Apel KNF do ubezpieczycieli: ustalanie wysokości składki zgodne z wymogami prawa

Komisja Nadzoru Finansowego  apeluje  do ubezpieczycieli,  aby nie zaniżali stawek polis - informuje "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 03.10.2012 r.). Organ nadzoru oczekuje, że towarzystwa przy  ustalaniu  wysokości  składki  będą stosowały się do wymogów prawa tak, "aby posiadać pełną zdolność do realizacji zobowiązań wynikających z zawartych umów ubezpieczenia". Jak napisał w liście do ubezpieczycieli  Andrzej Jakubiak,  przewodniczący KNF, "składka ubezpieczeniowa powinna być skalkulowana adekwatnie do ryzyka występującego w danym rodzaju ubezpieczenia" . Szef  nadzoru  przypomniał, że zgodnie z art. 18 ustawy o działalności ubezpieczeniowej,   wysokość składki nie może być niższa od poziomu zapewniającego wykonanie wszystkich zobowiązań wynikających z umowy ubezpieczenia i pokrycia kosztów wykonywania działalności ubezpieczeniowe. W opinii A. Jakubiaka,   praktyka oferowania "ubezpieczeń za 1 zł' może wprowadzić potencjalnego klienta w błąd  i spowodować, że będzie on  oczekiwać "nieuzasadnionego" ceną zakresu  ochrony ubezpieczeniowej.  Według KNF,  takie działanie może być oceniane jako naruszenie zasad uczciwej konkurencji na rynku ubezpieczeniowym, gdyż może prowadzić do  podejmowania błędnych decyzji.

Polisy OC dla członków zarządów firm zbyt drogie ?

Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC) członków zarządu nie są w Polsce jeszcze popularne. Jak pisze "Puls Biznesu"(Nr z 03.10.2012 r.), polisa dla szefa "od złych decyzji" jest w naszym kraju na razie dość drogą inwestycję, na którą nie stać wielu firm. Ponadto,  uzyskanie wypłaty od ubezpieczyciela nie byłoby  proste. Zdaniem gazety, "Najpierw trzeba byłemu szefowi udowodnić winę przed sądem". A ... "prezesowi trudno udowodnić winę" - podkreśla dziennik.
"PB" wyjaśnia, iż   według kodeksu spółek handlowych, "cywilna odpowiedzialność członków zarządu wobec spółki zachodzi, gdy spółka ponosi straty, członek zarządu dopuścił się działania lub zaniechania niezgodnego z prawem lub statutem, szkoda pozostała w tzw. adekwatnym związku przyczynowym z zawinionym działaniem menedżera". W opinii gazety, . punktem wyjścia jest kwestia staranności przy podejmowaniu decyzji.

Można wygrać  z bankiem w sprawie o ubezpieczenie niskiego wkładu własnego  przy kredycie hipotecznym

Jeśli dzisiaj  banki niechętnie udzielają  kredytów hipotecznych, to  w latach 2007-09 prześcigały się w oferowaniu kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości - zauważa "Gazeta Wyborcza" (Nr z 02.10.2012 r.) Umowy  kredytowe zawierały  klauzule  o dodatkowym ubezpieczeniu (niskiego wkładu własnego), za które musi  płacić klient. I  płaci je, dopóki nie spłaci pewnej części kredytu (zwykle 20 proc. kwoty kredytu lub wartości nieruchomości, która jest jego zabezpieczeniem) - pisze dziennik.. Po kolejne składki (2-3 proc. wartości ubezpieczanej kwoty)  bank zgłasza się co dwa-trzy lata. Według "Wyborczej", jest to najczęściej  3-5 tys. zł, choć przy wyższych kredytach składka może sięgnąć nawet 8-9 tys. zł.
"GW" podkreśla, iż  kredytobiorcom  najbardziej nie podoba się to, że "bank ubezpiecza ich kredyt, sam płaci składkę i dopiero potem żąda jej refundacji", a klient płaci  za coś, z czego nie ma  korzyści, ponieważ  polisa chroni bank, a nie klienta.  Większość klientów jednak składki płaci,  ponieważ wypowiedzenie kredytu mogłoby przynieść znacznie więcej strat, niż zapłacenie raz na dwa-trzy lata kilkutysięcznej składki - pisze dziennik. I podkreśla, zdarza się jednak klientowi z bankiem wygrać w sądzie. Bank musiał zwrócić ponad 15 tys. zł   zapłaconej składki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego w kredycie hipotecznym i pokryć koszty sądowe.
Sąd   orzekł - podaje "Wyborcza" -   że bank zachował się "sprzecznie z dobrymi obyczajami", bo przy podpisywaniu umowy celowo zmierzał do zdezorientowania klientki. Sąd  uznał, że obciążanie klientów kosztami umów ubezpieczenia niskiego wkładu jest niedopuszczalne i niezgodne z dobrymi obyczajami. "Strona pozwana, pobierając z rachunków bankowych swoich klientów środki finansowe, obciążała ich odpowiedzialnością za realizację powziętych przez siebie zobowiązań" - stwierdził .

Ceska Poissona chce otworzyć oddział  w Polsce

Czeska Pojistovna -  największa firma ubezpieczeniowa w Czechach,  będzie działała w Polsce.  Czeski ubezpieczyciel zakłada oddział nad Wisłą - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 04.10.2012 r.) Według gazety, trafią do niego m.in. klienci Proamy, którą w lipcu br. kupił właściciel czeskiego giganta.
„PB”  informuje,  powołując się na  Richarda  Kapsę, szefa komunikacji w Generali PPF Holding,   właściciela  czeskiego ubezpieczyciela, że Ceska Pojistovna stara się o założenie oddziału, aby  na podstawie tzw. europejskiego paszportu sprzedawać polisy  bez konieczności zdobywania licencji.
"Planujemy otwarcie przez Ceska Pojistovna filii w Polsce. Jesteśmy w kontakcie z Komisją Nadzoru Finansowego i prowadzimy czynności wymagane przez polskie prawo" - stwierdza w  dzienniku  Richard Kapsa.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT