Za przywilej zakończenia przygody z warszawską GPW trzeba słono dopłacić

Nie jest łatwo wyprowadzić  spółkę z obrotu giełdowego. Tym niemniej od 2014 r. rośnie liczba tzw. delistingów, czyli wycofywania spółek  z  warszawskiego  parkietu Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 03.04.2018 r.). Według gazety,   jeszcze cztery lata temu było ich zaledwie 8, w 2016 już 19 — tyle samo,  co debiutantów na GPW. Natomiast w 2017 r. już  20 podmiotów zdecydowało się zejść z parkietu, czyli o pięć spółek więcej, niż na niego weszło. Oznacza to pierwszy spadek liczby notowanych spółek od 2003 r. - podkreśla dziennik. Z  badania „Premie płacone w wezwaniach na akcje spółek notowanych na GPW”,  przeprowadzonego przez  KPMG, firmę audytorsko-doradczą wynika zaś, iż "od 2010 r. średnie ostateczne premie (ważone wartością wezwania) są wyższe od początkowych. Rok temu różnica ta wynosiła 5 pkt. proc., 2 lata temu 9,5 pkt. proc., a w 2015 r. tylko 1 pkt proc."- pisze "PB". Natomiast  mediana premii za przejęcie kontroli w badanym okresie wyniosła 13,5 proc., "co jest stosunkowo niską wartością w porównaniu z 31,3 proc. dla świata. W Stanach Zjednoczonych wynosi ona aż 36,9 proc., natomiast we Francji jest ona nieco zbliżona do naszej i wynosi 19,6 proc." Eksperci KPMG przeanalizowali 238 wezwań do sprzedaży akcji spółek publicznych nad Wisłą od 2009 r. Trzy czwarte z nich zakończyło się sukcesem, a w 73 z tych przypadków chodziło o przejęcie kontroli nad przedsiębiorstwem - podaje dziennik. 
Ponadto, w badaniu KPMG zauważono również różnicę w premiach między wezwaniami w celu zdjęcia spółki z giełdy, a tymi przeprowadzanymi wyłącznie w celu przejęcia kontroli (bez zamiaru delistingu). Średnie arytmetyczne z lat 2010-17 wynoszą — odpowiednio — 25,8 i 14,3 proc. (a wiec 11,5 pkt. proc. różnicy). "Pokazuje to, że za przywilej zakończenia przygody z parkietem giełdowym w Polsce trzeba słono dopłacić" - twierdzi "PB".

W 2017 r.  mniejsze zyski  banków w Polsce
 
Rok 2017 był bardzo dobry dla sektora bankowego, głównie za sprawą rosnących dochodów. Jednak zysk netto sektora bankowego w 2017 r. wyniósł 13,6 mld zł i   był o 1,7 proc. mniejszy niż w 2016 r.  Natomiast suma bilansowa wzrosła o 4,1 proc., do 1,777 bln zł - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 05.04.2018 r.) za  GUS.  Łączny wynik z działalności bankowej wzrósł do 61,76 mld zł (wzrost  o 4,1 proc.). Z kolei łączne koszty działania banków  urosły o 4,3 proc. do 33,02 proc. - pisze gazeta. Według dziennika, na wynik banków w 2017 r. składały się zyski netto 598 banków w kwocie 14,5 mld zł  oraz  straty netto 18 banków (12 komercyjnych, w tym 8 oddziałów instytucji kredytowych oraz 6 banków spółdzielczych) o wartości 0,8 mld zł. Odpisy aktualizujące wartość aktywów finansowych wzrosły zaś do 8,26 mld zł (wzrost o 7,8 proc.).  Wynik z tytułu odsetek wzrósł rok do roku o 12,1 proc. do 42,63 mld zł, a wynik z opłat i prowizji wyniósł 13,74 mld zł (o  9,1 proc. wyższy niż rok wcześniej). Przychody banków z tytułu dywidend były niższe o 10,7 proc. i wyniosły 1,2 mld zł - pisze gazeta. Według "Rz", wartość kredytów dla sektora niefinansowego zwiększyła się o 3,2 proc., do 1 040,3 mld zł, a depozytów o 4 proc., do 1 062,5 mld zł. I, zdaniem dziennika, negatywny wpływ na tę zmianę miał spadek wartości kredytów walutowych po umocnieniu złotego.
Działalność operacyjną w końcu grudnia 2017 r. prowadziło 616 banków, tj. o 5 mniej niż rok wcześniej ( 553 banków spółdzielczych i 63  banki komercyjne). Natomiast liczba oddziałów instytucji kredytowych zwiększyła się do 28 - informuje "Rz".

Nowelizacja ustawy o usługach płatniczych na finiszu

W parlamencie RP  kończą się prace nad przepisami, które mają usunąć bariery rozwoju branży fintechów. Dzięki nim dostawcy nowatorskich usług zyskają m.in. dostęp do rachunku klientów banków - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.04.2018 r.). W najbliższym czasie Senat  zajmie się uchwaloną w marcu br. przez Sejm  nowelizacją ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw - pisze dziennik. Według gazety,  uchwalenie nowych przepisów było nieuniknione, gdyż od czasu przyjęcia w ramach Unii Europejskiej jej poprzedniczki, dyrektywy PSD, regulującej rynek płatności detalicznych (dyrektywa 2007/64/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 13 listopada 2007 r. w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego),  nastąpił gwałtowny wzrost innowacji technicznych, a więc gwałtowny wzrost liczby płatności elektronicznych i płatności realizowanych za pośrednictwem urządzeń przenośnych oraz pojawienie się nowych rodzajów usług płatniczych.  Nowa regulacja  wprowadza nowy rodzaj usługodawców na rynku usług płatniczych, tzw. TPP (z ang. Third Party Provider), czyli dostawców niezależnych - podaje "DGP". Będą oni świadczyli przede wszystkim dwa rodzaje usług. Po pierwsze, możliwe stanie się inicjowanie transakcji płatniczej (tzw. PIS). Po drugie, pojawi się usługa dostępu do informacji o rachunku (tzw. AIS), która ma zapewnić  klientowi uporządkowane informacje online o co najmniej jednym lub kilku rachunkach płatniczych, prowadzonych przez dostawców płatniczych. W opinii dziennika, " największą zmianą jest przyzwolenie na inicjowanie transakcji.(...) będzie ono polegać na udzieleniu dostawcy dostępu do rachunku online płatnika – w celu sprawdzenia dostępności środków, zainicjowania płatności, a następnie przedstawienia konsumentowi informacji o tym, że została ona zrealizowana" -  informuje "DGP".  A  zewnętrzny podmiot (np. fintech) będzie legalnie uzyskiwał dostęp do wykonywania operacji na rachunku bankowym klienta. Do tej pory większość polskich banków w swych regulaminach zabraniała bowiem udostępniania rachunku osobom trzecim, co niemalże automatyczne odrzucało reklamację, jeśli doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości w toku płatności. Zdaniem Ministerstwa Finansów, blokowało to  rozwój sektora finansowego. Nowi dostawcy usług w dziedzinie płatności internetowych będą mogli oferować konsumentom możliwość płatności natychmiastowych za rezerwacje internetowe lub zakupy online, bez konieczności posiadania karty kredytowej. Najważniejszą zaś zmianą  dla przeciętnego obywatela jest "modyfikacja zasad odpowiedzialności za nieautoryzowaną transakcję na korzyść najsłabszych uczestników rynku. (...) ograniczono odpowiedzialność płatnika (czyli klienta). Polegać to będzie w szczególności na zobowiązaniu dostawców usług płatniczych do niezwłocznego zwrotu płatnikowi kwoty nieautoryzowanej transakcji. Płatnik nie będzie również ponosił odpowiedzialności, jeżeli nie mógł sobie zdawać sprawy z utraty, kradzieży lub sprzeniewierzenia instrumentu płatniczego" - wyjaśnia gazeta.

Branża handlowa w Polsce ma  ponad 5 mld zł długu

Zatory płatnicze ciągną firmy w przepaść - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 06.04.2018r.). Dziennik podkreśla, ze  opóźnione płatności są  jedną z głównych przyczyn ogłaszania przez przedsiębiorstwa upadłości. I "nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się poprawić", chociaż  kolejne rządy od wielu lat zapowiadają walkę z tym zjawiskiem. W rejestrach BIG Infomonitor i BIK jest aż 264 tys. firm nieregulujących terminowo zobowiązań wobec kontrahentów i banków, a zaległości to w sumie 25,2 mld z - informuje gazeta. Według "Rz", która powołuje się na  badanie przeprowadzone przez Keralla Research,  niemal 40 proc. ankietowanych menedżerów sektora MŚP uważa  zatory płatnicze za drugą, po nietrafionych inwestycjach, przyczynę bankructw przedsiębiorstw. Zdaniem  Sławomira Grzelczaka, prezesa BIG InfoMonitor  „problemy z płatnościami opóźnianymi o co najmniej 60 dni cały czas zgłasza połowa firm". Sprawa jest  poważna, a jej skala wcale się nie zmniejsza. Przy tym  przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że do upadłości mogą doprowadzić nieuregulowane należności wynoszące 20–30 proc. rocznego przychodu – zauważa Grzelczak.
Największe długi - ponad 5 mld zł -  ma branża handlowa, natomiast zadłużenie firm z branży przetwórczej oraz firm budowlanych przekracza próg 4 mld zł.
"Oznaczać to może tylko kolejne kłopoty dla firm z nimi współpracujących, co przełożyć się może na liczbę upadłości" - podkreśla gazeta. Według prognoz KUKE, w  2018 r. można się spodziewać wzrostu liczby upadłości o ok. 3 proc., do poziomu 600. Tym bardzie, że według  Coface, w pierwszym kwartale br.  liczba upadłości i restrukturyzacji już wyniosła 213, czyli w ujęciu rocznym wzrosła o 13 proc. Zdaniem Grzegorza Sielewicza, głównego ekonomisty Coface w Polsce,  opóźnienia w płatnościach dla kontrahentów uległy wydłużeniu. I tak,  9 na 10 firm w Polsce doświadcza opóźnień w spływie należności, a średnie zaległości płatnicze wynoszą ponad 60 dni od wymaganej daty płatności – mówi Sielewicz.

PKO BP liderem w liczbie  reklamacji klientów

W rankingu reklamacji Rzecznika Finansowego (RzF) pierwsze miejsce na podium pod względem ilości skarg klientów bezapelacyjnie zajął  Bank PKO BP - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.04.2018 r.).  Dziennik podaje, iż  łącznie banki odnotowały 233 tys. reklamacji, zaś w sumie we  wszystkich instytucjach finansowych monitorowanych przez RzF klienci złożyli  ponad 317 tys. zażaleń. Rzecznik Finansowy  ma jednak wątpliwości, czy jest to dokładna liczba zastrzeżeń klientów, gdyż  część instytucji finansowych przesłała do  RzF „zaskakująco niskie wartości w stosunku do swoich udziałów w rynku”. W związku z tym, Rzecznik zamierza zwrócić się  do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) o sprawdzenie, czy raportowanie  danych o reklamacjach do RzF było prawidłowe.
"To, że PKO BP jest na czele zestawienia liczby reklamacji, nie powinno dziwić – jest największym bankiem, ma największą liczbę klientów, więc statystycznie zastrzeżeń do jego działalności też może być więcej" - zauważa  gazeta. Natomiast według PKO BP, który obsługuje ponad 9 mln klientów, "liczba reklamacji wynika przede wszystkim z dużej skali działania i jeśli zestawimy ją z liczbą klientów, to ten wskaźnik prezentuje się lepiej niż średnia dla sektora”- pisze  "DGP".
Bank PKO BP jest jednak nieco poniżej średniej liczby reklamacji rozpatrywanych po myśli klienta - podkreśla dziennik. Jeżeli średnia reklamacji pozytywnie rozpatrzonych dla klienta dla sektora bankowego kształtuje się na poziomie  58 proc.,  to w  PKO BP wynosi ona 48,5 proc. - informuje gazeta. I tak, najgorzej pod tym względem jest w Santander Consumer Banku, gdzie na  3606 reklamacji pozytywnie rozpatrzono tylko 153, a więc  niewiele ponad 4 proc.  Z kolei "na drugim biegunie jest ING Bank Śląski, który rozpatrzył pozytywnie ponad 83 proc. zastrzeżeń klientów" - pisze "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT