W marcu br. spadła wartość OFE

Wydarzenia na Ukrainie wpłynęły na  marcowe wyniki otwartych  funduszy emerytalnych - twierdzi "Parkiet"(Nr z 03.04.2014 r.). Według dziennika, "zawirowania na rynkach sprawiły, że fundusze zakończyły marzec pod kreską", chociaż w długim terminie   OFE  mogą pochwalić się wysokimi stopami zwrotu".  Gazeta szacuje,  iż w marcu OFE straciły średnio 2,1 proc. I tak, najlepiej poradził sobie w ubiegłym miesiącu  PZU "Złota Jesień" (spadek o 1,63 proc.), zaś  najsłabiej wypadł  OFE Pocztylion, który stracił na  wartości  jednostki rozrachunkowej  o 2,55 proc. "P" podkreśla, iż średnia strata wypracowana przez  OFE była niższa ( 2,7 proc.). od spadku  indeksu WIG.
Jak podaje dziennik, w ciągu ostatnich 3 lat fundusze emerytalne zwiększyły oszczędności swoich członków o 20,6 proc.  Najwięcej zarobił  Nordea OFE  - ponad 24 proc.. a najmniej OFE Pocztylion - 17,5 proc.
W opinii  Marka Sakowskegoi, wiceprezesa PKO PTE,  trzyletnie  wyniki funduszy "są dowodem na to, że struktura portfela OFE przed zmianami była optymalna".

Umowy z ekspertami przygotowującymi opinie w sprawie zgodności z konstytucją ustawy reformującej system emerytalny są informacją publiczną


Pomimo kilku wniosków złożonych jesienią ub.r. , Ministerstwo Finansów nie udostępniło treści umów z prawnikami, którzy opiniowali projekt ustawy reformującej system  emerytalny  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z  03.04.2014 r.).  Resort udostępnił tylko  wzór Kancelarii Sejmu, na podstawie którego przygotowywane miały być umowy. .
" W związku z powyższym, jeden z wnioskodawców  złożył 20 grudnia br. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie  skargę na bezczynność Ministra Finansów" - pisze gazeta. W rezultacie, WSA  w wyroku z 2 kwietnia 2014 roku  stwierdził, że umowy z ekspertami przygotowującymi opinie w sprawie zgodności z konstytucją ustawy reformującej system emerytalny są informacją publiczną, dotyczą bowiem wydatkowania pieniędzy ze środków publicznych oraz wykazują związek z zadaniami organu.  WSA  uznał ponadto  "za   uzasadnione "  podnoszony w skardze  zarzut bezczynności resortu finansów  oraz zobowiązał Ministra Finansów do ujawnienia umów w ciągu 14 dni, od doręczenia wyroku - donosi dziennik.

Gminy mają mniej dopłacać do opieki nad emerytami w domach  pomocy społecznej (DPS)
  
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce ulżyć samorządom, które coraz więcej dokładają do domów pomocy społecznej (DPS).Resort proponuje, aby senior, który ma znaczny majątek, np. lokaty albo nieruchomości, pokrywał opłatę za pobyt w DPS nie tylko ze swojej emerytury lub renty, ale również z tych zasobów - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.04.2014 r.). Według dziennika, zasada ta nie dotyczyłaby tylko domu lub lokalu, w którym obecnie mieszka jego rodzina. Resort chce, aby gminy mogły też skuteczniej ścigać krewnych pensjonariuszy domu opieki, jeżeli Ci nie będą  chcieli  dopłacać do pobytu seniora.  Obowiązek płacenia za pobyt krewnego spoczywa  bowiem na  małżonkach, dzieciach, wnukach, rodzicach i dziadkach, chyba że mają zbyt niskie dochody. Jeżeli osoby te nie będą chciały płacić, to gmina, która wnosi opłatę zastępczo, będzie mogła dochodzić zwrotu pieniędzy w trybie postępowania egzekucyjnego w administracji. Gazeta zauważa, iż "planowana możliwość pokrywania kosztów pobytu z własnego majątku oraz wprowadzenie procedury administracyjnej w dochodzeniu należności od krewnych mogą spowodować, że wydatki samorządów na współpłacenie za pobyt w DPS nie będą tak gwałtownie rosnąć". Ponadto - pisze "DGP" - wprowadzony ma też być limit pieniędzy, które zostaną do dyspozycji mieszkańca DPS. Będzie to 20 tys. zł. Zdaniem "DGP",  samorządy pozytywnie oceniają pomysł resortu pracy. Jak mówi w dzienniku Zdzisław Czajka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mielcu, "wysokie koszty współfinansowania domów pomocy społecznej powodują, że gminy mają mniej pieniędzy na zasiłki celowe". W jego opinii, majątek lub oszczędności emeryta w pierwszej kolejności powinny  służyć do pokrycia kosztów pobytu w DPS.

Więcej sporów z ZUS


Ubezpieczeni coraz częściej spierają się z ZUS - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.04.2014 r.). Jak podaje gazeta, w ciągu pięciu lat o blisko połowę wzrosła liczba odwołań od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS  coraz rzadziej je jednak uwzględnia.  I jeżeli jeszcze w 2009 r. zainteresowani złożyli 118,4 tys. odwołań, to  w 2013 r. było ich już 170,6 tys. Według dziennika, najwięcej odwołań dotyczy emerytur i rent (46 proc.), chociaż  najszybciej przybywa spraw z zakresu podlegania ubezpieczeniom społecznym i wymiaru składek (31 proc.). Rośnie też znacząco liczba odwołań w sprawie świadczeń chorobowych i macierzyńskich, zaś . regularnie maleje liczba odwołań dotyczących jednorazowych odszkodowań (z 4,9 tys. do 4,5 tys.) i renty socjalnej (z 3,8 tys. do 3,6 tys.).
Jak twierdzi w "DGP"  Katarzyna Przyborowska, radca prawny. "  główną przyczyną coraz częstszego kwestionowania decyzji ZUS jest rosnąca świadomość prawna społeczeństwa. Wiele wskazówek można znaleźć w internecie, a media chętnie nagłaśniają absurdalne decyzje zakładu (...) na sytuację wpływ ma także korzystne orzecznictwo Sądu Najwyższego i to, że postępowanie sądowe z zakresu ubezpieczeń społecznych nie wymaga wnoszenia opłat".
Zdaniem  ekspertów,  coraz częstsze są też spory dotyczące kwalifikacji stosunku prawnego będącego tytułem prawnym ubezpieczenia (umowa o pracę, zlecenie, o dzieło) - dodaje dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT