Upada SKOK Arka

Komisja Nadzoru Finansowego  (KNF)  jednogłośnie zawiesiła działalność Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo – Kredytowej „Arka" w Dąbrowie Górniczej  i  wystąpiła do sądu z wnioskiem o ogłoszenie jej  upadłości - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 11.05.2016 r.). Według dziennika, depozyty  SKOK Arka  sięgają blisko 100 mln zł. Wypłacić je będzie musiał Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG).   To już szósta upadłość SKOK. Wcześniej były to  SKOK Wspólnota,  SKOK Wołomin,  SKOK Kujawiak,  SKOK Polska   i ostatnio SKOK Jowisz - pisze gazeta,  podkreślając, iż  bankructwo  dotychczasowych kosztowało ponad 3,2 mld zł, które zostały wypłacone z BFG.
"Rz" przypomina, iż  w  sierpniu  2015 r. KNF  ustanowiła w SKOK Arka  zarządcę komisarycznego, ponieważ "okazało się, że kasa miała  ujemne fundusze własne w wysokości (-) 21,8 mln zł oraz ujemny współczynnik wypłacalności na poziomie (-) 22,69 proc.", a to  oznacza głęboką niewypłacalność. Według KNF,   Kasa Krajowa SKOK,  zrzeszająca  SKOK- i  odmówiła udzielenia pomocy SKOK Arka,  powołując  się m.in. na brak akceptacji głównych założeń programu naprawczego SKOK Arka, opracowanego na lata 2015–2021. Nie znalazł się także bank  chętny   do takiego sposobu restrukturyzacji kasy i  w efekcie KNF  zawiesiła  działalności SKOK Arka oraz  wystąpiła z wnioskiem o ogłoszenie jej upadłości. To z kolei uruchomia procedurę wypłat środków gwarantowanych z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
"Rzeczpospolita" informuje, że  dodatkowo 5  kas zostało restrukturyzowanych przez banki, co kosztowało około 0,5 mld  zł. Trzy kasy wchłonął Alior Bank,  zaś po jednym SKOK przejęły  PKO  BP i  Pekao SA. Według gazety,  zła sytuacja występuje jeszcze w innych kasach. SKOK Skarbiec ma zarząd komisaryczny, zaś  "prowadzone  jest jeszcze 17 postępowań w sprawie o ewentualne ustanowienie takiego zarządcy".

Moody's Analytics: płatności elektroniczne w Polsce wpłynęły na wzrost  PKB

Popularyzacja płatności elektronicznych w Polsce zwiększyła PKB  kraju o ponad 4 mld dolarów - twierdzi  "Prnews.pl" (www.prnews.pl z 06.05.2016 r.), powołując się  na  wyniki  nowych badań, przeprowadzonych przez firmę badawczą Moody's Analytics  na  zlecenie Visa Inc., a dotyczących wpływu płatności elektronicznych na wzrost gospodarczy w 70 krajach świata w latach 2011-2015.
W badaniu Polska znalazła się wśród krajów, które najbardziej skorzystały na rozwoju płatności elektronicznych. I tak, w  analizowanym okresie popularyzacja płatności elektronicznych dodała do krajowego PKB równowartość 4,3 mld dolarów. Natomiast  " wkład rozwoju płatności kartami we wzrost polskiego PKB w latach 2011-2015 wyniósł średnio 0,19 proc. rocznie, tj. niemal dwukrotnie więcej niż roczna średnia dla wszystkich 70 krajów wziętych pod uwagę w badaniu" - podaje portal. Z raportu Moodys Analytics   wynika, iż  zwiększenie obrotu bezgotówkowego doprowadziło do powstania w Polsce średnio ponad 30 tys. nowych miejsc pracy w każdym roku analizowanego okresu. Według Marka Zandi, głównego  ekonomisty Moodys Analytics,  "płatności elektroniczne to ważny czynnik wzrostu konsumpcji, produkcji, produktu krajowego oraz zatrudnienia. W krajach, gdzie liczba takich płatności rośnie w szybkim tempie, odnotowano  ich zwiększony wpływ na wzrost gospodarczy" - podaje "Prnews.pl."

Kancelaria  prezydenta RP   pracuje nad nowymi  rozwiązaniami  dla "frankowiczów"

Według "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 06.05.2016 r.), kancelaria prezydenta  RP  pracuje  nad nowym rozwiązaniem dla frankowiczów.  Gazeta pisze za   agencją  Reuters, iż   projekt  nowej ustawy, która  ma  rozwiązać  problemy   frankowiczów   powinien  być  przygotowany  przez współpracowników   Andrzeja Dudy do końca maja br. Albowiem pierwotny plan realizacji "wyborczej obietnicy głowy państwa", polegający na przewalutowaniu pożyczek po "sprawiedliwym kursie" musiał  zostać zmieniony.  Według  wyliczeń  KNF,  ten pomysł "doprowadziłby do zagrożenia polskiego systemu bankowego i bankructwa wielu instytucji finansowych' - pisze dziennik. I tak,  zdaniem Sławomira Horbaczewskiego, członka  ekipy doradców Andrzeja Dudy, "nie potrzebujemy przewalutowania kredytu, bo to byłoby  nie fair wobec tych, którzy zaciągnęli kredyty w złotym. W ciągu dwóch czy trzech lat kurs franka może spaść, a to sprawi, że pożyczkobiorcy tylko na tym stracą" - tłumaczy Horbaczewski. Jak podaje "DGP",  eksperci prezydenta chcą,  aby kredytobiorcy mogli "oddać" swoje nieruchomości bankowi. W zamian, mogliby mieszkać w tych lokalach, opłacając koszt wynajmu, a banki umorzyłyby im resztę kredytu.
Z kolei  Paweł Szałamacha,  szef resortu finansów,  dementuje doniesienia Reuters'a.  Natomiast  według Marka Magierowskiego,  dyrektora biura prasowego Kancelarii Prezydenta RP, "trwają prace nad pierwotnym projektem, który w połowie stycznia został wysłany do KNF. To jest wciąż ten sam projekt. Pan prezydent nie wycofuje się z tego projektu, ale dopuszcza możliwości poprawek, modyfikacji" - podaje "DGP". .Jak poinformował Magierowski, po skierowaniu projektu do Sejmu prezydent RP  będzie gotów do dalszych konsultacji także z parlamentarzystami.

Grzywny i złe długi  są  hamulcem rentowności banków

Europejski Urząd Bankowy  EBA stwierdził, iż  grzywny i  złe długi są hamulcem rentowności banków - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 09.05.2016 r.). Szef EBA, Andrea Enria oświadczył  na konferencji w Londynie, iż  biliony   tzw. złych długów w bilansach unijnych  banków są  "szczególnie dużym obciążeniem dla małych i średnich instytucji finansowych". Natomiast  te,  którym udało się usunąć złe długi  z bilansów, mogły zwiększyć pulę udzielanych pożyczek - pisze gazeta. W jego opinii,  "kary za działania na czyjąś szkodę i trudne do odzyskania wierzytelności obniżą  rentowność europejskich  banków  na  dłużej niż  początkowo zakładano - stwierdził.
W opinii szefa EBA, drugim dużym czynnikiem hamującym rentowność banków są wysokie grzywny za naruszanie przepisów - pisze dziennik. "Będzie to dalszym ciągu istotny element obniżający rentowność banków przez jakiś czas" - powiedział  A.Enria.
"Rz" zauważa, że  europejskie organy nadzorcze  starają się "skłonić banki do stosowania znormalizowanych  modeli oceny stopnia ryzyka danej pożyczki na ich bilans  zamiast  korzystania z  wewnętrznych modeli oceny tego ryzyka". A to budzi  zaniepokojenie banków, ponieważ  standardowe podejście przewiduje wyższy poziom kapitału, jaki banki powinny mieć do prowadzenia działalności.

Przełomowy wyrok warszawskiego sądu w sprawie kredytu frankowego

Możliwe, że  problem  kredytów frankowych rozwiążą polskie sądy. Jak donosi "Money.pl" (www.money.pl z  09.05.2016 r.),  Warszawski Sąd Rejonowy  29 kwietnia 2016 r.  wydał "przełomowy wyrok w procesie, jaki  mBankowi wytoczył klient, który zaciągnął kredyt mieszkaniowy indeksowany do franka". Sąd uznał  bowiem - pisze portal -  że skoro w umowie kredytowej znalazły się klauzule niedozwolone, trzeba tę umowę traktować  tak, jakby tych zapisów w ogóle nie było. Powód,  klient mBanku, domagał się zwrotu części zapłaconych rat kredytowych, powołując  się  na zakwestionowaną przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów klauzulę określającą przeliczanie należności z franków na złote.
" W praktyce, na podstawie takiego zapisu umowy, który od czasu decyzji SOKiK znajduje się na liście klauzul niedozwolonych, banki dowolnie ustalały spread,  czyli różnicę kursową złotego i franka - im większa, tym większy był zysk banku" - informuje "Money.pl". W opinii portalu, w  przypadku wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście nowością jest  "całkowite zignorowanie przez sąd niedozwolonej klauzuli indeksacyjnej. Sąd nie powołał biegłych, do ustalenia wysokości nadpłaty, lecz uznał, że skoro cały zapis o przeliczaniu wysokości rat na podstawie kursu szwajcarskiej waluty jest abuzywny,  można go całkowicie pominąć". W praktyce oznacza to - podkreśla "Money.pl" -  że umowa kredytowa klienta mBanku po wyroku sądu nie różni się obecnie od umów dotyczących kredytów złotowych poza tym, że raty są kalkulowane w oparciu  o stawkę LIBOR.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT