Rzecznik Finansowy kwestionuje ważność waloryzowanych umów kredytowych we frankach

Aleksandra Wiktorow,  Rzecznik Finansowy (RzF) podważa zapisy frankowych umów kredytowych - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 07.06.2016 r.). Według  raportu RzF , który  wyliczył "najczęściej umieszczane w umowach walutowych kredytów hipotecznych - głównie we frankach szwajcarskich - klauzule nieważne i abuzywne, czyli niewiążące z mocy prawa", . waloryzowanie kredytu kursem walut narusza interesy konsumentów - pisze dziennik. W ocenie rzecznika   "niezgodne z przepisami są też (...) zapisy pozwalające na uznaniowe ustalanie przez banki kursów walut, ich oprocentowania, a także ubezpieczenia tzw. niskiego wkładu". Naruszają  one interesy konsumentów - podkreśla "Wyborcza".  Dziennik  podaje, iż  zdaniem A. Wiktorow,  "można zakwestionować nawet fundamentalny zapis, jakim jest walutowanie i  indeksowanie kredytów do obcych walut" - podaje  gazeta. W ocenie RzF, waloryzowanie kredytu kursem walut jest  " niezgodne z przepisami prawa bankowego i kodeksu cywilnego". A właśnie taką konstrukcję ma znaczna część szeroko pojętych kredytów walutowych. "Ponadto banki powinny stosować ujemny LIBOR/EURIBOR w określaniu oprocentowania kredytu" - zauważa "GW".

Projekt ustawy  o kredycie hipotecznym zakłada   koniec kredytów walutowych i zakaz sprzedaży wiązanej

Ministerstwo Finansów opracowało projekt ustawy o kredycie hipotecznym - donosi "Money.pl"(www.money.pl z 06.06.2016 r.).  Ministerialna propozycja  pojawiła się  4 czerwca br.  na stronach Rządowego Centrum Legislacji . I tak, przygotowany przez resort finansów  projekt  nowej regulacji,  związany  z  dyrektywą wydaną w 2014 r. przez Parlament i Komisję Europejską w celu lepszego  zabezpieczenia  kredytobiorców,  zakazuje "udzielania kredytów walutowych, sprzedaży wiązanej, czyli wciskania klientom innych produktów na siłę, czy uzależniania prowizji doradcy od ilości wniosków kredytowych,  jakie zaakceptuje".  W założeniu,  nowa ustawa  ma również lepiej zabezpieczać klientów przed manipulacją w reklamach  -   podaje portal.  Jednak  zakaz  udzielania kredytów walutowych  ma nie obowiązywać kredytobiorców,  którzy "większość swoich dochodów osiągają w walucie, w której kredyt będzie udzielony, bądź mają w niej większość aktywów". Dotyczy to także kredytobiorców z bardzo wysokimi zarobkami - twierdzi www.money.pl. Jeśli taki kredyt walutowy zostanie udzielony, to  środki wypłacone kredytobiorcy muszą być przeliczone po średnim kursie NBP ogłoszonym ostatniego dnia kwartału,  poprzedzającego  dzień zawarcia umowy kredytowej. Ponadto, zakazujący tzw. "sprzedaży wiązanej" kredytu hipotecznego z innym  produktem finansowym czyni wyjątek dla sprzedaży  rachunku płatniczego lub rachunku oszczędnościowego,  "jeśli są bezpłatne i służą jedynie do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu, albo mają być zabezpieczeniem dla kredytodawcy na wypadek, gdyby w spłacie kredytu pojawiły się zaległości" - informuje portal. Resort finansów zakłada, iż kredytodawca  jednocześnie nadal  będzie  mógł wymagać od konsumenta zawarcia umowy ubezpieczenia  wraz z przelewem wierzytelności. Jednak musi poinformować go, że ma prawo wyboru oferty dowolnego ubezpieczyciela, jeśli ten spełnia wymogi minimalnego zakresu ubezpieczenia. Projektodawca zakłada, że kredytodawca może obowiązkowo wymagać jedynie ubezpieczenia nieruchomości od ognia i innych zdarzeń losowych.
Według  projektu  nowej regulacji,   kredytodawca  "zobowiązany jest przedstawić klientowi wiążącą ofertę w ciągu 7 dni od dnia otrzymania od niego wniosku kredytowego".  A to "teoretycznie oznaczałoby, że udzielający kredytu miałby tydzień na ocenę zdolności kredytowej potencjalnego klienta" - zauważa "Money.pl". Ponadto,  w przypadku, kiedy ocena zdolności kredytowej zostanie wykonana nieprawidłowo, bank nie będzie mógł z tego powodu rozwiązać umowy o kredyt hipoteczny, chyba że konsument sam się na to zgodzi. Rozwiązać umowy również nie będzie można, "jeśli po fakcie okaże się, że konsument podał niekompletne dane do oceny jego zdolności kredytowej."  Projektodawca zakłada bowiem, że "kredytobiorca nie ma wystarczającej wiedzy na temat dokumentów do tego niezbędnych i jeśli nie dostarczył jakichś danych, to dlatego, że bank mu o tym nie powiedział lub tego nie dopilnował".

Prezes GPW:  im większa stabilność i przewidywalność rynków finansowych, tym lepiej

Zdaniem prof. Małgorzaty Zaleskiej, prezesa Giełdy Papierów Wartościowych  w  Warszawie,  "trzeba przekonać wszystkich w Polsce, że bez rozwoju rynku kapitałowego nie będzie rozwoju gospodarki ani inwestycji w gospodarkę" - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 05.06.2016 r.), powołując się na wystąpienie szefowej GPW  na konferencji "WallStreet" w Karpaczu. W jej opinii " dzisiejszy rynek i dzisiejsza giełda jest inna niż ćwierć wieku temu. (...) Kiedyś było wiele prywatyzacji. To przyciągało inwestorów indywidualnych. Dziś takich prywatyzacji nie ma".
Prof. Zaleska  oświadczyła, iż  brak jest też dużych ofert publicznych. A podczas  dużych  prywatyzacji " otwierano najwięcej rachunków inwestycyjnych. Dziś mamy 1,4 mln rachunków, ale tylko 170 tys. aktywnych ".  powiedziała Małgorzata Zaleska. „Zmienia się otoczenie zewnętrzne; pojawia się konkurencja, np. ze strony firm foreksowych. (..) Dźwignia finansowa powoduje, że nawet inwestorzy z niewielkim kapitałem mogą wejść na ten rynek " -  stwierdziła  Zaleska. Podkreśliła, że  "zaufanie do rynku buduje się bardzo długo. To zaufanie zostało w ostatnim czasie nadszarpnięte, chociażby jeśli chodzi o reformę OFE czy rynek NewConnect. (...)chcemy, żeby przejrzystość inwestowania była jeszcze większa".  Według  prezes  Zaleskiej, niedoceniony jest w  Polsce rynek obligacji korporacyjnych. Zapytana o  możliwe skutki   na GPW "scenariusza łączenia i nacjonalizacji funduszy emerytalnych",   a także o kondycję sektora bankowego i górniczego, prof. Zaleska przyznała, iż "sektor bankowy jest sektorem stabilnym, wypłacalnym, wysoce rentownym. (...) kwestia podatku bankowego nie dotyka wyłączenie Polski. Dlatego powinniśmy patrzeć na fundamenty" - powiedziała Zaleska. Według szefowej GPW, w sprawie nacjonalizcji OFE, " żadne konkretne decyzje nie zostały dotychczas zakomunikowane. (...) Z punktu widzenia rynku kapitałowego i finansowego na pewno im większa stabilność i przewidywalność, tym lepiej.

Upadłość SKOK Jowisz i SKOK Kujawiak

Sądy ogłosiły upadłość dwóch SKOK-ów: "Jowisz-a" i "Kujawiak- a" - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 02.06.2016 r.), powołując się na komunikat  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).  "Wierzyciele tych instytucji będą mogli zgłaszać swoje wierzytelności do sędziego komisarza" - informuje dziennik . I tak,  Sąd Rejonowy w Toruniu wydał w dniu 31 maja 2016 r. postanowienie o ogłoszeniu upadłości Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo – Kredytowej "Kujawiak" we Włocławku , natomiast  Sąd Rejonowy w Katowicach orzekł  w dniu 2 czerwca 2016 r.  o  upadłości Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo – Kredytowej "Jowisz" w Czeladzi" - pisze gazeta. .
Według komunikatu KNF, wierzyciele SKOK "Kujawiak"  oraz  SKOK "Jowisz",  będą mogli zgłaszać swoje wierzytelności do sędziego – komisarza w wyznaczonym przez sąd w  terminie.
Jak podaje dziennik,  wypłaty dla deponentów SKOK  "Jowisz"   środków gwarantowanych z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG) rozpoczęły się 4 maja br. za pośrednictwem Banku Zachodniego WBK. natomiast 18 stycznia br. Bankowy Fundusz Gwarancyjny zaczął wypłacać pieniądze klientom SKOK Kujawiak, za pośrednictwem placówek Banku Pekao SA.
Zgodnie z ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym , BFG w całości gwarantuje depozyty łącznie do równowartości w złotych 100 000 euro, niezależnie od liczby rachunków posiadanych w danej SKOK, a w przypadku rachunku wspólnego każdemu ze współposiadaczy przysługuje odrębny limit środków gwarantowanych. "Gwarantowane środki są wypłacane przez BFG w terminie 20 dni roboczych liczonych od dnia złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółdzielczej kasy" - przypomina "Rz".

Pożyczkodawcy a zakaz missellingu

Zakaz  missellingu  uderzy także w uczciwe firmy – ostrzega „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z  02.06.2016 r.). Gazeta przypomina, iż  od 17 kwietnia br. za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów uważa się między innymi proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają ich potrzebom. W opinii „DGP”,  przepisy zakazujące missellingu mogą stanowić ogromne ryzyko dla przedsiębiorców, także tych uczciwych. „Prawnicy mówią wprost: ustawodawca uchwalił coś, co jest niejasne dla specjalistów. A co dopiero mówić o przedsiębiorcach” - podkreśla dziennik, dodając, iż może jednak  w tej sprawie  „podejście UOKiK będzie bardziej liberalne niż przypuszczano”.  Albowiem, gdy   „ jeszcze kilkanaście tygodni temu eksperci wieszczyli, że biznes będzie musiał przeprowadzać testy wiedzy dla konsumentów.”,  to  z najnowszych wyjaśnień  UOKiK  wynika, że nie powinno być wielkiego problemu z analizą potrzeb nabywców.  Jak podaje „DGP”, powołując się na przedstawicieli UOKiK,  „ocenie urzędu nie podlegają potrzeby konsumentów, ale sposób oferowania i sprzedaży usług finansowych”.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT