UKNF: platformy walutowe to ogromne ryzyko

Prowadzone przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF)  badania wyników klientów na rynku Forex w latach 2012-2016  wskazują,  iż proporcja zysków do strat   utrzymuje się na podobnym poziomie  i  jest zbliżona do wyników badań prowadzonych przez inne organy nadzoru z Unii Europejskiej. Z danych urzędu wynika zaś, iż prawie 80 proc. klientów platform walutowych traci cały majątek – pisze  "Interia.pl" (www.interia.pl z. 26.04.2016 r.). I tak,  w okresie od 1 stycznia 2016 r. do 31 grudnia 2016 r. około 79,3 proc.  aktywnych  klientów korzystających z internetowych platform transakcyjnych rynku Forex,  oferowanych przez krajowe  domy maklerskie  i biura maklerskie   poniosło stratę, natomiast około  20,7 proc. osiągnęło zysk.
Ponadto, UKNF ostrzega inwestorów przed   ryzykami  związanymi  z występowaniem  tzw. poślizgów cenowych  przy transakcjach  zawieranych na  foreksowych  platformach transakcyjnych.  "Poślizgi cenowe występują w sytuacjach, w których cena instrumentu finansowego ulegnie zmianie w czasie pomiędzy złożeniem zlecenia a jego wykonaniem" – wyjaśnia  portal.  Przy tym "ceny instrumentów finansowych na rynku Forex kwotowane są często z dokładnością nawet do piątego miejsca po przecinku, stąd na płynnym rynku mogą się one zmienić nawet kilkukrotnie w ciągu jednej sekundy. (…) pomimo faktu, iż realizacja zlecenia od momentu jego złożenia do momentu jego wykonania zajmuje zwykle zaledwie ułamek sekundy, to nawet w tak krótkim czasie może dojść do sytuacji, w której cena instrumentu ulegnie zmianie" - podkreśla "Interia.pl".
Jak informuje  portal za  komunikatem UKNF,  firmy inwestycyjne oferujące klientom detalicznym świadczenie usług na rynku Forex najczęściej oferują im możliwość realizacji zleceń w trybie market oraz w trybie instant. I  tak, model "instant" polega na tym, iż firma inwestycyjna realizuje zlecenie klienta po cenie z momentu jego złożenia, natomiast w modelu "market"  firma inwestycyjna realizuje zlecenie klienta po cenie z momentu jego wykonania. .
A  parametry, które mogą stosować firmy inwestycyjne działające w modelu market maker w związku z występowaniem tzw. poślizgów cenowych  "mogą bowiem w niektórych sytuacjach wpływać na proces przetwarzania zleceń w sposób niekorzystny dla wyniku finansowego klienta." - twierdzi komunikat UKNF.  Firmy inwestycyjne „działające w formule market maker wystawiają i kwotują instrumenty finansowe oraz są drugą stroną transakcji zawieranych przez klienta", oferując klientom dwa podstawowe modele egzekucji zleceń. I tak,  model  "instant execution"  polega na wykonaniu zlecenia klienta dokładnie po cenie z momentu złożenia zlecenia (jest to cena zaproponowana przez firmę inwestycyjną poprzez tzw. kwotowanie i którą klient zaakceptował). Cena ta może się różnić od aktualnej ceny z momentu wykonania zlecenia. Z kolei  drugi model - "market execution",  opiera się na realizacji zlecenia klienta po cenie aktualnej w momencie wykonania zlecenia, która może różnić się od tej ceny, którą klient widział na platformie transakcyjnej w momencie składania zlecenia.
"Interia.pl",  powołując się na komunikat UKNF,  ostrzega,  iż  "w obu przypadkach, mając na uwadze wysoką zmienność kwotowań cen instrumentów finansowych na rynku Forex, cena z momentu złożenia zlecenia może się różnić od ceny z momentu wykonania zlecenia".

Beztroska   finansowa młodych Polaków ?

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor  wynika, iż  dla ponad 567 tys. młodych Polaków (osób w  wieku 18-34 lata)   pierwsze poważne decyzje finansowe skończyły się problemami, gdyż  mają oni już 4,6 mld zaległych długów pozakredytowych - donosi "Onet.pl"(www.onet.pl z 25.04.2017 r.), powołując się   na wyniki badania  "Życie finansowe młodych Polaków", zrealizowanego przez Stowarzyszenie Program Wsparcia Zadłużonych we współpracy z BIG InfoMonitor.  Z badania wynika  zaś,  iż.  "co ósmy 18-24-latek posiadający kredyt, nie radzi sobie z jego spłatą".  I tak,  "od marca 2016 r. do marca 2017 r.  liczba 18-34-latków z zaległościami pozakredytowymi  zwiększyła się o ponad 86 tys. osób, ich zaległe płatności wzrosły o ponad 1,4 mld zł" - informuje portal za komunikatem  BIG InfoMonitor.  Natomiast  "średnia zaległość osób, które nie ukończyły  35 lat  wynosi  8 106 zł, przy czym wśród 18-24-latków  jest  to  jeszcze 3 072 zł, a wśród 25-34-latków już 9 479 zł".
Przy tym  zmniejszyła  się liczba  młodych kredytobiorców,  natomiast znacząco  wzrosła  wysokość  zadłużenia - z  2,64 mld zł do 6,81 mld zł.  Według "Onet.pl",  dodatkowo niepokoi  rosnące ryzyko kredytowania młodych. W  grupie młodych kredytobiorców udział osób posiadających kredyty przeterminowane o ponad 90 dni podwyższył się w ciągu 10 lat z 5,3 proc. do 12,1 proc.,  podczas gdy w grupie kredytobiorców w wieku 25-43 lat  "nie wystąpiły już tak zasadnicze zmiany".
Według badania,   aż 56 proc. młodych   osób  nie czyta treści umów dotyczących  zaciąganego zobowiązania, w tym nawet długoterminowego. "Tylko co trzecia osoba obliczała swoją zdolność kredytową przed podjęciem decyzji, a jedynie 25 proc. zasięgało fachowej porady i dotyczyło to najczęściej sytuacji długoterminowych zobowiązań mieszkaniowych".

Edukacja finansowa potrzebna od zaraz

Polacy wychowują finansowych analfabetów - pisze "Prnews.pl"(www.prnews.pl z 27.04.2017 r.), powołując się na wyniki  badania   na temat  świadomości finansowej, przeprowadzonego w 30 krajach przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, gdzie  zajęliśmy ostatnie miejsce. A to, iż  nasz wynik jest tak  słaby,  w  dużym stopniu wynika  z zaniedbań w edukacji finansowej najmłodszych.  Dlatego tak ważne jest,  aby " zarządzania pieniędzmi uczyć dzieci już od ich wczesnych lat" - podkreśla portal. Albowiem im   wcześniej zaczniemy uczyć się gospodarowania pieniędzmi, tym łatwiej będzie nam zarządzać swoim budżetem w dorosłym życiu. A  prawie połowa dzieci ma niewystarczającą wiedzę finansową. W tym,  60 proc.  z nich deklaruje, że otrzymuje regularnie kieszonkowe,  natomiast   zaledwie jedna trzecia  oszczędza. Według  Pauliny Wołosz-Sitarek  z  zarządu Fundacji Banku Millennium,  najmłodsze dzieci  nie rozumieją, skąd się biorą pieniądze, nie potrafią też  połączyć ich posiadania z pracą - podaje "Prnews.pl". Tymczasem  "Polacy oczekują, że o edukację finansową ich dzieci zadbają szkoły i nauczyciele. To myślenie błędne"  To w końcu właśnie najbliższa rodzina najbardziej kształtuje nasze postawy i zachowania. Aby skutecznie prowadzić w domu edukację finansową, o finansach trzeba rozmawiać. z dziećmi już  w wieku przedszkolnym.  Dzieci najchętniej uczą się przez zabawę, "dlatego dobrze jest np. bawić się w sklep czy grać w gry edukacyjne. Warto także dawać dziecku kieszonkowe i uczyć rozsądnego wydawania gotówki oraz oszczędzania" - radzi portal. "Bardzo trudno jest bowiem nauczyć się gospodarowania realnymi pieniędzmi, jeśli nie ma się z nimi do czynienia".

ZBP: wzrosło  ubankowienie" polskiego społeczeństwa

Według  Związku  Banków Polskich (ZBP),  Polacy w 2017 r.   lepiej oceniają banki niż  w ub.r. - wynika z badania przedstawionego dziennikarzom  przez  ZBP.  Jak  informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 26.04.2017 r.),    połowa (50 proc.) ankietowanych  ma o bankach dobre zdanie (wzrost o 2 punkty procentowe w stosunku do poprzedniego roku), 42 proc.-  zdanie neutralne, a  8 proc. respondentów reprezentuje  krytyczną  opinię (spadek o 2 pkt proc.). 
ZBP  podczas konferencji przedstawił  także raport,   z którego wynika, że w IV kwartale ub.r. wzrosła liczba rachunków bankowych, dostępnych przez internet oraz liczby aktywnych klientów (wzrost o odpowiednio 0,51 proc. i 0,37 proc.  w stosunku do III kwartału 2016 r.) - pisze gazeta.
I tak,  według   raportu  ZBP,  na koniec  ub.r.  ogólna liczba umów bankowości internetowej wyniosła  33,177 mln, z czego 15,355 mln  należało do osób logujących się do swojego banku co najmniej raz w miesiącu.  Według ZBP,   banki w 2015 r.  odprowadziły z tytułu CIT kwotę 2,99 mld zł, a w 2016 r.  kwotę 4,35 mld zł.  Sektor bankowy jest  bowiem od wielu lat -   podkreślił Krzysztof Pietraszkiewicz,   prezes  ZBP  -  największym płatnikiem CIT w Polsce. W opinii prezesa  Pietraszkiewicza,   w ciągu ostatnich lat bardzo wzrosło "ubankowienie"  polskiego społeczeństwa. Celem  ZBP na najbliższe lata, mówił szef ZBP, jest też  "uporanie się z problemem walutowych kredytów  mieszkaniowych„- podaje "Rz".

Banki w br. zapłacą na BFG więcej środków  niż  pierwotnie  zakładano

Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 26.04.2017 r.),  składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG) mogą być  wyższe  niż  pierwotnie  szacowano. Dziennik pisze, powołując się m.in. na informację  z banków  PKO BP  i Millennium,  iż  w  I kwartale br.  instytucje finansowe  odnotują "dość słabe wyniki", ponieważ   muszą zaliczyć w tym okresie w całości koszt  1,18 mld zł składki  na fundusz restrukturyzacji banków,  będący częścią składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (pozostała część -  0,92 mld zł - to składka na fundusz gwarancyjny banków). Gazeta informuje, iż  fundusz restrukturyzacji banków zastąpi opłatę ostrożnościową,  która w ub.r.  wynosiła nieco ponad 2 mld zł  i  podzielona równo na cztery części stanowiła  nieco ponad 500 mln zł kwartalnie.  Z kolei według  bieżącego  raportu  PKO BP,   łączna wysokość płaconych przez ten bank składek w I kwartale na BFG wyniesie 256,3 mln zł. W tym  roczna wysokość składki na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków za 2017 r. wynosi,  w przypadku PKO BP  - 209 mln zł, a składka na fundusz gwarancyjny banków należna za pierwszy kwartał 2017 r. - 47,3 mln zł. Natomiast według raportu  zarządu Millennium  - podaje dziennik - ostateczna wartość składek tej   instytucji na BFG "będzie pewnie wyższa",  niż wykazana w I kwartale br.  Bank bowiem  "ujął w kosztach łącznie 57 mln zł składki na BFG,  z czego 44 mln zł  z tytułu funduszu przymusowej restrukturyzacji,  zaś pozostałe 13 mln zł  jako jedna czwarta składki rocznej na fundusz gwarancji depozytów banków" - podaje "Rz".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT