W Polsce jest już możliwe wstrzymanie wypłat z banku

Według Reuters,  kraje Unii Europejskiej zastanawiają się nad możliwością wstrzymywania wypłat depozytów klientów z banków, które wpadają w kłopoty. Wstrzymywanie wypłat miałoby dotyczyć np. sytuacji, w której plotka o  złej  kondycji  konkretnej instytucji,  albo o problemach jej właścicieli   prowadziłaby  do masowych  wypłat  -  donosi  ‘Dziennik Gazeta Prawna’ (Nr z 10.08.2017 r.). Blokada środków na kontach miałaby pozwolić na opanowanie paniki klientów i zapobieżenie bankructwu banku, spowodowanemu odpływem gotówki, niekoniecznie zaś stratami na  niespłacanych kredytach - wyjaśnia gazeta. Według dziennika,  w  Polsce taka możliwość - wstrzymanie wypłat  - już  istnieje. Jednak  w bardzo szczególnym przypadku (nie dotyczy wszystkich depozytów). W  naszym kraju  od kilku miesięcy obowiązuje nowa ustawa o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG), regulująca  m.in.  tzw. przymusową restrukturyzację (chodzi o działania podejmowane w stosunku do banków w trudnej sytuacji  tak, aby uchronić je przed całkowitą upadłością). Możliwa jest więc  np. sprzedaż przez bank  części działalności albo połączenie ze zdrowym bankiem, co ma służyć zmniejszeniu strat, jakie wywołałoby bankructwo - podaje ‘DGP’. I tak, w przypadku przymusowej  restrukturyzacji,  BFG jako organ prowadzący restrukturyzację może  podjąć  decyzję o wstrzymaniu  wypłat pieniędzy z restrukturyzowanego banku. Zgodnie z ustawą,  zawieszenie wypłat może potrwać maksymalnie dwa dni robocze - pisze gazeta. Nie dotyczy to jednak wszystkich depozytów. ‘Na przykład środki gwarantowane, czyli takie, których kwota nie przekracza równowartości 100 tys. euro, nie podlegają ograniczeniu wypłat’ - informuje dziennik.
Według ‘DGP’, nowa ustawa o  BFG skróciła termin wypłaty środków gwarantowanych w przypadku upadłości banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej. Obecnie jest  to maksymalnie siedem dni roboczych. Natomiast unijna dyrektywa dotycząca systemów gwarantowania depozytów  pozwala   na dłuższe terminy wypłaty.

ING Bank Śląski przejmie  Bieszczadzką SKOK

Komisja Nadzoru Finansowego zgodziła się, aby  ING Bank Śląski, piąty co do wielkości kredytodawca w Polsce przejął  zagrożoną  upadłością   Bieszczadzką SKOK. - donosi ‘Rzeczpospolita’(Nr z 10.08.2017 r.). Dzięki temu wydatki z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego nie będą aż tak wysokie - zauważa dziennik. Zdaniem KNF,  sytuacja ING Banku Śląskiego pozwala na przejęcie Bieszczadzkiej SKOK ‘w sposób zapewniający ochronę stabilności rynku finansowego i pełne bezpieczeństwo środków zgromadzonych na rachunkach kasy’.
Jak zaznacza gazeta,  udział  Bieszczadzkiej SKOK  w banku będzie znikomy, gdyż  wartość aktywów kasy wynosi  0,04 proc. wartości aktywów ING Banku Śląskiego. Depozyty   ING Banku Śląskiego  na koniec czerwca  br.  były warte 96,8 mld zł, a kasy zaś 44 mln zł (bank miesięcznie pozyskiwał w I półroczu 345 mln zł depozytów) - pisze gazeta. W opinii ‘Rz’,  gdyby nie ING Bank Śląski, los Bieszczadzkiej SKOK byłby przesądzony – upadłość.  Nie oznacza to jednak,  że proces przebiegać będzie  bezkosztowo. Wesprze go finansowo Bankowy Fundusz Gwarancyjny - pisze dziennik  - środkami  w wysokości znacząco niższej niż kwota zgromadzonych w Bieszczadzkiej SKOK depozytów (mniej więcej taką kwotę BFG musiałby wypłacić, gdyby kasa upadła).
Gazeta przypomina, iż  we  wrześniu  2016 r. KNF wprowadziła do tej SKOK  zarządcę komisarycznego. Na koniec czerwca br. kasa miała 2,3 mln ujemnych funduszy własnych  oraz  ujemny wskaźnik wypłacalności na poziomie 5,8 proc. (kasa działa poprzez 19 placówek i ma ponad 19 tys. członków).  I tak, od  11 sierpnia br. zarząd majątkiem Bieszczadzkiej SKOK obejmuje zarząd banku, a od 1 września br.  stanie się ona formalnie przez niego przejęta. Natomiast  do dnia przejęcia  kasa  będzie prowadzić  działalność i oferować  usługi swoim członkom w pełnym dotychczasowym zakresie - informuje ‘Rz’.

Spadek popytu na kredyty mieszkaniowe w  III kw. 2017 r.?

Z wyników kwartalnej ankiety przeprowadzonej wśród banków przez Narodowy Bank Polski (NBP) wynika, że  w III kwartale 2017 r. banki oczekują wzrostu popytu na kredyty konsumpcyjne oraz  spadku popytu na kredyty mieszkaniowe - podaje ‘Dziennik Gazeta Prawna’(Nr z 07.08.2017 r.).  za   raportem  ‘Sytuacja na rynku kredytowym. Wyniki ankiety do przewodniczących komitetów kredytowych III kwartał 2017 r.’  Według ‘DGP’,  w  II kw.  2017 r. banki nieznacznie zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych oraz  podniosły marże kredytowe dla kredytów obarczonych wyższym ryzykiem,  obniżając pozaodsetkowe koszty kredytu. Ponadto, w  II kw.  2017 r. banki odczuły wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe.  Trend wzrostowy uzasadniały głównie - wyjaśnia  dziennik -  prognozowaną  sytuacją na rynku mieszkaniowym oraz złagodzeniem warunków udzielania kredytów mieszkaniowych.  
Z kolei w II kwartale 2017 r. banki zaostrzyły także kryteria udzielania kredytów konsumpcyjnych. ‘W opinii banków, które zmieniły politykę kredytową, do zaostrzenia przyczyniła się przede wszystkim bieżąca i przewidywana sytuacja kapitałowa banku’ - podkreśla ‘DGP’. .
Na zaostrzenie polityki kredytowej przyczyniły się także ‘czynniki nieuwzględnione w ankiecie, tj. kwestie regulacyjne oraz przegląd i racjonalizacja zasad oceny wniosków kredytowych’ , m.in  realizację zaleceń pokontrolnych z inspekcji KNF w zakresie badania stabilności dochodów kredytobiorców i przyjmowanych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Ponadto, na  zaostrzenie polityki kredytowej wpływ miało również pogorszenie jakości kredytów konsumpcyjnych w niektórych bankach.
Na III kwartał 2017 r. banki przewidują dalsze zaostrzanie polityki kredytowej oraz oczekują wzrostu popytu - twierdzi ‘PB’.
Ankieta NBP  została przeprowadzona na przełomie czerwca i lipca 2017 r. wśród 27 banków, których łączny udział należności od przedsiębiorstw i gospodarstw domowych w portfelu sektora bankowego wynosi około 89 proc.

Lipiec 2017 r. ‘dobrym’ miesiącem dla  funduszy inwestycyjnych

Według wstępnych danych firmy Analizy Online (AO),   nadwyżka wpłat nad wypłatami z rodzimych funduszy inwestycyjnych wyniosła w lipcu 2017 r.  blisko  1,8 mld zł -  informuje ‘Puls Biznesu’(Nr z 09.08.2017 r.). . Według gazety, lipcowa nadwyżka jest najwyższą, jaką udało się osiągnąć TFI  w bieżącym  roku. Główna w tym zasługa najbezpieczniejszych rozwiązań, czyli funduszy gotówkowych i pieniężnych - twierdzi dziennik. ‘PB’ podkreśla,  że sporo pieniędzy trafiło także  do funduszy dłużnych, głównie obligacji korporacyjnych. Ponadto,  dodatni bilans zanotowały także   fundusze mieszane,  zaś   fundusze akcyjne były na plusie przede wszystkim dzięki popularności rozwiązań, lokujących ich  aktywa za granicą. Pierwszy raz od lutego br. dodatnie saldo odnotowały  również  fundusze akcji polskich - podaje gazeta .

Będzie rewolucja w funkcjonowaniu TFI ?

Dla  towarzystw funduszy inwestycyjnych  (TFI) w Polsce  ‘ skończyła się pewna epoka’ - twierdzi ‘Parkiet’(Nr z 11.08.2017 r.). Z   początkiem 2019 r. minister finansów  ma  zyskać  kompetencję, aby – po zasięgnięciu opinii Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) – określić w drodze rozporządzenia maksymalne stawki opłaty za zarządzanie funduszami. Taki zapis  znalazł się  projekcie ustawy implementującej MiFID II, opracowanym przez Ministerstwo Finansów – informuje  gazeta. Jest to skutek zabiegów departamentu funduszy inwestycyjnych ,  żeby  ‘przy okazji wdrażania do polskich przepisów unijnej dyrektywy MiFID II ustawowo ograniczyć wartość prowizji płaconej przez zarządzających funduszami pośrednikom finansowym’ - donosi dziennik . Według ‘Parkietu’, obecnie TFI oddają sprzedawcom nawet 60–70 proc. opłaty za zarządzanie, pobieranej od klientów.  
Postulat obniżenia prowizji pobieranych przez fundusze podziela również NBP. Jak podkreśla gazeta, to  bank centralny miałby przejąć od   KNF  odpowiedzialność za nadzór nad sektorem finansowym.

Inwestorzy  w 2016 r. zarobili na GPW ponad 5,5 mld zł

Ponad 5,5 mld zł zarobili w 2016 r. na warszawskiej giełdzie  inwestorzy - szacuje ‘Dziennik Gazeta Prawna’(Nr z 07.08.2017 r.), wyjaśniając,  iż jest   to dochód z giełdy,  jaki wpisali inwestorzy  w  swoich deklaracjach  podatkowych  za  ubiegły rok. Wielkość dochodów z kapitałów pieniężnych na GPW, od których inwestorzy indywidualni musieli zapłacić PIT,  gazeta  wyszacowała  na podstawie danych przesłanych przez izby administracji skarbowej -  podaje ‘DGP’.. Dziennik podkreśla, że  zyski były o jedną trzecią większe niż rok wcześniej, gdyż   sytuacja na giełdzie w 2016 r.  była zupełnie inna niż w 2015 r.  W 2015 r.  panowała głęboka bessa, która wypędziła z giełdy nawet długoterminowych graczy. ‘Inaczej trudno wytłumaczyć to, że w takich warunkach deklarowane dochody wzrosły wtedy o 8 proc. w porównaniu z 2014 r.’ - przypomina gazeta. PIT-38 trzeba  bowiem złożyć dopiero,  gdy realizuje się stratę lub zysk z inwestycji. ‘DGP’ podaje, ze w  2016 r. było dużo łatwiej. Stopa zwrotu z WIG20 za cały rok wyniosła ok. 7,9 proc., a były okresy, gdy była nawet wyższa. Warszawski Indeks Giełdowy (WIG) również zakończył rok na plusie, rosnąc o ponad 14 proc.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT