Zbliżeniowe karty płatnicze bezpieczną formą dokonywania płatności

Czy jest możliwe, aby na przykład  w  komunikacji miejskiej  ukraść  środki z konta pasażerów  za pomocą  terminala obsługującego płatności zbliżeniowe?  Przedstawiciele banków i organizacji płatniczych zapewniają, że  kradzież wykonana w taki sposób jest wręcz niemożliwa - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 13.05.2016 r.).  Zdaniem  przedstawicieli  polskiego biura Visa Europe,  nie ma powodów do obaw.  "Transakcje zbliżeniowe mogą zostać pozytywnie wykonane jedynie na odległość do kilku centymetrów - ciężko więc byłoby zrobić to "po kryjomu" - .wyjaśniają w  gazecie. "Nawet, gdyby udało  się  za  pomocą spreparowanego czytnika zbliżeniowego sczytać pewne dane, które są wymieniane drogą radiową przez kartę mikroprocesorową z funkcją zbliżeniową, to przestępca nie byłby w stanie ich wykorzystać; musiałyby one być przekazane dalej, do rozliczenia, autentycznymi kanałami bankowymi - co tworzyłoby  udokumentowany i czytelny "ślad"- podaje dziennik. Według Joanny Fatek z  Departamentu Komunikacji Korporacyjnej PKO Banku Polskiego,  wykorzystanie terminala płatniczego do działalności przestępczej  nie jest możliwe.  Każda transakcja jest widoczna w banku,  co jest jednoznaczne z tym, że  potencjalny  złodziej  nie pozostałby anonimowy. 'Urządzenie przypisane jest do konkretnego merchanta (sprzedawcy), po otrzymaniu informacji o kradzieży, terminal jest natychmiast blokowany" - mówi J. Fatek w "DGP". Także  Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału MasterCard Europe, zapewnia, że obawy związane z kradzieżą  środków  z  karty  zbliżeniowej  za  pomocą  terminala  płatniczego są nieuzasadnione. "Użycie terminala  wymaga  bowiem wcześniejszego podpisania umowy z agentem rozliczeniowym -  w przeciwnym razie urządzenie niepodłączone do systemu płatniczego jest  bezwartościowe.  Agent rozliczeniowy zajmuje się,  jak sama nazwa wskazuje, rozliczaniem płatności przyjętych za pomocą terminala płatniczego  i  pośredniczy  w  przesyłaniu pieniędzy z rachunku karty na rachunek użytkownika terminala.  To właśnie te  firmy są odpowiedzialne za rozliczane transakcje, zatem bardzo skrupulatnie weryfikują   swoich   klientów  podczas podpisywania umowy" - wyjaśnia w dzienniku.
Zdaniem  Magdaleny Kwiatkowskiej, kierującej  Wydziałem Kart Płatniczych w Banku Millennium, przeciętny obywatel ma  niewiele szans na zdobycie terminala płatniczego i korzystania z tego urządzenia.  Wydawane obecnie  w  Polsce  karty  zbliżeniowe  nie  udostępniają w  trybie  zbliżeniowym  kluczowych danych  potrzebnych do dokonania np. płatności online, takich  jak  imię  i  nazwisko posiadacza karty oraz kod CVV2/CVC2. "Nawet jeśli komuś uda się z użyciem urządzenia typu terminal ściągnąć jakieś dane, będą to najwyżej informacje takie jak: data ważności lub numer karty.  Takie dane, zgodnie ze standardami organizacji kartowych, nie są wystarczające do dokonania płatności kartą, do czego stosują się sprzedawcy"- twierdzi M. Kwiatkowska w "DGP".
 
Zwrot  proporcjonalnej  części kosztów,  także prowizji  i  opłat przygotowawczych w razie wcześniejszej  spłaty  kredytu konsumenckiego

Rzecznik  Finansowy (RzF)  i Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  (UOKiK)  zajęli  wspólne stanowisko w sprawie interpretacji przepisów ustawy o kredycie  konsumenckim - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 16.05.2016 r.). Wynika z niego, iż  w  przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego  klientowi  należy  się  zwrot  proporcjonalnej  części kosztów, także prowizji i opłat  przygotowawczych -  podaje dziennik.  Tymczasem  dotychczasowa praktyka stosowana  przez  kredytodawców  była  często zupełnie inna. Jak  mówi  w gazecie Aleksandra Wiktorow,  Rzecznik Finansowy,  klienci, którzy przed terminem spłacili  kredyt  konsumencki skarżyli  się  RzF,  że nie dostają proporcjonalnego zwrotu kosztów początkowych,  np. opłat administracyjnych, prowizji czy składek na ubezpieczenie.  "Naszym zdaniem to zła praktyka naruszająca przepisy ustawy o kredycie konsumenckim. Ponieważ tego typu skargi powtarzają się, wspólnie z Prezesem UOKiK postanowiliśmy zająć wyraźne stanowisko" - twierdzi A. Wiktorow.
Z  kolei  Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK,  podkreśla, iż  w przypadku  wcześniejszej  spłaty  kredytu  konsumenckiego  kredytodawca  powinien  obniżyć i zwrócić wszystkie koszty takiego kredytu,  niezależnie od ich charakteru. "Oczywiście zwrot powinien być proporcjonalny, tzn. obejmować okres od dnia faktycznej spłaty kredytu do dnia ostatecznej spłaty określonej w umowie (...)  zwrot nie powinien też zależeć od tego, kiedy koszty te zostały faktycznie poniesione przez kredytobiorcę" - mówi w dzienniku wiceprezes UOKiK .
Rzecznik Finansowy  od początku działalności , czyli od 11 października 2015 r. do końca kwietnia 2016 r. otrzymał  ponad 500 skarg dotyczących kredytów konsumenckich, w  tym około 100  w sprawie zbyt niskiego zwrotu w związku z wcześniejszą spłatą. Do  UOKiK  także docierają sygnały dotyczące rozbieżnych interpretacji art. 49  ustawy o kredycie konsumenckim – informuje „Rz”.

Sektor finansowy przed wyzwaniem repolonizacji banków ?

Repolonizacja banków  i  uporządkowanie  kredytów frankowych to najważniejsze wyzwania dla sektora  finansowego - twierdzi prof. Adam Glapiński, przyszły   szef NBP w  wywiadzie dla   "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr  z 13.05.2016 r.). Glapiński zapowiada  kontynuację polityki Marka w NBP.  " Nie jestem pistoletem, jeśli coś działa dobrze, nie jestem skłonny, by to jeszcze poprawiać" – mówi w rozmowie z  gazetą.
W opinii  kandydata na prezesa NBP,  "najważniejsze zadania przed polskim sektorem bankowym i polskimi finansami (...)  to repolonizacja – przynajmniej częściowa – sektora bankowego, utrzymanie stabilności tego systemu przy zaangażowaniu NBP we współpracy z KNF  i  MF czy uporządkowanie  spraw  związanych  z  kredytami  we frankach" - podaje dziennik.  Zdaniem prof. Glapińskiego,  konieczna jest także  zmiana struktury zadłużenia (spadek udziału kapitału zagranicznego w polskim długu) oraz  utrzymanie stabilności złotego. Dobrze byłoby więc zmienić relację, w  której  mniej  więcej  60 proc. sektora bankowego jest w zagranicznych rękach,  a  40 proc. w krajowych - podkreśla Glapiński w "DGP".
Także "znacznie lepiej byłoby, gdyby banki działające w Polsce w większym stopniu były  realnie  i „mentalnie” związane z zachodzącymi  tutaj  procesami  gospodarczymi, a nie ze swoimi zagranicznymi spółkami-matkami. U nas zdarza się, że problemy zagranicznych central są przenoszone na polski grunt" – mówi A. Glapiński, podając "receptę" na tzw. udomowienie instytucji bankowych w Polsce. Można  to  osiągnąć  rozwadniając  kapitał, a  więc  "doprowadzając do sytuacji, w której bank nie jest własnością jednej dużej instytucji, ale kilku mniejszych. Bez jasno określonej centrali wiodącą  rolę w zarządzaniu miałby krajowy zarząd".
Z kolei  w  repolonizacji banków, w opinii kandydata na szefa NBP,  "rolę  wiodącego  udziałowca musiałby przejmować podmiot z krajowym kapitałem. (...)  wśród  instytucji  finansowych są dwie, które  mogłyby  się  tym  zajmować. Pierwsza to grupa PZU, druga to PKO BP.  Na politykę obu duży  wpływ  ma  Skarb Państwa" - pisze "DGP". Gazeta podkreśla, iż  Adam Glapiński jest zwolennikiem utrzymywania konserwatywnego kursu w działaniu NBP.

Coraz  trudniej  o  kredyt  na  zakup  mieszkania


Banki nie są już tak bardzo zainteresowane udzielaniem kredytów mieszkaniowych  jak  jeszcze do niedawna. Przy tym ostrzej oceniają zdolność kredytową klientów, nie przyznają  im kredytów za wszelką cenę - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 16.05.2016 r.). W opinii dziennika,  trudno jest ocenić motywacje  instytucji bankowych, czy np. obawiają  się ewentualnych konsekwencji  ze strony Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), lub czy przepracowały lekcję swoich błędów. " Analitycy finansowi są zgodni: o kredyt hipoteczny mimo najniższego wskaźnika WIBOR w historii jest coraz trudniej" - podkreśla gazeta. Według szacunków  Lion's Banku,  modelowa rodzina zarabiająca 5 tys. zł netto miesięcznie pożyczy dziś na mieszkanie o 103 tys. zł mniej niż przed rokiem,  a więc  otrzymałaby od banku 357 tys. zł.  "Oznacza to, że jeśli rok temu ktoś mógł kupić w Warszawie  trzypokojowe mieszkanie, dziś – chcąc kupić lokum za pieniądze pożyczone z banku – może zostać właścicielem dwóch pokoi' - twierdzi "Rz". Dziennik podaje, powołując się na   analizy  Domu Kredytowego Notus,  iż  banki,  którym do niedawna wystarczał miesięczny dochód na osobę 300 zł,  aby udzielić kredytu, dzisiaj oczekują trzy razy wyższego dochodu na "głowę".

Nowa strategia  PKO BP  a  relacje  banku  z  klientem

PKO BP  przechodzi spod  nadzoru MSP pod skrzydła Ministerstwa Rozwoju i ma pełnić  ważną rolę  w planie  M.Morawieckiego.  Zdaniem Zbigniewa Jagiełły, prezesa zarządu  PKO BP,  ta instytucja finansowa   znajduje   się  dzisiaj   na  końcowym etapie przygotowywania strategii do 2020 r. - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z  18.05.2016 r.). Według projektu,  misją PKO BP jest wspieranie rozwoju Polski i Polaków. "Odpowiada to aspiracjom rozwojowym naszych klientów, zwłaszcza tych z  sektora  MŚP  i korporacji. Nie stoi to także w sprzeczności z interesem akcjonariuszy, wśród których  70 proc.  to  inwestorzy prywatni oczekujący godziwej stopy zwrotu. Spełnialiśmy  to oczekiwanie w przeszłości i będziemy to robić nadal. Chcemy, by zwrot z kapitału był dwucyfrowy  i jednocześnie by rosła skala działalności banku" - twierdzi w rozmowie z "Rz"  prezes Jagiełło. W jego opinii,  ministerstwo  rozwoju  oczekuje od  PKO BP   aktywizacji  krajowych oszczędności, co pozwoli na większe inwestycje w polską gospodarkę - pisze dziennik. "Podejmujemy decyzje opierając się na racjonalnych założeniach. Nie chcemy być bankiem, który pożycza parasol, kiedy świeci słońce, a jak się zanosi na deszcz to go zabiera. Działamy zgodnie z powtarzaną przeze  mnie maksymą,  że co jest dobre dla Polski  jest  także  dobre  dla PKO" - mówi Z. Jagiełło w gazecie. Zapytany o  przygotowywane przez  kancelarię prezydenta  RP rozwiązania  problemu kredytów frankowych,  podkreśla,  iż  trzeba pamiętać, aby "nie wywołać dużego problemu finansowego, który rozlałaby się na całą gospodarkę. (...) każdy kryzys finansowy kończył się kryzysem gospodarczym, a prawie każdy kryzys gospodarczy zaczynał się od finansowego".  W opinii prezesa  PKO BP,  podatek bankowy trzeba skorygować. Powinniśmy  wykorzystać doświadczenia  węgierskie  i  "zakotwiczyć bazę podatkową na sumie bilansowej z określonego momentu w przeszłości, po to by nie hamować nowej akcji kredytowej.(...) Każdy podatek może faworyzować lub dyskryminować pewne formy działalności. Dziś portfel kredytów hipotecznych, sięgający łącznie ponad 380 mld zł, jest finansowany głównie krótkoterminowymi depozytami. W tym kontekście opodatkowanie listów zastawnych  jest   niedobre. To są instrumenty dające  stabilne i  długoterminowe  finansowanie, a jednocześnie pozwalające uwolnić płynność, którą można zagospodarować na udzielanie innych kredytów, np. dla MŚP".
Prezes Jagiełło uważa, iż  instytucje bankowe będą odnotowywać  spadek zwrotu z kapitału, na co się nakłada, nawet pomijając podatek bankowy,  "widoczne wzmocnienie ochrony konsumenta, co też podnosi koszty działania banku i ogranicza możliwości zarobkowania".
Ponadto, z  usług bankowych zaczyna korzystać coraz mniejsza grupa klientów, ponieważ  spada liczebność  nowych  roczników  korzystających z usług finansowych.
PKO BP  ma 9 mln klientów i chce się skupiać przede wszystkim na intensyfikowaniu relacji z nimi - zapewnia w "Rzeczpospolitej"  szef  banku.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT