Czy Polacy pozwolą ubezpieczycielom zajrzeć na swoje konto w banku ?

Unijna dyrektywa PSD2, która  wejdzie  w życie  w styczniu 2018 r. i ma  uregulować  rynek płatności, daje  ubezpieczycielom wiele możliwości - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 18.09.2017 r.). Nowa regulacja wprowadzi usługi, które pozwolą towarzystwom ubezpieczeń  otrzymać dostęp do danych transakcyjnych klientów, o ile ci się na to zgodzą - pisze dziennik.  Bez konieczności wynagradzania banków, dzięki wiedzy o  dochodach i zakupach klienta (jeśli przekonają go do ujawnienia tych danych), towarzystwa będą mogły dopasowywać polisę do jego potrzeb.
Jak wyjaśnia w  gazecie  Dorota Kamińska, kierownik Działu Ubezpieczeń Masowych Affinity, Marsh Polska, "na podstawie analizy danych ubezpieczyciele będą mogli przygotowywać oferty dla klientów i docierać z nimi przez inne kanały dystrybucyjne, co może w znacznym stopniu zrewolucjonizować rynek ubezpieczeń bancassurance w Polsce". Zdaniem ekspertki,  najważniejsze w tym procesie jest zabezpieczenie danych osobowych i udostępnianie tylko tych, na które klienci wyrazili zgodę - podkreśla "Rz".
W opinii dziennika, dla  towarzystw  korzyści z nowych informacji są oczywiste. Na przykład "ubezpieczyciele uzyskają. wiedzę o tym, że klient kupił wycieczkę na Seszele i od razu będą mogli mu zaproponować ubezpieczenie na podróż". Zaś  mając informacje o jego dochodach, będą mogli ustalić odpowiednią sumę ubezpieczenia w polisie na życie.  Ponadto, w opinii ekspertów,  nowe rozwiązane może przyczynić się do wzrostu sprzedaży ubezpieczeń przez internet dzięki temu, że klienci będą online otrzymywać oferty polis „szytych na miarę". Wszystko zależy od tego, co ubezpieczyciele będą umieli wyczytać z rachunku klienta - zauważa "Rz" i dodaje, że dla towarzystw ubezpieczeń problemem może okazać się  przekonanie klientów do tego, żeby dali im dostęp do informacji o swoim rachunku.

Niezależni  rzeczoznawcy mogą  poprawić jakość  likwidacji szkód  z OC

Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy (RzF) chce utrudnić towarzystwom ubezpieczeń zaniżanie odszkodowań wypłacanych z komunikacyjnych polis OC. W związku z tym  proponuje wprowadzenie  do  procesu likwidacji szkód z OC niezależnych  rzeczoznawców - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 22.09.2017 r.). Sprawą zajmuje się już Rada Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministerstwie Finansów.  Aleksander Daszewski, radca prawny z Biura Rzecznika Finansowego  wyjaśnia w gazecie, że  RzF chce  dzięki  temu poprawić jakość likwidacji szkód z komunikacyjnego OC  oraz  "stworzyć gwarancje dla obywateli, że otrzymają należne odszkodowanie bez konieczności długiego i kosztownego procesu sądowego".  Z kolei,  zdaniem  Andrzeja Zemlaka z Polskiego Związku Motorowego (PZM),  propozycja RzF  jest zasadna szczególnie przy obliczaniu odszkodowania i jakości przeprowadzanej naprawy pojazdu. Pomysł wprowadzenia niezależnych rzeczoznawców  popierają także  właściciele warsztatów naprawczych oraz  rzeczoznawcy - podaje dziennik. Tą inicjatywą Rzecznika nie są jednak zachwyceni  ubezpieczyciele.  Na przykład  Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) uważa,  że  w postulowanych zmianach brak jest  możliwości odwołania się od wyceny niezależnego eksperta, a sam proces likwidacji  wydłuża się i robi się bardziej skomplikowany.  Aleksandra Biały, rzecznik prasowy  Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) zaznacza - informuje "Rz" -  że  przyjęcie projektu RzF  mogłoby wiązać się z powołaniem instytucji superarbitra, którego zakres kompetencji, zwłaszcza w przypadku niektórych szkód,  przekraczałby kompetencje nawet biegłego sądowego. Ponadto, w jej opinii, takie  rozwiązanie mogłoby przyczynić się do wzrostu kosztów likwidacji szkód  i do dalszego wzrostu cen za komunikacyjne OC.

Polisy komunikacyjne  typu UBI z dużym potencjałem

Według "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 20.09.2017 r.), chociaż  spersonalizowane polisy komunikacyjne  typu UBI (usage based insurance) na świecie cieszą się dużą popularnością (liderami rozwiązań telematycznych są USA), to jednak  w Polsce praktycznie nie występują. Jednak "pewną ich formę, w postaci telematycznego (...) rozwiązania, możemy dostrzec w aplikacji mobilnej",  oferowanej przez jednego funkcjonujących w naszym kraju ubezpieczycieli - zauważa dziennik.  Taka polisa  różni się  od innych tym, że w  porównaniu do taryf tradycyjnych UBI,  podczas wyliczania składki ubezpieczeniowej, wykorzystuje bardziej precyzyjne i bardziej spersonalizowane informacje na temat rzeczywistego wykorzystania pojazdu - twierdzą  w  rozmowie z "DGP"  Artur Piechocki i Karolina Król z kancelarii APLaw. I tak, "składki mogą zostać obniżone, gdy kierowcy użytkują pojazd bezpiecznie lub w niewielkim zakresie", co jednak  wiąże się ze sporą ingerencją w naszą prywatność, zwłaszcza w dane osobowe (dane pobierane będą przez urządzenia instalowane w samochodzie, czy też przez aplikację w smartfonie, nie należą do tzw. danych wrażliwych").  Albowiem  ubezpieczyciel oprócz  tradycyjnych danych uzyskanych przy zawarciu umowy ubezpieczenia, będzie miał dostęp do informacji  takich jak: "sposób jazdy, prędkość z jaką porusza się pojazd , czy częstotliwość używania pojazdu" oraz  najczęściej odwiedzanych miejsc. Tzw. systemy  UBI bazują głównie na wykorzystaniu systemu OBD-II w samochodzie, w aplikacjach w smartfonach czy tabletach, hybrydowych połączeniach lub tzw. black-boxach, czyli urządzaniach, które instalowane są bezpośrednio w autach – wyjaśnia  gazeta.
Przygotowywany przez GIODO i Instytut Matematyki PAN. projekt zakłada stworzenie "rekomendacji w zakresie rozwiązań, które należy wdrożyć podczas opracowywania systemów spersonalizowanych ubezpieczeń, tak aby kwestie związane z ochroną danych i prywatnością były ich nierozłączną częścią." - informuje dziennik. Wyniki projektu mają  pojawić się wiosną 2018 r.
"DGP" podkreśla, że chociaż  w Polsce liczba ubezpieczonych, korzystających z podobnego rozwiązania na razie jest niewielka, to tempo wzrostu takich polis "robi wrażenie".
Berg Insight szacuje, że łączna liczba polis ubezpieczeniowych opierających się na telematyce w Europie wzrośnie do 25,8 mln w 2020 r.  Z kolei w ocenie  Allied Market Research, na świecie wartość rynku UBI w 2022 r. może wynieść już  nawet 123 mld USD.

Wypłata   odszkodowania z komunikacyjnej polisy OC  bez  oczekiwania na koniec  sprawy karnej

Ile czasu musi czekać  ofiara wypadku komunikacyjnego na wypłatę odszkodowania za zniszczone auto, jeśli  sprawca wypadku, który wprawdzie przyznał się  do winy, podpisując odpowiednie oświadczenie, oczekuje na postępowanie sądowe w tej sprawie - pyta w liście do "Rzeczpospolitej" (NR z 16.09.2017 r.) czytelnik, poszkodowany w wyniku zdarzenia. Zdaniem dziennika, w takiej sytuacji najczęściej bywa, że  stwierdzenie odpowiedzialności towarzystwa ubezpieczeń lub określenie wysokości odszkodowania zależy od toczącego się postępowania karnego lub cywilnego. Jednak nie oznacza to - pisze gazeta - "że towarzystwo może biernie czekać, aż zakończy się sprawa sądowa". Ubezpieczyciel ma bowiem obowiązek przeprowadzić postępowanie wyjaśniające i  dokonać niezbędnych ustaleń  we własnym zakresie - pisze dziennik. "Rz" radzi więc, aby poszkodowany jak najszybciej  zgłosił szkodę ubezpieczycielowi sprawcy. Zgodnie z prawem, towarzystwo ubezpieczeń  ma wypłacić  odszkodowanie z  polisy komunikacyjnej  OC w terminie 30 dni  od złożenia zawiadomienia o szkodzie  przez osobę poszkodowaną  lub uprawnioną. Jeżeli zaś  wyjaśnienie w tym terminie okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela albo wysokości odszkodowania okaże się niemożliwe, ubezpieczyciel  ma  obowiązek wypłaty odszkodowania w terminie  14 dni od dnia, w którym (przy zachowaniu należytej staranności) wyjaśnienie okoliczności zdarzenia  było możliwe, jednak nie  później niż w terminie 90 dni od złożenia zawiadomienia o szkodzie - donosi gazeta.

Rynek gwarancji  na cenzurowanym

Spektakularne upadłości firm PBG czy DSS  w 2012 r. oraz  problemy finansowe wielu innych spółek  z branży budowlanej  spowodowały, że ubezpieczyciele zaostrzyli politykę sprzedaży gwarancji - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 20.09.2017 r.). Dzisiaj  kondycja wielu przedsiębiorstw z branży budowlanej jest także nie najlepsza - wynika z  danych BIG Info Monitor.  W ciągu pierwszej  połowy 2017 r.  przeterminowane należności firm z budownictwa  wobec partnerów biznesowych i sektora finansów wzrosły  o 259 mln zł - podaje gazeta. Natomiast według danych z   sektora  gwarancji za I kwartał 2017 r., składka spadła o 35 proc., zaś  o 51 proc.  wzrosła wartość wypłaconych odszkodowań.
Agata Rembalska z firmy   brokerskiej  Marsh  zauważa - podaje  dziennik -  że  wprawdzie na rynku ubezpieczeniowym nie widać jeszcze zmian, ale pojawiają się symptomy, że  możliwa jest powtórka niekorzystnych zjawisk  z lat 2012-2013. Ma to wpływ m.in.  na większą selekcję transakcji czy  głębszą analizę kontraktów. W opinii  przedstawicieli branży ubezpieczeniowej,  po wynikach za I kwartał br.  trudno jest jednak wyciągać wnioski dotyczące rynku gwarancji, zaś ubezpieczyciele  wyciągnęli wnioski  z sytuacji sprzed 5 lat i dostosowali swoje metody oceny zdolności gwarancyjnej klientów do zaobserwowanych problemów - pisze "PB". Na  przykład  Małgorzata Podlasińska, zastępca  dyrektora Biura Ubezpieczeń Finansowych w Ergo Hestii  mówi, że towarzystwo to  do gwarancji podchodzi ostrożnie i  "nie ma mowy o gwałtownej zmianie tego założenia".
.Z kolei Jakub Mucha, prezes  firmy brokerskiej Infinity Brokerzy Ubezpieczeniowi, która zajmuje się m.in. gwarancjami ubezpieczeniowymi,  twierdzi,  iż  niektórzy ubezpieczyciele już   zaczęli  zmieniać  politykę  udzielania  gwarancji ubezpieczeniowych. Na przykład  PZU  wstrzymało  wydawanie  nowych  gwarancji dla Vistalu Gdynia, firmy budującej mosty, po tym, jak wnioski o upadłość złożyli wierzyciele spółek zależnych.

Mniej skarg na polisy ubezpieczenia sprzętu elektronicznego

Po latach nieustannego wzrostu Biuro Rzecznika Finansowego odnotowało spadek skarg na ubezpieczenia sprzętu elektronicznego. W pierwszym  półroczu 2017 r. było ich 291  w  porównaniu do  311  skarg  złożonych do RzF  rok wcześniej - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 19.09.2017 r.). Jak tłumaczy w gazecie Marcin Jaworski z biura RzF,   "od 2009 r., kiedy zanotowaliśmy pierwszą tego typu skargę, to pierwszy okres rozliczeniowy, w którym jest ich nieco mniej".  Według  M. Jaworskiego, jeżeli  w  2009 r. była jedna prośba o interwencję, to w  2016 r. liczba skarg na te  polisy,  sprzedawane zwykle przy zakupach w sieciach handlowych,  wzrosła do niemal 600 - pisze dziennik.
Spadek wniosków o interwencję odnotowano w przypadku polskich ubezpieczycieli i oddziałów zagranicznych ubezpieczycieli zarejestrowanych w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Natomiast   statystyki zagranicznych ubezpieczycieli bez oddziałów są coraz gorsze - w 2016 r. do Biura RzF  wpłynęły 104 skargi na takich ubezpieczycieli, zaś po  I półroczu 2017 r. jest ich już 90 - informuje "DGP". Obecnie warunki umów i treść skarg  poddawane są analizie, a w  najbliższych tygodniach mają też trafić do analizy KNF.
Jak podkreśla M. Jaworski z Biura RzF, rok temu RzF  przygotował specjalny raport poświęcony ubezpieczeniom sprzętu elektronicznego, w którym  RzF  piętnował m.in. wprowadzanie klientów w błąd co do zakresu ubezpieczenia, wysokie, sięgające  nawet 70 proc. składki  prowizje dla sklepów za ich sprzedaż, czy "odmowy pokrycia szkód przy braku działania siły zewnętrznej (kiedy np. telefon po prostu wypada klientowi z ręki) i brak precyzyjnej definicji tego czynnika w umowach" - pisze dziennik
Gazeta przypomina, iż  zgodnie z rekomendacjami  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) dotyczącymi  dobrych praktyk, dystrybutorzy sprzętu mają obowiązek przedstawiać informacje o ubezpieczeniu w taki sposób, aby klienci  nie utożsamiali polisy  z gwarancją producenta sprzętu.

O odszkodowanie z OC może wystąpić  właściciel  auta, a nie jego użytkownik

O odszkodowanie do ubezpieczyciela  z tytułu komunikacyjnego OC  ma prawo wystąpić właściciel pojazdu, a nie jego użytkownik - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.09.2017 r.). Gazeta opisuje sprawę  czytelnika, który przez dziurę w drodze uszkodził samochód swojego kontrahenta, od którego miał go odkupić. Mężczyzna zapłacił za naprawę pojazdu, po czym zwrócił się do  zarządcy drogi - w tym wypadku powiatu - o wypłatę odszkodowania. Albowiem zgodnie z prawem- podaje dziennik -  "to zarządca drogi co do zasady ponosi (...) odpowiedzialność z art. 415 k.c." za dziurę w  jezdni, gdyż  zaniechał   jej  naprawy”. Tymczasem powiat odmówił  wypłaty odszkodowania.
Według "DGP", prawdopodobnie czytelnik nie mógł  skutecznie wystąpić przeciwko powiatowi o szkody powstałe w pojeździe, gdyż ten  wówczas  nie był jego własnością. Pozew przeciwko zarządcy drogi może ewentualnie wnieść – jako uprawniony – kontrahent - pisze gazeta. Jednak w opinii dziennika,  "ocena prawna roszczenia pod względem art. 415 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.) należeć będzie do sądu".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT