Przynależność do OFE nieobowiązkowa?

Na posiedzeniu Zespołu ds. Ubezpieczeń Społecznych Komisji Trójstronnej pojawiły się kolejne pomysły dotyczące OFE. OPZZ zaproponowało  zmniejszenie opłaty od składki do 3 proc., a od 2011 r. do 2,5 proc. - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 17.03.2009 r.). Natomiast według propozycji rządowej opłata ta miałaby spaść do 3,5 proc.. OPZZ uważa zaś - pisze gazeta -  że powinien powstać fundusz motywacyjny, na który OFE wpłacałyby do 0,008 proc. aktywów netto. Warunkiem skorzystania zaś z tych środków  byłoby uzyskanie w trzech kolejnych latach stopy  zwrotu wyższej niż średnia rentowność obligacji Skarbu Państwa. OPZZ uważa również - podkreśla "Rzeczpospolita", że członkostwo w OFE nie powinno być obowiązkowe. Prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej, negatywnie ocenia ten pomysł. Twierdzi, że podział składki na ZUS i OFE zwiększa bezpieczeństwo.

OFE rzucić na front prywatyzacji ?

Nowy pomysł dotyczący funduszy emerytalnych i prywatyzacji państwowych spółek przedstawił Wojciech Nagel, ekspert BCC - donosi "Parkiet"(Nr z 17.03.2009 r.).  Zdaniem Nagla,  możliwe byłoby przeprowadzenie tzw. wyceny wartości godziwej prywatyzowanych przedsiębiorstw. Natomiast udziały po cenie godziwej w pierwszej kolejności miałyby dotyczyć OFE, pracowniczych funduszy emerytalnych czy Rezerwy Demograficznej. Wojciech Nagel twierdzi - pisze gazeta -  że takie rozwiązanie pomogłoby rozwikłać tak problemy polityczne, jak i protesty związkowców z prywatyzowanych spółek.
Według "Parkietu",  OFE na razie nie komentują tego pomysłu. Maciej Wiewiór, rzecznik prasowy MSP, twierdzi zaś, że prywatyzacja jest procesem otwartym, a OFE mogą brać udział w przetargach na takich zasadach, jak inni inwestorzy.

Reforma KRUS nadal w powijakach

Jak wyliczył BCC, każdy Polak płaci co roku ponad 1 tys. zł na emerytury rolnicze. W tym roku budżet dopłaci do KRUS ponad 16 mld zł . Tymczasem  PSL nie chce się zgodzić na proponowany przez rząd projekt reformy KRUS. Ludowcy planują wrócić do rozmów dopiero, gdy skończy się kryzys - twierdzi "Gazeta Wyborcza" (Nr z 16.03.2009 r.).  A dzięki porządnej reformie KRUS oszczędności pojawiłyby się już w przyszłym roku - pisze dziennik, powołując się na Andrzeja Arendarskiego, prezesa KIG. Zdaniem Arendarskiego, od razu budżet przestałby dopłacać 16 mld zł do KRUS. I nawet jeśli  pozostawi się  10 mld dotacji dla najbiedniejszych rolników, to przyniesie to 6 mld oszczędności w ciągu roku. I te pieniądze można by zostawić na wsi na rozwój przedsiębiorczości. "Gazeta Wyborcza" przypomina, że Platforma obiecała reformę KRUS wyborcom, ale ustąpiła ludowcom i w październiku ub.r. okazało się, że "rząd zaakceptował zmiany kosmetyczne”. Według dziennika,  pod koniec stycznia  br. o reformę KRUS zaapelowała do rządu Komisja Europejska. Eksperci KE przekonywali , że najlepszą receptą na kryzys gospodarczy jest w Polsce reforma KRUS, bo pozwoli to mocno ograniczyć wydatki budżetu. W opinii Arkadiusza Protasa, wiceprezesa  Business Centre Club,  gdyby uporządkować kwestię ubezpieczeń rolników, to rząd nie musiałby w dwa dni szukać 20 mld zł oszczędności, tak jak to miało miejsce na początku br. "Wyborcza" pisze, powołując się na  oświadczenia rządu, że wciąż trwają rozmowy nad projektem – również w postaci negocjacji z koalicjantem. Sami rolnicy nie mają nic przeciwko reformie KRUS pod warunkiem, że wysokość składek będzie zależała od wielkości ich dochodów. Niektórzy są zdania, że politycy obawiają się utraty poparcia i stąd bierze się odwlekanie jakichkolwiek zmian.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT