System rentowy wymaga dostosowania do nowego systemu emerytalnego

Problemem ubezpieczeń społecznych jest trwałe niezbilansowanie wpływów oraz wydatków w systemie i zmiany w OFE  tego nie zmienią - podkreśla "Rzeczpospolita"(Nr z 26.11.2013 r.). Zdaniem dziennika, niektóre z wprowadzanych właśnie zmian chociaż  w krótkim czasie  zmniejszą  deficyt w FUS, to jednak w dłuższej perspektywie  deficyt ten  zwiększą.
Stanie się tak głównie z dwóch powodów - pisze  dziennik. Po pierwsze,  stopniowe przekazywanie środków zgromadzonych na koncie w OFE  na subkonto w ZUS w ciągu 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego   zwiększy obciążenie systemu repartycyjnego waloryzacją środków zapisanych na subkoncie. Po drugie, " zaproponowane zmiany zwiększają i tak wysoki deficyt w funduszu rentowym (przez przyjęcie zasady, że wysokość renty rodzinnej będzie pochodną emerytury wyliczanej ze wszystkich zapisów zewidencjonowanych na koncie i subkoncie oraz pieniędzy zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych)" - podaje gazeta. "Rz" twierdzi, powołując się na ekonomistów, że  "obie formuły: waloryzacji subkonta oraz rent rodzinnych będą musiały być zmienione. Jednak najwcześniej – po wyborach parlamentarnych".
Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, głównego  doradcy ekonomicznego  PricewaterhouseCoopers i członka Rady Gospodarczej premiera Donalda Tuska, "prawdziwym problemem publicznego systemu ubezpieczeń społecznych jest jego niezbilansowanie".  Albowiem 'najważniejszym elementem reformy emerytalnej z 1999 roku było wprowadzenie świadczenia o zdefiniowanej składce, ale zmian nie dokończono. Nie dostosowano do tej formuły między innymi systemu rentowego" - uważa prof. Orłowski.
Natomiast  Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions S.A.  i członek KOBE (Komitetu Obywatelskiego do spraw Bezpieczeństwa Emerytalnego przyznaje w dzienniku, iż "całkowicie podzielam opinię KNF, że na dłuższą metę dwa mechanizmy waloryzacji są nie do utrzymania. Docelowo widziałbym mechanizm łączący zalety obu – pięcioletnią średnią ruchomą ze stopy wzrostu rzeczywistych przychodów FUS". . Jego zdaniem, zwłaszcza  system rentowy wymaga dostosowania do nowego systemu emerytalnego.  " Renty rodzinne są de facto emeryturami, które moim zdaniem powinny być wypłacane przez FUS i wyznaczane w oparciu o składki. Fundusz rentowy powinien zaś wypłacać świadczenia z tytułu niezdolności do pracy oraz renty sieroce. Ich wysokość również powinna odpowiadać wniesionym składkom" - wyjaśnia Bitner.

Polski system emerytalny na "średnim" poziomie

Polski system emerytalny na tle innych państw wypada " średnio" -  twierdzi  "Puls Biznesu"(Nr z 27.11.2012 r.). W badaniu "2013 Melbourne Mercer Global Pension Index", w którym oceniano systemy emerytalne w 20 państwach na świecie, Polska otrzymała  ocenę "C", co dało nam 11 pozycję. Badanie  jako wadę polskiego systemu wymienia  przede wszystkim  niewielką popularność pracowniczych i indywidualnych form oszczędzania - podaje "PB".  Albowiem  trzeci filar emerytalny:  IKE, IKZE -  cieszy się słabym zainteresowaniem Polaków. I chociaż dla wielu rodaków jesień życia rodaków "nie zapowiada się złota", niestety  wciąż mało oszczędzamy  na starość. Jak podaje gazeta, powołując się na dane  Komisji Nadzoru Finansowego,  w  pierwszej połowie 2013 r. istniało 815 tys. IKE oraz 508 tys. IKZE. Także pracownicze programy emerytalne (PPE)  są w naszym kraju słabo popularne. Według dziennika,  na koniec 2012 r. tylko 1,1 tys. pracodawców chciało stworzyć takie programy dla swoich pracowników.

Zmiany w systemie emerytalnym spowodują  wielkie spadki na giełdzie ?

Przyszli emeryci czas na  wybór, czy  pozostać w OFE albo przejść ze składkami do  ZUS będą  mieli od początku kwietnia do końca lipca 2014 r. - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 27.11.2013 r.). Niezdecydowani natomiast trafią z automatu do ZUS.  Z kolei nowością jest to, że "decydując się na OFE, przyszli emeryci będą mogli od razu zmienić fundusz" - pisze dziennik. Według "Wyborczej",  głosowanie nad projektem ustawy w Sejmie może odbyć się już w piątek 6 grudnia br.
"GW" podkreśla, iż  "najistotniejszą częścią zmian w systemie emerytalnym jest przejęcie przez rząd połowy naszych oszczędności emerytalnych w OFE i umorzenie zgromadzonych tam obligacji skarbowych. To, co zostanie, będzie i tak stopniowo przenoszone do ZUS na dziesięć lat przed przejściem członka OFE na emeryturę".
W opinii dziennika, w projekcie ustawy  kryje się jednak wiele zagrożeń, przede wszystkim dla warszawskiej giełdy. Dlaczego?
"Załóżmy, że jedna piąta członków OFE zechce nadal oszczędzać w funduszach, a połowa z nich, wypełniając deklarację, będzie chciała zmienić fundusz. Wtedy fundusze będą musiały w ciągu kilkunastu dni sprzedać akcje warte nawet 15 mld zł. Dziś dzienne obroty na giełdzie sięgają ok. 900 mln zł. Nadpodaż akcji może wywołać spadki kursów. - To dramatyczna sytuacja, która doprowadziłaby do krachu na giełdzie" - ostrzega gazeta powołując się na  analityków.
Ministerstwo Finansów nie pokazało analizy wpływu takiego rozwiązania na giełdę.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT