Wcześniejsza emerytura obniża wysokość wypłacanej emerytury tzw. powszechnej

Osoby pobierające wcześniejszą emeryturę z ZUS w momencie uzyskania powszechnego wieku emerytalnego dowiadują się, że ta instytucja odejmie im każdą wypłaconą złotówkę. A ZUS może odliczyć im nawet 800 zł miesięcznie - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 16.07.2015 r.) .
Według gazety, już kilkuset rozżalonych emerytów wysłało listy do premier Ewy Kopacz, w których domagają się zmiany przepisów. A te - art. 25 ust. 1b ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych   - stanowią bowiem, iż "kapitał emerytalny znajdujący się w ZUS pomniejsza się o sumę kwot już pobranych emerytur (w wysokości przed odliczeniem zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych i składki na ubezpieczenie zdrowotne)".  Natomiast  przepisy pozwalające na odliczanie już wypłaconych świadczeń weszły w życie 1 stycznia 2013 r. wraz z ustawą podnoszącą wiek zakończenia aktywności zawodowej, działając wstecz - zauważa gazeta. W opinii Andrzeja Strębskiego, niezależnego  eksperta emerytalnego, " osoby przechodzące w przeszłości na wcześniejszą emeryturę nie mogły mieć świadomości, że taka decyzja w przyszłości negatywnie wpłynie na wysokość świadczenia przyznanego w wieku powszechnym ". Strębski uważa - pisze "DGP" - iż sytuacja jest analogiczna do tej, "w jakiej znaleźli się emeryci, którym najpierw zezwolono na łączenie – bez żadnych ograniczeń – pracy z pobieraniem emerytury, a następnie zmuszono do zwolnienia się z pracy pod groźbą zawieszenia wypłaty świadczenia".
W rezultacie nie tylko Trybunał Konstytucyjny uznał te przepisy za niezgodne z ustawą zasadniczą, lecz także Sejm musiał uchwalić ustawę będącą podstawą wypłaty zawieszonych świadczeń - podaje dziennik. Zbigniew Cichoń, adwokat z Krakowa stwierdził  zaś, iż  i w tym przypadku konieczne jest zbadanie ustawy przez Trybunał Konstytucyjny. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej odpiera zarzuty ekspertów.

Waloryzacja rent i emerytur ma charakter kumulatywny

Waloryzacji podlegają  zarówno składki emerytalne gromadzone na indywidualnych kontach w ZUS jak i  wypłacane świadczenia, aby możliwe było utrzymanie siły nabywczej świadczeń - przypomina "Rzeczpospolita"(Nr z 15.07.2015 r. Waloryzowane są  składki zgromadzone na koncie w ZUS a  po osiągnięciu wieku emerytalnego i przyznaniu świadczenia,  waloryzacji podlega także wypłacana emerytura.  Kluczowym wyzwaniem przy ustalaniu zasad waloryzacji jest pogarszająca się kondycja systemów emerytalnych z powodu zmieniającej się demografii - podkreśla dziennik. W opinii gazety, powiązanie waloryzacji składek ze wzrostem wynagrodzeń, a waloryzacji świadczeń – z inflacją wynika ze .standardów światowych. "Rz"  zauważa, iż chociaż  kwota otrzymana w wyniku waloryzacji przez konkretnego emeryta jest niewielka, to jednak  suma tych kwot stanowi poważne obciążenie dla budżetu. "Po pierwsze dlatego, że waloryzacja dotyczy 5 milionów emerytów, po drugie, bo odnosi się również do wielu innych świadczeń, m.in. do rent z tytułu niezdolności do pracy czy rodzinnych". Przy tym waloryzacja ma charakter kumulatywny - zwiększa wydatki państwa nie tylko w danym roku, ale także  w każdym następnym. Wskaźnik waloryzacji działa zaś jak procent składany; w  kolejnych latach mnoży się kolejnymi wskaźnikami waloryzacji coraz to wyższą podstawę świadczenia - podaje "Rzeczpospolita".

Spadek odsetek kobiet  z  przyznawaną  niską  emeryturą

Słaba płeć jest płcią emerytalnie poszkodowaną - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.07.2015 r.) . Według gazety, co czwarte świadczenie emerytalne przyznane kobietom w 2014 r. nie przekraczało 1 tys. zł.  Przy tym 15 proc. pań  z  83 tys. kobiet,  którym w ub.r. ZUS przyznał   świadczenie emerytalne,   otrzymało  mniej niż  844 zł.  Jak zauważa "DGP", wśród mężczyzn tak niskie świadczenie dostaje zaledwie 2,6 proc. Powoli sytuacja się jednak  poprawia  -  w 2013 r. bowiem  aż 36,9 proc. pań, które przeszły na emeryturę  musiało się zadowolić kwotą do 1 tys. zł miesięcznie. W ocenie  Wiktora Wojciechowskiego, głównego  ekonomisty Plus Banku,   jest to efekt wydłużenia   się stażu  kobiet uwzględnianego  przy wyliczaniu świadczeń.
Według ZUS w 2014 r.  przeciętny staż pracy  kobiet wyniósł w przypadku emerytur przyznanych według starych zasad 37,5 roku, kiedy statystyczny mężczyzna przechodzący w tym czasie na emeryturę miał staż aż o prawie pięć lat krótszy – 32,8 roku. W opinii dziennika, jest też inny powód spadku odsetka kobiet, którym przyznano niewielkie emerytury. Jak twierdzi w gazecie dr Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, "w latach 2009–2013 większość przechodzących na emeryturę w wieku przeważnie 60 lat stanowiły osoby, które pracowały na własny rachunek. Wiele płaciło składki od deklarowanej niskiej podstawy ich wymiaru, czyli od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dlatego ich emerytury nie są wysokie".  A w  tym czasie nie przechodziły na ogół na emeryturę kobiety w odpowiednim wieku zatrudnione na umowę o pracę, ponieważ w większości już na nich były, gdyż do 2009 r. mogły uzyskiwać te świadczenia, osiągając 55 lat". 
Według  danych GUS w 2012 r. wynagrodzenia pań były przeciętnie niższe o 17 proc. niż  płace mężczyzn, gdy jeszcze w  2010 r. różnica w tych wynagrodzeniach  wynosiła 15 proc.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT