Cena polisy decyduje o zmianie ubezpieczyciela

Co czwarty kierowca w Polsce zmienia ubezpieczyciela co 2-3 lata, a co dziesiąty  co  rok - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 29.03.2012 r.) powołując się na wyniki  badania ARC Rynek i Opinia, przeprowadzonego na wyłączność gazety. Badanie wykazało, iż najczęstszym powodem decyzji o zmianie towarzystwa  jest cena polisy (61 proc.). Jednak - podkreśla dziennik" -  co siódmy kierowca rezygnuje z dotychczasowej firmy z powodu niskiego poziomu likwidacji szkód. Ponadto,  co piąty kierowca jako powód związania się z daną firmą wskazał dobrą opinię, jaką o usłyszał ubezpieczycielu. Zdaniem  Tomasza Tarkowskiego, członka zarządu PZU ds. likwidacji szkód, klienci w pierwszej kolejności robią selekcję firm pod względem wiarygodności i gdy już wybiorą kilku ubezpieczycieli, porównują ich ofertę pod względem cen. Przy wyborze firmy rosnące znaczenie  ma przebieg likwidacji szkód. "Coraz więcej kierowców jest skłonnych zapłacić więcej w zamian za szybką i miłą obsługę, bez bycia przeczołganym przez męczącą biurokrację (...) rośnie trend uproszczonej formy likwidacji szkód, w której często wystarczy jedynie oświadczenie klienta przez telefon"- pisze "Rz". W opinii dziennika, lojalność klientów ubezpieczycieli jest niska. Jak mówi dr hab. Jacek Lisowski z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu "z globalnych badań Accenture około 50 proc. kierowców planuje kupić lub odnowić polisę u innego ubezpieczyciela. Polacy szybko przyjmują międzynarodowe zwyczaje i też rosnące znaczenie ma dla nas jakość".

Rzecznik Ubezpieczonych za publikacją skarg konsumentów na firmy ubezpieczeniowe


Rzecznik ubezpieczonych chce publikować dokładne informacje o skargach na firmy, włącznie z podaniem ich nazwy. Instytucje proponują mniej szczegółowe dane.
Rzecznik ubezpieczonych zaproponował zapisy, które na ubezpieczycieli nakładają obowiązek informowania go o skargach napływających  do nich od klientów. Rzecznik  dane te  miałby publikować w swoim sprawozdaniu rocznym  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 26.03.2012 r.). Zdaniem Krystyny Krawczyk, dyrektora  Biura Rzecznika Ubezpieczonych, "zebranie i przedstawienie takich danych ma służyć jawności, do której klient ma prawo w postępowaniu z każdą instytucją zaufania publicznego".  Towarzystwa miałyby więc  ustawowy o obowiązek  dostarczania informacji "m.in. na temat zgłoszonych roszczeń, uznanych i oddalonych roszczeń, liczby skarg wraz z informacją, czy zostały one uwzględnione w całości lub części oraz liczby skierowanych do sądu pozwów przeciwko zakładowi ubezpieczeń wraz z wartością zgłoszonych roszczeń, z podziałem na poszczególne towarzystwa" - podaje "DGP". Według gazety, propozycja RzU nie podoba się Polskiej Izbie Ubezpieczeń. W opinii Jana G.Prądzyńskiego, prezesa zarządu PIU "jest to tylko powielenie sprawozdawczości zakładów ubezpieczeń kierowanej już do nadzoru (...)  Rynkowi zależy na stworzeniu obowiązku informacyjnego, ale w taki sposób, by zyskał na tym klient. Opracowujemy narzędzie, które umożliwi pokazanie ewentualnych słabych stron działań ubezpieczycieli i usprawni je tak, aby eliminować źródła niezadowolenia klientów". PIU chciałaby, aby dane o skargach nie były rozbite na poszczególne towarzystwa, ale raportowane według rodzaju ubezpieczenia, jakiego zażalenie klienta dotyczy; liczba skarg byłaby przyrównywana do tego, jak dużo osób jest ubezpieczonych,  a nie do liczby umów. Izba chce także rozróżnienia między skargami uzasadnionymi a nieuzasadnionymi, o czym decydowaliby  ubezpieczyciele.
Rzecznik jest zaś temu przeciwny. Jak powiedziała gazecie dyr. Krawczyk jest to "tak, jakby ubezpieczyciel chciał być sędzią w swojej sprawie. O tym, czy skarga jest zasadna, nie decyduje bowiem ani rzecznik, ani ubezpieczyciel, gdyż jest to domena sądu, do którego zgodnie z prawem każdy obywatel ma prawo, w tym również klient zakładu ubezpieczeń". Zdaniem RzU,  konsumenci oczekują na dane o skierowanych do sądu pozwach przeciwko zakładom ubezpieczeń.

Odszkodowania za katastrofę ubezpieczeniową pod Szczekocinami sięgną nawet 50 mln zł 

Ubezpieczyciele będą musieli wypłacić nawet 50 mln zł odszkodowań po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami - szacują  eksperci.  W wypadku zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych. Jeżeli sąd potwierdzi, że to dyżurny ruchu doprowadził do skierowania pociągu na niewłaściwy tor, co spowodowało zderzenie, to odszkodowania zapłacą firmy ubezpieczające Polskie Linie Kolejowe (PLK )- podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 29.03.2012 r..). Według dziennika,  PLK ubezpiecza PZU, Ergo Hestia i AXA. Z kolei  PKP Intercity ma wykupioną polisę w PZU na 40 mln zł,  zaś spółka Przewozy Regionalne nie chce zdradzić sumy ubezpieczeniowej. Na razie zaliczki w wysokości 2-10 tys. zł na najpilniejsze potrzeby  wypłaca PZU SA - pisze "GW".  Jak do tej pory po odszkodowanie do PZU zgłosiło się 40 poszkodowanych). 
Tymczasem odszkodowania dla ofiar i ich rodzin mogą wynieść  nawet 50 mln zł. W tym  około 30 mln zł mogą  pochłonąć  odszkodowania za szkody osobowe. W opinii gazety, która powołuje się na  eksperta ubezpieczeniowego Marcina Brodę, po zadośćuczynienie za jednego zmarłego mogą zgłosić się cztery osoby z rodziny jak np.  w przypadku zadośćuczynień w wypadkach komunikacyjnych. A "każda osoba będzie się domagała 250 tys. zł - po katastrofie smoleńskiej mało który prawnik domaga się mniej. Mamy więc 1 mln zł za osobę, która zginęła w katastrofie". PIU szacuje natomiast  średnie zadośćuczynienie  na 30-90 tys. zł.
"GW" podkreśla, że towarzystwa  muszą liczyć się również z wypłatami odszkodowań za obrażenia ciała, miesięcznych rent, pokryciem kosztów rehabilitacji czy odszkodowań za utracone dochody i szanse życiowe. "Do tego dochodzą odszkodowania za straty majątkowe - zniszczenia zarówno bagaży podróżnych, jak i samych pociągów. Jak wynika z szacunków PIU, lokomotywa to koszt 10 mln złotych. A na złom poszły obie".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT