UOKiK: informacje przesyłane przez bank tylko drogą elektroniczną naruszają zbiorowe interesy konsumentów

Polskie banki będą musiały rozliczyć się z naliczonych podwyżek opłat i prowizji, o których powiadamiały wyłącznie w swoich serwisach online. Dlaczego? Ponieważ  Marek Niechciał,  prezes UOKiK uznał w swojej decyzji, że zmiany w warunkach umownych, o których posiadacze kont byli informowani tylko przez system bankowości elektronicznej, naruszały zbiorowe interesy konsumentów, czyli w praktyce są dla nich "niewiążące" - informuje ."Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z  05.06.2017 r.). W jego  opinii,  komunikaty o bankowych podwyżkach winny  być  tylko na nośniku trwałym. 'DGP" zauważa, iż   na zmianę stanowiska UOKiK w tej sprawie m.in. wpłynął  wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE,  dotyczący austriackiego banku BAWAG. I  tak, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa przesyłanych informacji, na  pierwszy ogień poszedł Credit Agricole. Urząd stwierdził - podaje "DGP" -  że  "internetowy serwis, za pomocą którego  Credit Agricole informował klientów np. o podwyżkach opłat, nie spełnia kryteriów trwałego nośnika, a takiej formy wymaga art. 26 ustawy o usługach płatniczych (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 1572 ze zm.)".
Jak przypomina  w gazecie Cezary Chułek, adwokat w firmie prawniczej CMS,   przedstawiciele UOKiK .w przeszłości prezentowali stanowisko, że komunikaty wysyłane w ramach bankowości internetowej "nie są w stanie wypełnić przesłanek trwałego nośnika", zaś  środowisko bankowe długo przekonywało  UOKiK- jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa przesyłanych informacji  -  o przewadze systemów elektronicznych instytucji płatniczych nad prywatnymi skrzynkami e-mailowymi,

Bankowcy ostrzegają przed konsekwencjami wzrostu stóp procentowych

Według "Money.pl"(www.money.pl z 06.06.2017 r.), banki muszą przygotować siebie i klientów na wyższe stopy procentowe. Albowiem w opinii bankowców, uczestniczących  w  Europejskim  Kongresie  Finansowym  w Sopocie,  "ryzyko wzrostu stóp procentowych, a co za tym idzie istotny wzrost rat kredytów hipotecznych" jest jednym  z wyzwań, z którym musi się uporać sektor bankowy - pisze portal. W opinii. Zbigniewa Jagiełły, prezesa zarządu   PKO BP, w  wypadku wzrostu stóp proc.  miliony klientów banków i ich rodziny znajdą się w trudnym położeniu. Dlaczego? Albowiem   wszystkie kredyty, zarówno te  złotowe, jak i walutowe oparte są na zmiennej stopie procentowej. A to znaczy - ostrzegał podczas sopockiego kongresu szef PKO BP -  że  "ta stopa będzie się zmieniała w przyszłości (...) będzie to raczej ruch do góry, niż w dół ". Zaś jeżeli  nawet  stopy procentowe wzrosną nieznacznie, to i tak będzie to stanowić duże wyzwanie społeczne dla klientów banków i związanych z nimi rodzin - podaje "Money.pl".
Z. Jagiełło szacuje, iż  przykładowy wzrost stóp procentowych do 3,5 proc. spowodowałby wzrost rat odsetkowych do około 6 proc.  Szef PKO BP obawia się,  iż o tym problemie mówi się  za mało, a  "za kilka lat, gdy stopy procentowe i raty kredytów wzrosną politycy będą szukali winnych". I "kozłem ofiarnym" wówczas  mogą być banki. Według portalu, .na zagrożenie to zwrócił także  uwagę  Cezary Stypułkowski, prezes mBanku. Zdaniem  prezesa Stypułkowskiego, "sprawa ta będzie ciążyła na debacie publicznej w Polsce zarówno w odniesieniu do kwestii promowania dobrowolności konwersji (...) kredytów z franków na złote, a w dalszej perspektywie także w odniesieniu do ewentualnych zarzutów"  w stronę instytucji  bankowych.  Z kolei w opinii  Brunona Bartkiewicza, prezesa ING Banku Śląskiego, obecnie   sektorowi bankowemu "przyprawia się gębę", choć klienci poszczególnych banków mają do swoich banków zaufanie. Bartkiewicz ostrzega, iż  "każde działanie banków w kierunku konwersji kredytów spotka się za kilka lat z zarzutem, że banki wiedziały, w którą stronę pójdą stopy i zrobiły to, aby okraść klientów" - pisze "Money.pl".  Albowiem "nikt nie będzie wierzył bankom, że one nie przewidziały wzrostu stóp procentowych i nie pchały celowo w kierunku rozwiązania zmiennego" - stwierdził Bartkiewicz, podkreślając, iż obecnie " bardzo trudno jest bankom wygenerować ofertę o stałej stopie procentowej, która byłaby atrakcyjna dla klienta".

"Repolonizacja"   Banku Pekao SA  jest faktem

Grupa PZU oraz  Polski Fundusz Rozwoju (PFR) sfinalizowały zapowiadany od dawna zakup 32,8 proc. akcji Banku Pekao SA od  włoskiego Unicredit,  płacąc łącznie za ten  pakiet walorów banku  kwotę 10,6 mld zł. Cena nabycia jednej akcji wynosi 123 zł  - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.06.2017 r.) za komunikatem  PZU. Według  ubezpieczyciela, jest to  "jedna z największych transakcji w sektorze bankowym w Europie w ostatnich latach". Dzięki nabyciu akcji Banku Pekao SA, Grupa  PZU staje się "największą grupą finansową w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej" - podaje gazeta. Ponadto, transakcja ta "wpisuje się" w program Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), dotyczący " realizacji inwestycji ważnych z perspektywy polskiej gospodarki, zapewniając atrakcyjną stopę zwrotu w długim horyzoncie czasowym" - podkreśla  dziennik. W opinii "DGP",  nabycie akcji Pekao jest także zgodne ze strategią PZU do 2020 r. Strategia  ta "zakłada stworzenie grupy bankowej posiadającej aktywa w wysokości co najmniej 140 mld złotych oraz osiągnięcie 50 mld zł aktywów w zarządzaniu na rzecz osób trzecich" - przypomina gazeta.

Nowy porządek prawny  dla funduszy inwestycyjnych już obowiązuje

"Rzeczpospolita"(Nr z  07.06.2017 r.) przypomina, iż  31 marca 2016 r., uchwalono ustawę o zmianie ustawy o funduszach inwestycyjnych, implementującą do polskiego porządku prawnego regulacje prawa unijnego (dyrektywy 2011/61/UE i 2014/91/UE z uwzględnieniem rozporządzenia delegowanego Komisji nr 231/2013), a  dotyczące nadzoru nad rynkiem podmiotów pośredniczących w gromadzeniu środków od inwestorów. Wprowadzone przez nową  regulację zmiany nabrały  teraz znaczenia – pisze dziennik, wyjaśniając, że " podmioty spełniające określone kryteria i prowadzące działalność zbierania środków od wielu inwestorów zobowiązane były dostosować się do nowych przepisów do 4 czerwca 2017 r." Gazeta podkreśla, iż  nowe prawo służy "wprowadzeniu zharmonizowanego nadzoru nad rynkiem finansowym" w  celu  "ograniczenia nadmiernej ekspozycji finansowej inwestorów".
W opinii "Rzeczpospolitej"|,  dostosowanie  funkcjonowania  funduszy  inwestycyjnych    do  uchwalonych zmian "| jeszcze przez długi czas wywoływać będzie praktyczne trudności".  Życie zaś pokaże, czy wszystkie  fundusze inwestycyjne będą kontynuować działalność w nowej rzeczywistości prawnej. 

Dekoniunktura   gospodarcza zagrożeniem dla stabilności sektora bankowego

Gdyby polską gospodarkę dotknęła dekoniunktura, krajowym bankom do spełnienia wszystkich norm nadzoru mogłoby zabraknąć prawie 23 mld zł - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.06.2017 r.), powołując się na wyniki z najnowszych stress testów sektora, opublikowane przez  Narodowy Bank Polski w „Raporcie o stabilności systemu finansowego”. Tym niemniej, w ocenie NBP , system finansowy w Polsce  jest stabilny, a scenariusz szokowy jest bardzo mało prawdopodobny - pisze gazeta. Na przykład  w końcu marca br.  fundusze własne banków komercyjnych działających na naszym rynku przekraczały 189 mld zł. W razie dekoniunktury, problemy dotyczyłyby około 20 z nich, przede wszystkim małych i średnich instytucji, których łączny udział  w rynku sektora bankowego stanowi  niewiele ponad 30 proc. Gdyby doszło więc do recesji, te banki  musiałyby szybko podnieść kapitały, np. przez emisję akcji. - podaje "DGP".
Zdaniem Dariusza Górskiego, analityka w Domu Maklerskim BZ WBK,  w stress testach zakładany jest zbieg negatywnych czynników. "Nie można ich traktować jako prognozy, ale jest to sygnał ostrzegawczy dla sektora" - informuje dziennik, podkreślając, iż  na wyniki najnowszych stress testów "wpływ mają zmiany wymogów kapitałowych w bankach. Znacząca ich część to dodatkowe bufory narzucane przez nadzór. To właśnie z ich wypełnianiem byłyby największe problemy"- podkreśla dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT