Rzecznik Finansowy: jeśli uważamy, że klient nie ma racji, nie podejmujemy interwencji

Aleksandra  Wiktorow, Rzecznik Finansowy (RzF) będzie musiała zdecydować,  czy w sprawie kredytów walutowych ważniejszy jest interes kilkuset tys. zadłużonych czy  milionów klientów banków - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 20.02.2017 r.). Gazeta przypomina. iż  "ustawa, na mocy której kierowanej przez nią instytucji powierzona została ochrona klientów działających w kraju instytucji finansowych, weszła w życie w październiku 2015 r." Wcześniej   umocnił się frank szwajcarski. Skok kursu tej  waluty  powyżej poziomu 4 zł  pogłębił  konflikt  między bankami i ich klientami, którzy zaciągnęli  w niej  kredyty  na kupno nieruchomości. -  podaje gazeta. " Rzecznik Finansowy stanął  wówczas w obronie kredytobiorców" - podkreśla "DGP". Nie tylko że zakwestionował - w raporcie z  początku czerwca ub.r. -   ustalanie przez zarządy banków oprocentowania kredytów i kursów walut, po jakich zadłużeni spłacali swoje zobowiązania, czy wysokość spreadów ( różnica między kursem kupna i sprzedaży walut), ale także sam mechanizm uaktualniania kapitału kredytu na podstawie kursu waluty - zauważa dziennik. Gdyby więc  umowy kredytów walutowych okazały się zawarte niezgodnie z prawem, konsekwencją tego  byłby chaos w systemie finansowym o niewyobrażalnych skutkach. Zdaniem gazety, "liczone w dziesiątkach miliardów złotych straty sektora bankowego odbiłyby się w negatywny sposób na milionach klientów instytucji finansowych, którzy w bankach mają nie tylko zaciągnięte kredyty, ale także zdeponowane oszczędności." "DGP" zamieszcza opinię Tomasza Ostrowskiego, prawnika z kancelarii Sobolewski-Hajbert, Ostrowski, Rajczakowski,  iż  Rzecznik Finansowy powinien wziąć pod uwagę, iż  "wzajemne interesy poszczególnych grup klientów mogą być sprzeczne". Według A. Wiktorow ,  dzisiaj nikt  nie kwestionuje, że "wskazane w naszym raporcie arbitralne ustalanie przez banki warunków umów kredytowych to w większości klauzule niedozwolone. Natomiast jeśli chodzi o samą istotę kredytów walutowych, przedstawiliśmy nasz pogląd. On nie jest jedyny, a ostateczna decyzja należy do niezawisłych sądów". RzF  podkreśla, że kredytobiorcy walutowi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji " muszą mieć świadomość, że rozstrzygnięcia w ich sprawie nie mogą spowodować, że znajdą się w lepszej sytuacji niż osoby zadłużone w złotych" - podaje dziennik I stwierdza, że chociaż RzF "dopiero zaczyna porządkować" relacje klientów z instytucjami na rynku bankowym i kapitałowym, to "pierwsze wymierne efekty już są". Wydane przez RzF  istotne poglądy sprawiły, iż "krajowe biura maklerskie przestały domagać się spłaty zobowiązań od klientów, którzy po gwałtownym umocnieniu franka szwajcarskiego w lutym 2015 r. ponieśli straty znacznie przekraczające wartość ich rachunków. (...) Kwestia kredytów walutowych ma zupełnie inny kaliber". Zaś sama A.Wiktorow  przyznaje w "DGP", że  postrzeganie jej urzędu jako instytucji, która w sposób jednoznaczny opowiada się po stronie kredytobiorców walutowych i zajmuje się głównie tą grupą klientów, jest nieuprawnione. "Do biura Rzecznika trafia mniej więcej tyle samo spraw związanych z kredytami walutowymi i złotowymi. (...) w najbliższym czasie spodziewa się istotnego wzrostu wniosków o interwencję ze strony zadłużonych w walutach obcych".  RzF  podkreśla, iż  "nie jest tak, że automatycznie w każdej sprawie stajemy po stronie klientów instytucji finansowych. Jeśli uważamy, że klient nie ma racji, nie podejmujemy interwencji" .
Zdaniem  Krzysztofa  Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich ZBP, "działalność Rzecznika jest istotna dla całego sektora bankowego". Prezes Pietraszkiewicz  zauważa w "DGP",  iż otwartość RzF na współdziałanie i wymianę poglądów jest na wysokim poziomie..

Okazyjna sprzedaż  w sieci   kont bankowych  "na słupa"  z możliwością klonowania

Czarny rynek obchodzi ograniczenia nałożone w 2016 r.  przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF),   wprowadzające  nowe zasady  otwierania kont metodą na przelew - podaje "Prnews.pl"(www.prnews.pl z 22.02.2017 r.) Okazuje się, że handlarze  obeszli obostrzenia nadzoru finansowego - w internecie bez trudu można znaleźć „świeże konta z możliwością klonowania”.  Portal przypomina, iż  od   lipca 2016 r. obowiązują nowe zasady zdalnego otwierania rachunków. "Banki mogą stosować przelewy aktywacyjne, ale pod jednym warunkiem: taki przelew musi pochodzić z rachunku, którego właściciel był zweryfikowany w tradycyjny sposób". Oznacza to, że jeśli otworzy się swój pierwszy rachunek na przykład w placówce, to można  go później wykorzystać do zakładania kolejnych kont online.  KNF  chodziło więc  o ukrócenie procederu  klonowania rachunków i robienia tzw. „łańcuszków”  - pisze "Prnews.pl". Tym bardziej,  że  bez trudu można znaleźć w sieci ogłoszenia sprzedaży kont założonych na słupa w placówkach. Konta te są z możliwością  klonowania i   w przyszłości nie będą podlegały weryfikacji - podaje jeden z anonsów,  zachęcających do kupna takiego konta .Według tegoż anonsu, wraz z kontem można otrzymać  kartę debetową ważną  do 01/2021 + PIN w jeszcze zabezpieczonej kopercie; umowę o prowadzenie rachunku i karty;  zarejestrowaną na to samo nazwisko kartę SIM z numerem telefonu przypisanym do konta;  skan dowodu właściciela,  hasło oraz login do bankowości internetowej. Konta zaś są zarejestrowane na "osoby nieświadome jego posiadania, bez problemów finansowych, komornika i negatywnych wpisów w rejestrach dłużników”. Cena takiego pakietu wynosi  zaś  730 zł.- podaje portal.
Tymczasem  Związek Banków Polskich (ZBP) we współpracy z Krajową Izbą Rozliczeniową przygotowały specjalną bazę, której zadaniem jest  gromadzenie  informacji na temat rachunków otwartych przelewem. Banki mogą używać tej bazy do sprawdzania, czy przelew aktywacyjny pochodzi z rachunku, którego klient został prawidłowo zweryfikowany. Niestety baza nie posiada kompletu informacji, bo tylko kilka banków podało tam dane na temat kont. Większość instytucji po prostu zrezygnowała z możliwości otwierania kont przelewem aktywacyjnym - twierdzi "Prnews.pl".

Lokaty bankowe ze stratą ?

Oszczędzanie na lokacie obecnie  przynosi realne straty - szacuje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.02.2017 r.). Dlaczego ? Z powodu  powrotu  inflacji oraz spadku cen depozytów.  Według  dziennika, w   skali całego sektora mogą one sięgnąć  nawet  7 mld zł. Gazeta pisze, że o ile  powrót inflacji okazał się korzystny dla rynku akcji i przełożył się na wzrost notowań spółek na warszawskiej  GPW (głównie banków i firm surowcowych), o tyle dla oszczędzających na lokatach wzrost wskaźnika cen oznacza realny spadek wartości zgromadzonego kapitału. W opinii "Rz", w poprzednich miesiącach było odwrotnie -  deflacja powodowała realny wzrost dochodów z lokat.   I tak, inflacja w styczniu br.  - według danych GUS -  wynosiła 1,8 proc. w ujęciu rok do roku, gdy  tymczasem z danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie nowo zakładanych depozytów gospodarstw domowych ogółem w grudniu ub.r.  sięgnęło  1,5 proc., a depozytów dla  firm stanowiło  zaledwie 1,2 proc. Ponadto,  prognozy na najbliższych  parę miesięcy  mówią, że  inflacja może przyspieszyć do 2 proc., a w III kwartale 2017 r. może wzrosnąć powyżej  celu inflacyjnego NBP na poziomie 2,5 proc.- podaje dziennik

Jakie koszty ustaw frankowych ?

Posłowie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, która ma przygotować finalny projekt ustawy pomagającej zadłużonym we frankach szwajcarskich, debatują nad trzema projektami ustaw frankowych - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 23.02.2017 r.).Podkomisja pracuje nad projektami przygotowanymi przez  prezydenta Andrzeja Dudy, klub PO i klub Kukiz’15. Projekt prezydencki  dotyczy spreadów, czyli marży pobieranej przez banki przy wymianie walut -   informuje dziennik. Według "GW",  wejście w życie  prezydenckiej ustawy frankowej kosztowałaby banki 4-9 mld zł.  Andrzej Banasiak, dyrektor Departamentu Bankowości Komercyjnej i Specjalistycznej oraz Instytucji Płatniczych Komisji Nadzoru Finansowego   przyznał, iż nadzór finansowy oszacował  koszt prezydenckiego projektu na 7,6 mld zł,  nie uwzględniając spłaconych kredytów.  Z  kolei posłowie  PO złożyli projekt, w którym  chodzi o przewalutowanie kredytów na złote, zaś strata wynikająca z umocnienia franka miałaby być podzielona po połowie pomiędzy banki  i  kredytobiorców. Koszt wejścia  w  życie  projektu  PO wyniósłby od 9 mld   do11 mld zł -  podaje  "Wyborcza". Natomiast projekt  klubu  Kukiz’15  proponuje   uznanie  kredytów walutowych  za  nielegalne.  Zdaniem posłów Kukiz'15,  ich "propozycja jest  bezkosztowa. Jednak  według  nadzoru finansowego może ona pochłonąć  kilkadziesiąt miliardów zł" - dodaje gazeta.

Inflacja i  realne ujemne oprocentowanie depozytów  sprzyjają  oszustwom  finansowym

Ujemne realne oprocentowanie lokat może ułatwić przestępcom sięganie po cudzą gotówkę - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 21.02.2017 r.). W opinii  gazety,  w warunkach niskiego i  realnie ujemnego oprocentowania depozytów  może przybywać oszustw finansowych.  Zdaniem Tomasza Wyłudy, doradcy  inwestycyjnego  z  ING BSK, obecnie  na  lokatach  bankowych  większe  kwoty  trzymają  albo inwestorzy krótkoterminowi, albo drobni inwestorzy, którzy nie mają doświadczenia - pisze dziennik. Ekspert uważa,  iż  w " sytuacji rosnącej inflacji i ujemnych realnych stóp procentowych inwestorzy ci  zaczynają się rozglądać za okazjami. Niewielkie doświadczenie sprawia, że często dają się w takich okolicznościach skusić obietnicą łatwego zysku i padają ofiarami oszustów" - informuje "Rz". .

UOKiK: kolejne trzy  "istotne poglądy"  dotyczące frankowiczów

Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)  przedstawił trzy kolejne istotne poglądy dotyczące frankowiczów -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z  17.02.2017 r.),  powołując się na komunikat  UOKiK.  Chodzi o spory  między  konsumentami  a  Raiffeisen Bank Polska w sprawie kredytów hipotecznych,  indeksowanych kursem franka szwajcarskiego. Konsumenci  pozwali  Raiffeisen Bank Polska o zwrot opłat pobranych w oparciu o niedozwolone klauzule. Postępowania  toczą  się przed warszawskimi sądami - wyjaśnia gazeta. Według "DGP",  kredytobiorcy  we wnioskach skierowanych do UOKiK, zakwestionowali klauzule obejmujące indeksacje kwoty  i  rat  kredytu. UOKiK ocenił zaś,  iż  postanowienia zawarte w umowie pozwalają bankowi na jednostronne ustalanie w tabelach kursów kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego, po których przelicza kwotę kredytu i rat kapitałowo-odsetkowych. "Konsumenci nie są informowani, na jakiej podstawie określa je Raiffeisen Bank Polska. Jest to wykorzystanie uprzywilejowanej pozycji, jaką ma bank jako profesjonalista i silniejsza strona umowy. Dlatego prezes UOKiK uznał te klauzule za  niedozwolone i sprzeczne z dobrymi obyczajami" - stwierdza komunikat UOKiK. .Dziennik podaje, iż  w  ocenie prezesa UOKiK uznanie przez sąd podważanych postanowień umowy zawartej z bankiem za niedozwolone może oznaczać, że cała umowa będzie nieważna.  Jednak w opinii UOKiK,  "orzeczenie o nieważności umowy powinno nastąpić jedynie w sytuacji, gdy konsument w pełni zaakceptuje takie rozwiązanie".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT