Wyciek danych PESEL: można sprawdzić, czy ktoś ubiega się o kredyt wykorzystując nasze dane osobowe

Biuro Informacji Kredytowej (BIK) pracuje nad systemem, który zapobiegnie wyłudzeniom  kredytów i pożyczek. Jak twierdzi  Mariusz Cholewa, prezes zarządu BIK w "Dzienniku Gazecie Prawnej"(Nr z 30.08.2016 r.), firma pracuje „nad systemem, który pozwoli klientom zaznaczyć, że nie chcą brać kredytów i pożyczek; powinien być on gotowy w ciągu ok. roku". Nowy  system mógłby ruszyć w "ciągu około roku", gdyż przy jego tworzeniu trzeba ustalić wiele kwestii techniczno-prawnych, np. w którym momencie BIK informowałby bank czy firmę pożyczkową, że dany klient wpisał się na taką listę. Jak powiedział dziennikarzom prezes Cholewa,  kluczem sukcesu jest zaangażowanie całego sektora.  "To, że my to zrobimy, to jest tylko początek drogi. To wymaga szerszego porozumienia" - oświadczył  Cholewa, zaznaczając, iż  banki ani firmy pożyczkowe nie są przeciwne tej  inicjatywie. Jednak zanim system ruszy, BIK proponuje  "usługę Alert, która polega m.in. na informowaniu przez SMS,  kiedy ktoś złoży wniosek o kredyt na nasze dane. Jest ona jednak co do zasady płatna. Mimo to, według prezesa BIK, zainteresowanie nią jest olbrzymie".  Z kolei Krajowy Rejestr Długów (KRD)  oferuje  możliwość bezpłatnego sprawdzenia,  czy bank,  firma pożyczkowa, operator telefoniczny lub jakakolwiek inna firma nie szukała informacji o osobach na podstawie ich numeru PESEL.  
"DGP" przypomina, iż   Ministerstwo Cyfryzacji 12 sierpnia 2016 r. poinformowało organy ścigania o "anomaliach" (wycieku informacji)  przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL. Jak podano, chodzi o dane ok. 1,4 mln obywateli. Powstała obawa - pisze dziennik -  że mogłyby one zostać wykorzystane m.in. do wyłudzeń kredytów i pożyczek. Natomiast każdy może bezpłatnie sprawdzić w   Ministerstwie Cyfryzacji, jakie dane na jego temat znajdują się w bazie PESEL oraz czy zwracały się o nie konkretne instytucje. W tym celu należy złożyć do ministerstwa  elektroniczny wniosek podpisany profilem zaufanym lub przesyłając wypełniony i podpisany wniosek na adres: Ministerstwo Cyfryzacji, Departament Ewidencji Państwowych, ul. Królewska 27, 00-060 Warszawa, z dopiskiem SRP - pisze gazeta, powołując się na  komunikat resortu. 
Według przedstawicieli BIK  jest jeszcze za wcześnie,  aby stwierdzić, czy od czasu podania informacji o możliwym wycieku danych PESEL złożono więcej wniosków kredytowych i pożyczkowych.

Banki coraz bardziej "skubią"  portfele klientów

Zmiany w tabelach prowizji bankowych są  coraz częstsze. Ponadto,  z  danych Narodowego Banku Polskiego (NBP) wynika także,  że  za podstawowe usługi bankowe płacimy coraz więcej - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 25.08.2016 r.). I tak, utrzymanie konta osobistego kosztuje  przeciętnie 4,06 zł miesięcznie, a karty debetowej – 3,95 zł. W ciągu ostatnich dwóch lat zarówno przeciętne konto, jak i karta podrożały mniej więcej o złotówkę miesięcznie. Więcej płacą  posiadacze tradycyjnych  kont,  obsługiwanych w placówkach bankowych  oraz  ci, którzy mają stare, nieoferowane już nowym klientom rodzaje rachunków. Według "Wyborczej", to nie  podwyższeniu stawek abonamentów   za konta i karty,  czy  opłatach  za przelewy, banki wypracowują  rocznie blisko  4 mld zł zysku prowizyjnego.   Coraz większą część zarobku zapewniają bankowcom jednorazowe opłaty, które trudno znaleźć w tabelach cenników,  a które "znacznie"  biją po kieszeni - ostrzega dziennik.  W opinii "GW", najsprytniejszą pułapką, którą bankowcy zastawiają na nas, żeby jednak ściągnąć te  100-200 zł rocznie, jest debet w koncie osobistym, a więc " możliwość zejścia poniżej zera z saldem na ROR". Niektóre  banki  rozróżniają dwa poziomy tego zejścia „pod wodę”: debet do kilkuset zł, oferowany w gratisie z każdym kontem osobistym oraz  możliwość osiągnięcia minusowego salda na koncie w wysokości kilku, kilkunastu tysięcy zł (kredyt odnawialny). "Właśnie kosztów tego kredytu dotyczy najczęściej pułapka". Sam kredyt jest tani, maksymalnie do 10 proc. w skali roku - pisze dziennik. Jednak banki ostatnio bardzo intensywnie namawiają do powiększania  tej  możliwość debetowania rachunku  „na wszelki wypadek”, przy jednoczesnym podwyższeniu prowizji  za... przedłużenie lub podwyższenie kwoty kredytu odnawialnego.  A  opłatę za limit kredytu odnawialnego płaci się  niezależnie od tego, czy z niego korzysta, czy nie. "GW" ostrzega, że jeśli  odsetki bank pobiera tylko od wykorzystanej kwoty debetu, to roczną opłatę za przedłużenie linii kredytowej  od całości przyznanego limitu. Dziennik radzi  zmniejszyć limit kredytu odnawialnego do  poziomu, który jest rzeczywiście przydatny, tak jak przejrzenie kosztów opłat za posiadanie karty płatnicze i kredytowe. "Banki obawiają się podwyższać opłaty za ROR i kartę debetową, ale w stosunku do kart kredytowych już takich obiekcji nie mają" - twierdzi gazeta.

Polacy biorą  coraz więcej kredytów hipotecznych

W  II kwartale 2016 r.  wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych  przebiła wynik z bardzo dobrej końcówki 2015 r. Jak donosi "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 29.08.2016 r.),  kredytobiorcy otrzymali łącznie 10,6 mld zł, o 12,45 proc. więcej niż w I kw. br. W tym, ponad 40 proc. z tej kwoty to zobowiązania udzielone w stolicy. Udział Warszawy zwiększył się w ciągu dwóch lat niemal dwukrotnie (dwa lata temu Warszawa odpowiadała za 25 proc. wartości nowo udzielonych kredytów hipotecznych). Według portalu,  w kwietniu, maju i czerwcu  br.  banki udzieliły łącznie 49 tys. nowych kredytów mieszkaniowych (w  stosunku do II kw. 2015 r.  wzrost o 5,46 proc.). Przy tym, "średnia wartość zaciągniętego w II kwartale zobowiązania hipotecznego w złotych wyniosła 214 tys. zł i była wyższa o 3,24 proc. niż na początku roku. Prawie 38 proc. podpisanych w tym czasie umów opiewało na kwotę od 100 do 200 tys. zł. Co czwarty kredyt mieści się w przedziale 200-300 tys. zł" - informuje "Bankier.pl". Natomiast . kredyty denominowane w innych walutach niż złoty w. II kw. br.  odpowiadały  za niecałe 1,5 proc. wartości nowych umów. Jak podaje portal,  "frank szwajcarski, dominujący w latach hipotecznego boomu, to dziś 0,04 proc. wartości podpisywanych kontraktów. Udział wspólnej waluty kształtuje się nieco poniżej 0,98 proc."
Nadal  najczęściej wybieranym okresem spłaty pozostaje przedział od 25 do 35 lat. Mieściło się w nim niemal 63 proc. nowych zobowiązań.

PZU dokona  repolonizacji  banków Pekao SA  i  Raiffeisen ?

Do końca października br.  powinny się zakończyć rozmowy w sprawie odkupienia przez PZU i Polski Fundusz Rozwoju akcji Banku Pekao SA, należących do UniCredit - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 29.06.2016 r.). Według gazety, doszło do  negocjacji w tej sprawie szefów PZU Michała Krupińskiego i PFR Pawła Borysa z kierownictwem włoskiej grupy bankowej. "Z naszych informacji wynika (...) że toczyły się w dobrej atmosferze. Ustalony został harmonogram dalszych rozmów" -  pisze dziennik. Natomiast  Paweł Borys, prezes PFR, zaprzeczył, by uzgodniono, że rozmowy mają się zakończyć do października., zaś   biuro prasowe PZU. przekazało komunikat, cyt.  "nie prowadzimy żadnych konkretnych negocjacji". "DGP"  podaje, iż  to wicepremier Mateusz Morawiecki patronuje  repolonizacji Banku Pekao, a także "że zyskała ona akceptację premier Beaty Szydło i prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego".  Gazeta twierdzi także,  że ewentualny  zakup Pekao jest  tylko jednym z kierunków",  w jakie spogląda PZU. Drugi  to możliwość odkupienia od Raiffeisen Bank International jego aktywów w Polsce". Tyle, że  na rozmowy w  tej sprawie jest mniej czasu, do końca września br.,  ponieważ Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zobowiązała  Austriaków, aby "do końca września znaleźli nabywcę dla Raiffeisen Polbanku i spółki Raiffeisen-Leasing". Dziennik prognozuje, iż  Grupa PZU może dla  tej inwestycji  "zawrzeć umowę z Austriakami w konsorcjum z PKO BP. Będący już inwestorem Alior Banku ubezpieczyciel przejąłby aktywa bankowe (z wyłączeniem kredytów mieszkaniowych we frankach), PKO odkupiłby zaś spółkę, która należy do liderów rynku leasingowego".  Biuro prasowe PZU nie chce komentować sprawy ewentualnego zakupu banku Raiffeisen.  Podobnie odmówił dziennikowi komentarza w tej sprawie  Wojciech Sobieraj, prezes Aliora.

Aktywa TFI powyżej 302 mld zł

W pierwszym półroczu 2016 r. towarzystwa funduszy inwestycyjnych  (TFI)  zarobiły na czysto 240 mln zł, o 7,5 proc. mniej niż rok wcześniej - donosi "Parkiet" (Nr z 26.08.2016 r.), powołując się na dane Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Według dziennika, na  pogorszenie  się wyniku netto wpłynął  spadek przychodów z tytułu zarządzania funduszami, o 2,5 proc., do 1,42 mld zł. "Stało się tak mimo wzrostu aktywów funduszy, i to znacznego, bo aż o 14 proc., do przeszło 302 mld zł" - podkreśla gazeta.  Poprawa objęła  bowiem fundusze, na których TFI zarabiają stosunkowo niewiele, czyli portfele służące optymalizacji majątku, tworzone na zamówienie pojedynczych podmiotów, najczęściej firm. "P" wyjaśnia, iż  stawka za zarządzanie nie zależy w tym przypadku od wartości aktywów, ale jest ustalana ryczałtowo i wynosi z reguły kilkaset  tys.  zł  brutto rocznie. Natomiast w  funduszach  aktywnie zarządzanych zmieniła się  struktura aktywów – spadł udział tych wysokomarżowych (ryzykownych), a wzrósł udział  niskomarżowych (bezpiecznych) funduszy - pisze dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT