Spadła "aktywność" akwizytorów OFE

Najwięcej umów z nowymi klientami podpisują przedstawiciele Avivy i Nordei.. W przypadku Avivy, akwizytor podpisał umowę przeciętnie z dziewięcioma osobami w I półroczu 2009 r. i 28 w całym 2008 r. Dobrze wypadają też: Nordea, Warta oraz Generali pisze - "Rzeczpospolita"(Nr z 20.08.2009 r.).  Według gazety, w I półroczu 2009 r. przeciętny akwizytor podpisał cztery umowy z klientami funduszy emerytalnych, podczas gdy w analogicznym okresie ub.r.  było tych umów dwa razy więcej. Dziennik szacuje, że w ubr. akwizytorzy w poszczególnych funduszach emerytalnych  zdobywali średnio od 2 do 28 – tylu klientów . W opinii gazety, w przypadku Polsatu  akwizytorzy „tracą” klientów. W rzeczywistości jednak fundusz ten zwiększa liczbę uczestników, ale wyłącznie dzięki losowaniom Od dobrej umowy podpisanej z klientem akwizytor może zyskać nawet 2 tys. zł (najbardziej opłaca się pozyskiwać klientów od konkurencji gdy prowizja może wynieść nawet do 2 proc. wartości oszczędności zgromadzonych przez pozyskaną osobę w poprzednim funduszu). Za klienta, który pierwszy raz zapisuje się do OFE, przedstawiciel funduszu dostaje kilkaset złotych; zwykle nie więcej niż 400 zł. "Rzeczpospolita" szacuje, że przeciętnie dobry agent OFE zarabia mniej niż 4 tys. zł miesięcznie (z  tej kwoty musi sam zapłacić składkę na ZUS, rachunki za benzynę etc.). Obecna liczba akwizytorów OFE przekracza 112 tys. Ale tylko niewielka ich część pracuje wyłącznie na rzecz OFE. Największą liczbę sprzedawców ma PZU Złota Jesień (19,4 tyś,  Axa (ponad 17 tys.) oraz  ING (obecnie  16,6 tys.)

SN: zasiłek chorobowy i świadczenie rehabilitacyjne po utracie etatu nie liczą się do emerytury

Zasiłek chorobowy i świadczenie rehabilitacyjne wypłacone po utracie etatu nie liczą się do emerytury - orzekł  Sąd Najwyższy  z 19 sierpnia 2009 r., w sprawie Haliny G. (sygn. III UZP 1/09).  Złożyła ona po ukończeniu 55 lat, wniosek do ZUS o przyznanie jej wcześniejszej emerytury - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 20.08.2009 r.). Do obliczenia tego świadczenia Halina G. wskazała 10 lat z 20 przed złożeniem wniosku (zarobki z lat 1996 – 2005).  ZUS nie uwzględnił jednak  półtorarocznego okresu pobierania zasiłku chorobowego, a następnie świadczenia rehabilitacyjnego podczas wyliczania jej świadczenia, dlatego Halina G. odwołała się do sądu. Sprawa trafiła w końcu do Sądu Najwyższego. Według oceny SN - pisze gazeta -  nie można poprzestać na wykładni językowej. " Okresy pobierania zasiłku chorobowego i świadczenia rehabilitacyjnego, jako okresy nieskładkowe, można zaliczyć do podstawy wymiaru emerytury wyłącznie wówczas, gdy przypadały w czasie zatrudnienia" - uzasadnił wyrok SN.
 
Wspólnicy spółek jawnych i komandytowych  sami płacą składki do ZUS

Wspólnicy spółek jawnych i komandytowych mają obowiązki w  zakresie ubezpieczeń społecznych oraz ubezpieczenia zdrowotnego takie, jak osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 21.08.2009 r.). Każdy z nich obowiązkowo podlega więc ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu i zdrowotnemu oraz dobrowolnie -  ubezpieczeniu chorobowemu. Dlatego wszystkie czynności wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych  wykonują samodzielnie - podkreśla dziennik. Sami więc odprowadzają  za siebie składki do ZUS.

Co z subfunduszami typu B ?

 Do końca 2010 r., zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o OFE mają powstać  subfundusze typu B - informuje "Polska"(Nr z 21.08.2009 r.). Jak podkreśla dziennik, będą one przeznaczone dla osób , którym do osiągnięcia wieku emerytalnego  pozostało kilka lat. Zgodnie z projektem  regulacji, ich oszczędności emerytalne mają  być  stopniowo przenoszone do subfunduszu B, który będzie inwestować w bezpieczne papiery wartościowe. W opinii  części ekspertów - pisze gazeta -  członek OFE na kilka lat przed emeryturą powinien jednak sam decydować, czy pozostawić swoje oszczędności  w obecnym funduszu, czy przenieść je do "bezpieczniejszego" subfunduszu B.

Podwyższenie wieku emerytalnego niezbędne

Resort pracy  nie ma w planie legislacyjnym resortu zmiany wieku emerytalnego –  pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 21.08.2009 r.), powołując sie na  Bożenę Diaby, rzeczniczkę Ministerstwa Pracy. Resort zaprzecza tym samym doniesieniom mediów o planach podniesienia  do 67 roku życia wieku, w którym Polacy mogliby przechodzić na emeryturę.  Ministerstwo przyznaje jednak, że mimo wprowadzenia od tego roku emerytur pomostowych, zamiast wcześniejszych, wciąż Polacy pracują krócej niż do lat 60 (panie) i 65 (panowie) - twierdzi gazeta. Jolanta Fedak, minister pracy przyznaje, że  jest to  poważny problem. W opinii  prof. Ireny Kotowskiej  z SGH,  z problemem wieku emerytalnego trzeba się zmierzyć jak najszybciej, tym bardziej, że za kilkanaście lat, jeśli nie zmieni się aktywność zawodowa Polaków, na 12,3 mln pracowników przypadać będzie 9 mln emerytów.
 Wiktor Wojciechowski, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju szacuje, że gdyby w 2008 r. procent pracujących wynosił 67 proc. dorosłych, tak jak jest to przeciętnie w krajach strefy euro, to dałoby to ok. 52, 6 mld zł dodatkowych przychodów ze składek i podatków. Jego zdaniem, niepotrzebna byłaby wówczas  dotacja budżetowa do FUS. Z kolei zdaniem  Doroty Poznańskiej,  jednej  z autorek rządowej diagnozy „Polska 2030” i dyrektora Departamentu Analiz w Kancelarii Premiera,  wydłużenie wieku emerytalnego nie jest jednak najważniejszą kwestią. Tłumaczy ona, że praca o pięć lat dłużej ponad 60 lat spowoduje zwiększenie emerytury prawie o 60 proc.
Z analiz departamentu wynika bowiem - podkreśla "Rzeczpospolita" -  że osoba, która przez całe życie pobierała przeciętne wynagrodzenie, gdy przechodzi na emeryturę po 35 latach pracy w wieku 65 lat, by utrzymać konsumpcję, do jakiej jest przyzwyczajona, powinna albo pracować o 7,5 roku dłużej, albo regularnie płacić dodatkową składkę – prawie 19 proc. swojego wynagrodzenia.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT