RzF: sprawy związane z niewłaściwą sprzedażą bardzo trudne do wygrania przez klienta

Bezpieczeństwo inwestowania  dotyczy tylko obligacji Skarbu Państwa. Natomiast  w  przypadku kupna obligacji  korporacyjnych tego bezpieczeństwa nie ma - tłumaczy Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy  (RzF)w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 12.05.2018 r.).  I  "nie tylko żadnych gwarancji zysku, lecz także pełnego zwrotu zainwestowanych środków. (...). Im wyższa oferowana stopa zwrotu, tym wyższe ryzyko związane z inwestycją. Jeśli ktoś przy dzisiejszym poziomie stóp procentowych obiecuje np. 10 proc. rocznie, to  ja bym uważnie przeczytała choćby podstawowe warunki emisji" - mówi A.Wiktorow. Na przykład, czy emisja obligacji jest zabezpieczona i w jaki sposób. "Najlepiej jeśli byłaby zabezpieczona np. wyodrębnionym majątkiem. Przy zabezpieczeniu w postaci poręczenia czy gwarancji innego podmiotu niewiadomą jest kondycja finansowa poręczyciela. Jeśli obligacje nie są w ogóle zabezpieczone, to w przypadku upadłości firmy ci, którzy je kupili, są skazani na dochodzenie ewentualnych roszczeń z masy upadłościowej.  Niestety,  w praktyce w takiej sytuacji można odzyskać tylko część środków" - podkreśla w dzienniku A.Wiktorow.  Jak mówi w "DGP"  Rzecznik Finansowy,  "klienci, którzy kupili obligacje GetBacku , sygnalizują nam, że w ich przypadku było wręcz odwrotnie. Sprzedawcy w bankach czy maklerzy mieli informować – wbrew warunkom emisji – że obligacje są zabezpieczone. Dlatego trzeba to sprawdzić samemu, nie wierzyć sprzedawcy na słowo". Według  A.Wiktorow,  RzF otrzymuje  wiele skarg od osób, które "przyszły do banku przedłużyć lokatę, a wychodziły z inwestycją w obligacje korporacyjne. Sprzedawcy wykorzystywali skojarzenie, szczególnie mocne u osób starszych, z obligacjami Skarbu Państwa".  Dlatego instytucja przygotowała  w listopadzie 2017 r. analizę,  pokazującą jakie ryzyka wiążą się z obligacjami korporacyjnymi - podaje gazeta.
Rzecznik Finansowy radzi więc, aby przed zakupem obligacji  w biurze maklerskim czy banku, wypełnić tzw. test odpowiedniości, a więc  zbadać, czy produkt finansowy odpowiada naszym potrzebom i możliwościom inwestycyjnym. Osoby zgłaszające się do RzF  sygnalizują zaś, że sprzedawcy nakłaniają klientów do zbagatelizowania tego testu,  namawiając  na podpisanie oświadczenia  o odmowie jego wykonania. A to  im  ogranicza możliwość dochodzenia roszczeń od banku czy biura maklerskiego - pisze "DGP". "Sprawy związane z niewłaściwą sprzedażą są bardzo trudne go wygrania przez klienta z dwóch powodów. Po pierwsze, rozmowy w placówkach nie są nagrywane, więc w sporze mamy słowo przeciwko słowu. Po drugie, pośrednik w takiej sytuacji ma na piśmie potwierdzenie od klienta, że świadomie podjął decyzję o inwestycji" - podkreśla A.Wiktorow.

Odszkodowanie dla klienta się należy, jeżeli instytucja finansowa świadomie wprowadziła klienta w błąd

Czy możliwe jest odszkodowanie za GetBack? Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 15.05.2018 r.) obligatariusze mogą się domagać rekompensaty od banków i domów maklerskich w  kilku przypadkach. Jeżeli więc  byli wprowadzeni w błąd przez dom maklerski, bank czy  pośrednika  podczas oferowania papierów lub gdy było  świadczenie takiej usługi w sposób wadliwy, tzn. niezgodny z wymogami określonymi w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi; miało miejsce   bezumowne świadczenie doradztwa inwestycyjnego czy wystąpił konflikt interesów - informuje gazeta -  to wówczas obligatariusze GetBacku mogliby  dochodzić swoich roszczeń. Zdaniem Leszka Kieliszewskiego, prawnika z kancelarii Legality,  "sam misselling, czyli sprzedawanie produktów inwestycyjnych niewłaściwej grupie klientów, to trochę za mało, aby przypisać domowi maklerskiemu odpowiedzialność odszkodowawczą”.   Mec. Kieliszewski podkreśla - podaje dziennik - iż aby było to możliwe," musi zachodzić element tzw. deliktu, czyli np. wprowadzenie w błąd poprzez nieprzekazanie pewnych informacji, które są istotne z punktu widzenia rozsądnego inwestora albo ich zafałszowanie. Nawet w formie przemilczenia albo bagatelizowania niektórych informacji" .

Majątek GetBacku gaśnie

Majątek spółki GetBack jest wart już tylko 1,8 mld zł, podczas gdy jej zobowiązania sięgają 2,8 mld zł. W tym, kwota 2,3 mld zł przypada na właścicieli obligacji - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.05.2018 r.). Dziennik przypomina, iż GetBack składając na początku maja 2018 r.   wniosek o przeprowadzenie przyspieszonego postępowania układowego do wrocławskiego sądu,  określił wartość swoich aktywów na 3,2 mld zł. Tymczasem okazało się - głosi ostatnio opublikowany komunikat spółki - iż te  dane " były znacznie przeszacowane". Firma  skorygowała ich wartość o ponad 1,2 mld zł, co oznacza to, że majątek spółki, na który składają się przede wszystkim portfele wierzytelności, jest obecnie wart około 1,8 mld zł.  Dokładniejsze dane dotyczące majątku GetBacku mają być znane 21 maja br., to jest po opublikowaniu  raportu rocznego spółki. "DGP" podkreśla,  iż  jest to kolejny zapowiadany  termin  publikacji raportu - podobno audytor wciąż jeszcze weryfikuje wartość aktywów GetBacku.  Zdaniem Adama Rucińskiego, prezesa firmy doradczej BTFG,  "ważne, żeby ta opinia została wydana bez zastrzeżeń. Inaczej inwestorzy i wierzyciele w dalszym ciągu będą mieli wątpliwości, ile warte są aktywa. Nie wystarczy też podanie samej kwoty odpisów. Ważne jest wyjaśnienie, jakiego rodzaju błędy popełniono wcześniej. Żeby nikt nie miał wątpliwości, że tym razem wycena jest prawidłowa" – podaje  gazeta.

RPP: stopy procentowe   nadal  na   niezmienionym poziomie

Rada Polityki Pieniężnej (RPP)  w maju br.  utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie. I zapowiada, że nie zmieni ich jeszcze przez co najmniej dwa lata - donosi "Parkiet"(Nr z 17.05.2018 r.). „Rada ocenia, że obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną" – podaje gazeta, cytując komunikat z uzasadnieniem   decyzji RPP.  Rada ocenia, iż "„w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej inflacja utrzyma się w pobliżu celu inflacyjnego", czyli 2,5 proc. rocznie. "W ocenie Rady bieżące informacje nadal wskazują na korzystne perspektywy wzrostu aktywności w polskiej gospodarce, mimo nieznacznego obniżenia się dynamiki PKB w kolejnych latach."- głosi komunikat RPP.
Dziennik podaje za danymi GUS, że w porównaniu z marcem br, w kwietniu  2018 r..  inflacja w  Polsce przyspieszyła z  1,3 proc. do 1,6 proc. rok do roku. Według  Adama Glapińskiego, prezesa NBP i przewodniczącego RPP,   przez cały ten i kolejny rok, a może nawet dłużej, nie będzie potrzeby podwyższania stóp procentowych.  Prezes Glapiński powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej po  posiedzeniu RPP,  że  "2020 r. to jest bardzo odległa perspektywa, ale że także wtedy stopy prawdopodobnie zostaną bez zmian, o ile nie wydarzy się nic nieprzewidywalnego".
"Parkiet" przypomina, iż stopa referencyjna NBP od marca 2015 r. wynosi 1,5 proc. Jej zmiany na zakończonym w środę posiedzeniu nie oczekiwał żaden z ekonomistów ankietowanych przez dziennik.

Platforma pożyczkowa z Citi Handlowy ?

Sprzedaż pożyczek i kart kredytowych przez internet ma przyprowadzić do banku nowych klientów. Citi Handlowy chce   zaoferować  platformę pożyczkową  online osobom indywidualnym  - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 14.05.2018 r.).  Rozwiązanie ma pozwolić na zautomatyzowanie  w pełni procesu aplikowania o kredyt. Jak pisze gazeta,  platforma pożyczkowa ma być  gotowa do końca br., a całkowity czas procedowania ma na niej nie przekroczyć   30 min.  Według "PB", nowa usługa ma wspomóc segment pożyczek gotówkowych, który w wynikach za I kw. 2018 r. jako jedyny w banku odnotował 1-proc. spadek r/r. Jak podkreśla w dzienniku   Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego, "w przypadku pożyczek gotówkowych, dziś istotny jest czas. Mamy nadzieję, że to rozwiązanie przyniesie nam dodatkowe wolumeny, zarówno w pożyczkach, gdzie potrzebujemy wzmocnienia, jak też w kartach kredytowych". Bank nie przewiduje redukcji etatów w związku z automatyzacją - twierdzi "PB".
Prace nad wdrożeniem projektu „Time to money” prowadzone są etapowo. Obecnie przygotowywana jest weryfikacja AML (przeciwdziałanie praniu pieniędzy) i biometria; potwierdzeniem tożsamości klienta będzie zdjęcie dowodu osobistego i selfie. Takie rozwiązania wykorzystuje m.in. start-up płatniczy Revolut.
Obecnie bank umożliwia wyłącznie złożenie wniosku online, a 43 proc. klientów korzysta z tego kanału. W przyszłym roku przez internet będzie można otworzyć również rachunek bankowy - podaje dziennik. Czy bankowi uda się zwiększyć wolumen klientów? Zdaniem Michała Sobolewskiego, analityka domu maklerskiego BOŚ, to może być trudne ze względu na profil klienta Citi Handlowego. "Wszystko zależy od tego, kto przyjdzie po pożyczkę.   Myślę, że dobrym pomysłem w przypadku Citi Handlowego byłoby partnerstwo z platformą e-commersową, taką jak np. Zalando". Analityk uważa, iż część klientów może odpaść z powodu prescoringu, na którego podstawie bank z góry przyznaje limit zadłużenia bez formalności. "Taki kredyt zwykle jest tańszy niż u konkurencji" -  mówi Michał Sobolewski.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT