Prokuratorzy mają dostać dostęp do danych bankowych osób prywatnych i możliwość blokowania ich kont bez postępowania sądowego

Ministerstwo Sprawiedliwości  proponuje  zmiany w prawie bankowym mające  ułatwić prokuraturze i służbom szybkie uzyskiwanie danych objętych tajemnicą bankową,  w związku ze śledztwem w sprawie  poważnych przestępstw  finansowych - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.12.2016 r.).  Zgodnie  z  przygotowanymi przepisami,   prokuratorzy będą mogli także  blokować konta bankowe (na czas nie dłuższy niż trzy miesiące) lub wstrzymania danej transakcji, jeśli będzie podejrzenie, że kryminaliści wykorzystują bank do ukrywania swoich majątków lub celów mających związek z przestępstwem. Ponadto,  prokurator bez zgody sądu zdobędzie informacje o transakcjach bankowych. "DGP" podkreśla, że  o ile " obecnie obowiązujące regulacje pozwalają śledczym pozyskiwać bezpośrednio od banku informacje o jego   klientach (przy założeniu, że dane te mają związek z toczącym się postępowaniem karnym bądź skarbowym), o tyle sprawa znacznie komplikuje się w przypadku  informacji dotyczących osób trzecich, które są tylko stroną transakcji (np. kontrahentów przedsiębiorcy). Wówczas (...)  prokurator  prowadzący śledztwo może zażądać udostępnienia takich danych jedynie za zgodą właściwego sądu okręgowego".
Zdaniem  resortu  sprawiedliwości, ta procedura poważnie utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia prokuraturze i policji gromadzenie materiałów  do ścigania przestępstw  w sektorze bankowym - twierdzi 'DGP".   Dlatego zgodnie z projektem  nowej regulacji,  śledczy  będą mogli  z pominięciem drogi sądowej, pozyskiwać prywatne informacje o osobach, które nie są klientami danego banku - wyjaśnia gazeta.
Tymczasem w opinii prof. Michała Romanowskiego  z UW, specjalisty od prawa spółek i prawa instytucji finansowych, jeśli  .przyznamy prokuratorom szerokie uprawnienia bez bezpiecznika w postaci wymogu zgody sądu, to zawsze może  pojawić się obawa, że będą one nadużywane w praktyce – pisze   dziennik.  Prof. Michałowski  podkreśla, że "samo przekonanie śledczego, że jakaś transakcja wygląda na podejrzaną, nie powinna być podstawą do zastosowania środków daleko ingerujących w prywatność”. Tymczasem  gwarancje,  że "prokurator nie będzie nadużywał swoich uprawnień, wynikają z hierarchicznej struktury prokuratury. (...). W wypadku nadużycia przepisów prokuratorów mogą czekać konsekwencje dyscyplinarne, personalne oraz odszkodowawcze" - podaje dziennik. I dodaje, że jednak  spora część z proponowanych regulacji "otwiera furtkę do szpiegowania obywateli na niespotykaną dotąd skalę".

Projekt nowelizacji ustawy antylichwiarskiej to   "zagłada" branży  instytucji  pożyczkowych ?

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało projekt nowelizacji kodeksu karnego w zakresie ścigania lichwy.  Zmodyfikowany  zostanie wzór obliczania limitu kosztów  pozaodsetkowych, do którego stosować muszą się przedsiębiorcy udzielający kredytu konsumenckiego -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 12.12.2016 r.). Limit kosztów  pozaodsetkowych  zamiast 55 proc. w skali roku zostanie zredukowany do 20 proc I jeżeli obecnie firma pożyczkowa za udzielenie kredytowania na 30 dni w wysokości 1000 zł może po miesiącu zarobić na czysto ok. 300 zł, to po  wejściu w życie rozwiązania sugerowanego przez MS zarobi maksymalnie 115 zł - wyjaśnia gazeta.
Według szacunków branży  - podaje dziennik, powołując się na Jarosława Rybę , prezesa  Związku Firm Pożyczkowych -  po wejściu w życie propozycji  resortu sprawiedliwości, "do przeciętnej pożyczki przedsiębiorca będzie dokładał, a nie na niej zarabiał. Chyba że wypracowałby system pozwalający udzielać kredytowania wyłącznie tym osobom, które następnie sumiennie wywiążą się ze swoich zobowiązań". Zdaniem prezesa  J. Ryby, mówienie o zarobku w tym przypadku jest "nieporozumieniem".  Instytucje pożyczkowe przecież muszą pozyskać kapitał na pożyczanie. Dodatkowo trzeba liczyć się  ze szkodowością  na poziomie 20 proc., ponieważ  "najsolidniejsi płatnicy idą po kredyt do banku, a nie do droższej firmy pożyczkowej". A przecież dochodzą też koszty zatrudnienia pracowników, prowadzenia biur" - twierdzi Ryba.
Tymczasem w opinii  Ministerstwa Sprawiedliwości, nic niepokojącego się nie wydarzy. "Nie grozi nam też rozwój czarnego rynku pożyczkowego, bo (...)  najważniejsza w projektowanych zmianach jest nowelizacja kodeksu karnego. (...) każdy, kto chciałby wykorzystywać ludzi znajdujących się w potrzebie, poniesie surowe konsekwencje. Dotychczas w ocenie MS większość lichwiarzy pozostawała bezkarna"- pisze "DGP".
W  latach 2008–2010 w niemal 90 proc. spraw związanych z takimi pożyczkami postępowania umorzono lub odmówiono ich wszczęcia. Jedynie 20 przypadków zakończyło się skierowaniem aktów oskarżenia, a w czterech sprawach wydano wyroki skazujące.
Projekt ustawy  został  przekazany do konsultacji.

Obowiązek skorygowania  błędnego wpisu w BIK należy do banku

Błędny wpis w BIK należy reklamować bezpośrednio w banku, ponieważ to bank  w  świetle obowiązujących przepisów odpowiada za prawdziwość danych  przesłanych do systemu  i ma za zadanie skorygować ewentualne błędne wpisy - podkreśla  "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.12.2016 r.). Jak twierdzi w gazecie  Tomasz Bogusławski z biura komunikacji banku Pekao SA,   "baza BIK nie jest,  wbrew powszechnej opinii,  bazą nierzetelnych dłużników, albowiem do  niej automatycznie  są  przekazywane  informacje o zobowiązaniach kredytowych klientów zarówno tych spłacanych terminowo, jak i tych, przy których wystąpiło opóźnienie w spłacie".  Bogusławski podkreśla, iż   informacje  w  BIK pozwalają  ocenić  wiarygodność  danej  osoby,  a to  "warunkuje możliwość uzyskania w instytucjach finansowych nowych kredytów i pożyczek". Albowiem  jeśli  dłużnik rzetelnie reguluje zobowiązania, to można mu zaufać i udzielić innego kredytu. Zaś  wpisy do BIK  świadczące o problemach  ze spłatą  określają  słabą   wiarygodność kredytową  określonej osoby.
Warto wiedzieć , iż   informacje do rejestru przekazuje bank, który udzielił kredytu. Albowiem  "BIK w prowadzonym przez siebie systemie jedynie odwzorowuje dostarczone mu dane i samo nie może wpływać na ich treść" - pisze dziennik.  Według T. Bogusławskiego,  klient ma zawsze prawo zwrócić się do banku z reklamacją dotyczącą swojej historii kredytowej w BIK. I  jeżeli okaże się, że przekazane dane nie odpowiadają stanowi faktycznemu, to bank niezwłocznie dokonuje stosownej korekty – mówi w gazecie.  Reklamację należy wyrazić w formie pisemnej, ustnie lub w formie elektronicznej. Bank ma  30 dni na rozpatrzenie reklamacji (ten termin może zostać przedłużony do 60 dni) - wyjaśnia "DGP". I radzi, że jeżeli bank  nie będzie chciał współpracować z konsumentem  w  zakresie błędnych wpisów do BIK, ten  może   skorzystać z pomocy Rzecznika Finansowego (RzF). " Konsument może złożyć wniosek o postępowanie po wyczerpaniu drogi reklamacyjnej i uregulowaniu opłaty 50 zł. (...) Po przeanalizowaniu dokumentów Rzecznik zaproponuje stronom rozwiązanie" - pisze gazeta.

KNF  zaakceptowała  program  naprawczy  BOŚ

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  zaakceptowała  w końcu program postępowania naprawczego Banku Ochrony Środowiska (BOŚ) - donosi "Parkiet" (Nr z 15.12.2016 r.).  Dziennik podaje, że BOŚ  wielokrotnie przekazywał w br. do KNF program postępowania naprawczego, uwzględniając uwagi  i informacje  nadzoru, nanosząc poprawki.
Obecnie BOŚ  w założeniach do strategii na lata 2016-2020  zakłada,  że  w  2020 r. będzie miał  (bez uwzględnienia podatku bankowego, ponad 140 mln zł zysku netto) - informuje "P".   Natomiast   wskaźnik C/I wyniesie ok. 51 proc., ROA ok. 0,7 proc. i ROE powyżej 7 proc.
Program naprawczy  nabrał szczególnego znaczenia  dla banków, szczególnie tych mniej rentownych - wyjaśnia gazeta. Albowiem  zgodnie z ustawą,  wejście w program naprawczy zwalnia bank z płacenia  „podatku bankowego", wprowadzonego w lutym 2016 r.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT