Bez śladów włamania najczęściej nie ma wypłaty odszkodowania

Osobie  zawierającej  umowę z firmą o ubezpieczenie domu przed kradzieżą lub włamaniem wydaje się, że kupuje polisę zapewniającą bezpieczeństwo finansowe na wypadek tego typu zdarzeń. Niestety, nie zawsze ubezpieczyciel wypłaci  odszkodowanie - ostrzega „Dziennik Gazeta Prawna"  (Nr z 01.12.2014 r.). I dodaje, że dla ubezpieczyciela, jeśli nie ma „czytelnych" śladów włamania,  ponieważ złodzieje „ byli na tyle bezczelni, że nie pozostawili po sobie żadnych widocznych śladów",  to tak jakby tego zdarzenia nie było.  A zapisy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia nie pomagają konsumentom - pisze dziennik. Wiele osób może mieć nowoczesne systemy zabezpieczeń , również elektroniczne, które z jednej strony pomagają w ochronie przed włamaniem,  ale wymuszają też od złodziei innych sposobów na kradzież. Tymczasem większość firm ubezpieczeniowych nadal zamieszcza w OWU archaiczną definicję kradzieży z włamaniem - podkreśla gazeta - iż jest to bezprawny zabór  przedmiotu ubezpieczenia w celu jego przywłaszczenia po „usunięciu istniejących zabezpieczeń przy użyciu siły fizycznej, narzędzi, pozostawiającym ślady włamania", bądź  „ otworzeniu zabezpieczeń oryginalnym kluczem, który sprawca zdobył przez kradzież z włamaniem do innego pomieszczenia . W niektórych sytuacjach stanowiska ubezpieczyciela - „brak śladów" - nie zmienia okoliczność, iż kradzież z włamaniem w rozumieniu prawnokarnym potwierdzały dokumenty sporządzone przez policję. Wówczas sprawę o wypłatę odszkodowania z polisy najczęściej orzeka sąd. Albowiem „przestępstwo kradzieży z włamaniem z przyczyn rozwoju technologii „nie musi być połączone ze zniszczeniem lub uszkodzeniem mienia. Ślady mogą przybrać formę mikrośladów, a więc uszkodzenia mogą być nie widoczne" - zauważa "DGP".  

Skarb Państwa zapłaci za zbyt niskie gwarancje ubezpieczeniowe wykupione przez zbankrutowanych  touroperatorów

Klienci,  którzy  nie otrzymali  po bankructwie touroperatora pełnego zwrotu wpłaconych pieniędzy, mogą  wystąpić z pozwem o odszkodowanie przeciwko Skarbowi Państwa  - pisze „Rzeczpospolita"(Nr z 02.12.2014 r.), powołując się na wyrok Sądu Okręgowego  w Warszawie o (V Ca 594/14). Sąd  rozpatrywał sprawę klienta biura podróży, który z powodu upadłości tej firmy w 2012 r. nie mógł skorzystać z wyjazdu, za który bankrutowi zapłacił. Otrzymał odmowę zwrotu środków od marszałka województwa z informacją iż „wszystkie środki z zabezpieczeń finansowych biura podróży zostały skonsumowane na organizację powrotu do kraju tych klientów, którzy w momencie ogłoszenia upadłości byli poza granicami kraju" - podaje gazeta. Zdaniem dr Piotra Cybuli,  radcy prawnego  z kancelarii Bielański i Wspólnicy, „do takiej sytuacji nie doszłoby, gdyby Polska prawidłowo wdrożyła dyrektywę 90/314 w sprawie zorganizowanych podróży, wakacji i wycieczek" - pisze dziennik. Państwo nie zapewniło jednak  odpowiedniej ochrony turystom - twierdzi Cybula w gazecie - i  gwarancje ubezpieczeniowe touroperatorów okazały się zbyt niskie. W opinii „Rzeczpospolitej", wyrok sądu będzie miał znaczenie „zwłaszcza w związku z falą niewypłacalności biur podróży w 2012 r., kiedy upadło 15 biur".

Grupa PZU stawia na mobilność nowych  technologii

PZU przygotowuje mobilną rewolucję  - donosi  „Puls Biznesu"(Nr z 02.12.2014 r.). Według gazety,  lider  polskich ubezpieczeń zamierza pójść śladem banków i otworzyć się na klientów smartfonów i tabletów.
Technologicznej rewolucji w funkcjonowaniu ubezpieczyciela dopomóc ma   wymiana centralnego systemu IT w ramach projektu Everest. W opinii dziennika, zastosowanie nowoczesnych technologicznie  rozwiązań  przez  grupę PZU  spowoduje przyspieszenia tempa zmiany technologicznej w branży ubezpieczeniowej.
„PB" przypomina, iż na przykład w Wielkiej Brytanii, towarzystwa ubezpieczeń bardzo się starają zainteresować  swoich klientów do korzystania z aplikacji. Według dziennika,  Aviva zapewnia klientom 20 proc.  zniżki na zakup polisy komunikacyjnej, jeśli dzięki narzędziu mobilnemu Aviva Drive udowodnią oni, iż ich sposób prowadzenia auta jest bezpieczny.

Zarządca drogi publicznej odpowiedzialny za wypadki na drodze spowodowane jej wadami

Można skutecznie pozwać właściciela drogi publicznej za tolerowanie jej wad skutkujących wypadkami - twierdzi „Rzeczpospolita"(Nr z 03.12.2014 r.), powołując się na opinię prawników. Na   przykład mec. Andrzej Michałowski podkreśla, iż  zarządca musi wykluczyć narażanie użytkowników na wypadek, pozostający w związku z wykorzystaniem drogi - pisze dziennik. Zdaniem  zaś  mec. Aleksandra Daszewskiego, radcy prawnego  w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych, jeżeli na danym odcinku drogi rośnie liczba wypadków, to zarządca powinien dokonać wszelkich możliwych usprawnień ruchu, albowiem  zaniedbania z tego  tytułu mogą prowadzić do odpowiedzialności odszkodowawczej - podaje ''Rzeczpospolita".
Według gazety, rodzice śmiertelnie potrąconego 19-latka na  niebezpiecznym odcinku A4 rozważają  pozwanie  o odszkodowanie Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad . Chłopak został  śmiertelnie potrącony  przez rozpędzonego busa podczas  ustawiania  trójkąta ostrzegawczego na drodze, po tym jak jego samochód uległ awarii, a na tym  odcinku drogi nie było pasa awaryjnego - pisze dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT