Zbyt duże wydatki ZUS w 2009 r. ?

Przyjęta przez rząd ustawa budżetowa zakłada w 2009 roku wzrost wydatków ZUS o prawie 630 mln zł – podaje „Gazeta Prawna” (Nr z 30.09.2008 r.). Tymczasem zdaniem ekspertów, największy od kilku lat wzrost wydatków ZUS jest nieuzasadniony. Z  projektu ustawy budżetowej wynika, że w br. ZUS przeznaczy na realizację swoich zadań 3,35 mld zł, zaś w 2009 r. kwota ta ma wzrosnąć o 18,8 proc.  do prawie 4 mld zł. ZUS tłumaczy dodatkowe koszty wydatkami zwłaszcza na infrastrukturę informatyczną, związaną z przystosowaniem zakładu do wypłat pierwszych emerytur pomostowych czy świadczeń z II filara – pisze dziennik. Jednak  eksperci wskazują – zauważa „GP” -  że tak duży wzrost wydatków ZUS nie może pochodzić wyłącznie z konieczności zakupu nowego oprogramowania. Mikołaj Skorupski, rzecznik ZUS powiedział gazecie, że wzrost wydatków ZUS wynika z gwałtownego wzrostu liczby zadań, jakie będzie on miał do wykonania od stycznia 2009 r., przede wszystkim związanych z realizacją II etapu reformy emerytalno-rentowej, a wiec  wypłatą okresowych emerytur finansowanych z OFE. Ponadto obowiązkiem  ZUS będzie  wydawanie w tych sprawach decyzji, ustalanie prawa i wysokości oraz wypłata rent kapitałowych z tytułu niezdolności do pracy i rent rodzinnych, ustalanie prawa i wysokości emerytur pomostowych. 
ZUS będzie także musiał od stycznia 2009 r. przeliczać wcześniej ustalone świadczenia w związku ze zmianą przepisów i zaliczaniem minimalnych wskaźników wynagrodzeń za okresy, za które przyjmowano zerowe dochody. ZUS będzie też realizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 24 czerwca br. dotyczący zaniżanych zasiłków chorobowych. ZUS informuje, że nie planuje zwiększać zatrudnienia, a wzrost wynagrodzeń będzie zgodny z podawanym przez Ministra Finansów wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń w sektorze publicznym – pisze dziennik.. Ministerstwo Finansów nie chciało komentować wzrostu wydatków ZUS.

Komisja Europejska ostrzega w sprawie OFE

Komisja Europejska już po raz drugi ostrzega Polskę w sprawie limitów inwestycji zagranicznych  OFE. W opinii KE,  przyjęty w Polsce 5-proc. limit ogranicza swobodny przepływ kapitału i jest sprzeczny z podstawową zasadą wspólnego rynku – pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 30.09.2008 r.). KE dała Polsce  2 miesiące na zmianę prawa; w  przeciwnym razie  sprawę może skierować do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Tymczasem Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy powiedziała dziennikowi, że   w najbliższym czasie rząd nie zamierza zmieniać prawa dotyczącego funduszy emerytalnych, natomiast  Warszawa będzie się starała przekonać KE do swoich argumentów. Jeśli to nie pomoże, rozstrzygnięcie nastąpi w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.  Ministerstwo Finansów wyjaśnia  - zauważa gazeta - że całkowite zniesienie istniejącego ograniczenia „mogłoby zachwiać równowagą finansową polskiego systemu zabezpieczenia społecznego”. Zwłaszcza, że w trakcie negocjacji przedakcesyjnych Komisja nie kwestionowała stanowiska Polski w tej sprawie. W opinii rządu,  dwumiesięczny termin na przedstawienie propozycji konkretnych zapisów ustawowych zdaniem resortu finansów nie jest wystarczający.               Zdaniem „Rzeczpospolitej”, reakcja Komisji jest efektem decyzji unijnego biura statystycznego Eurostat, które zaliczyło OFE do instytucji finansowych. Akceptacja tego, co chce KE, oznaczałaby więc, że Polska przestaje traktować fundusze jako część sektora finansów publicznych i tym samym np. znacznie rośnie wysokość naszego deficytu.                                     Komisja wszczęła postępowanie  w sprawie limitów OFE w  październiku 2007 r.,  uznając nadesłaną wcześniej odpowiedź Polski za niewystarczającą. Zdaniem Krzysztofa Kuika z kancelarii White & Case w Brukseli, jest mało prawdopodobne, by KE odstąpiła od dotychczasowego stanowiska. W opinii „Rzeczpospolitej”, zarówno MF jak i MPiPS nie kwestionują potrzeby zwiększenia limitu inwestycji zagranicznych. Agnieszka Chłoń-Domińczak mówi, że na przyszły rok jest zaplanowany przegląd prawa dotyczącego m.in. zasad inwestowania przez OFE.

IKE coraz mniej

Nie chcemy odkładać dodatkowych pieniędzy na emeryturę - twierdzi „Gazeta Wyborcza” (Nr z 30.09.2008 r.).  Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach br.  z IKE wycofało się 72,5 tys. osób, zaś  nowe konto założyło jedynie 33,7 tys. W efekcie liczba oszczędzających zmalała o prawie 42 tys. A  plany były zupełnie inne. Kiedy ruszała reforma emerytalna, jej twórcy zakładali, że tylko w ciągu pierwszego roku IKE otworzy od 650 tys. nawet do 7 mln Polaków.  Teraz z  rządowych symulacji wynika, że w nowym systemie przeciętna emerytura będzie nawet o jedną trzecią niższa niż ta, która obowiązuje dzisiaj.
To jednak nie przekonuje przyszłych emerytów do oszczędzania . Z danych KNF wynika, że po pierwszym półroczu jedynie 873 tys. Polaków ma konto emerytalne. Najwięcej IKE prowadzą firmy ubezpieczeniowe - nieco ponad 636 tys., niemal trzy czwarte wszystkich. Według „GW”, w pierwszym półroczu 2008 r. jakiekolwiek pieniądze wpłacono jedynie na co czwarte konto. I chociaż  tylko ulgi podatkowe mogłyby zachęcić Polaków do dodatkowego oszczędzania na emeryturę – twierdzi w dzienniku dr Filip Chybalski, ekspert ds. funduszy emerytalnych z Politechniki Łódzkiej - nie chce się na to zgodzić rząd. Rządowy projekt zakłada tylko podwyższenie rocznego limitu dopuszczalnych wpłat. Zgodnie z nim w przyszłym roku na IKE będzie można wpłacić ponad 9,5 tys. zł. W tym roku jest to nieco więcej niż 4 tys. zł.
 
Dwuzawodowcy z prawem do jednej emerytury

Dwuzawodowcy, którzy oprócz składki na ZUS opłacali składkę na ubezpieczenie społeczne rolników, nie mają prawa do zwiększenia z tego tytułu swojej pracowniczej emerytury – informuje - "Rzeczpospolita" (Nr z 29.09.2008 r.). A grupa osób, które w czasie aktywności zawodowej były i pracownikami, i rolnikami prowadzącymi własne gospodarstwo, jest bardzo liczna. W przeszłości dwuzawodowcy, zwani niegdyś chłoporobotnikami, płacili obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne z obu tych tytułów. Po zmianach w systemie emerytalno-rentowym płacą już tylko jedną, jednak regulacje dotyczące prawa do świadczeń tych osób oraz ich wymiaru budzą ciągle kontrowersje – pisze dziennik. Według gazety,  jeden z przepisów dotyczących tzw. zbiegów uprawnień do świadczeń z ZUS i KRUS zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego grupa posłów PiS (dot. art. 33 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników). Zakwestionowali oni unormowanie, które wyklucza wypłatę części składkowej świadczenia rolniczego przy emeryturze lub rencie pracowniczej z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Wnioskodawcy argumentują, że składki na KRUS rolnika, który wypracował sobie prawo zarówno do emerytury pracowniczej, jak i rolniczej, a wybrał z założenia korzystniejszą z ZUS, nie znajdują żadnego odzwierciedlenia w wysokości pobieranego świadczenia. Rolnik taki, piszą posłowie, „traktowany jest w istocie tak, jakby składek rolniczych nigdy nie płacił i nie podlegał ubezpieczeniu społecznemu rolników”. Jeśli bowiem zdecydował się na świadczenie z ZUS, prawo uniemożliwia mu pobieranie świadczenia rolniczego w jakiejkolwiek części – także w części składkowej, którą pokrywał z własnej kieszeni.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT