Za czerwień na giełdach odpowiadają roboty i indeks strachu?

Takiego tygodnia,  jak  ostatnie siedem dni  na światowych giełdach, a więc i na warszawskim parkiecie   nie było od lat. Na giełdy wróciła dawno niewidziana zmienność – obok zieleni brylował kolor czerwony. Ceny akcji  wędrowały  to  gwałtownie w dół, to znowu rosły. Jednak  spadków kursów  było więcej - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 12.02.2018 r).  I tak, gdy  w   minionym tygodniu amerykański indeks Dow Jones Industrial Average zanotował spadki rzędu 4 proc., to warszawskie indeksy giełdowe  traciły jeszcze więcej. Na przykład  WIG stracił 4,7 proc. i  był to najgorszy wynik od stycznia 2016 r. " Na zamknięcie piątkowej sesji  główny warszawski indeks miał 61,9 tys. pkt, najniższą wartość od sierpnia zeszłego roku. Inwestorzy wyprzedawali przede wszystkim akcje największych spółek – WIG20 stracił w ciągu tygodnia niemal 5 proc. Obrazujący koniunkturę w grupie firm o średniej kapitalizacji wWIG40 stracił w tym czasie 4,7 proc." - informuje "DGP".   Odwrót do rynku akcji negatywnie odbił się na notowaniach złotego. Gazeta tłumaczy, iż do tak znacznych wahań notowań giełdowych przyczyniły się roboty, przede wszystkim te zainstalowane  w Nowym Jorku . Albowiem "duża część handlu jest zautomatyzowana. To algorytmy odpowiadają za bieżące decyzje o kupowaniu bądź sprzedawaniu akcji. Są w stanie przeprowadzić wiele transakcji w ciągu krótkiego czasu. Silniejszy impuls w postaci taniejących akcji jest przez algorytmy wzmacniany, gdy uruchamiają się transakcje stop-loss (przy określonym poziomie ceny walory są sprzedawane, by uciąć straty)" - podkreśla dziennik. Zdaniem "DGP",  ostatnie spadki  na giełdach wiążą  się także ze wzrostem popularności transakcji pochodnych powiązanych z indeksem VIX, zwanym też „indeksem strachu”,  który mierzy  oczekiwaną zmienność notowań. Jeśli więc  "indeks notowań opcji na zmiany cen idzie w górę, oczekiwane zmiany cen rosną, jeśli w dół – maleją. W ostatnich kwartałach VIX systematycznie się obniżał. Rosły zyski (i popularność) funduszy, które liczyły na dalszy spadek zmienności". W opinii gazety, kiedy  indeksy spadają o więcej niż 10 proc.,  można już  mówić o korekcie, czyli zakończeniu trendu wzrostowego. "Z korektą mamy już do czynienia w USA, Japonii, Hongkongu, Niemczech, Hiszpanii i kilku mniejszych rynkach. Wiele innych giełd – w tym nasza – jest na granicy" - twierdzi "DGP".

Inwestycje kapitałowe  najbardziej opłacalne w ciągu ostatniej dekady  

Z  opłacalnością inwestycji bywa różnie. Na przykład  bierna postawa tych, którzy ulokowali swoje oszczędności 10 lat temu, nie przyniosła dobrych efektów - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 10.02.2018 r.). Wprawdzie "cieszy ponad 43-proc. zysk z lokat rocznych, które przynajmniej do 2012 r. przynosiły przyzwoite odsetki, ale tylko na oko. (...)  część tego zysku zjadł 19-proc. podatek od zysków kapitałowych, a drugą część inflacja, która w tym czasie wyniosła 20,5 proc." - zauważa gazeta. Zdaniem dziennika, znacznie zyskowniejsze było systematyczne oszczędzanie poprzez zakup dwuletnich obligacji skarbowych (są dostępne w PKO BP).  Nieźle wypadają też w porównaniach 10-letnie obligacje emerytalne. "Rz" szacuje, że ci, którzy je kupili dziesięć lat temu, zarobili prawie 62 proc., choć  wprawdzie nie "tyle, ile można było zyskać przy pierwszej emisji, kiedy zysk wyniósł ponad 84 proc., ale mimo to inwestycję tę (...) można uznać za bardzo sensowną". W opinii dziennika, trudniejszym  był wybór funduszu papierów dłużnych, albowiem najwięcej zarobić mógł tylko ten, kto miał szczęście lub postawił na dywersyfikację, a to  zawsze zwiększa bezpieczeństwo  inwestycji. Średni zysk z funduszy obligacji wyniósł 55 proc. Jeszcze słabszy okazał się  średni wynik funduszy akcji, choć teoretycznie zysk z nich powinien być najwyższy. "Nie dotyczy to najlepszych funduszy akcji. Na nich przez dziesięć lat można było zarobić nawet ponad 130 proc. Ale fundusz, który znalazł się na trzecim miejscu w naszym rankingu, przyniósł stopę zwrotu niższą niż najlepszy fundusz obligacji" - podaje "Rz". I podkreśla, że na najlepszym z funduszy akcyjnych zarabiało się 8,7 proc. średnio w roku. Realnie więc zysk przewyższał inflację.  Ponadto, w ciągu ostatniej dekady WIG wzrósł o 38 proc. Tak więc, "kto nie poświęcił czasu na wyłuskiwanie giełdowych rodzynków, wiele nie zyskał. Niektórzy są wręcz na minusie" - komentuje  dziennik.  W omawianym czasie  "zysk z lokat i obligacji był duży, bo i stopy procentowe w latach 2008–2012 były wysokie, ale zyski zjadała inflacja. Wysokie stopy wpływały natomiast na obniżenie zyskowności inwestycji w akcje. Swoje zrobił też kryzys po 2008 r. i utrata zaufania do funduszy po wielkim optymizmie w 2007 r." -  informuje gazeta.

KRD:  typowy polski pożyczkobiorca to  młoda  kobieta  z małej miejscowości

Według danych  Krajowego  Rejestru  Długów,  typowy polski pożyczkobiorca jest młodą  kobietą  z małej miejscowości,  pożyczającą  pod wpływem impulsu - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 12.02.2018 r.).  Z kolei mieszkańcy dużych miast preferują banki: ok. 44 proc. wszystkich dłużników bankowych to właśnie oni - twierdzi dziennik. Natomiast po tzw. chwilówki najczęściej sięgają mieszkający we wsiach i małych miasteczkach (41 proc. wszystkich dłużników).  Gazeta podaje za KRD, że dłużnicy banków to w przeważającej liczbie mężczyźni (61 proc. kredytobiorców). "Jest ich nie tylko więcej niż kobiet, ale i średnia kwota zaległości jest w ich przypadku wyższa: wynosi 62,1 tys. zł w porównaniu z 57,7 tys. zł średniego długu kobiety. I odwrotnie, w firmach pożyczkowych problemy ze spłatą mają przede wszystkim kobiety.
Ponadto, z  danych  KRD widać, że kobiety w sumie zaciągnęły więcej pożyczek, których nie są w stanie spłacać (51,6 proc. wszystkich pożyczek). Wyraźnie większa jest także średnia wartość ich długu  podaje  -   "DGP".  
Krajowy Rejestr Długów stworzył profil osoby, mającej   problemy ze spłatą długu w firmie pożyczkowej,  na podstawie danych ze swojej bazy, m.in.   porównując   przeterminowane należności wobec pozabankowych pożyczkodawców i banków. I klienci tych instytucji finansowych wyraźnie się od siebie różnią  - pisze gazeta.

Z  bankowości mobilnej korzysta już ponad 9  mln Polaków

Co trzeci Polak korzysta z bankowej aplikacji mobilnej - informuje "PRNews.pl"(www.prnews.pl  z 15.02.2018 r.), powołując się na  najnowszy   raport Urzędu  Komunikacji Elektronicznej (UKE), podsumowujący wyniki badania, jak Polacy korzystają na co dzień z usług telekomunikacyjnych , w tym z internetu w telefonie, z  bankowości mobilnej i płatności zbliżeniowych. I tak, respondenci (badanie przeprowadzono na  ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 15+)   najczęściej używają internetu w telefonie do przeglądania stron www (75,5 proc.), obsługi programu pocztowego (63,4 proc.), korzystania z portali społecznościowych (61,9 proc.) - podaje portal. Natomiast  aplikacje mobilne wykorzystuje  53,7 proc. badanych. Z kolei robienie zakupów znajduje się dopiero na 7 pozycji (28,1 proc.) wskazań. Ponadto, z raportu UKE wynika, iż , trzech na dziesięciu badanych   posiada aplikację bankową w swoim telefonie (30,0 proc.), z której niespełna połowa korzysta kilka razy w tygodniu. Raz dziennie robi to 10 proc., a kilka razy dziennie aż 8 proc.
Zdecydowanie mniej  osób decyduje się na zbliżeniową płatność telefonem. Z tej możliwości korzysta kilka razy w tygodniu  jedna czwarta posiadaczy aplikacji bankowej (26,1 proc.) - pisze "PRNews.pl" .
Według portalu, banki mają ponad 9 mln użytkowników bankowości mobilnej. Użytkowników aplikacji jest jednak mniej. Na koniec III kwartału 2017 r. banki miały ich 5,1 mln.

Teraz łatwo o bonus z banku

Po letnich  wakacjach każdy bank będzie już  musiał mieć w swojej ofercie darmowe konto - przypomina "Gazeta Wyborcza"(Nr z 15.02.2018 r.). Taki obowiązek nakłada bowiem na te instytucje finansowe   nowelizacja ustawy o usługach płatniczych - pisze dziennik. Ma to być remedium na sytuację, że obecnie blisko 15-20 proc. dorosłych Polaków nie ma swojego konta  w banku. Nowe przepisy mają więc  zachęcić do korzystania  z usług finansowych tych, którzy "wolą trzymać oszczędności w skarpecie, a pensję dostawać w kopercie". Zdaniem "Wyborczej", oferta darmowego konta jest  kuszącym rozwiązaniem,   zwłaszcza dla tych, którzy do tej pory płacili kilka czy nawet kilkanaście złotych za prowadzenie konta. Jeśli więc nie chcą zmieniać banku, to "w dość prosty sposób mogą pozbyć się miesięcznej opłaty za rachunek" – poprzez zamianę konta płatnego na darmowe . Gazeta twierdzi, iż  nowelizacja ustawy może więc wprowadzić na rynku bankowym spore zamieszanie. Przed bankowcami pojawiło się  bowiem nie lada wyzwanie: jak  skutecznie  zachęcić dotychczasowych klientów do pozostania u nich, zamiast migracji  do bezwarunkowo darmowych kont, które po wakacjach będzie miał w ofercie każdy bank. Większość banków  postawiła  więc na promocje,  dodatkowe bonusy czy  konta czasowo zwolnione ze wszystkich opłat. Na ile to zatrzyma  exodus klientów?

Coraz więcej Polaków ma problem ze spłatą długów

Mimo rekordowej poprawy w portfelach Polaków (w ciągu ostatnich dwóch lata   nasze dochody rosną ze względu zarówno na program 500+, jak i na szybszy wzrost płac),   w 2017 r.  złe  długi urosły w ujęciu rocznym aż o 20 proc. - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 15.02.2018 r.). Przy tym, jak komentuje  dziennik,  w Polsce  czarne listy dłużników puchną coraz szybciej.  Na koniec 2017 r.  było  już 2,5 mln  Polaków mających problem z obsługą swoich zobowiązań, czyli o 8 proc. więcej niż rok wcześniej – pisze gazeta, powołując   się na  ostatni  raport  BIG  InfoMonitor. Co istotne, jeszcze szybciej rośnie wartość złych długów. Stanowią one już 64,5 mld zł, czyli  o 20 proc. więcej niż w 2016 r. Informacje z raportu   BIG  InfoMonitor potwierdzają  także  dane Krajowego Rejestru Długów BIG  (KRD BIG) przygotowane dla "Rzeczpospolitej". Jak  podkreśla dziennik,  "zadłużenie konsumentów notowanych w tej bazie danych (choć mogą się powtarzać) wzrosło w ciągu roku o 9 mld zł, czyli o 28 proc."  Jest  to już drugi rok z rzędu , kiedy odnotowuje się  coraz większe kłopoty  Polaków z obsługą zadłużenia -  komentuje "Rz".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT