Sąd Apelacyjny we Wrocławiu broni tajemnicy bankowej

Korporacje mogą chronić dane swoich klientów  w  znacznie większym stopniu, niż to wynika z przepisów prawa bankowego - orzekł  Sąd Apelacyjny  we Wrocławiu (sygn. II AKz 70/17).  Według wrocławskiego SA - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.04.2017 r.), "tajemnica bankowa z miesiąca na miesiąc jest osłabiana. Rodzimy ustawodawca, podążając w dużej mierze śladem unijnych decydentów, przyznaje prymat walce z przestępczością gospodarczą i finansowaniem terroryzmu nad prywatnością obywateli i prawami finansowych korporacji". I tak, art. 106b ust. stanowi, że "co do zasady prokurator prowadzący postępowanie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe może żądać od banku, osób tam zatrudnionych oraz osób, za których pośrednictwem podmiot wykonuje czynności bankowe, udzielenia informacji stanowiących tajemnicę bankową  jedynie na podstawie postanowienia wydanego na jego wniosek przez właściwy miejscowo sąd okręgowy" - informuje gazeta. Ponadto, "prawo bankowe nie przyznaje przedsiębiorcy uprawnienia do złożenia zażalenia na decyzję sądu, w której wyraża on zgodę na ujawnienie informacji chronionej".  Zdaniem bankowców  jest to "absurd" - pisze "DGP", a ich opinię podzielił  Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Według  wrocławskiego SA, " postanowienie sądu w przedmiocie prokuratorskiego wniosku podlega zaskarżeniu także przez bank.(...)  Jeśli więc  bank uważa, że ani wniosek śledczego, ani postanowienie sądu nie uzasadniają we właściwy sposób zwolnienia z tajemnicy, możliwa jest jego kontrola instancyjna". Ponadto,  sąd stwierdził, że "zgodę na ujawnienie danych objętych tajemnicą można wydać jedynie wówczas, gdy jest to niezbędne dla realizacji celów toczącego się postępowania, a niemożliwe jest dokonanie niezbędnych ustaleń  w oparciu  o  mniej  ingerujące  w  prawa  jednostki środki". Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich  przyznaje w dzienniku, iż  cieszy go stanowisko sądu, "jak i to, że prawo do zażalenia wywiódł on wprost z konstytucji (...) Prawo cywilne z natury rzeczy nie może być nadmiernie kazuistyczne, więc absolutnie nie należy postrzegać postanowienia sądu jako czegoś niezgodnego z prawem bankowym. To raczej doprecyzowanie przepisów ustawy" - pisze dziennik.

Rzecznik Finansowy  skierował do Sądu Najwyższego prośbę o uchwałę w sprawie kredytów frankowych

Sąd Najwyższy   odpowie,  czy  "nieprecyzyjne postanowienie umowne w kontrakcie między bankiem i konsumentem musi doprowadzić do poszkodowania tego drugiego, by zostało uznane za niedozwolone"- informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.04.2017 r.)? Wniosek do SN   o podjęcie uchwały w tej sprawie złożyła Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy. Według  A.Wiktorow,  "z  analizy orzecznictwa wynika, że część sądów uznaje,  iż wystarczające dla oceny w kontroli incydentalnej (...) czy umowa zawiera nieuczciwe postanowienie, są treść oraz okoliczności jej zawarcia.  Natomiast druga część sądów przyjmuje, że decydujące znaczenie ma to, czy sporne postanowienie w praktyce wykonywane było w sposób nieuczciwy, a więc na niekorzyść konsumenta" – pisze gazeta.  Zdaniem "DGP", sprawa ma szczególne znaczenie dla osób, które zaciągnęły kredyty denominowane we franku szwajcarskim. To głównie one w  ostatnim czasie kwestionują  wiele elementów w zawartych przed laty kontraktach. SN odpowie także  na pytanie - pisze gazeta -  czy do zakwestionowania części umowy wystarczy to, że obowiązki kredytodawcy są ujęte w trudny do zweryfikowania sposób, na przykład  postanowienia dotyczące ustalania wysokości oprocentowania.  Albowiem wiele umów przewiduje dużą dowolność  działań  korporacji w ocenie, ile odsetek jej się należy, a  "niektórzy sędziowie uważają, że takie nieprecyzyjne klauzule mogące doprowadzić do poszkodowania kredytobiorcy są bezskuteczne".  Tymczasem  Bartosz Wyżykowski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego, uważa, że "do uznania klauzuli za abuzywną powinien wystarczyć sam fakt, że nieprecyzyjne postanowienie znajduje się w umowie" - informuje "DGP". Jego zdaniem, "uzależnianie w kontroli incydentalnej uznania nieuczciwości danego postanowienia umownego od sposobu jego wykonywania przez przedsiębiorcę wydaje się niezasadne. Prowadziłoby to do sytuacji, w których w jednym okresie kwestionowane postanowienie można by uznać za abuzywne, w innym zaś już nie".

UOKIK: siedem  "istotnych poglądów" w   sprawie sporów frankowiczów z bankami 

Marek Niechciał, prezes Urzędu  Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)  przedstawił  siedem "istotnych" poglądów w sprawie sporów frankowiczów z siedmioma bankami: BPH, BZ WBK, Deutsche Bank, Getin Noble Bank (2 spory), Millenium i PKO BP  przed sądami w Warszawie, Krakowie i Łodzi o   postanowienia umów kredytów hipotecznych waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 05.04.2017 r.) za komunikatem Urzędu. "Większość spraw odnosi się do opłat pobranych w oparciu o niedozwolone postanowienia dotyczące obliczania kwoty  i  rat kredytu, jedna - do ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, a w jednej z nich poruszone są obie kwestie" - pisze gazeta,  powołując się na komunikat  UOKiK.  Sporne opłaty pobierane są  zaś  na podstawie kwestionowanych klauzul waloryzacyjnych.  Na ich  mocy  banki  ustalają  sposób  wyliczania  wysokości  kwoty  i  poszczególnych  rat  kredytu  w oparciu o kursy kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego zawarte w tabeli. "Jednocześnie kredytobiorcy nie są w stanie zweryfikować, czym kierują się banki w podejmowaniu decyzji o wysokości kursów walut" - podaje dziennik za komunikatem UOKiK. Urząd wskazał.
w sześciu poglądach,  że" uznanie  przez  sąd  postanowień dotyczących  waloryzacji  kwoty  kredytu  i  rat  kredytu  za  niedozwolone "może powodować nieważność umowy (...) ponieważ szkodliwe dla konsumenta postanowienia nie obowiązują od momentu zawarcia umowy. W dodatku nie ma możliwości ich zastąpienia przepisami prawa.”  Jednak, w ocenie urzędu, orzeczenie unieważniające umowę powinno nastąpić tylko w sytuacji, "gdy konsument w pełni zaakceptuje takie rozwiązanie" - zauważa "Rz". Z kolei UOKiK odnosząc się do  sporów konsumentów z mBankiem oraz BZ WBK o postanowienia dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu własnego "uznał je za sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszające interesy konsumentów". Dlaczego? Albowiem "nie informują one kredytobiorców,  jakie są warunki ubezpieczenia, jego zakres,  ani w jaki sposób przedsiębiorca wylicza opłaty z tego tytułu" - twierdzi UOKiK. Ponadto, "obciążają kredytobiorców kosztami świadczenia, którego jedynym jego beneficjentem jest bank. Jednocześnie konsumenci nie mogą sprawdzić, za co tak naprawdę płacą" - pisze gazeta.

NBP  odnotował  ponad  9 mld zł zysku  za 2016 r.

Według  Adama Glapińskiego, prezesa NBP, wypracowany w 2016 r. zysk banku centralnego osiągnie poziom ponad 9 mld  zł - informuje "Puls Biznesu"(Nr z 06.04.2017 r.). Szef NBP przyznał na konferencji prasowej, iż  jest  to "chyba najlepszy wynik w historii". Ponadto,  A.Glapiński   powiedział  - pisze gazeta - iż  "wszystko wskazuje na to, że do końca roku stopy procentowe w Polsce nie zmienią się". Jak wyjaśnia  dziennik,  prezes NBP  pytany był  m.in o to, jak długo jeszcze można spodziewać się utrzymania stóp procentowych na obecnym, niskim poziomie.  Zdaniem  Glapińskiego, "nie ma żadnego powodu (...)  żeby w tej chwili w ogóle o tym myśleć" - podaje "PB".

W Polsce długoterminowe kredyty mieszkaniowe  w zdecydowanej większości   finansowane są  krótkoterminowymi  depozytami

Polski sektor bankowy wyróżnia się na tle innych tym - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 05.04.2017 r.) -  że kredyty mieszkaniowe, z reguły  długoterminowe, a więc o   spłacie rozłożonej na 20–30 lat,  w naszym kraju finansowane są w zdecydowanej większości  krótkoterminowymi depozytami. W rezultacie  niemalże całość sprzedawanych w Polsce kredytów mieszkaniowych jest oparta na zmiennej stopie procentowej - twierdzi gazeta. Na  koniec lutego 2017 r.  polskie banki miały 395 mld zł kredytów hipotecznych ( 238 mld zł w złotych), które według szacunków ekspertów są tylko "w 5–10 proc. finansowane długoterminowymi pasywami (listami zastawnymi, obligacjami, pożyczkami od banków-matek)" - podaje dziennik. Natomiast  resztę finansowania stanowią depozyty, głównie krótkoterminowe (o zapadalności między 3 a 12 miesięcy). Przy tym, według gazety, skala niedopasowania jest duża, a problem ten prawdopodobnie "będzie się pogłębiał" - twierdzi "Rz". Dlaczego ? Ponieważ  z  "każdym rokiem portfel złotowych kredytów mieszkaniowych w sektorze rośnie (przez ostatnie trzy lata średnio po 23 mld zł),  zaś finansowania długoterminowego w takim tempie nie przybywa - wyjaśnia  dziennik. Nic więc dziwnego, że kredytodawcy  chcą możliwości emitowania listów zastawnych  nie tylko przez wyspecjalizowane instytucje.  "Proponują też ulgi w podatku bankowym" - informuje gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT