UOKiK: Banki stosują niedozwolone klauzule przeliczeniowe w umowach o kredyty denominowane i indeksowane do walut obcych

W ocenie Marka  Niechciała,  prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, banki stosują niedozwolone klauzule przeliczeniowe w umowach o kredyty denominowane i indeksowane do walut obcych. Oznacza to,  że w niektórych przypadkach takie umowy mogą być uznane za nieważne - pisze "Interia.pl"(www.interia.pl z 08.11.2018 r.). Z analizy UOKiK wynika,  że główną osią sporów są stosowane przez banki  "klauzule przeliczeniowe czyli zapisy dotyczące tego w jaki sposób jest przeliczana kwota oraz raty kredytów z danej waluty na złote". W ocenie prezesa UOKiK, spełniają one  "przesłanki uznania ich za niedozwolone postanowienia umowne" - podaje portal. Natomiast skutkiem uznania kwestionowanych postanowień za niedozwolone "jest ich bezskuteczność w stosunku do kredytobiorców oraz pożyczkobiorców od chwili zawarcia umowy". W konsekwencji, uznanie klauzul waloryzacyjnych za niedozwolone może w okolicznościach konkretnej sprawy wpływać również na uznanie takiej umowy za nieważną – podkreśla  "Interia.pl".  Według portalu, biorąc pod uwagę skalę i społeczne skutki omawianego zjawiska, prezes UOKiK wydał  6 listopada 2018 r. stanowisko, podsumowujące stosowanie klauzul waloryzacyjnych zamieszczanych w umowach bankowych. Szef UOKiK uważa, iż zdecydowana większość stosowanych w sektorze bankowym klauzul waloryzacyjnych w umowach kredytowych (zwłaszcza frankowych) wykorzystuje przeliczanie kredytu po kursie kupna, a rat po kursie sprzedaży. "Banki przeliczają to według wewnętrznych tabel, a zasady ich tworzenia były i są w większości przypadków ustalane w niejasny sposób. Takie postanowienia przyznają bankom uprawnienie do jednostronnego wpływania na wysokość świadczeń, a tymczasem koszty konsumentów powinny być oparte na jasnych i obiektywnych kryteriach" - zauważa portal.
Jak przyznaje Dorota Karczewska, wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK),  "teraz  na naszym rynku, praktyka wygląda tak, że przedsiębiorca, który stosował nieuczciwe praktyki płaci karę i dalej sprawa się rozmywa. Jeśli jednak musiałby jeszcze zrekompensować konsumentom poniesione straty, to łączny koszt z tego tytułu będzie większy i dużo bardziej dotkliwy". W jej opinii, orzeczenia sądów  w dużej części ignorują prawo konsumenckie. Wprawdzie, aktualnie w Polsce nie ma przepisu, który mówi, że decyzja prezesa UOKiK jest prejudykatem, a więc "ustalenia urzędu co do faktu stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów są dla sądu wiążące",  ale takie orzeczenie wydał Sąd Najwyższy. Tymczasem z praktyki wynika,  że "jedne sądy to biorą pod uwagę, a inne nie" - mówi D. Karczewska.

GetBack  zapłacił bankom ponad 3,1 mld zł za portfele wierzytelności

Na GetBacku zarobiły państwowe banki - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.11.2018 r.). Według dziennika,  firma GetBack od swojego utworzenia  w 2012 r. zapłaciła bankom ponad 3,1 mld zł  za  zakupy portfeli długów. Pieniądze trafiły w sumie do 21 podmiotów. Tylko w drugiej połowie 2017 r., kiedy było już  bardzo dramatycznie, windykator zrobił  zakupy głównie w bankach kontrolowanych przez Skarb Państwa. Z 642 mln zł, jakie w tym czasie GetBack wydał na portfele długów, aż 70 proc. środków  trafiło do Alior Banku, Banku Pekao i PKO BP - informuje gazeta.  Na przykład kupił od Banku Pekao  pakiet wierzytelności na sumę ponad dwukrotnie większą niż  sam go wcześniej  wycenił. Umowa nabycia portfela wierzytelności została zawarta 6 grudnia 2017 r. "Bank dostał 148,5 mln zł, a fundusz inwestycyjny kontrolowany przez wrocławskiego windykatora długi do odzyskiwania o nominalnej wartości ok. 1,2 mld zł z liczbą dłużników sięgającą prawie 100 tys. osób" - pisze gazeta. Przy tym,  duża część tego, co sprzedawał Bank Pekao, była przedawniona i znajdowały się w nim głównie sprawy poegzekucyjne. Jednak   według "DGP",  GetBack zapłacił "82,5 mln zł ponad wycenę, którą analitycy spółki uznali za broniącą się merytorycznie w świetle liczby przedawnionych roszczeń i wejścia w życie nowych przepisów, skracających okresy przedawnienia z 10 do 6 lat". Zdaniem dziennika,  cena ta  "może rodzić podejrzenie o wyrządzenie windykatorowi szkody majątkowej przez jej były zarząd", gdyż dzisiaj  GetBack wycenia kupiony portfel na około 91 mln zł.
Gazeta podkreśla, iż  część członków zarządu  GetBacku  przynajmniej od połowy 2017 r. wiedziała  o trudnej  sytuacji windykatora  i że firma ma  straty, a nie zyski, jak podawano  oficjalnie w raportach. Pomimo to spółka nadal  zadłużała  się masowo przez emisje prywatne obligacji. "To był w pewnym momencie jedyny sposób pozyskiwania kapitału na zakup portfeli wierzytelności i zarabianie na ich windykowaniu" - podkreśla „DGP".

W I połowie 2018 r. banki zarobiły ponad 7,8 mld zł netto

Wynik finansowy netto sektora bankowego w I półroczu 2018 r. przekroczył 7,8 mld zł i był wyższy o ponad 1,1 mld zł  (wzrost o prawie 17 proc.) od osiągniętego w analogicznym okresie ub.r. – podaje "Puls Biznesu"(Nr z 06.11.2018 r.), powołując się raport Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).  Według dziennika w połowie 2018 r.  kondycja banków pozostawała stabilna, czemu sprzyjało utrzymujące się wysokie tempo wzrostu gospodarki, dalsza poprawa sytuacji na rynku pracy i poprawa nastrojów przedsiębiorstw i konsumentów.  I tak,  poprawa wyników instytucji bankowych w omawianym czasie   nastąpiła głównie dzięki zwiększeniu wyniku odsetkowego, połączonego z umiarkowanym wzrostem kosztów działania. Banki  komercyjne odnotowały wzrost wyników netto o ponad  20 proc., natomiast w bankach spółdzielczych uległy one obniżeniu o ponad 15 proc. , a  w oddziałach instytucji kredytowych nastąpił spadek wyników  o około 17,5 proc. - informuje gazeta.  Z kolei  w skali całego sektora bankowego,  poprawę wyników odnotowano w dwustu siedemdziesięciu sześciu podmiotach, skupiających prawie 87 proc. aktywów sektora, a w pozostałych ich pogorszenie. Natomiast   stratę w łącznej wysokości 247 mln zł  odnotowały  cztery banki komercyjne, pięć banków spółdzielczych oraz dziesięć oddziałów instytucji kredytowych (skupiających łącznie 6 proc. aktywów).  Jak wynika z danych KNF,  struktura własnościowa sektora bankowego w  I połowie 2018 r.  nie uległa zmianie. Inwestorzy krajowi  nadal kontrolowali 14 banków komercyjnych (w tym osiem banków kontrolował  Skarb Państwa) oraz wszystkie banki spółdzielcze.
Przy tym poziom koncentracji branży pozostaje stabilny. "Udział 10-ciu największych banków w aktywach sektora, kredytach dla sektora niefinansowego oraz depozytach sektora niefinansowego na koniec czerwca br. wynosił odpowiednio 70,8 proc., 69,3 proc. i 74,6 proc."

Nowy podatek wstrząśnie polskim rynkiem kapitałowym ?

Danina solidarnościowa, która  obejmie także dochody ze sprzedaży akcji kupionych przed końcem 2018 r.  pogorszy klimat na giełdzie - ostrzega "Rzeczpospolita” (Nr z 08.11.2018r.). Jak zauważa  w dzienniku Jacek Socha, były prezes Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), stawka podatku od nadwyżki dochodów ponad mln zł w przypadku giełdy wzrośnie z 19 do 23 proc. To dużo, zwłaszcza, iż nowy podatek obejmie papiery wartościowe  nabyte przed końcem br., a więc przed wejściem w życie przepisów, które wprowadzają to obciążenie fiskalne. Stąd  wątpliwości części inwestorów,   czy  danina solidarnościowa obejmująca także dochody ze sprzedaży akcji kupionych przed dniem jej wprowadzenia, "nie jest złamaniem zasady niedziałania prawa wstecz" - pisze gazeta. I cytuje opinię Małgorzaty Samborskiej, doradcy podatkowego z firmy Grant Thornton :"nie dopatrywałabym się tu złamania tej zasady". Tym niemniej, część dużych inwestorów może więc próbować uciec przed nowym podatkiem, sprzedając akcje przed końcem roku i realizując zyski, aby po nowym roku je odkupić - prognozuje "Rz",  podkreślając, iż  rynek kapitałowy, z małą liczbą debiutów giełdowych „ledwo dyszy”. Dziennik przytacza opinię  Wiesława Rozłuckiego, współzałożyciela i pierwszego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie, zdaniem którego,  pomimo mizerii na giełdzie, "rząd uznaje inwestorów giełdowych za dobre źródło podatkowe. Zawsze są oni na początku kolejki do opodatkowania".

PKO Bank Polski  w europejskich stress testach okazał się najodporniejszym

Wyniki przeprowadzonych stress testów potwierdziły wysoką odporność PKO Banku Polskiego na teoretyczne negatywne scenariusze makroekonomiczne oraz  pokazały, że polski  bank  jest  najodporniejszym spośród wszystkich przebadanych banków - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 03.11.2018 r.), powołując się na informację Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego. Kolejna edycja europejskich testów warunków skrajnych, w których uczestniczyło czterdzieści osiem największych banków z Europy, w tym dwa z Polski wykazała, iż  PKO Bank Polski jest w tej grupie najodporniejszym na teoretyczne negatywne scenariusze makroekonomiczne   - pisze gazeta. I tak, "w sytuacji wystąpienia przyjętego na potrzeby testów negatywnego scenariusza, pełny współczynnik Common Equity Tier 1 po uwzględnieniu okresów przejściowych (CET 1 Fully Loaded) oraz uwzględnieniu wpływu MSSF 9, spada w 2020 r. do poziomu 15,62 proc. z 15,91 proc. na koniec 2017 r., czyli zmniejsza się tylko o 0,29 p.p. Silna baza kapitałowa banku powoduje, że nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach, prognozowane poziomy współczynnika CET 1 spełniają normy nadzorcze. Pozytywnie na osiągnięte wyniki wpływa m.in. model biznesowy banku, który oparty jest na tradycyjnych instrumentach finansowych takich jak kredyty i depozyty oraz który wspierany jest rozwiniętym systemem zarządzania ryzykiem" - podaje "DGP".  Piotr Mazur, wiceprezes zarządu PKO Banku Polskiego, przyznaje zaś w dzienniku, iż   "PKO Bank Polski odpowiedzialnie podchodzi do kwestii ryzyka.(...) W każdym kolejnym kwartale, przy okazji publikacji sprawozdań finansowych, pokazujemy że nasza baza kapitałowa jest bardzo silna. Dlatego nie jest zaskoczeniem, że europejskie stress testy oceniły PKO Bank Polski jako najodporniejszy bank w Europie".
Stress testy to cyklicznie badania mające na celu zapewnienie organom nadzoru oraz uczestnikom rynku, jednolitych, spójnych i porównywalnych danych o wypłacalności europejskich banków w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków gospodarczych (m. in. spowolnienie gospodarcze na świecie, wzrost bezrobocia oraz osłabienie złotego względem euro i franka szwajcarskiego). Obejmują one okres trzyletni, co pozwala na ocenę stabilności i odporności banków w odpowiednio długim horyzoncie czasu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT