Sposoby na "ratowanie emeryta"

Fundusze emerytalne w nieuczciwy sposób próbują zatrzymać przy sobie klientów- twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 09.04.2009 r.). Według gazety, na wojnę z akwizytorami konkurencji, fundusze emerytalne wysyłają tzw. ratowników. Osoby te mają za wszelką cenę zatrzymać w funduszu osobę, która za namową akwizytora ma zamiar przenieść się do innego. Sposobów na „ratowanie” przyszłego emeryta jest kilka, choć często wiążą się one z wprowadzaniem klienta w błąd. Najczęściej wystarczy postraszyć i klient sam się rozmyśli - mówi "Gazecie" ratownik pracujący dla ING, który dla  "uciekinierów" - tak ratownicy nazywają nielojalnych klientów - ma przygotowaną specjalną broszurę "Mity i fakty". ING zachęca w niej: "zanim zmienisz fundusz, przeczytaj, przemyśl i sprawdź", podpowiadając, że najniższe opłaty na rynku ma właśnie ING, bo większość jego klientów płaci jedynie 5,8 proc. od każdej składki. Więcej, bo 7 proc. płacą tylko nowi klienci – pisze dziennik.  „Gazeta Wyborcza” podkreśla, że NG nie jest jedyne – wiele innych OFE stosuje podobne nieczyste zagrywki akwizytorów i ratowników. Według przedstawicieli funduszy, jest to spowodowane ułomnością systemu, do którego OFE po prostu muszą się dostosować.

Istotna rola  OFE w polskiej gospodarce

20 maja 2009 r.  minie 10 lat od momentu gdy pierwsze składki wpłynęły do otwartych funduszy emerytalnych. W ciągu ostatnich 10 lat fundusze emerytalne odegrały szczególną rolę w polskiej gospodarce. Stały się poważnymi inwestorami instytucjonalnymi wspierając i budując rozwój polskiego rynku kapitałowego. W tym czasie WIG wzrósł o ponad 100 proc., a indeks małych i średnich spółek o około 350 proc. Reforma emerytalna przyniosła wiele pozytywnych efektów — uważa Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, która objęła patronat na debatą pt. „Otwarte fundusze emerytalne — 10 lat po starcie”, którą zorganizowała "Rzeczpospolita" (Nr z 09.04.2009 r.). Zdaniem Stanisława Kluzy, bessa, która odbiła piętno na funduszach, odsłoniła niektóre słabości systemu emerytalnego - pisze dziennik. Według gazety, pomimo pozytywnej oceny, OFE są dziś mocno krytykowane. Fundusze mają ujemne stopy zwrotu, same PTE według oponentów za dużo zarabiają, a pierwsze wypłacane emerytury z II filara są bardzo niskie. Wysokość dziś wypłacanych świadczeń z II filara waha się między 15 a prawie 100 zł miesięcznie. W dużej mierze wynika to z tego, że osoby te krótko oszczędzały w systemie - twierdzi "Rzeczpospolita". W opinii Ewy Lewickiej, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, dzisiaj mamy bardzo niesprawiedliwe przekazy medialne dotyczące funkcjonowania OFE . Lewicka uważa, że wszystko to jest "wyjątkowo tendencyjnym przedstawieniem rzeczywistości i to trzeba wreszcie supełek po supełku rozwikłać". Także była prezes ZUS, Aleksandra Wiktorow twierdzi, że krytyka OFE jest dzisiaj nieuzasadniona.
Ewa Tomaszewska, eurodeputowana, podkreśliła, że to bessa odpowiada za złe wyniki OFE, a fundusze za kryzys nie są odpowiedzialne.
 Prof. Marek Góra z SGH, współautor koncepcji reformy emerytalnej, podkreślał podczas debaty , że często zapomina się o tym, że OFE choć ważne, są tylko jednym z elementów nowego systemu emerytalnego i nie stanowią jego istoty. A  OFE powstały by realizować cel społeczny.
Brak funduszu bezpiecznego, który chroniłby kapitał zgromadzony przez oszczędzających na kilka lat przed ich przejściem na emeryturę większość uczestników debaty uznała za jeden z głównych mankamentów II filara. I o ile jest zgoda co do tego, że fundusz bezpieczny powinien powstać, tak nie wszyscy są zgodni co do tego czy przechodzenie do niego ma być dobrowolne czy obowiązkowe.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT