Zaledwie ok. jedna trzecia członków funduszy emerytalnych zamierza pozostać w OFE

Z danych ZUS wynika, że na koniec dnia 11 kwietnia, deklaracje o pozostaniu w otwartym funduszu emerytalnym złożyło zaledwie 18 tys. 447 osób. Zaś  z sondażu Deutsche Banku  wynika, iż  odsetek osób planujących pozostanie w OFE spadł w kwietniu do 32,1 proc., wobec 34,1 proc. w marcu br. - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 14.04.2014 r.).  Ponadto, spadł także odsetek osób zdecydowanych na odejście z OFE - z 47,9 proc. do 31,3 proc. , natomiast  wzrósł  udział osób niezdecydowanych, który w marcu wynosił 17,9 proc. zaś w kwietniu 36,6 proc.
"Z badań opinii przeprowadzonych na zlecenie Deutsche Bank wynika, że jedna trzecia Polaków, którzy nie ukończyli 64 roku życia, nie są obecnie na emeryturze i w momencie przeprowadzenia badania należeli do OFE, ma zamiar w dalszym ciągu przekazywać część swojej składki emerytalnej do Funduszy (w obu badaniach odpowiednio 32 i 34 proc."- podaje gazeta. I jeśli w  marcu br.  48 proc. respondentów  chciało, aby ich składki trafiały w całości do ZUS (18 proc. nie potrafiło jeszcze wskazać, które rozwiązanie docelowo wybierze), to w kwietniu br. odsetek takich osób, które zdecydowane są odprowadzać składki tylko do ZUS wyniósł już tylko 31 proc. "Równocześnie znacząco (do niemal 37 proc.) wzrosła liczba osób, które nie wiedzą jeszcze jaką opcję wybrać" - podkreśla  dziennik.
W opinii analityków  Deutsche Banku, "duży wzrost liczby osób niezdecydowanych w kwietniu świadczy o tym, że tocząca się wokół reformy OFE debata ma istotny wpływ na opinię publiczną i powoduje, że coraz więcej osób zaczęło zastanawiać się nad wyborem".

Śmierć OFE szybsza niż zakładano ?

Po kilkunastu dniach wolnego wyboru między ZUS i OFE, wszystko wskazuje  na to, że większość naszych składek emerytalnych trafi do ZUS.  Tempo zapisywania się do funduszy jest tak słabe, że na koniec lipca br. może zostać w nich zaledwie 200 tys. Polaków - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.04.2014 r.), czyli około 1,5 proc. spośród 13 mln aktywnych członków OFE , "czyli osób, od których od 2011 r. przynajmniej raz wpłynęła składka".  Liczby drastycznie odbiegają od oczekiwań,  zarówno samych OFE, jak i szacunków rządowych. Albowiem rząd w ustawie budżetowej założył, że do funduszy emerytalnych  trafi połowa ubezpieczonych, czyli ponad 6,5 mln Polaków, zaś  same powszechne towarzystwa emerytalne (PTE)  liczyły, że będzie to 20–30 proc., czyli od ponad 2,5 mln do niemal 4 mln ubezpieczonych. "DGP" szacuje, iż aby  zrealizował się scenariusz rządowy, do funduszy powinno się zapisywać 54 tys. osób dziennie, zaś  przy scenariuszu OFE – od 20 do 32 tys. dziennie. Według gazety, powody niewielkiej liczby składanych oświadczeń są trzy:  nasza słaba znajomość systemu emerytalnego i małe zainteresowanie II filarem;  obowiązujący zakaz reklamy OFE oraz  Tzw. "efekt PIT", czyli odkładanie złożenia tego typu deklaracji na ostatnią chwilę. Zdaniem dziennika, jeśli do OFE zapisze się tylko kilka procent ubezpieczonych, to " fundusze ograniczą się do administrowania dotychczasowymi aktywami wartymi 152 mld zł. Będą musiały jednak je stopniowo wyprzedawać, a pieniądze przekazywać do ZUS". Ponadto, już  w br.  około 1 mln klientów OFE wchodzi w tzw. suwak bezpieczeństwa i ich  aktywa w ciągu 10 lat będą przesyłane z OFE do ZUS. A to  oznacza zmianę pozycji funduszy na rynku – podkreśla "DGP" i dodaje, że "takiego procesu spodziewano się za kilka lat. A okazuje się, że OFE na minusie będą niemal od razu".
Resort finansów szacuje, że w latach 2015, 2016 i 2017 OFE będą przekazywały do ZUS w ramach suwaka ok. 4 mld zł rocznie. Jeśli w OFE zostanie np. 10 proc. ubezpieczonych, to składka wyniesie 600 mln zł rocznie. Czyli co rok OFE będą musiały wyprzedawać aktywa za ponad 3 mld - twierdzi dziennik.  A to wszystko odbije się na giełdowych indeksach.

Emerytury mężczyzn w Polsce  wyższe o 24 proc. od  pobieranych przez kobiety

Z opublikowanego rocznego sprawozdania Komisji Europejskiej na temat równości płci wynika, że w Polsce mężczyźni zarabiają średnio o 6 proc. więcej niż kobiety. Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 15.04.2014 r.),  różnica ta należy do najmniejszych w UE. Kobiety częściej pracują one w niepełnym wymiarze czasu pracy i przerywają karierę zawodową, aby zająć się osobami wymagającymi opieki - zauważa gazeta. Przy tym,  niewielka różnica w zarobkach przekłada się na stosunkowo niewielką różnicę w późniejszych świadczeniach emerytalnych. W Polsce emerytury mężczyzn są wyższe o 24 proc. od tych pobieranych przez kobiety, podczas gdy płeć piękna otrzymuje w Unii Europejskiej świadczenia średnio o 39 proc. niższe od mężczyzn - podaje dziennik. Współczynnik 24 proc.  różnicy w emeryturach plasuje Polskę w europejskiej czołówce;  lepiej sytuacja prezentuje się m.in. na Malcie, Litwie, w Estonii, Danii  - twierdzi dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT