Aby przerwać bieg przedawnienia roszczeń

Do przerwania biegu przedawnienia roszczeń wobec ubezpieczyciela wystarczy zgłoszenie wypadku czy innego zdarzenia wyrządzającego szkodę - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 05.06.2009 r.), powołując się na wyrok Sądu Najwyższego  (sygn. V CSK 444/08) w sprawie  rekompensaty za skutki wypadku, któremu 6 maja 1999 r. uległ Marian S.  Według SN, zgłaszając wypadek, nie trzeba więc określać wysokości odszkodowania ani tego, z jakiego rodzaju ubezpieczenia się ono należy. Jak pisze dziennik,  27 sierpnia 1999 r. Marian S. zgłosił wypadek ubezpieczycielowi - PZU SA i  otrzymał 900 zł. z ubezpieczenia NNW związanego z ruchem pojazdu. Jednak dopiero 27 grudnia 2003 r. Marian S. zgłosił w PZU żądanie wypłaty z OC właściciela pojazdu 60 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. PZU odmówił i sprawa znalazła się w sądzie. Marian S. przegrał w I i II instancji -  roszczenie oddalono z dwóch powodów. Po pierwsze – zgłosił je po upływie trzyletniego okresu przedawnienia. Po drugie – zdarzenie, z którego je wywodził, nie było wypadkiem komunikacyjnym. Wprawdzie bowiem silnik pojazdu był podczas wypadku  uruchomiony, ale służył do pracy podnośnika. SN wskutek skargi kasacyjnej uchylił zaskarżony werdykt i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
SN nie zgodził się ze stanowiskiem sądów co do interpretacji pojęcia ruchu pojazdu, którym ustawodawca posłużył się w art. 436 k.c., obciążającym posiadacza mechanicznego środka komunikacji odpowiedzialnością za szkody wyrządzone ruchem tego pojazdu. Według SN - pisze "Rzeczpospolita" - silnik pracował. Ruch pojazdu stał się więc współprzyczyną wypadku. Był to zatem wypadek komunikacyjny. Czas przedawnienia roszczeń z umów ubezpieczenia wynosi tylko trzy lata, ale  inaczej się liczy ten termin w wypadku ubezpieczenia OC.  W myśl art. 819 § 4 k.c. bieg terminu przedawnienia przerywa się  przez zgłoszenie ubezpieczycielowi roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Jak podkreśla gazeta, bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie przyznania świadczenia.

Ergo Hestia chce  pokonać  Wartę

Grupa Ergo Hestia w przyjętej strategii  zakłada mniejszą zyskowność  w kolejnych trzech latach - donosi "Parkiet"(Nr z 04.06.2009 r.). Dziennik twierdzi, powołując się  na dokumenty ubezpieczyciela,  że grupa założyła dość ostrożnie swoją zyskowność -  ROE (zwrot na kapitale)   ma wynieść 14 proc. w ciągu kolejnych trzech lat. Tymczasem w  2008 r. sięgnął on prawie 18 proc.  "Parkiet" pisze, powołując się na Marcina Mazurka, szefa Intelace Research, że ostrożność Ergo Hestii może wynikać z obserwowanego ostatnio pogorszenia zysków ubezpieczycieli majątkowych. Zdaniem Mazurka,  założenia grupy Ergo Hestia są realistyczne, a nie pesymistyczne. Przy tym - podaje gazeta - majątkowa STU Ergo Hestia zakłada zdobycie przez to towarzystwo 10 proc. udziałów w rynku majątkowym do 2011 r. oraz  jeszcze w tym roku zdobycie drugiej pozycji w rankingu . Oznaczałoby to wyprzedzenie  TUiR Warta SA - podkreśla "Parkiet".  Według gazety,   STU Ergo Hestia SA   do 2011 r. chce zdobyć 10 proc. udziałów w rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.

Fiskus chce z polis ściągać zaległości podatkowe

Czy z polisy można byłoby ściągnąć zaległości podatkowe - zastanawiają się urzędy skarbowe, powołując się  na przepisy o egzekucji w administracji, które pozwalają na zajęcie niemal każdego odszkodowania wypłacanego z polis – od autocasco do ubezpieczeń na życie. Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 05.06.2009 r.), fiskus  ściąga w ten sposób długi przedsiębiorców wobec państwa, zarówno  zaległe podatki jak i  należne składki do ZUS. Taka egzekucja może także dotknąć zwykłych obywateli, którzy mają np. niezapłacone mandaty za wykroczenia na drodze- twierdzi dziennik. Jak podaje gazeta, przed zakusami urzędników zabezpieczone są jedynie wypłaty z ubezpieczeń obowiązkowych – OC kierowców, rolników czy poszczególnych grup zawodowych, zobligowanych do posiadania takich polis, np. adwokatów, radców prawnych czy księgowych. Zdaniem ekspertów to  zbyt mało. Piotr Hyrlik, radca prawny w kancelarii DeBenedetti Majewski Szcześniak uważa, że przepisy pozwalające na zajmowanie  odszkodowań z ubezpieczeń osobowych mogą być szczególnie uciążliwe dla tych, którzy doznali nagłych problemów ze zdrowiem czy uszkodzenia ciała, w następstwie czego popadli w długi. Egzekucja może pozbawić je świadczenia, które miało w założeniu umożliwić im powrót do zdrowia.
Jak się okazuje - pisze dziennik - przepisy dają urzędom znacznie więcej uprawnień niż zwykłym obywatelom czy przedsiębiorcom, dochodzącym zapłaty swoich wierzytelności; fiskus może zająć niemal całe odszkodowanie na pokrycie długów wobec państwa. Jednak w wypadku zwykłych długów między osobami fizycznymi lub przedsiębiorcami, których zapłaty mogą dochodzić od siebie przed sądem, przepisy przewidują już znaczne ograniczenia - podkreśla "Rzeczpospolita". Zdaniem gazety, uniemożliwienie ściągnięcia przez urzędy skarbowe zaległości podatkowych czy ZUS z polis oszczędnościowych mogłoby dać nieuczciwym przedsiębiorcom szansę na uniknięcie odpowiedzialności za długi, do których sami się przyczynili.

Będzie konfrontacja rzeczoznawców ?

Rzeczoznawcy towarzystw najczęściej zaniżają ceny aut. Maksymalne rozbieżności w wycenie tego samego samochodu, w zależności od tego, kto i jak ją wykonuje mogą wynosić nawet  około  33 proc.– wynika z symulacji przygotowanej przez Fundację Multi-Exper dla "Gazety Prawnej"(Nr z 04.06.2009 r.). Dziennik opisuje dwie ekstremalne sytuacje. I tak, w pierwszej rzeczoznawca wprowadza do systemu tylko podstawowe dane, co prowadzi zwykle do zaniżenia wartości. W drugiej  zaś ustala wszelkie szczegóły wyceny, uwzględniając wszelkie elementy, które nie były częścią  wyposażenia standardowego. A  przy dużych uszkodzeniach niska wartość pojazdu sprzed szkody oznacza, że towarzystwom łatwiej orzec tzw. szkodę całkowitą i jest  to dla nich opłacalne, bo nie muszą pokrywać pełnych kosztów naprawy. Według "Prawnej", ubezpieczyciele  wyceniają tylko wartość pozostałości, odejmują ją od wartości auta sprzed szkody i różnicę wypłacają w formie odszkodowania.  Oczywiście  niezadowolony  klient może poprosić o nową opinię niezależnego rzeczoznawcę, ale obecnie towarzystwo nie musi jej uznawać. Rzecznik Ubezpieczonych chce to zmienić, tak aby ubezpieczyciel  musiał ją uznać albo zakwestionować na drodze sądowej i wykazać błąd w pracy niezależnego rzeczoznawcy.

Pełna wersja wiadomości prawno - gospodarczych - czytaj na gazetaprawna.pl

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT