Za brak składek odpowiada system komputerowy ZUS ?

ZUS nie przelał składek za urlopy macierzyńskie i wychowawcze w latach 1999-2001. To może oznaczać dla tych kobiet  nich niższą emeryturę. ZUS zaś sprawę ukrywa – donosi  "Gazeta Wyborcza" ( Nr z  28.01.2008 r.). Według gazety, na kontach  emerytalnych  tych kobiet w ZUS i  w OFE nie ma  ani złotówki  za okres ich  opieki nad dzieckiem. Brakuje po kilka tysięcy zł na głowę – szacuje dziennik. Tymczasem  -przypomina gazeta -  za 11 miesięcy czeka nas rewolucja w wypłacaniu emerytur z ZUS i OFE i  każdy dostanie tyle pieniędzy, ile przez lata odłożył składek. Robert Gwiazdowski, który w latach 2006-07 był przewodniczącym  rady nadzorczej ZUS,  powiedział „Wyborczej”, że zarząd  zakładu go o tym nie informował.
”Z prawnego, moralnego i etycznego punktu widzenia sprawa jest skandaliczna. To wygląda tak, jakby państwo karało za urodzenie dziecka” – powiedział Gwiazdowski. Według gazety, ZUS nie poinformował  o sprawie także samych zainteresowanych kobiet. Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS zapewnia, że  składki te będą zaksięgowane do końca tego roku.  Dlaczego dopiero teraz ?  ZUS miał  w pierwszych latach wprowadzania reformy emerytalnej problemy z oprogramowaniem do przetwarzania dokumentów i  przez dziewięć lat awarii nie usunął - zauważa „Wyborcza”.
Robert Gwiazdowski powiedział gazecie, że jeśli nawet zakład naprawi system komputerowy, to pozostanie pytanie, ile pieniędzy zwrócić kobietom. Gdyby ZUS przekazał ich składki na konta OFE na czas, a więc np. w 1999 r., fundusze mogłyby je przez blisko dziewięć lat inwestować i pomnażać.

ZUS nie przekazał OFE 2,5 mld zł składek emerytalnych

Fundusze wciąż nie otrzymały od ZUS 2,5 mld złotych zaległych składek. Jeśli nie one wpłyną do 1 stycznia 2009 r., emeryci będą musieli się odwołać do sądu – twierdzi „Rzeczpospolita”(Nr z 1.01.2009 r.  W opinii dziennika, wszystkich składek nie udało się przekazać do tej pory dlatego, że system informatyczny ZUS, który przetwarza miliardy informacji, ciągle nie radzi sobie ze składkami, jakie do niego trafiły od początku reformy emerytalnej w 1999 r. Większość błędów w deklaracjach składanych przez firmy została już usunięta, ale wciąż powraca problem składek ubezpieczeniowych za okresy urlopu macierzyńskiego i wychowawczego od stycznia 1999 do maja 2001 r. zaległości. Dotyczy to przeszło 600 tys. kobiet, które  w tym czasie musiały same zgłosić do ZUS, że są na takim urlopie. ZUS przejmował wówczas obowiązki związane z rozliczeniem składek na ubezpieczenia. Część kobiet jednak o tym nie wiedziała i nie zgłosiła się do ZUS. Od 1 czerwca 2001 r. ten obowiązek przejęli pracodawcy, wtedy też skończyły się kłopoty ze składkami. Według „Rzeczypospolitej”, od połowy 2001 r. podjęto już kilka prób zarejestrowania tych składek na kontach emerytalnych, jednak żadna się nie powiodła. Ostatnia, dotycząca przetworzenia danych za styczeń 1999 r., zakończyła się po prawie pół roku temu. Trudno jednak mówić o sukcesie, gdyż nie zostały one jeszcze zarejestrowane na kontach emerytalnych. Piotr Starzyk, wiceprezes ZUS do spraw informatyki twierdzi – pisze gazeta -  że ZUS dokładnie wie, za jakie osoby i za jaki okres należy sporządzić dokumenty ubezpieczeniowe i rozliczyć należne składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, w tym składki na OFE (ze względu na skalę zadania przewidziany i przygotowywany był w pełni automatyczny sposób rozliczenia). Zdaniem Joanny Owczarek, eksperta z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, termin ostatecznego przekazania składek opłaconych do końca 2002 r. jest jednak ciągle przesuwany. Z kolei Wiesława Taranowska, wiceprezes Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych uważa, że „niewielkie składki od zasiłku w okresie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego zostaną zrekompensowane wysokimi odsetkami za tamten okres.”

Poszkodowane kobiety otrzymają  z ZUS zaległe składki

Według szacunków „Gazety Wyborczej”(Nr z  29.01.2008 r.) wypłata zaległych składek będzie kosztować ZUS około 3.3 mld zł, to jest około 2,5 mld zł należności oraz 800 mln zł odsetek. Rzecznik prasowy ZUS, Jacek Dziekan, nie umiał odpowiedzieć gazecie, skąd zakład weźmie na to pieniądze. „Wyborcza” pisze, że najwięcej czasu zajęło urzędnikom ZUS ustalenie, ile kobiet zostało poszkodowanych. W latach kiedy nie funkcjonował dobrze system komputerowy urodziło się ponad 1,1 mln dzieci, a około 150 tys. Polek było na urlopach wychowawczych z dziećmi urodzonymi wcześniej. Jedną z poszkodowanych jest także – pisze dziennik – byłą minister pracy Joanna Kluzik – Rostkowska. W opinii „Wyborczej”, jeżeli nawet ZUS odda pieniądze z ustawowymi odsetkami (od  1999 r.- 2001 wynosiły one od 11,5 do 33 proc.), kobiety te i tak będą stratne, ponieważ tych pieniędzy nie mogły inwestować otwarte fundusze emerytalne. W opinii J.Kluzik-Rostkowskiej, rząd powinien ustalić , kto ponosi winę za te zaległości. Czy tylko ZUS, czy także firma odpowiedzialna za komputeryzację zakładu. I jeśli okaże się, że wina jest po obu stronach, zapłata karnych odsetek winna być rozłożona równomiernie na obie instytucje.

Zakłady emerytalne powstaną z opóźnieniem

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej rozważa możliwość, że powstanie zakładów emerytalnych zostanie opóźnione nawet o kilka lat. W tym czasie wypłatami emerytur miałyby zająć się Otwarte Fundusze Emerytalne. Zdaniem Agnieszki  Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej („Dziennik.WSJ”, Nr z 29.01.2008 r.),  koniecznym jest, aby to towarzystwa ubezpieczeniowe utworzyły zakłady emerytalne. Dlaczego ? ponieważ mają one potrzebne doświadczenie w zarządzaniu  ryzykiem długowieczności. Jednak  obowiązkiem będzie  też – twierdzi A.Chłoń-Domińczak -  określenie formy licencyjnej na prowadzenie takiej działalności. Zdaniem wiceminister, dostrzegalne są także argumenty przeciw tworzeniu nowych instytucji, mających się zająć wypłatami świadczeń emerytalnych. Możliwe jest również powstanie publicznego zakładu emerytalnego, którego powstanie cieszyło się dużym poparciem w konsultacjach społecznych – twierdzi wiceminister resortu pracy.

PIPUiF postuluje wprowadzenie ulg podatkowych  dla oszczędzających w IKE

W opinii „Gazety Prawnej”(Nr z 29.01.2008 r.), która powołuje się na analityków OECD,  wdrożony w Polsce system emerytalny może prowadzić do zagrożenia ubóstwem osób o niskich zarobkach. W marcu br. ma ruszyć  akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o zachętach podatkowych do oszczędzania w ramach III filaru ubezpieczeń społecznych- informuje dziennik.  Projekt,  przewidujący zwolnienie z podatku oszczędności emerytalnych  ma pomóc w gromadzeniu dodatkowych oszczędności.. Organizator projektu ustawy -  Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych  (PIPUiF) chce, żeby każdy oszczędzający w IKE mógł odpisać sobie nawet 12 tys. zł odłożonych na konto od podstawy opodatkowania. Oznacza to, że korzyść podatkowa wyniesie przynajmniej 19 proc. wpłaconych na IKE kwot. Według Andrzeja Sankowskiego, prezesa PIPUiF, projekt zamierza   uwzględnić tylko najważniejsze kwestie: ulgi podatkowej i wysokości wpłat, resztą kwestii szczegółowych mogłoby się zająć Ministerstwo Finansów.  Chodzi na przykład o kwestię poziomu alokacji inwestowanych przez klientów środków czy też ich dostępność w trakcie trwania okresu oszczędzania. Albowiem m.in. niska marża, jaką mogły uzyskać instytucje finansowe na tym produkcie, spowodowała ich  małe zainteresowanie oferowaniem tegoż produktu. „Gazeta Prawna”  podaje, że  średnia stopa zastąpienia netto w krajach OECD dla zarabiających najmniej wynosi 83,2 proc., a dla lepiej zarabiających 60,6 proc. W Polsce po reformie będzie to odpowiednio 74,5 proc. i 77,1 proc., podczas gdy przed reformą wskaźniki te wynosiły 96,1 proc. i 69 proc. A  takie zmiany-  według analityków OECD - przerzucają korzyści reformy z najmniej i średnio zarabiających na tych najlepiej uposażonych, co może w przyszłości spowodować większą presję na system pomocy społecznej.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT