Warszawska GPW przestała być atrakcyjnym miejscem do pozyskania kapitału?

W 2018 r. na warszawskiej Giełdzie Papierów  Wartościowych  pojawiło się zaledwie siedem nowych firm, podczas gdy w  tym czasie parkiet opuściło prawie 20 spółek.  Ponadto, mijający  rok 2018  przyniósł także spadki głównych indeksów GPW oraz  popsuł inwestorom humory po udanym 2017 r.- pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 24.12.2018 r.). Dziennik zauważa, że chociaż indeks WIG, "niesiony falą optymizmu "  ustanowił na początku 2018 r. nowy historyczny szczyt notowań, osiągając 23 stycznia 2018 r.  wartość prawie 68 tys. pkt, to już  w dalszej części roku indeksy giełdowe  zaczęły się systematycznie osuwać i coraz częściej zaczęło się pojawiać słowo „bessa”.  W opinii gazety, bessa dała się najmocniej we znaki posiadaczom akcji małych spółek. Zdecydowana większość firm z tego segmentu rynku zakończyła rok na minusie, a przeceny akcji sięgające kilkudziesięciu procent nie należały do rzadkości. Jak wyjaśnia w "Rz"  Mateusz Namysł, analityk DM mBanku, "problemem małych spółek są rosnące koszty pracy w Polsce, co tworzy presję na uzyskiwane marże. Dodatkowy czynnik kłopotliwy dla najmniejszych podmiotów to problemy rodzimych TFI, które były zmuszone do zmniejszenia portfela, a spółki z tego segmentu są często zbyt małe, by zainteresować nimi kapitał zagraniczny". Z kolei Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz Millennium DM zauważa,  że tym razem polska bessa jest dość nietypowa, najmocniej   zauważalna w segmencie małych spółek, gdzie skala zniżek była największa, podczas gdy "w tym samym czasie mieliśmy pozytywne dane z polskiej i największych światowych gospodarek, a amerykański rynek akcji notował kolejne historyczne rekordy".  

Zdaniem M. Materny,  krajowy rynek ucierpiał z powodu odwrotu inwestorów od rynków wschodzących oraz wpływu czynników lokalnych - informuje dziennik.  " Wzrost przychodów nie nadążał za wzrostem kosztów, co negatywnie odbiło się na osiąganych marżach. Wzrost kosztów operacyjnych okazał się większym problemem, niż wcześniej zakładano (...) niedoszacowane zostały prognozy wzrostu kosztów w spółkach" – twierdzi Materna. Ponadto, w 2018 r.  pojawiła się fala wezwań do sprzedaży akcji firm notowanych na GPW. Część spółek jest na tyle nisko wyceniana, że wielu inwestorów decyduje się na skupienie akcji" – ocenia Materna.

 

 

Technologiczna rewolucja w usługach bankowych  w 2019 r.

 

Możliwość „podłączenia się” do naszego rachunku bankowego zewnętrznych firm inicjujących płatności i analizujących listę transakcji to jedna z najważniejszych zmian prawnych wchodzących w życie w nadchodzącym 2019 r. - donosi "PRnews.pl" (z 26.12.2018 r.). Od  1 stycznia 2019 r.  zacznie obowiązywać  zmiana w kodeksie pracy, przewidująca, że domyślną formą wypłacania wynagrodzenia staje się przelew na rachunek płatniczy pracownika, zaś inne rozwiązanie  będzie możliwe tylko na  wniosek złożony przez zainteresowanego u pracodawcy. Według portalu, ta regulacja ma m.in. ograniczyć zjawisko wypłacania części wynagrodzeń z pominięciem ewidencji. Ponadto, zgodnie z ustawą o usługach płatniczych  konsumenci mają mieć możliwość łatwego porównania rachunków oferowanych przez banki, SKOK-i i instytucje płatnicze dzięki internetowym  porównywarkom, a  Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) powinna na swojej stronie internetowej publikować listę podmiotów udostępniających takie narzędzia. Tyle, że chętnych spełniających ustawowe wymagania na razie nie ma. "Jeśli w najbliższych miesiącach nie pojawi się (...) komercyjna porównywarka, od 20 marca 2019 r. KNF zostanie obciążona obowiązkiem uruchomienia narzędzia" - informuje "PRnews.pl". Z kolei do  14 września 2019 r. dostawcy usług płatniczych będą musieli spełnić nowe wymogi dotyczące silnego uwierzytelnienia użytkownika. Silne uwierzytelnienie będzie wymagane przy  korzystaniu z serwisu transakcyjnego (np. bankowości internetowej), zlecaniu  elektronicznych transakcji płatniczych lub w sytuacji  zdalnie wykonywanej czynności, z  którą wiąże się ryzyko oszustwa (np. zmiana danych kontaktowych). "Oznacza to m.in., że dodatkowa weryfikacja pojawi się okresowo (co najmniej raz na 90 dni) podczas logowania do bankowości elektronicznej" - podaje portal. "PRnews.pl"  wyjaśnia, iż "silne uwierzytelnienie"  polega na użyciu co najmniej dwóch z trzech elementów zabezpieczeń: czyli "czegoś, co wiemy (np. numeru klienta, hasła, numeru PESEL)"; "czegoś, co mamy (np. telefonu komórkowego, tokena)"  oraz "czegoś, czym jesteśmy (np. odcisk palca)".

Przy tym,  zabezpieczenia te powinny być od siebie niezależne, tak, aby naruszenie pierwszej linii ochrony (np. utrata hasła) nie  wpływało  na drugi poziom (np. posiadanie telefonu komórkowego, na który wysyłane są hasła SMS).  Co istotne, transakcje online zlecone bez silnego uwierzytelnienia, jeśli nie zostały przez nas autoryzowane, nie będą nas obciążać finansowo.

Jak informuje portal, w 2019 r. dostawcy usług płatniczych będą musieli dać podmiotom trzecim (wpisanym do rejestrów prowadzonych przez KNF) dostęp do funkcji dotąd zazdrośnie strzeżonych przed konkurencją, a więc do   informacji o rachunku oraz zlecania płatności. Jednak na takie otwarcie się na zewnątrz zgodę będzie musiał wyrazić posiadacz rachunku. Instytucje finansowe pracują  także  nad wspólnymi standardami wymiany danych. Być może nowe usługi pojawią się na polskim rynku już we wrześniu 2019 r.

 

 

Coraz droższe opłaty w bankach, a na lokatach zarobić trudno

 

W 2018 r. na długoterminowych lokatach bankowych  zaoszczędzić się  nie dało. Spadła także atrakcyjność kont oszczędnościowych, jeżeli weźmie się pod uwagę wzrost inflacji - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 24.12.2018 r.). Zarobili jedynie ci klienci banków, którzy nie przywiązują się do jednej bankowej instytucji i chętnie wykorzystują nowe oferty. Atrakcyjne bowiem  były  jedynie lokaty krótkoterminowe w promocyjnych ofertach.  W opinii gazety, "udogodnień dla klientów jednak nie brakowało, ale wzrostu opłat również". Klienci banków coraz częściej muszą myśleć jak nie przepłacać za usługi bankowe. Z miesiąca na miesiąc zmieniają się taryfy opłat, a banki zwykle nie przysyłają wyciągów, wyliczających tylko zmiany opłat. "Trzeba więc trzymać rękę na pulsie i czytać całe, obszerne często dokumenty pokazujące zmiany w regulaminach" - radzi dziennik. Ponadto, sporo kosztują zlecenia składane telefonicznie. Z kolei bezpłatne podstawowe rachunki płatnicze, które weszły do oferty banków w tym roku  mogą  zakładać tylko osoby, które nie były dotąd „ubankowione”. Także wypłaty z bankomatów obcych do tanich nie należą.

Przy tym, w 2018 r. część atrakcyjnych lokat bankowych  zniknęła, zastąpiona dość szybko przez kolejne oferty. Zniknęły także atrakcyjne lokaty i konto oszczędnościowe (oprocentowane rocznie  3,6 proc.) w Orange Finanse w   związku z podpisaniem przez mBank i Orange Polska porozumienia o zakończeniu współpracy - informuje gazeta. Klienci Deutsche Banku  w związku z przejęciem działalności przez BZ WBK stracili również możliwość zarabiania na Lokacie Powitalnej. Jak donosi "Rz", niewiele lepiej wygląda zachęta dla klientów, którzy przynoszą do banku nowe oszczędności. Jednak banki z grupy Leszka Czarneckiego, które starają się pozyskać gotówkę za wszelką cenę,  proponują "bez żadnych warunków"  lokaty długoterminowe: dwu- i trzyletnie z oprocentowaniem stałym. Również chętnie przyjmują wpłaty na lokaty dwu- i trzymiesięczne  - informuje dziennik. Na przykład Getin Bank przyjmuje wpłaty na czteromiesięczną e-Lokatę na Nowe Środki do miliona zł. Z kolei w Idea Bank czteromiesięczna Lokata "Na Nowe Środki Plus", oprocentowana 3,9 proc. w skali roku  wymaga  posiadania rachunku rozliczeniowo-oszczędnościowego.

Według "Rzeczpospolitej", w 2018 r. bankom przybywało klientów chętnych na kredyty hipoteczne. Rosła też średnia  kwota kredytów, a "wzrost ten wynikał nie tylko z wyższych cen na rynku nieruchomości, ale również popytu na mieszkania większe i o podwyższonym standardzie".

Z szacunków wynika, że do końca grudnia br. sprzedaż kredytów mieszkaniowych sięgnie 56 mld zł, podczas gdy w  2017 r. było to 46,5 mld zł. 

"Tegoroczny wynik może więc być najlepszy od dziesięciu lat" - podsumowuje dziennik. 

 

 

Kolejna wygrana frankowiczów w sądzie apelacyjnym

 

Kredytobiorcy  z Łodzi wygrali proces z mBankiem - informuje "Puls Biznesu" (Nr z 27.12.2018r.). Sąd odwoławczy zmienił wyrok sądu I instancji i zasądził od mBanku na rzecz - małżeństwa K. - kwotę ponad 61,9 tys. zł wraz z odsetkami. Jak wyjaśnia gazeta,   domagali się oni w sądzie zwrotu nienależnie, ich zdaniem, pobranych rat kredytu hipotecznego indeksowanego we frankach szwajcarskich. Jednak w  I instancji Sąd Rejonowy w Łodzi  uznał we wrześniu 2017 r., że bank nie musi   zwracać pieniędzy, oddalając pozew. Zdaniem łódzkiego SR,  kredytobiorcy byli  informowani przy zawieraniu umowy z bankiem o ryzyku, jakie jest związane z zaciągnięciem kredytu hipotecznego waloryzowanego kursem waluty obcej. Albowiem " jeden z paragrafów umowy regulował kwestie oprocentowania, m.in. sytuację, w jakiej bank będzie uprawniony do zmiany wysokości oprocentowania", a inny przewidywał zasady i wysokość rat kredytu. Ponadto, sąd ustalił także, że  umowa kredytowa  zawierała oświadczenie małżonków, iż dokładnie zapoznali się  z warunkami udzielenia kredytu i "w pełni je akceptują", a więc i  związane z kredytem  ryzyko kursowe.    SR orzekł - podkreśla dziennik -  "iż nie można przyjąć, że klauzule zmiennego oprocentowania oraz klauzule indeksacji walutowej były niedozwolonymi postanowieniami umownymi" oraz wskazał,  że "uznanie konkretnej klauzuli umownej za niedozwoloną wymaga stwierdzenia łącznego wystąpienia dwóch przesłanek - sprzeczności z dobrymi obyczajami oraz rażącego naruszenia interesów konsumenta, czego powodowie nie wykazali" - informuje  "PB".  Gazeta zaznacza, iż była to pierwsza sprawa indywidualna, w której swój pogląd wyraził prezes UOKiK, przychylając się do stanowiska powodów i uznając, iż "klauzule, które nieprecyzyjnie wskazują przesłanki zmiany oprocentowania oraz sposób ustalania wysokości kwoty kredytu hipotecznego waloryzowanego do franka szwajcarskiego i rat kapitałowo-odsetkowych są niedozwolone". Zaś tego stanowiska nie uwzględnił sąd I instancji,  wskazując, że nie ma ono waloru dowodowego - pisze dziennik. Powodowie wnieśli więc apelację, którą  Sąd Okręgowy w Łodzi uznał za zasadną "niemalże w całości". Zdaniem łódzkiego SO, "mBank przeliczał kurs waluty w dowolny, korzystny dla siebie sposób. (...) zróżnicowanie pomiędzy kursem kupna a sprzedaży, stosowanym dla określenia wysokości kapitału kredytu, a następnie wysokości spłaty, należy uznać za sprzeczne z dobrymi obyczajami i jednocześnie narażające interesy konsumenta" - podaje "PB".

Kredytobiorcy  w 2006 r.  wzięli  w mBanku kredyt hipoteczny w wysokości 360 tys. zł indeksowany we frankach szwajcarskich. Ich proces z kredytodawcą toczył się od 2015 roku. Małżeństwo K.  domagało  się "zwrotu ponad 62 tys. zł nadpłaty wraz z odsetkami, która - ich zdaniem - powstała z uwagi na to, że przy spłacie kredytu, klauzule przeliczenia walutowego były niezgodne z prawem (abuzywne). Kwestionowali (…)  zarówno klauzulę dotyczącą kursu walut, (...) jak również klauzulę zmiennego oprocentowania, zaś ich "żądanie stanowiła kwota różnicy pomiędzy sumami rat, które wpłacono do banku, a tą kwotą, która powinna być należna bankowi w sytuacji, w której te klauzule byłyby wyeliminowane z umowy". 

 

 

Rada Giełdy i  zarząd GPW  wprowadzają   nowe  rozwiązania wzmacniające bezpieczeństwo obrotu giełdowego 

 

Rada Nadzorcza i zarząd Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie  wydały wspólne stanowisko dotyczące kryteriów dopuszczania akcji do obrotu na rynku regulowanym - podaje "Interia.pl" (z 27.12.2018 r.), powołując się  na komunikat  Giełdy. Zmiany zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2019 r. Celem wprowadzenia zmian jest zwiększenie bezpieczeństwa obrotu na rynkach prowadzonych przez warszawską GPW - pisze portal. Według komunikatu,  powstaje przejrzysty katalog okoliczności, które mogą być uznane przez Giełdę za niezgodne z zasadami publicznego charakteru obrotu giełdowego. Katalog ma w służyć  "ocenie spełniania przez emitentów jednego z wymogów dopuszczenia i wprowadzenia do obrotu giełdowego akcji i praw do akcji (PDA), jakim jest zgodność z zasadami publicznego charakteru obrotu giełdowego". Jak podkreśla "Interia.pl",  doprecyzowanie tego wymogu dotyczy zarówno pierwszych emisji (debiuty), jak i kolejnych emisji instrumentów finansowych, mających być przedmiotem obrotu giełdowego.  Piotr Borowski z zarządu GPW przyznaje, iż spodziewa się, iż  "doprecyzowanie przepisów giełdowych pozwoli uniknąć sytuacji, w której doszłoby do dopuszczenia i wprowadzenia do obrotu papierów wartościowych, które mogłyby budzić wątpliwości".  Giełda wyjaśnia, że okoliczności, które będą mogły skutkować odmową dopuszczenia lub wprowadzenia do obrotu giełdowego akcji lub praw do tych akcji, wyemitowanych z naruszeniem zasad publicznego charakteru obrotu giełdowego będą dotyczyć m.in. "kwestii istotnie zróżnicowanych cen emisyjnych akcji, budzących wątpliwości wycen aktywów, obejmowania wnioskiem o dopuszczenie części emisji bez zgody akcjonariuszy, postępowań upadłościowych czy administracyjnych wobec emitentów" - podaje portal. 

GPW informuje, iż  jednocześnie inwestorzy i same spółki otrzymają "jasny przekaz, że pewne sytuacje i okoliczności znacząco zwiększają ryzyko, że dane akcje mogą nie spełnić regulaminowych warunków dopuszczenia i tym samym pozostać poza obrotem giełdowym".

Ponadto,  z projektu ustawy zatwierdzonego już przez sejmową Komisję Finansów Publicznych wynika, że od 1 lipca 2019 r. ewidencja nowych emisji obligacji prowadzona będzie przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW), a przeprowadzenie każdej emisji będzie wymagało wynajęcia profesjonalnego agenta emisji.

 GPW prowadzi rynek regulowany dla akcji oraz instrumentów pochodnych, a także alternatywny rynek akcji NewConnect dla spółek wzrostowych. GPW rozwija także Catalyst - rynek przeznaczony dla emitentów obligacji korporacyjnych i komunalnych oraz rynki towarowe.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT