba notowanych spółek i wycena akcji będą nadal spadać" – podaje dziennik.  

Gazeta komentuje, iż  jeszcze kilka lat temu nasz rynek kapitałowy  napędzany był wielkimi prywatyzacjami i  ważną rolę na nim odgrywały OFE. "Prywatyzacje się jednak skończyły, a majstrowanie przy funduszach emerytalnych przyniosło więcej szkód niż korzyści. Dodatkowo wydarzenia ostatnich kilkunastu miesięcy, chociażby te z GetBackiem w roli głównej, mocno podkopały zaufanie do rynku, jak również działających na nim instytucji".

Rynek  jest coraz mniej atrakcyjny nie tylko dla spółek, inwestorów, ale także i działających na nim firm inwestycyjnych – zauważa „Rz”.  Izba Domów Maklerskich w liście do premiera Mateusza Morawieckiego ostrzega, że taka sytuacja spowoduje  ograniczenie "dostępu do kapitału dla najbardziej dynamicznych i innowacyjnych przedsiębiorstw, szczególnie średnich i małych, które obsługiwane są przez krajowe podmioty, a nie zagraniczne, na czym w efekcie ucierpi cała gospodarka."

 

 

Zniknięcie  wskaźnika  LIBOR  może  przynieść  chaos  z  umowami  kredytowymi

 

Do końca 2021 r. ma całkowicie zniknąć LIBOR, a  to oznacza ważne zmiany dla posiadaczy kredytów hipotecznych  - pisze "Interia.pl" (z 06.07.2019 r.).  Portal ostrzega przed problemami, jakie mogą wówczas wystąpić, a które  uwidocznił ostatnio wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie (XXV C 2879/18),  unieważniający  umowę kredytową. Umowa ta  odsyłała bowiem do stawki referencyjnej LIBOR, nieistniejącego od kilku lat wskaźnika  publikowanego przez British Bankers Association (BBA)".

Jak tłumaczy w "Interia.pl"  radca Mariusz Korpalski z Kancelarii Prawnej Komarnicka Korpalski, pełnomocnik kredytobiorcy ww. sprawie, "brak stawki referencyjnej LIBOR, ogłaszanej przez BBA, oznacza niemożliwość wykonania umowy. Stan ten trwa od roku 2014. Zgodnie z art. 475 k.c. umowa odsyłająca do wskaźnika, który przestał    być publikowany, wygasa z dniem zaprzestania publikacji. Strony umowy powinny sobie zwrócić to, co otrzymały i nie zostało jeszcze rozliczone".

Tymczasem  część banków w Polsce do tej pory stosuje zapisy dot. BBA i trudno jest ocenić, czy ta praktyka jest wyłącznie skutkiem karygodnego zaniedbania - przyznaje  radca prawny Radosław Górski. "Nasza kancelaria skierowała do UOKiK skargę o podejrzeniu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. W moim przekonaniu, klienci z takimi wadliwymi umowami od początku 2014 roku płacą raty odsetkowe bezpodstawnie. W podobnej sytuacji znajdą się wkrótce wszystkie banki w związku z likwidacją LIBOR-u" -  przestrzega mec. Górski.

W opinii  ekspertów, w sytuacji gdy zniknie  LIBOR, banki prawdopodobnie  będą dążyć do zawarcia aneksów do umów, niekoniecznie korzystnych dla kredytobiorców. Marek Rzewuski, ze Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, spodziewa się, że np. banki będą próbowały "przemycać" w aneksach zapisy niekorzystne dla konsumentów, zakazujące np. dochodzenia swoich praw w sądach. Zdaniem wiceprezesa SBB, prawdopodobnie wielu kredytobiorców poczuje się zastraszonych wizją konieczności "natychmiastowej spłaty kredytu" i podpisze taki niekorzystny dla siebie aneks - podaje portal - gdyż  z większości umów wynika, że kiedy stawka LIBOR jest niepublikowana, to wynosi zero. "Istnieje także pogląd, że należy uwzględnić ostatnią publikowaną stawkę LIBOR, gdyż nie uległa ona zmianie. Te interpretacje są korzystniejsze niż bezrefleksyjne podpisanie zaproponowanego aneksu. Jednak na to rozwiązanie, a także na ugodę czy zmianę regulaminu musi wyrazić zgodę sam klient. Bardzo realna wydaje się również interwencja ustawodawcy, który odgórnie ustali nowe zasady".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT