ZBP: próbowano wyłudzić z banków ok. 1 mln zł dziennie

Po utracie dokumentu tożsamości należy jak najszybciej złożyć zastrzeżenie w międzybankowym  Systemie  Dokumenty Zastrzeżone, aby zapobiec ewentualnemu wyłudzeniu kredytu.  Według informacji Związku Banków Polskich (ZBP), tylko w II kwartale 2019 r. codziennie próbowano w naszym kraju wyłudzić z banków blisko 1 mln zł - donosi "Parkiet" (Nr z 31.07.2019 r.). Dziennik pisze, powołując się na 38. edycję raportu InfoDOK, przygotowanego  przez ZBP, iż  w analizowanym czasie poprzez  wykorzystywanie  cudzej tożsamości próbowano wyłudzić 1,12 tys. kredytów na łączną kwotę ponad 92 mln zł. Przy tym, odnotowano 9 prób wyłudzeń  przekraczających kwotę 1 mln zł, z czego ta  największa próba dotyczyła wyłudzenia na kwotę  20 mln zł (woj. kujawsko-pomorskie) - informuje gazeta. Ponadto, tylko w  ostatnich trzech miesiącach  Polacy zastrzegli 40,5 tys. zagubionych  lub skradzionych dokumentów tożsamości           - podaje dziennik  -  i jest to najwyższy wynik II kwartału jaki odnotowano od 2008 r.

Według  "P", statystycznie do bazy  międzybankowego Systemu Dokumenty Zastrzeżone  trafiało 446 takich dokumentów dziennie. Obecnie zaś w bazie  tej jest niemal 1,8 mln  dokumentów. Jak przyznaje w gazecie  Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP,  "kradzione, oryginalne dokumenty albo te podrabiane, ale z wykorzystaniem prawdziwych danych, to w dalszym ciągu poważne zagrożenie dla całej gospodarki i dla banków oraz różnych firm wykorzystujących dokumenty do weryfikacji tożsamości klientów.” Dokonanie jak najszybszego zastrzeżenia w sytuacji ich utraty jest  więc kluczowe w całym systemie ochrony przed wyłudzeniami.

Zdaniem Grzegorza Kondka,  dyrektora ds.Marketingu i PR w Centrum Prawa Bankowego i Informacji oraz koordynatora społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE, dzięki ostatnim zmianom w prawie, dotyczącymi zakazu handlu fałszywymi dokumentami, oficjalnie wykonanymi do tej pory jako „dokumenty kolekcjonerskie",  będzie nieco łatwiej walczyć z wyłudzeniami. Ekspert podkreśla, iż  "nadal niezmiernie ważne będzie to, jak zachowa się osoba, która dokumenty utraciła: czy i jak szybko dokona zastrzeżenia w Systemie Dokumenty Zastrzeżone" – podaje dziennik. Od 2008 r.  zablokowano dzięki temu  niemal  82,1 tys. prób wyłudzeń kredytów o łącznej wartości niemal 4,6 mld zł.

 

 

UOKiK:Idea Bank wprowadzał  konsumentów w błąd podczas sprzedaży obligacji GetBack

 

Zdaniem  Urzędu Ochrony Konkurencji i  Konsumentów (UOKiK), Idea Bank złamał prawo podczas sprzedaży obligacji GetBack- u, wprowadzając  konsumentów w błąd.  Jak powiedział Marek Niechciał,  prezes UOKiK, wydana przez urząd  po zakończeniu części postępowania wobec Idea Banku decyzja częściowa "będzie istotnym wsparciem dla poszkodowanych konsumentów w dochodzeniu roszczeń - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 01.08.2019 r.).

Postępowanie UOKiK dotyczyło dwóch zarzutów wobec banku - wyjaśnia dziennik -  wprowadzania w błąd klientów oraz tzw. missellingu, czyli sprzedaży produktu lub usługi, która nie jest dostosowana do potrzeb klienta.  

Szef UOKiK oświadczył, iż , "decyzja częściowa oznacza, że postępowanie administracyjne przeciwko Idea Bankowi nie zostało jeszcze ostatecznie zakończone", zaś w decyzji końcowej zostaną  rozstrzygnięte także  zarzuty związane  z tzw. missellingiem. " Aktualnie trwa analiza zebranego w sprawie obszernego materiału dowodowego" - stwierdził M. Niechciał.

 Zdaniem prezesa UOKiK, w razie potwierdzenia  się zarzutów, spółce może grozić kara finansowa, stanowiąca do 10 proc. jej obrotu oraz "konieczność usunięcia skutków niekorzystnych praktyk wobec klientów" - podaje gazeta.

UOKiK  w październiku 2018 r  postawił Idea Bankowi zarzuty stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. W tym czasie do urzędu wpłynęło ponad 520 skarg, z których wynikało również,  że "przedstawiciele Idea Banku podawali klientom wprowadzające w błąd informacje, np. o tym,  że obligacje GetBack przyniosą im gwarantowany zysk"- przypomina "DGP" - oraz przekonywali, że dostęp do nich jest limitowany. Przeprowadzona zaś przez UOKiK kontrola w samym banku, pobranie dokumentów, "przesłuchania ówczesnych władz Idea Banku, sprzedawców" potwierdziła  te  zarzuty - stwierdził szef UOKiK.

"Stwierdziliśmy praktyki, któr e nigdy nie powinny mieć miejsca w instytucji zaufania publicznego, na jaką kreuje się bank" – powiedział M. Niechciał.

Według dziennika, decyzja częściowa UOKiK ws. wprowadzania w błąd klientów przez Idea Bank podczas sprzedaży obligacji GetBack, nie jest jeszcze prawomocna. Bank ma 30 dni na odwołanie się od niej do sądu. Jednak kiedy decyzja prezesa UOKiK, stwierdzająca naruszenie prawa przez przedsiębiorcę się uprawomocni, będzie ona miała charakter prejudykatu - podkreśla "DGP". Gazeta wyjaśnia, iż  "ustalenia urzędu, co do faktu stosowania takich praktyk są wiążące dla sądów powszechnych, w przypadku rozpatrywania indywidualnych spraw z udziałem konsumentów, w zakresie zakwestionowanych w decyzji praktyk. Na decyzję UOKiK konsumenci mogą się także powołać przy składaniu reklamacji".  Ponadto, "każdy konsument, który toczy spór sądowy, może wystąpić z wnioskiem o wyrażenie istotnego poglądu w swojej sprawie przez prezesa UOKiK lub Rzecznika Finansowego" - podkreśla dziennik.

 

 

Po sprzedaży kredytu innemu podmiotowi  sytuacja dłużnika się pogorszy

 

Według  "frankowiczów",  uchwalona w styczniu 2019 r. nowelizacja ustawy – Prawo bankowe, w ramach której wprowadzono przepis, iż bank nie musi pytać kredytobiorcy o zgodę na zmiany w hipotece, to działanie na rzecz banków z dużymi portfelami kredytów walutowych - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr 29.07.2019 r.). Gazeta twierdzi, iż "w rzeczywistości chodziło o ułatwienie ratowania banków zagrożonych upadłością. A propozycja zmiany wyszła nie od instytucji komercyjnych, które udzielały hipotek w walutach, tylko ze strony sektora banków spółdzielczych ".Resort finansów nie wyjaśnił jednak dziennikowi, jak wnioskodawcy uzasadniali potrzebę tej nowelizacji. Według relacji "osoby ze środowiska spółdzielców",  potrzeba noweli ustawy  wynikła "po pierwszych poważnych problemach w bankach spółdzielczych, które miały miejsce w latach 2016–2018". Wówczas okazało się - podaje "DGP" –  że udzielanie wsparcia płynnościowego napotyka poważne problemy. Jedna z barier dotyczyła przepisywania hipotek. Według pisma z sektora   spółdzielczego,  przy istniejącej regulacji Art. 95 Prawa bankowego, "każde przeniesienie wierzytelności będzie wymagało zebrania oświadczeń od klientów banku znajdującego się w trudnej i zazwyczaj gwałtownie pogarszającej się sytuacji płynnościowej. W przypadku istniejącego wśród klientów tego banku zaniepokojenia, co do jego rzeczywistej sytuacji finansowej,  w większości sytuacji będzie to prowadzić do powstania lub pogłębienia runu na bank". Ma to zaś  "istotne znaczenie dla stabilności sektora bankowego w Polsce, w tym głównie dla sektora banków spółdzielczych” . W opinii gazety, sprawne przenoszenie hipotek i brak związanego z tym ryzyka mają znaczenie  "nie tylko dla banków spółdzielczych i ich zrzeszeń, ale też dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego czy dla banków komercyjnych – o ile decydowałyby się na pomaganie będącemu w trudnej sytuacji konkurentowi".

Frankowicze obawiają się, że nowy przepis - tłumaczy "DGP" -  może być wykorzystywany przez banki do sprzedaży kredytów walutowych. „Miałoby to pozwolić im uniknąć strat związanych z ewentualnym, negatywnym dla kredytodawców orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącym tego typu hipotek".  Tymczasem Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uważa, iż „aktualne rozwiązania prawne pozwalają bankom na względnie swobodny obrót wierzytelnościami, nie jest on jednak dowolny”. Jednak zdaniem  nadzoru finansowego, po przelewie wierzytelności „sytuacja prawna dłużnika nie powinna ulec pogorszeniu". Albowiem wraz z wierzytelnością  przechodzą  na  nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki - podkreśla gazeta. A cesjonariusz nie może żądać od dłużnika świadczenia w większym rozmiarze niż bank. "Nie zawsze można uniknąć zmiany wierzyciela. Niezależnie natomiast od tego, kto nim pozostaje, dłużnik musi spłacić swoją wierzytelność, może jednak podnosić w stosunku do nabywcy wierzytelności te same zarzuty, które przysługują mu wobec pierwotnego wierzyciela (tj. banku)”- podsumowuje dziennik.

Według "DGP",  który powołuje się na KNF, po sprzedaży kredytu sytuacja dłużnika się pogorszy, gdyż nie będzie już mógł sądzić się z bankiem podlegającym nadzorowi KNF. "Za to będzie musiał wytoczyć pozew jakiemuś innemu – zapewne nieregulowanemu podmiotowi, być może spoza Polski". Sytuacja frankowiczów stała się więc dość przewidywalna - twierdzi gazeta.

 

 

Bankowcy coraz mniej popierają wprowadzenie euro

 

W 2019 r. spadło poparcie środowiska bankowego dla wprowadzenia w Polsce  euro - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 30.07.2019 r.). Według gazety, która powołuje się na komunikat  Związku Banków Polskich (ZBP) oraz Kantar TNS, obecnie odsetek zwolenników przyjęcia wspólnej waluty wynosi 43 proc., co oznacza spadek o 8 pkt. w porównaniu do 2018 r. Zdaniem przebadanych przez Kantar TNS bankowców, "Bilans potencjalnych korzyści i szkód wynikających z wprowadzenia euro dla różnych interesariuszy wypada pozytywnie dla banków działających w kraju oraz dużych przedsiębiorstw i korporacji" - podaje dziennik. Ponadto, z badania wynika, że 36 proc. ankietowanych  (rok do roku mniej o 2 p.p.) dostrzega korzyści w przyjęciu euro dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), zaś odmiennego zdania jest również 36 proc. badanych (rok do roku więcej o 7 p.p.). Badanie wykazało także, iż w stosunku do minionego roku odnotowano wyraźny przyrost negatywnych opinii dotyczących efektów wprowadzenia euro dla różnych grup interesariuszy w Polsce. Natomiast w  "ocenie korzyści i strat dla gospodarstw domowych",  49 proc. badanych sądzi, że przyjęcie wspólnej waluty przyniesie konsumentom więcej szkód niż korzyści, zaś  28 proc. ankietowanych jest odmiennego zdania. W opinii uczestników badania, "przyjęcie euro przyniesie tej grupie więcej korzyści, niż szkód" - informuje "PB".

W sondażu przeprowadzonym w lipcu br. wzięło udział  120 placówek bankowych z całego kraju.

 

 

Banki nie chcą odpuścić  frankowiczom

 

Sądowe sprawy hipotek walutowych mogą kosztować sektor 60 mld zł, ale na ugody banków z klientami się nie zanosi - komentuje "Rzeczpospolita" (Nr z 26.07.2019 r.) wyniki swojej ankiety, przeprowadzonej wśród instytucji mających najwięcej takich hipotek. Wynika  z niej, iż klienci mający mieszkaniowe kredyty walutowe nie powinni liczyć na atrakcyjne warunki przewalutowania oferowane przez banki. Zdaniem gazety, nie spowoduje  tego także przyjęta właśnie nowelizacja ustawy o wsparciu kredytobiorców walutowych, gdyż  usunięto z niej zapis o funduszu konwersji. Ponadto, "wygląda na to, że nie zrobi tego również miecz Temidy wiszący nad bankami". Przynajmniej na razie - tłumaczy dziennik. Żaden z banków zapytanych przez „Rz" nie planuje w tej chwili takich działań. Instytucje bankowe nadal chcą grać twardo. Nie zamierzają zmniejszyć ryzyka wielkich strat ze względu na procesy sądowe i nie będą oferować konwersji po kursie znacznie niższym od rynkowego - prognozuje gazeta. Zwłaszcza, że nie zmusił ich do tego wzrost wymagań kapitałowych wobec banków mających hipoteki walutowe. Zdaniem Łukasza Jańczaka, analityka Ipopemy, "teraz jest już za późno dla banków, aby zacząć poważnie negocjować z klientami i oferować im przewalutowanie hipotek na atrakcyjnych dla nich warunkach”. Tyle, że "kula śnieżna pozwów frankowych może się dopiero rozpędzać" i w najgorszym przypadku przewalutowanie hipotek według zasad wynikających z ostatnich orzeczeń sądów może kosztować banki nawet 60 mld zł. Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk Haitonga przestrzega, iż to mogłoby zachwiać sektorem. W jej  ocenie, "być może potrzebne byłoby działanie ustawowe, aby do tego nie doszło" – podaje dziennik. Według niektórych ekspertów bardziej realne są straty rzędu 15–20 mld zł, czyli nieco więcej niż roczny zysk sektora. To wciąż bardzo dużo, ale i tak "nie skłania to banków do rozbrajania tykającej sądowej bomby" - zauważa "Rz". Dziennik tłumaczy, że kredyty tego typu wciąż dobrze się spłacają i nie stanowią dziś istotnego problemu. A banki czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT