Resort pracy proponuje wybór zarządzania oszczędnościami z OFE

Rząd kolejny raz zaskakuje planami ewentualnych  zmian w systemie emerytalnym. Każdy, kto zgromadzi tyle, by zapewnić sobie przynajmniej dwukrotność minimalnej emerytury, będzie mógł samodzielnie zdecydować o dalszym pomnażaniu swoich środków na ten cel - podaje "Parkiet"(Nr z 08.01.2010 r.).  Tak wiec w akcje, obligacje czy nawet zakup ziemi będzie można ulokować środki zgromadzone w OFE już po osiągnięciu wieku emerytalnego.  Marek Bucior, wiceminister pracy powiedział gazecie, że cyt. " Nie mówmy, że państwo wie lepiej, jak zabezpieczać się na starość. Jeśli ktoś zebrał wystarczająco pieniędzy na dwukrotność minimalnej emerytury miesięcznie, niech zdecyduje, co zrobić z resztą pieniędzy. (...)Teraz to ok. 1,3 tys. zł. W takiej sytuacji pieniądze z OFE można wypłacić i zdecydować o ich losie. Jeśli się je od razu wyda, będzie trzeba zapłacić 19-proc. podatek.  Gdy ktoś zdecyduje się wpłacić te pieniądze na indywidualne konto emerytalne i będzie wypłacać w ratach przez przynajmniej dziesięć lat, podatku nie zapłaci". Bucior podkreśla jednak - pisze gazeta - że taka propozycja jest możliwa pod warunkiem, że składka emerytalna trafiająca do OFE zostanie zmniejszona do 3, z 7,3 proc., co proponowali pod koniec ubiegłego roku szefowie resortów pracy i finansów: Jolanta Fedak i Jacek Rostowski.
Ministerstwo chce też zrezygnować z tworzenia bezpiecznych subfunduszy (tzw. OFE B), które dzięki ostrożnym inwestycjom miały zabezpieczać pieniądze osób w wieku około emerytalnym. Każdy będzie mógł za to na pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego wpłacić część lub całość pieniędzy z OFE do ZUS i  dostawać z niego wyższą emeryturę. Ten,  komu pieniędzy nie wystarczy na przynajmniej dwukrotność minimalnego świadczenia,  będzie obowiązkowo tylko w ZUS.

OFE w akcjach mają ponad 30 proc. aktywów

Inwestycje otwartych funduszy emerytalnych w akcje  giełdowych spółek w 2009 r.  sięgnęły 54 mld zł.  Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 07.01.2010 r.), to właśnie dzięki ubiegłorocznym zakupom na  GPW,   OFE  mogą zawdzięczać swoje wyniki.   Te fundusze, które postawiły na większe ryzyko, zyskały. Dziennik podaje, ze OFE kupiły w ub.r. akcje za około 12,1 mld zł.
Dla porównania,  w 2008 r. było to ok. 9 mld zł. Zdaniem gazety, największych zakupów fundusze dokonały w listopadzie 2009 r., kiedy to wydały na akcje prawie 3,5 mld zł, z czego ok. 2,5 mld zł na akcje PGE. Z kolei w grudniu saldo ich zakupów nie przekroczyło 1 mld zł. "Rzeczpospolita" szacuje, że udział akcji notowanych na polskiej giełdzie w portfelach OFE wzrósł o prawie 9 pkt proc., z 21,3  proc. na koniec grudnia 2008 r. do nieco ponad 30 proc. na koniec 2009 r. I tak, w swoich portfelach najwięcej akcji miały Polsat, Pekao czy ING, natomiast najmniej Pocztylion, Aegon, Axa i Generali.

Resort finansów nie rezygnuje z obniżenia składek odprowadzanych do OFE 

Jacek Rostowski, minister finansów powiedział  ostatnio w RMF FM, że nie zrezygnował z pomysłu obniżenia składek do Otwartych Funduszy Emerytalnych - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 06.01.2010 r.). Zdaniem ministra proponowane rozwiązanie nie załatwia  wszystkich problemów, ale ułatwiłoby Polsce drogę do euro. Chodzi tu o propozycję przedstawioną przez Rostowskiego wspólnie z minister pracy Jolantą Fedak na początku listopada ubr. - wyjaśnia gazeta i przypomina, że ministrowie  zaproponowali wówczas, aby 4,3 proc. z 7,3-proc. składki emerytalno-rentowej potrącanej z wynagrodzenia każdego pracownika, trafiającej obecnie do OFE, przekazywane było do ZUS. Dodatkowe kwoty przekazywane do ZUS byłyby odkładane na indywidualnych kontach ubezpieczonych. Natomiast do OFE trafiałoby tylko 3 proc. składki. Rostowski oświadczył, iż nie wycofał się z tego pomysłu, choć nadal nie zgadza się w tej sprawie z szefem doradców premiera Michałem Bonim. Zdaniem Jacka Rostowskiego,   pomysł ten nie rozwiązuje jednak wszystkich kwestii, np. problemu niskiej rentowności funduszy. " Bez takiej zmiany mamy teraz stale narastający dług publiczny" - zaznaczył Rostowski.  Obecnie do ZUS trafia 12,2 proc. pensji pracownika, a do OFE 7,3 proc.

Spór o zakup obligacji przez OFE

Spór pomiędzy Michałem Bonim a Jackiem Rostowskim,  dotyczący wysokości części składki, jaką otwarte fundusze emerytalne mogłyby przeznaczać na zakup obligacji wpływa na opóźnienie  prac rządu  nad Planem Konsolidacji i Rozwoju - informuje  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.01.2010 r.). Jak podkreśla dziennik,  im więcej OFE kupują, tym bardziej rośnie dług publiczny. Dlatego też obecna propozycja przewiduje, żeby obligacje kupowane przez OFE nie byłyby zaliczana do długu publicznego. Tymczasem resort finansów  nie popiera tego pomysłu. Proponuje, aby 60 proc.  składki OFE, która jest inwestowana w obligacje przejął ZUS i zapisał ją na indywidualnych kontach emerytalnych.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT